Psychoterapia Tomasz Kawka

Psychoterapia Tomasz Kawka Gabinet Psychoterapii Psychoanalitycznej
Tomasz Kawka
ul. Wiejska 16
Warszawa
Tel +48601245342

17/11/2025

W 1985 roku Robert Wallerstein – ówczesny przewodniczący IPA – opublikował esej ◾The Transformation of Thought That the Nuclear Age Requires ◾ („Przemiana myślenia, której wymaga epoka nuklearna”).

Choć od tamtej publikacji minęło już 40 lat, dziś – w obliczu nasilonych globalnych napięć i niedawnej premiery filmu "Dom pełen dynamitu" na jednej z platform streamingowych – jego pytania pozostają aktualne. Produkcja Kathryn Bigelow, w której fabuła koncentruje się na nieoczekiwanym ataku rakietowym i związanej z nim eskalacji kryzysu nuklearnego, pełni funkcję „sygnału” uświadamiającego potencjalne zagrożenia: ukazuje możliwe katastrofy, a my, choć wolelibyśmy o nich nie pamiętać, zostajemy skonfrontowani z tym, co może się zdarzyć. Pokazanie takiej realnej, choć wciąż fantazmatycznej, grozy pobudza myślenie, wywołuje lęki i aktywuje ukryte fantazje o zagrożeniu totalnym.

Wallerstein nawiązał do słynnej korespondencji Einsteina i Freuda „Dlaczego wojna?”, zauważając, że od momentu odkrycia energii atomowej „wszystko się zmieniło – oprócz naszego sposobu myślenia.” Przywołał freudowską koncepcję lęku jako sygnału regulującego funkcjonowanie ego, rozwiniętą później przez Sandlera (1960) w pojęcie „zasady bezpieczeństwa” (safety-principle), balansowaniu między sygnałami bezpieczeństwa a sygnałami lęku.

Pisał, że zagrożenie totalnym zniszczeniem wymaga od człowieka nowej zdolności psychicznej – umiejętności znoszenia lęku, który dotąd był nie do wytrzymania, bez ucieczki w zaprzeczenie, projekcję czy znieczulenie emocjonalne. Gdy człowiek potrafi chwilowo zawiesić mechanizmy obronne – te, które zwykle chronią przed lękiem – i spojrzeć w przepaść, nie tracąc zdolności do myślenia. Nie chodzi o to, by lęk zniknął, lecz by stał się myśleniem, by można było go utrzymać, pomieścić, przekształcić w refleksję, troskę, działanie.

To nie jest wezwanie do rozpaczy, lecz do dojrzałego myślenia – takiego, które nie szuka natychmiastowego ukojenia, ale potrafi utrzymać napięcie między nadzieją a lękiem. Wallerstein pisał, że jeśli taka przemiana dokona się choć w niektórych ludziach – zwłaszcza w tych, którzy mają wpływ na losy świata – „może to wystarczyć, by rozum znów mógł zapanować nad niszczącymi siłami”.

Pozostawił nas z pytaniem, które można odczytać także jako apel:
Czy psychoanaliza – ucząc rozumienia lęku, projekcji i zaprzeczenia – może pomóc w tej potrzebnej „transformacji myślenia”, od której zależy przyszłość świata?

Na podstawie:
Wallerstein, R. S. (1986) The Transformation of Thought That the Nuclear Age Requires: Can We Achieve It?. Psychoanalytic Inquiry 6:303-312
- artykuł dostępny na: https://pep-web.org/

W latach 80. temat lęku wywołanego możliwością wojny nuklearnej był przedmiotem intensywnej refleksji w środowisku psychoanalitycznym. Artykuł Roberta Wallersteina był jednym z kilku publikacji w "Psychoanalytic Inquiry" z 1986 r. (vol. 6, issues 2 i 3), w którym opublikowano artykuły podejmujące różne aspekty zagadnienia zagrożenia nuklearnego.

🕯️ Widma w nas. Psychoanalityczna refleksja na czas Wszystkich ŚwiętychListopad to czas, w którym żywi pochylają się nad...
01/11/2025

🕯️ Widma w nas. Psychoanalityczna refleksja na czas Wszystkich Świętych

Listopad to czas, w którym żywi pochylają się nad zmarłymi.
W okresie, gdy wspominamy zmarłych, psychoanaliza przypomina, że relacja ze śmiercią nie ogranicza się do żałoby po utraconych osobach.

Nicolas Abraham i Maria Török w klasycznym tekście “The Lost Object—Me” opisali zjawisko krypty – psychicznego grobowca, w którym zostaje złożone to, czego nie można było opłakać ani wypowiedzieć.

Nie każda strata staje się przedmiotem żałoby. Czasem pewne doświadczenie – miłość, wina, sekret rodzinny, trauma – zostaje zatrzymane w psychice w formie inkorporacji, nie zaś introjekcji. Nie zostaje przetworzone symbolicznie, lecz zamknięte w ukrytej przestrzeni psychicznej. Tak rodzi się fantom: nieświadomy gość, który nawiedza podmiot, domagając się posłuchu i uznania.
Abraham i Török zauważyli, że „fantomy” mogą przechodzić przez pokolenia – nie jako wspomnienia, lecz jako luki w przekazie, milczenia, objawy, nieuzasadnione lęki. Analiza w takim ujęciu nie polega więc jedynie na interpretacji treści nieświadomych, lecz na próbie otwarcia krypty, rozpoznania sekretu, który w niej spoczywa.

Z tej perspektywy święta listopadowe są nie tylko czasem pamięci o zmarłych, ale także chwilą, w której możemy wsłuchać się w to, co w nas pozostaje martwe, zamrożone, nienazwane. W takim ujęciu stają się przestrzenią spotkania — z tym, co powraca, by zostać wysłuchane. To, co „nawiedza”, nie zawsze chce straszyć — czasem pragnie być wreszcie rozpoznane i opłakane.

