06/01/2026
Jestem tą dziewczyną,
która kiedyś nauczyła się milczeć,
bo cisza była bardziej znana i bezpieczniejsza niż prawda.
Jestem tą nastolatką z zaciśniętą szczęką,
co udawała twardą, niedostępną,
a w środku krzyczała: zobacz mnie wreszcie.
Jestem kobietą,
która kochała za bardzo,
czekała za długo, ufała naiwnie, udawała, że nie widzi
i … brała okruchy, bo nie wierzyła,
że wolno jej cały bochenek chleba.
Jestem tą,
która nie umiała się złościć,
bo złość była zakazana,
więc zamroziła ją, połknęła
i nosiła w sobie cicho, żeby nikogo nie urazić.
A dziś mówi do siebie, do Ciebie, do świata:
dość. Wystarczy!
Jak zbuntowana nastolatka mówi:
nie chcę już być grzeczna kosztem siebie.
Nie chcę zasługiwać na miłość.
Nie chcę się kurczyć, żeby ktoś mógł rozwinąć skrzydła i trzepocząc - uderzać mnie nimi po głowie.
Jak opiekuńcza matka kładzie dłoń na własnej piersi
i mówi:
już możesz!!!Wolno Ci!
Możesz czuć.
Możesz chcieć.
Możesz mówić „potrzebuję”.
Możesz być zmęczona i piękna jednocześnie.
Jak kochanka życia oddycha pełną piersią
i pozwala,
by zainteresowanie, troska, czułość
dotykały jej bez wstydu.
Nie ucieka.
Nie tłumaczy się.
Przyjmuje. Ot tak.
Jak szamanka - szeptem, który zna ziemia i krew,
zaklina:
„zgadzam się na siebie.
Na to jaka jestem - dzisiaj, teraz.
Nie po naprawie.
Nie po uzdrowieniu.
Nie „kiedyś tam”.
Taka dzisiaj, teraz - wystarczam.
Daj mi łaskę widzenia,
że każda inna kobieta też wystarcza.
Że nie musimy się porównywać ani poprawiać.
Że miłość nie jest nagrodą,
tylko naturalnym ruchem ku temu, co prawdziwe.
Niech moje „tak” dla siebie
będzie szeroko otwartymi drzwiami.
Niech moje serce nauczy się przyjmować
tak samo głęboko, jak nauczyło się dawać.
I jeśli jeszcze się boję -
bądź przy mnie.
I nie zamykaj mnie do złotej klatki.
Już nie! Wystarczy! „