03/01/2026
„Czarna róża, Panie Skrzetuski…”
Tych słów już nie usłyszymy z ust Mariana Przybylskiego. A szkoda, bo zawsze zapowiadały rozmowę mądrą, celną i podszytą charakterystycznym humorem.
Marian był człowiekiem o takiej woli życia i energii, że mógłby obdarzyć nimi kilka dowolnych osób i nadal pozostać sobą. Jego ponadprzeciętna inteligencja połączona z humorem sprawiała, że wypowiedzi bywały uszczypliwe, ale zawsze trafiały w punkt. Bez złośliwości. Z sensem. Z klasą.
Kochał życie i aktywność w każdej postaci. Mimo swoich lat uwielbiał klubowe spacery nordic walking z grupą naszych „Łazików”. Uwielbiał śpiew, dobrą zabawę i bycie wśród ludzi. Był duszą towarzystwa, a jednocześnie człowiekiem opanowanym, merytorycznym, czułym i serdecznym.
Wraz ze swoją Małżonką Kasią pokazywał, czym jest prawdziwa miłość. Serce się radowało, gdy widziało się, z jaką troską, czułością i szacunkiem ją traktował. To było autentyczne. To było piękne.
Marian był obecny na naszych imprezach i wyjazdach klubowych. Zawsze. I zawsze z tym swoim charakterystycznym, ciepłym tembrem głosu, jakby radosnym z samego faktu bycia tu i teraz.
Marian był człowiekiem, który swoim życiem pokazywał, jak być po prostu Człowiekiem. Bez Niego w naszym Klubie już nigdy nie będzie tak samo, ale pozostanie z nami na zawsze – w pamięci, w sercach i w tym wszystkim, czego nas nauczył.
Rodzinie i Najbliższym składamy najszczersze wyrazy współczucia.
KSN Łuczniczka Bydgoszcz