📖 Więcej o tej koncepcji można przeczytać w artykule:
Nicolas Abraham & Maria Török (1984). “The Lost Object—Me: Notes on Identification within the Crypt.” Psychoanalytic Inquiry, 4(2), 221–242.

🕯️ Widma w nas. Psychoanalityczna refleksja na czas Wszystkich Świętych

Listopad to czas, w którym żywi pochylają się nad zmarłymi.
W okresie, gdy wspominamy zmarłych, psychoanaliza przypomina, że relacja ze śmiercią nie ogranicza się do żałoby po utraconych osobach.

Nicolas Abraham i Maria Török w klasycznym tekście “The Lost Object—Me” opisali zjawisko krypty – psychicznego grobowca, w którym zostaje złożone to, czego nie można było opłakać ani wypowiedzieć.

Nie każda strata staje się przedmiotem żałoby. Czasem pewne doświadczenie – miłość, wina, sekret rodzinny, trauma – zostaje zatrzymane w psychice w formie inkorporacji, nie zaś introjekcji. Nie zostaje przetworzone symbolicznie, lecz zamknięte w ukrytej przestrzeni psychicznej. Tak rodzi się fantom: nieświadomy gość, który nawiedza podmiot, domagając się posłuchu i uznania.
Abraham i Török zauważyli, że „fantomy” mogą przechodzić przez pokolenia – nie jako wspomnienia, lecz jako luki w przekazie, milczenia, objawy, nieuzasadnione lęki. Analiza w takim ujęciu nie polega więc jedynie na interpretacji treści nieświadomych, lecz na próbie otwarcia krypty, rozpoznania sekretu, który w niej spoczywa.

Z tej perspektywy święta listopadowe są nie tylko czasem pamięci o zmarłych, ale także chwilą, w której możemy wsłuchać się w to, co w nas pozostaje martwe, zamrożone, nienazwane. W takim ujęciu stają się przestrzenią spotkania — z tym, co powraca, by zostać wysłuchane. To, co „nawiedza”, nie zawsze chce straszyć — czasem pragnie być wreszcie rozpoznane i opłakane.

📖 Więcej o tej koncepcji można przeczytać w artykule:
Nicolas Abraham & Maria Török (1984). “The Lost Object—Me: Notes on Identification within the Crypt.” Psychoanalytic Inquiry, 4(2), 221–242.
Pełny tekst dostępny w bazie PEP Web → link w komentarzu

Grafika: „Wejście na cmentarz” Caspar David Friedrich

19/10/2025

NARCYZM czyli dramat (nie) rozPOZNANIA

"Wróż, spytany, czy Narcyz lat szczęśliwych dozna,
odpowiedział: Jeżeli sam siebie nie pozna" (Owidiusz)

Znaczy to, że Narcyz będzie szczęśliwy i długowieczny, dopóki nie ujrzy samego siebie — czyli dopóki nie stanie się świadomy swojej tożsamości.

Grecki mit opowiada o "miłości" Narcyza do własnego odbicia a raczej fascynacji, która ostatecznie doprowadza go do śmierci. Zahipnotyzowany własnym wizerunkiem odbitym w tafli jeziora Narcyz nie potrafi zobaczyć i przyjąć nikogo ani niczego, co nie jest nim. Bezustannie przegląda się w zwierciadle w którym nie ma miejsca na nic więcej niż identyczność. Narcyz przynależy tylko do własnego obrazu i nie może dzielić się sobą z nikim innym. W ten sposób traci dostęp zarówno do realnosci świata zewnętrznego jak i prawdy własnego wnętrza.

"Jeśli swoj niedostatek fantazji, skojarzeń czy ożywienia wewnętrznego, który odczuwasz w formie uczucia zahamowania i bezowocnej jałowości, obserwujesz z zainteresowaniem towarzyszącym skutkom śmierci wewnętrznej czy postrzeganym jako zew pustyni (...) (call of the wild), wówczas może się coś wydarzyć, albowiem pustka wewnętrzna kryje w sobie równie wielką pełnię i trzeba tylko, byś pozwolił jej przeniknąć w siebie." (Jung, 2017).

Ale narcyzm to utrudnia, bo dąży do stanu psychicznej pojedyńczości, która spycha na obrzeża wszelką inność i eliminuje złożoność oraz różnorodność świata. Osobowość narcystyczna jest niepewna i niestała (jak tafla jeziora) i popada ze skrajności w skrajność, od wielkosciowości i wszechmocy po całkowity brak poczucia wpływu i własnej wartości. Na doświadczenie odrębności i różnicy reaguje impregnującą skłonnością do idealizacji, rywalizacji, niskiej samooceny i poczuciem niewystarczalności.Te reakcje maskują poczucie głębokiego wstydu, zażenowania, małości i lęku. A mogłyby stanowić impuls do poszukiwania pocieszenia i ukojenia w relacjach z innymi ludźmi. Ale te uczucia odsłaniają kruchość więc zostają głęboko schowane i potępione przez osobę narcystyczną. Sposobem na pozorne nawiązanie relacji pozostaje powierzchowność, unikanie bycia naprawdę widzianym i roztaczanie wokół siebie złudzeń.
Narcyz ma trudność w przyswajaniu dobrych doświadczeń bo unika prawdziwego kontaktu i wymiany ze światem. W jego wnętrzu brakuje miłości i ciepła. Wbrew potocznemu myśleniu narcyzm nie jest miłością lecz nienawiścią do samego siebie podsycaną przez zawiść, która sprawia, że człowiek zachowuje się jak "odwrócony pies ogrodnika: sam nie ma ale od drugiego nie weźmie".

André Green (2002) pisał o dwóch typach postaw narcystycznych.Jeden nazwał "narcyzmem śmierci" czyli osobowościową doswiadczajacą pustki, samopogardy, z tendencją do destrukcyjnego wycofania i nieustannego poczucia poniżenia o charakterze masochistycznym.Tęsknocie za rozpuszczeniem się w fantazji o jednakowości, za urzeczywistnieniem iluzji romantycznego raju, towarzyszą problemy z rzeczywistością i niezdolność do udźwignięcia ciężaru życia. W ślad za tęsknym marzeniem za odnalezieniem kogoś jedynego na świecie - by wreszcie zyskać poczucie pełni - postępuje śmierć, ponieważ pragnienia te nigdy się nie ziszczą.
Drugi typ Green nazwał "narcyzmem życiowym" czyli sposobem na życie - czasem pasożytniczym, czasem samowystarczalnym - ze zubożałym ego, które ogranicza się do iluzorycznych relacji, bez elementu zaangażowania w żywy obiekt.

Ważne aby pamiętać, że skupianie się wyłącznie na patologicznym wymiarze narcyzmu wiąże się z ryzykiem, że wbudowane w ten typ osobowości głębokie dążenie do indywiduacji zostanie zaniedbane lub zaciemnione. Łatwo stwierdzić, że osoba narcystyczna jest po prostu egocentryczna i niedostępna. Ale może to zaprzepaścić znaczące efekty jakie może przynieść praca terapeutyczna z nią. Szerszy wymiar cierpienia i rozczarowania doświadczanego przez Narcyza odnosi się do wszystkiego, co wykracza poza "ja" a tego właśnie dotyka relacja terapeutyczna. Są to bardzo ludzkie sytuacje, które stanowią okazję do otwarcia narcystycznej osoby na SAMOPOZNANIE.

Ale, jak przypomina Neville Symington, (1993/2013):
"Największe znaczenie ma zdolność do rozpoznawania skłonności narcystycznych w nas samych. Nikt nie jest wolny od narcyzmu. Co więcej, jedną z fundamentalnych cech tego stanu jest fakt, że czyni nas ślepymi, zaburza samopoznanie. W rozmowach z ludźmi często słyszymy: Jestem okropnie narcystyczny lub: To był cios dla mojego narcyzmu. Tego rodzaju komentarze nie świadczą o autentycznym rozpoznaniu stanu rzeczy - to jedynie puste słowa. Prawdziwe uznanie własnego narcyzmu wywołuje głębokie cierpienie".

Poznać siebie = zobaczyć, kim naprawdę jestem — ze słabościami, lękiem, zranieniem. To moment przebudzenia, ale też cierpienia. Spotkanie z własnym narcyzmem-boli.

Można powiedzieć, że transformacja narcyzmu następuje wtedy "gdy niemowlę staje się świadome swojej zależności od obiektu a nie od łożyska" (Hirsch-Napchan, 2013 w: Shoshani, Shoshani, 2021/2023).

Okropnie dotkliwe jest uświadomienie sobie, że nam czegoś brakuje i że ma to Ktoś, kto jest od nas odrębny. Wymaga wytrzymania lęku, wstydu i zawiści, a także zaakceptowania faktu, że ten Ktoś NIE jest wszechmocny, nieomylny i doskonały, a do tego znajduje się poza naszą kontrolą.
Uwewnętrznienie dobrego obiektu, (który nie jest nami) pomaga łagodzić zawiść i uruchamia zdolność do kochania i przeżywania żałoby. Ale przede wszystkim rozwija w nas umiejętność (ROZ)poznawania (siebie i świata) oraz myślenia.

"Twoja wizja stanie się jasna i czysta jedynie wówczas, gdy spojrzysz we własne serce. (...) Kto spogląda na zewnątrz, ten śni;
kto spogląda do wewnątrz - budzi się " (Jung, 1916/2015)

Nie POZNAWAĆ siebie = żyć w iluzji, w świecie własnych projekcji, w narcystycznym śnie.Taki człowiek wydaje się „szczęśliwy”, bo nie konfrontuje się z prawdą o swojej pustce czy zależnościach.

Czyli szczęście Narcyza trwa tylko tak długo, jak długo trwa jego ślepota a wróżba Owidiusza oznacza, że samoPOZNANIE jest jednocześnie darem i przekleństwem.

Narcyz umrze (psychicznie), gdy naprawdę siebie zobaczy — bo jego tożsamość zbudowana była na złudzeniu. Symboliczna śmierć Narcyza to dopiero początek autentycznego życia.

LITERATURA:
●Green, A., A Dual Conception of Narcissism: Positive and Negative Organizations, "The Psychoanalytic Quarterly", 2002, LXXI/4:644
●Jacoby, M., Individuation and Narcissism, London: Routledge, 2016
●Jung, C.G., Mysterium Comiunctionis. Studium dzielenia i łączenia przeciwieństw psychicznych w alchemii, Reszke R. (tłum.), CW 14/Dzieła, t.5, Wa: Wydawnictwo KR, 2017, par.184
●List do F***y Bowditch z 23.10.1916 (w:) Jung, C.G., Letters, Vol.1:1906-1950, Hull R.F.C (transformacja.), London-New York: Routledge, 2015, s.33
●Owidiusz, Przemiany, Kiciński B (tłum.), Warszawa: Avia Artis, 2017, rozdz. XIV, s. 59
●Shoshani, M., Shoshani, B., Perwersja i narcyzm. Terapeutyczne wyzwania. Przekł. M. Szpak, Wyd IMAGO, Gdańsk. 2023
●Shwartz, E.S., Nieobecny ojciec. Wpływ braku ojca na córkę. Pragnienie i rana. Przekł. A. Rychwał-Chybowska, ISK RAVEN, Czeladź, 2025
●Symington, N., Narcyzm. Nowa teoria. Przekł.M. Lipińska. Wyd: IMAGO, Gdańsk, 2013, s.34





Obraz: Salvador Dali, Metamorfoza Narcyza

09/10/2025

🎂 Dziś wspominamy Helene Deutsch
– jedną z najważniejszych postaci w historii psychoanalizy, pionierkę myślenia o kobiecości, macierzyństwie i psychicznej tożsamości kobiet.

Uczennica Freuda, pierwsza kobieta, która ukończyła pełne szkolenie psychoanalityczne w Wiedniu, autorka klasycznych tekstów The Psychology of Women, Motherhood and Sexuality oraz The Significance of Masochism in the Mental Life of Women.

Deutsch wprowadziła do psychoanalizy pojęcie „zasady macierzyństwa” — rozumianej nie jako funkcji biologicznej, lecz jako struktury psychicznej obecnej w kobiecie „na długo zanim stanie się matką i długo, po tym kiedy już nie może się nią stać".

Jej myślenie otworzyło drogę późniejszym autorom – Klein, Winnicottowi, Benjamin, Kristevej – do rozumienia macierzyństwa jako centrum kobiecej podmiotowości i źródła troski w relacji analitycznej.

Z wdzięcznością wspominamy jej wkład – odwagę ,z jaką uczyniła kobiecość tematem refleksji psychoanalitycznej i nadała jej wymiar symboliczny, etyczny, twórczy.

18/09/2025

Zamieszczamy streszczenie kolejnego wykładu na I Seminarium Środowiskowego Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży Warszawa-Wola i M. St. Warszawa "Przy wspólnym stole". Doktor Gustaw Sikora, prezes Polskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego, członek Brytyjskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego (BPAS) i Polskiego Towarzystwa Psychoanalitycznego, Instytutu Psychoanalitycznego w Londynie gdzie był Sekretarzem Honorowym Komitetu Naukowego, członek – założyciel Międzynarodowego Towarzystwa Neuropsychoanalizy oraz członek interdyscyplinarnych grup the London Philosophy and Psychoanalysis Group i New Imago forum.

Dr Gustaw Sikora rozpoczął od omówienia nadziei na pokonywanie wyzwań i angażowanie się w dialog, ale zauważa, że ​​jest to szczególnie trudne w przypadku aspektów nieświadomych. Chociaż różnorodność generalnie wzbogaca, zdarzają się sytuacje, w których różnice prowadzą do problemów, agresji i tworzenia barier zamiast mostów.

Prezentacja zakłada, że ​​integracja zewnętrzna jest zależna od integracji wewnętrznej. Budowanie dojrzałej tożsamości jest opisane jako element integracji, sprzyjający większej otwartości na świat zewnętrzny. Najtrudniejszy do zintegrowania aspekt leży w nieświadomości.

Wprowadzany jest model nieświadomości, konceptualizując ją jako zbudowaną z „nieświadomych fantazji” – nieświadomych obrazów siebie i świata, które obejmują aspiracje i emocje. Fantazje te ewoluują z prymitywnych, wczesnych doświadczeń (np. ciepła, dotyku) z dzieciństwa, stając się z czasem coraz bardziej złożone.

Wczesne, nawet pozornie podstawowe, doświadczenia tworzą trwałe nieświadome fantazje, które działają jak „okulary” lub filtry. Filtry te wpływają na to, jak postrzegamy świat, siebie i innych, często prowadząc do zniekształconego obrazu, a nie obiektywnej rzeczywistości. Koncepcję tę porównuje się do modeli neurobiologicznych, w których mózg buduje hipotezy na temat świata.

Kiedy wewnętrzne hipotezy dotyczące rzeczywistości nie pokrywają się z rzeczywistym doświadczeniem, generuje to wewnętrzną „energię” lub dyskomfort. Wymaga to podjęcia próby zmiany rzeczywistości lub dostosowania wewnętrznej hipotezy. Nieświadome modyfikacje są często nieuświadomionymi hipotezami, a czasami nawet pomoc może być postrzegana jako zagrożenie ze względu na te zakorzenione wzorce.

Hipotezy wewnętrzne funkcjonują hierarchicznie, od podstawowych potrzeb (ciepła, głodu) po złożone rozumienia. Co istotne, bardziej rozwinięte hipotezy opierają się na hipotezach pierwotnych. W sytuacjach stresowych mogą pojawić się wcześniejsze, bardziej pierwotne hipotezy i mechanizmy obronne (takie jak rozszczepienie i identyfikacja projekcyjna), aby poradzić sobie z przytłaczającymi emocjami.

Identyfikacja projekcyjna jest przedstawiana jako prymitywna, nieświadoma fantazja wykorzystywana przez niemowlęta do radzenia sobie z katastroficznymi emocjami. Projektując nieznośne uczucia na opiekuna, niemowlę może przetrwać intensywność emocji. Zdolność opiekuna do przetwarzania i rekompensowania tych uczuć w sposób, który można opanować, jest kluczowa dla wewnętrznego rozwoju dziecka.

Głównym wyzwaniem integracji jest włączenie trudnych lub nieakceptowalnych emocji (np. zazdrości, zawiści), których nie możemy tolerować w sobie. Emocje te są często projektowane na innych, ponieważ kolidują z naszym pożądanym obrazem siebie. Brak integracji tych aspektów stwarza problemy, prowadząc do poszukiwania zewnętrznych celów dla tego, czego się boimy lub co wewnętrznie odrzucamy.

Prawdziwa niezależność i zdolność do oddzielenia się od innych są możliwe tylko wtedy, gdy nastąpiła wewnętrzna integracja. Obejmuje to akceptację własnej zależności i rozwijanie ciekawości. Ciekawość, choć często hamowana przez strach, jest niezbędna dla rozwoju, ponieważ pozwala nam kwestionować i dostosowywać nasze wewnętrzne hipotezy, nawet jeśli okażą się błędne lub nieadekwatne.

Omówione mechanizmy wewnętrzne mają głęboki wpływ na to, jak nawiązujemy i utrzymujemy relacje, nawet z przeciwnikami, oraz jak rozwijamy postawy moralne i wartości. Bez wewnętrznej akceptacji trudnych aspektów siebie, utrzymanie i naprawa relacji staje się wyzwaniem, zwłaszcza w czasach kryzysu, gdy mogą przejąć kontrolę „ciemne siły” (niezintegrowane emocje).

Prowadzący podsumował wykład, podkreślając wzajemne oddziaływanie zewnętrznych i wewnętrznych „tablic” (relacji) oraz głęboki wpływ nieświadomych modeli wewnętrznych na interakcje. Kluczowymi tematami dyskusji było przejście od narcyzmu (zaabsorbowania sobą) do małżeństwa (dostrzegania drugiego) oraz to, jak uczucia takie jak zazdrość i zawiść mogą utrudniać autentyczną więź.

Uczestnicy podzielili się refleksjami: jeden z nich podkreślił, że niezintegrowane aspekty „cienia” mogą prowadzić do projekcji wrogości na „drugiego”, co jest niebezpieczną drogą do faszyzmu. Inny poszukiwał wyraźniejszych wskaźników konstruktywnej postawy moralnej w przeciwieństwie do moralizatorstwa. Kilkoro uczestników wyraziło uznanie dla otwartej dyskusji na temat trudnych emocji, która wzbudziła nadzieję na samopoznanie i rozwój osobisty, być może z wykorzystaniem wsparcia terapeutycznego. Poruszono również koncepcję integracji „człowieczeństwa” w sobie, aby lepiej zrozumieć innych.

Odpowiadając na pytania, prelegent rozróżnił postawę moralną (wewnętrzny, rozwojowy proces relacji z samym sobą i innymi) od moralizatorstwa (narzucania reguł, często zrodzonych z zazdrości). Przytoczył definicję psychoanalizy Freuda, która głosiła, że ​​symptomy choroby należy przekształcić w „zwykłe ludzkie cierpienie”, co oznacza stawianie czoła trudnym emocjom, a nie ich eliminowanie. Wyjaśnił, że osoby narcystyczne mają trudności z postrzeganiem innych poza własnymi fantazjami, podkreślając konieczność akceptacji zależności, aby umożliwić uzdrowienie i autentyczną interakcję, często z pomocą terapeuty lub wspierającej relacji.

17/09/2025

Streszczamy kolejny wykład z naszej konferencji organizowanej wraz z miastem Stołecznym Warszawa - "Przy wspólnym stole". Joanna Chmarzyńska-Golińska psychoterapeutka psychoananlityczna, superwizorka, psychotraumatolożka mówiła o potrzebie przynależności z perspektywy teorii przywiązania i nie tylko. Bardzo ciekawe uwzględniła aspekt rozowjowy, traumy i jej przepracownia. Wykład pełen empatii i współczucia wzbudził ogromne zainteresowanie uczestników. Poniżej streszczenie.

Zgodnie z Karolem Darwinem, zachowania zwiększające szansę na przeżycie są przekazywane, a dla naczelnych, w tym ludzi, kluczowe było bycie razem. Potrzeba więzi i przynależności zapisała się w nas jako pierwotny imperatyw biologiczny i archetypowy motyw. Darwin uznawał potrzebę więzi za główny ludzki instynkt, a agresję za reakcję na prowokujące bodźce. Daniel Siegel podkreśla, że mózg jest narządem społecznym, nieustannie kształtowanym przez interakcje, a poczucie przynależności do wspólnoty jest źródłem sensu i szczęścia. Rodzimy się z potrzebą bycia dostrzeżonym i rozpoznanym, co dzieci wyrażają spontanicznymi gestami, które Winnicott nazywał 'gestami-darami', niosącymi pragnienie bycia chcianym.

W obliczu cierpienia, ludzie instynktownie szukają ukojenia u innych; bliskość osoby bliskiej zmniejsza reakcję zagrożenia mózgu. Trauma interpersonalna, czyli atak ze strony drugiego człowieka, jest szczególnie destrukcyjna, a brak wsparcia bliskich w trudnych chwilach może być bardziej zapamiętany niż samo zdarzenie. Osamotnienie i wykluczenie są nie tylko smutne, ale i niebezpieczne, napędzając spiralę lęku, która zmienia postrzeganie świata z miejsca do życia w miejsce do walki o przetrwanie, prowadząc do wysokiego poziomu lęku, wrogości i wycofania społecznego. Chroniczny niedostatek opieki w dzieciństwie komplikuje rozwój zdolności interpersonalnych, promując mechanizmy radzenia sobie z zagrożeniem (walka, ucieczka, zastyganie). Problemowe postawy w dorosłości bywają adaptacjami z dzieciństwa, które nie zostały zaktualizowane. Teorię przywiązania rozróżnia style niezabezpieczone, takie jak zdystansowany (wycofanie uczuć, samowystarczalność) i zaabsorbowany (eskalowanie uczuć, współuzależnienie), gdzie dążenie do relacji może być skomplikowane przez mechanizmy obronne, mylące np. opiekę z miłością czy uległość z bezpieczeństwem.

Ludzkie dzieci rodzą się 'przedwcześnie' i są bezbronne, potrzebując szczególnej ochrony. Mózg ludzkiego dziecka potrzebuje po urodzeniu 'matczynej kieszeni' – bliskości fizycznej i emocjonalnego otulenia. Zadaniem opiekuna jest ochrona, dostarczanie pożywienia oraz przetwarzanie surowych wrażeń i afektywnych pobudzeń (elementy beta wg Biona) w zrozumiałe reprezentacje doświadczenia (elementy alfa), które stają się podstawą myślenia i komunikacji. Opiekun, rozumiejąc emocje dziecka, przekształca jego niezrozumiałe sygnały w adekwatne gesty i opiekę. Samo okazywanie troski i obecności, nawet bez gotowych rozwiązań, uspokaja drugą osobę. Dziecko również ewolucyjnie wykształciło sposoby na przyciągnięcie opiekuna (nawoływanie, uśmiech, gesty). Umysł matki staje się pierwszym 'domem' dla dziecka, rozpoznając jego właściwości i integrując je, co Winnicott nazywa 'psychologicznymi narodzinami'. Doświadczenie bycia widzianym i rozumianym w dzieciństwie buduje fundament dla widzenia i rozumienia innych w dorosłości.

W dorosłości możliwe jest wypracowanie bezpiecznego stylu przywiązania w ramach bezpiecznych relacji (przyjaźń, miłość, terapia), co ma moc naprawczą i przerywa cykle niezabezpieczonych stylów. Jakość relacji międzyludzkich zależy od indywidualnych stylów przywiązania i 'ciężkich plecaków' całej grupy. Osoba zakorzeniona w poczuciu bezpieczeństwa, zdolna do emocjonalnej autentyczności, może szerzyć otwartość i współczucie, podczas gdy osoba w trybie walki/ucieczki aktywuje lęk i agresję u innych. Potrzebujemy jakościowych więzi, które wspierają w akcjach korekcyjnych. Leczy doświadczenie emocjonalne i relacyjne, a nie tylko wgląd poznawczy. Kluczowe jest przebywanie w obecności 'zintegrowanej osoby', która umie objąć różnorodne ludzkie doświadczenia, zmierzyć się z losem i zaakceptować fakty życia. Stan jednostek zależy od stanu społeczeństwa i ilości dojrzałych, zintegrowanych jednostek. Rodzice potrzebują wsparcia wspólnoty, aby móc budować bezpieczne więzi z dziećmi – potrzebują 'wioski', która otoczy ich opieką.

Zbiorowe przeżywanie uczuć – zarówno radości, jak i smutku – ma niezwykłą moc. Przykładem jest trauma po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza, gdzie wspólne przeżywanie smutku przez tysiące ludzi pomogło przejść od zamrożenia do nadziei. Podobnie, przykład koncertu Lewisa Capaldiego, gdzie publiczność wsparła artystę zmagającego się z zespołem Tourette'a, pokazuje moc kolektywnego współczucia. Takie doświadczenia pozwalają wznieść się ponad podziały, tworzą społeczną sieć bezpieczeństwa, dając poczucie siły i nadziei. Mimo trudnych czasów, istnieje optymizm, że dojrzałe, zintegrowane osoby mogą zagęszczać pozytywne treści w przestrzeni publicznej, w tym w internecie, który staje się 'wspólnym stołem' łączącym ludzi. Ważne jest, aby dorośli brali odpowiedzialność za to, co mówią i robią, tworząc nowe wspólne przestrzenie i 'wioski' wsparcia, które są możliwe do zbudowania, nawet w instytucjach, dzięki profesjonalizmowi, samoświadomości i ciągłej superwizji.

KIEDY OJCA NIE MA...Brak ojca odciska piętno nie tylko na osobistym i psychicznym rozwoju dziecka, ale także na jego spo...
09/09/2025

KIEDY OJCA NIE MA...

Brak ojca odciska piętno nie tylko na osobistym i psychicznym rozwoju dziecka, ale także na jego społecznym funkcjonowaniu.
W teraźniejszość dorosłego, którego ojciec był (psychicznie czy fizycznie) nieobecny wbijają się odłamki utraconej przeszłości – tej, która mogłaby zaistnieć, gdyby tata naprawdę BYŁ. To echa niespełnionych pragnień, nieprzeżytych chwil, niewypowiedzianych słów i gestów, które nigdy nie znalazły swojego adresata. One brzmią w sercu takiego człowieka przez całe jego życie.
Ojciec, który jest fizycznie, ale jakby go nie było – pochłonięty uzależnieniem, depresją czy niekończącą się pracą – zostawia swoje dzieci z pustką. PUSTKĄ w miejscu, które powinno być najczulej wypełnione jego miłością.

Osłabienie więzi z ojcem ma swoje kulturowe korzenie w odległej przeszłości. Dziś obserwujemy jej powszechne załamanie, ale równocześnie coraz wyraźniejsze dążenie do odbudowy i przywrócenia jej znaczenia.

Koncepcja SYNDROMU MARTWEGO OJCA wywodzi się od André Greena, francuskiego psychoanalityka z połowy XX wieku. Choć pierwotnie pisał on o "syndromie martwej matki", w późniejszym czasie stosował to określenie również do nieobecnego, depresyjnego i pogrążonego w wewnętrznej martwocie mężczyzny.

Słowo MARTWOTA odnosi się do nieświadomych i nieznanych ojcowskich zranień, emocjonalnego braku, który zakłóca jego zdolność do relacyjności i opieki nad dzieckiem. Zmartwienia ojca, jego wycofanie, nieobecność i depresyjność przechodzą na dziecko. Uwewnętrzniając obumarłego ojca dziecko samo siebie WYGASZA. Zamiast przeżywać własne życie, pozostaje związane z obojętnym, wycofanym obrazem rodzica. To wpływa na jego ciało, psychikę i relacje jakie buduje z innymi ludźmi.
Ojciec, którego NIE MA pozostaje żywy w swojej nieobecności i jednocześnie obecny w zgubnych konsekwencjach swojej martwoty.
Doświadczenie nieobecnego ojca powoduje niepokojącą, trudną do przyjęcia utratę znaczenia. André Green opisuje to następująco:

"(...) nieistnienie wspomnień, nieistnienie w umyśle, nieistnienie kontaktu, nieistnienie uczuć - każde z nich zagęszcza się w postaci luki. Jednak ta luka nie odnosi się do zwykłej próżni lub tego, co zostało utracone - staje się substratem tego, co rzeczywiste."

NIEOBECNOŚĆ stanowi sytuację pośrednią między OBECNOŚCIĄ a STRATĄ. Innymi słowy, a także z perspektywy zorientowanej na rozwój osobowości, NIEOBECNOŚĆ tkwi w samym centrum OBECNOŚCI (i) UTRATY.

Co niezwykłe, umysł potrafi ocalić i przywrócić to, co było związane z utraconym obiektem – nawet jeśli samego obiektu już nie ma. Stworzenie świadomej przestrzeni dla uczuć i emocji wymaga ich rozpoznania i przemiany. To droga, która prowadzi przez przyznanie się do żalu, odróżnienie tego, co wciąż żywe, od tego, co już martwe, i odzyskanie własnej odrębności.

André Green pisał o życiu psychicznym opartym na utracie: nieobecny inny wyznacza rozwojową możliwość, ale jednocześnie staje się cmentarzem tam, gdzie "nieobecność jest zbilansowana, złożona i paradoksalna."
Z jednej strony, jeśli nieobecność jest związana z nieznanym, nieoznaczonym i pustym ojcem, pozbawione wsparcia ego dziecka może rozbić się na kawałki. Z drugiej jednak - nieobecność może okazać się przestrzenią dla ożywienia życia psychicznego.
Terapia może pomóc pogłębić pamięć i spleść ze sobą wyobrażenia nie zawsze oparte na rzeczywistości, po to aby nie dopuścić do ich całkowitej utraty. Tymbardziej, że brak reprezentacji ważnych osób i zdarzeń w umyśle daje przestrzeń mieszkalną nie tylko dla jałowości, próżni i bezsensu ale też dla niszczących, wewnętrznych postaci. Innymi słowy dla destrukcyjności. Pod nieobecność ojca dziecko zostaje odcięte od swoich instynktów a jego osobowość zakorzenia się w BRAKU.
U N I E O B E C N I A się. Uwewnętrzniona utrata pragnie świadomego rozpoznania.
Aby rozpoznać i uzdrowić tak rozległe rany, niezbędne jest długotrwałe leczenie i głęboki, wewnętrzny proces.

"To, co zostało wyparte i zaniedbane, domaga się poznania. Oznacza to dostrzeżenie i wskazanie deficytów w zaniedbanej części osobowości, aby psychika mogła zacząć się samoregulować, a leczenie tym samym rozpocząć." (Sartre)

Leczenie jest bolesne, bo przebiega wzdłuż ścieżki wytyczonej przez deficyt, próżnię, dojmujący brak, nieskończoną tęsknotę i dręczącą pustkę. Poprzez pracę wyobraźni, procesy introjekcji i identyfikacji "utracony (ojcowski) obiekt" zostaje niejako wzięty w psychikę, gdzie zaczyna żyć nowym, wewnętrznym życiem.
Okazuje się, że akceptacji straty w świecie zewnętrznym towarzyszy rekonstrukcja odpowiadającego jej obiektu w świecie wewnętrznym.
Wyzwolenie od UTRATY i NIEOBECNOŚCI porusza zdolność do czerpania przyjemności ze świata i zwyczajnego życia.

I trochę inaczej o nieobecności czyli kiedy JESZCZE kogoś NIE MA:

"(...) mama odpowiadała, że jest smutna, bo jeszcze się nie urodziłam, a ona już do mnie tęskni.
-Jak możesz do mnie tęsknić, skoro mnie jeszcze nie ma? - pytałam.
Wiedziałam już, że tęskni się za kimś, kogo się utraciło, że tęsknota jest efektem straty.
-Ale może też być odwrotnie-odpowiadała.
-Jeżeli się do kogoś tęskni, to ON JUŻ JEST.
(...) Zrozumiałam swoim dziecięcym umysłem, że jest mnie więcej, niż sobie do tej pory wyobrażałam. I nawet jeżeli powiem: "Jestem NIEOBECNA", to i tak na pierwszym miejscu znajduje się: JESTEM - najważniejsze i najdziwniejsze słowo świata." (Tokarczuk)

➡️Kohon, G., The Greening of Psychoanalysis: André Green in Dialoques with Gregorio Kohon [w:] The Dead Mother: The Work of André Green, Kohon G. (ed), London: Routledge, 1999, s.8
➡️Sartre, J.-P., Egzystencjalizm jest humanizmem [w:] Problem bytu i nicości, tłum: Kowalska, M., Krajewski, J.Warszawa:deAgostini Polska, 1998, s.158
➡️Schwartz, S.E., Nieobecny ojciec, wpływ braku ojca na córkę-pragnienie i rana,przekład. A. Rychwał-Chybowska, wyd. Raven - Instytut Studiów Kulturowych, Czeladź, 2025
➡️Tokarczuk, O. Czuły narrator, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2020 s.262-263

KIEDY OJCA NIE MA...

Brak ojca odciska piętno nie tylko na osobistym i psychicznym rozwoju dziecka, ale także na jego społecznym funkcjonowaniu.
W teraźniejszość dorosłego, którego ojciec był (psychicznie czy fizycznie) nieobecny wbijają się odłamki utraconej przeszłości – tej, która mogłaby zaistnieć, gdyby tata naprawdę BYŁ. To echa niespełnionych pragnień, nieprzeżytych chwil, niewypowiedzianych słów i gestów, które nigdy nie znalazły swojego adresata. One brzmią w sercu takiego człowieka przez całe jego życie.
Ojciec, który jest fizycznie, ale jakby go nie było – pochłonięty uzależnieniem, depresją czy niekończącą się pracą – zostawia swoje dzieci z pustką. PUSTKĄ w miejscu, które powinno być najczulej wypełnione jego miłością.

Osłabienie więzi z ojcem ma swoje kulturowe korzenie w odległej przeszłości. Dziś obserwujemy jej powszechne załamanie, ale równocześnie coraz wyraźniejsze dążenie do odbudowy i przywrócenia jej znaczenia.

Koncepcja SYNDROMU MARTWEGO OJCA wywodzi się od André Greena, francuskiego psychoanalityka z połowy XX wieku. Choć pierwotnie pisał on o "syndromie martwej matki", w późniejszym czasie stosował to określenie również do nieobecnego, depresyjnego i pogrążonego w wewnętrznej martwocie mężczyzny.

Słowo MARTWOTA odnosi się do nieświadomych i nieznanych ojcowskich zranień, emocjonalnego braku, który zakłóca jego zdolność do relacyjności i opieki nad dzieckiem. Zmartwienia ojca, jego wycofanie, nieobecność i depresyjność przechodzą na dziecko. Uwewnętrzniając obumarłego ojca dziecko samo siebie WYGASZA. Zamiast przeżywać własne życie, pozostaje związane z obojętnym, wycofanym obrazem rodzica. To wpływa na jego ciało, psychikę i relacje jakie buduje z innymi ludźmi.
Ojciec, którego NIE MA pozostaje żywy w swojej nieobecności i jednocześnie obecny w zgubnych konsekwencjach swojej martwoty.
Doświadczenie nieobecnego ojca powoduje niepokojącą, trudną do przyjęcia utratę znaczenia. André Green opisuje to następująco:

"(...) nieistnienie wspomnień, nieistnienie w umyśle, nieistnienie kontaktu, nieistnienie uczuć - każde z nich zagęszcza się w postaci luki. Jednak ta luka nie odnosi się do zwykłej próżni lub tego, co zostało utracone - staje się substratem tego, co rzeczywiste."

NIEOBECNOŚĆ stanowi sytuację pośrednią między OBECNOŚCIĄ a STRATĄ. Innymi słowy, a także z perspektywy zorientowanej na rozwój osobowości, NIEOBECNOŚĆ tkwi w samym centrum OBECNOŚCI (i) UTRATY.

Co niezwykłe, umysł potrafi ocalić i przywrócić to, co było związane z utraconym obiektem – nawet jeśli samego obiektu już nie ma. Stworzenie świadomej przestrzeni dla uczuć i emocji wymaga ich rozpoznania i przemiany. To droga, która prowadzi przez przyznanie się do żalu, odróżnienie tego, co wciąż żywe, od tego, co już martwe, i odzyskanie własnej odrębności.

André Green pisał o życiu psychicznym opartym na utracie: nieobecny inny wyznacza rozwojową możliwość, ale jednocześnie staje się cmentarzem tam, gdzie "nieobecność jest zbilansowana, złożona i paradoksalna."
Z jednej strony, jeśli nieobecność jest związana z nieznanym, nieoznaczonym i pustym ojcem, pozbawione wsparcia ego dziecka może rozbić się na kawałki. Z drugiej jednak - nieobecność może okazać się przestrzenią dla ożywienia życia psychicznego.
Terapia może pomóc pogłębić pamięć i spleść ze sobą wyobrażenia nie zawsze oparte na rzeczywistości, po to aby nie dopuścić do ich całkowitej utraty. Tymbardziej, że brak reprezentacji ważnych osób i zdarzeń w umyśle daje przestrzeń mieszkalną nie tylko dla jałowości, próżni i bezsensu ale też dla niszczących, wewnętrznych postaci. Innymi słowy dla destrukcyjności. Pod nieobecność ojca dziecko zostaje odcięte od swoich instynktów a jego osobowość zakorzenia się w BRAKU.
U N I E O B E C N I A się. Uwewnętrzniona utrata pragnie świadomego rozpoznania.
Aby rozpoznać i uzdrowić tak rozległe rany, niezbędne jest długotrwałe leczenie i głęboki, wewnętrzny proces.

"To, co zostało wyparte i zaniedbane, domaga się poznania. Oznacza to dostrzeżenie i wskazanie deficytów w zaniedbanej części osobowości, aby psychika mogła zacząć się samoregulować, a leczenie tym samym rozpocząć." (Sartre)

Leczenie jest bolesne, bo przebiega wzdłuż ścieżki wytyczonej przez deficyt, próżnię, dojmujący brak, nieskończoną tęsknotę i dręczącą pustkę. Poprzez pracę wyobraźni, procesy introjekcji i identyfikacji "utracony (ojcowski) obiekt" zostaje niejako wzięty w psychikę, gdzie zaczyna żyć nowym, wewnętrznym życiem.
Okazuje się, że akceptacji straty w świecie zewnętrznym towarzyszy rekonstrukcja odpowiadającego jej obiektu w świecie wewnętrznym.
Wyzwolenie od UTRATY i NIEOBECNOŚCI porusza zdolność do czerpania przyjemności ze świata i zwyczajnego życia.

I trochę inaczej o nieobecności czyli kiedy JESZCZE kogoś NIE MA:

"(...) mama odpowiadała, że jest smutna, bo jeszcze się nie urodziłam, a ona już do mnie tęskni.
-Jak możesz do mnie tęsknić, skoro mnie jeszcze nie ma? - pytałam.
Wiedziałam już, że tęskni się za kimś, kogo się utraciło, że tęsknota jest efektem straty.
-Ale może też być odwrotnie-odpowiadała.
-Jeżeli się do kogoś tęskni, to ON JUŻ JEST.
(...) Zrozumiałam swoim dziecięcym umysłem, że jest mnie więcej, niż sobie do tej pory wyobrażałam. I nawet jeżeli powiem: "Jestem NIEOBECNA", to i tak na pierwszym miejscu znajduje się: JESTEM - najważniejsze i najdziwniejsze słowo świata." (Tokarczuk)

➡️Kohon, G., The Greening of Psychoanalysis: André Green in Dialoques with Gregorio Kohon [w:] The Dead Mother: The Work of André Green, Kohon G. (ed), London: Routledge, 1999, s.8
➡️Sartre, J.-P., Egzystencjalizm jest humanizmem [w:] Problem bytu i nicości, tłum: Kowalska, M., Krajewski, J.Warszawa:deAgostini Polska, 1998, s.158
➡️Schwartz, S.E., Nieobecny ojciec, wpływ braku ojca na córkę-pragnienie i rana,przekład. A. Rychwał-Chybowska, wyd. Raven - Instytut Studiów Kulturowych, Czeladź, 2025
➡️Tokarczuk, O. Czuły narrator, Wydawnictwo Literackie, Kraków, 2020 s.262-263
Rzeźba autorstwa Tomasza Górnickiego "Wojciech Korfanty" w Muzeum Śląskim w Katowicach



Adres

Wiejska 16
Warsaw
00-490

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 09:00 - 20:00
Wtorek 09:00 - 20:00
Środa 09:00 - 20:00
Czwartek 09:00 - 20:00

Telefon

+48601245342

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Psychoterapia Tomasz Kawka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria