Na drugą nóżkę

Na drugą nóżkę Dla tych co mają jedną (albo dwie?) nóżki "bardziej" i zastanawiają się co z tym robić. Ewent

Dość mam już. Dość pracy, świeżego powietrza, aktywności wszelkiej, tym bardziej wymyślania nowych sportów, ciągłego się...
01/04/2026

Dość mam już.
Dość pracy, świeżego powietrza, aktywności wszelkiej, tym bardziej wymyślania nowych sportów, ciągłego się męczenia i brudzenia.
Będę siedzieć w domu na dupie pod kocem i utrzymywać się z zasiłku. Tak jak lekarze od początku sugerowali, nie przeciążać, nie używać, chuchać dm***ać na kikuta i tylko układać pucle łapkami z tipsami.
Sprzedałam rower i kupiłam se catering dietetyczny na rok. Pozamiatane, ten profil wybuchnie za 10...9...8...

20/10/2025

🇵🇱 Pamiętam, że jak byłam dzieckiem w wieku tzw wczesnoszkolnym (serio, pamiętam jak było 30 lat temu!), to moimi ulubionymi porami roku były te przejściowe, najmniej zdecydowane i skrajne. Kiedy coś się budziło, albo układało do snu, kiedy było czuć w powietrzu klimat zawieszenia. Wiosna i jesień, kiedy zakładałam tornister i szłam do szkoły (tak, kiedyś tak było MOŻNA 😀) obserwowane były przeze mnie codziennie, czułam je dokładnie, byłam w kontakcie i zawsze na bieżąco. To były takie szalone czasy, kiedy to w Polsce każda pora roku liczyła mniej więcej trzy miesiące. Teraz wszystkie prawidła pogodowe należałoby napisać od nowa, a rymowanka o każdym miesiącu zawierać powinna garnce, przeplatania i elementy nieprzewidywalności. To nie jest post marudny, bo ja w takie nie umiem - ale chciałam powiedzieć, że przy tej ulotności każdej "pory roku" i jej nieprzewidywalności tym bardziej doceniam każdy dzień takich klarownych, reprezentatywnych pór roku. W sobotę był listopad, w niedzielę był październik. Dzisiaj jest wrzesień, czyli prawdziwa jesień. Złota polska, można by rzec. A czy nasi sąsiedzi mają - czy kiedykolwiek mieli - złotą czeską, albo słowacką, np? 🤔

🇬🇧 in the comment section

🦭Siemka ThreeCity!Zapomniałam o dwóch rzeczach:- że tu jest tak fajnie - że wcale nie jest płasko 😁🚴🧗Tak bardzo lubię tu...
25/07/2025

🦭Siemka ThreeCity!
Zapomniałam o dwóch rzeczach:
- że tu jest tak fajnie
- że wcale nie jest płasko 😁🚴🧗
Tak bardzo lubię tu być 😍

🚴‍♀️🏕️Do września jeszcze chwila, ale wakacje jak zawsze szybko zlecą i zanim się obejrzycie, wydarzą się Trampki - Spot...
07/07/2025

🚴‍♀️🏕️Do września jeszcze chwila, ale wakacje jak zawsze szybko zlecą i zanim się obejrzycie, wydarzą się Trampki - Spotkania Podróżujących Kobiet . Propozycja udziału w kolejnej już edycji tego niezwykłego, inspirującego wydarzenia sprawiła mi ogromną radość 💚 I nie wpadam tam absolutnie z pojedynczym, gościnnym występem. Program jest wypchany po brzegi wystąpieniami niesamowitych osób, z którymi zamierzam spędzić cały weekend w Trójmieście i zachęcam do tego również Was!
Karnety tutaj: https://app.evenea.pl/event/trampki2025/?fbclid=IwY2xjawLZAg1leHRuA2FlbQIxMQABHnCjs-5kTBP_TtD4qayOds2AogFDizNvxC03NvfwwGcXuxQ9R835gApDG3Sq_aem_87_n2aNaZzmhd3-RYhF6OA
do zobaczenia na szlaku... a później na Trampkach! 🙌👟

🚴‍♀️ „Ja bym się tak bała!” – a ona… po prostu jedzie! 🌙🌲
Przedstawiamy kolejną niezwykłą prelegentkę TRAMPek: Katarzyna Maciąg 💥Na drugą nóżkę

Kolekcjonuje wrażenia, smaki, zapachy i dźwięki 🎒🌿
20 lat temu – po poważnym wypadku i amputacji podudzia – zrozumiała jedno: życie trzeba przeżywać na całego. Od tamtej pory ciągle się uczy – siebie i świata. I jeździ. Rowerem. Sama. Na dziko. A jej czerwony hamak często wisi gdzieś nad wodą. 🌅🚲

Na co dzień działa w Kooperatywie Spożywczej Dobrze, a w podróży… śpi pod gwiazdami i przyjmuje wyzwania, których kiedyś się bała. Dziś to inni pytają, czy w ogóle jeszcze czegoś się boi. 😄

📣 Podczas TRAMPek opowie o swojej drodze:
z dziewczynki sparaliżowanej nieśmiałością
➡️ do kobiety, która nie odmawia przygody.

I o tym, jak wielką rolę odegrało w tym bliskie spotkanie ze śmiercią i jej kewlarowo-metalowa „druga noga”. 🦿💪

🎤 Prezentacja: „Ja bym się tak bała!” – czyli słów kilka o samotnych rowerowych podróżach i dzikich noclegach

Nie przegap tej historii. Kup karnet w promocyjnej cenie na oba dni festiwalu już teraz 🎟️👇
https://app.evenea.pl/event/trampki2025/

Recap! Majówki dzień 3: ze stanicy do stanicy.  pożegnaliśmy z łezką w oku, bo było nam tam niezwykle przytulnie (no dob...
06/05/2025

Recap! Majówki dzień 3: ze stanicy do stanicy. pożegnaliśmy z łezką w oku, bo było nam tam niezwykle przytulnie (no dobra, może po prostu CIEPŁO 😀). Naładowane białkiem chili i gorący prysznic o budzącym szacun ciśnieniu położyły nas jak dzieci 🍛.
Ogarnąwszy ładnie obejście (bośmy w końcu obiecali 😉) zjechaliśmy w dół w kierunku jeziora, podnieśli morale lodami na deptaczku i ruszyli w faktyczne Bory Tucholskie. Te ścieżki i ta przede wszystkim frekwencja na nich, to był dla mnie jakiś totalny szok - kiedy jechałam tą samą trasą 5 lat temu, podczas wspomnianej wcześniej Pierwszej Majówki Pocovidowej, spotkałam przez dwa dni może jakieś... 3 osoby. Wliczając w to krótkie spotkanie z właścicielem campingu w Drzewiczu, który wpadł tylko wręczyć mi klucze do zamkniętego generalnie terenu. Teraz? Ło matko. Pary i stada "niedzielnych" kolarzy, chmary dzieci na rowerkach ledwie ogarniających strony ścieżki... no było momentami strasznawo, choć emocjonująco (stąd oczywiście zadyszka na filmiku 😀). Kumulację to zjawisko osiągnęło w Swornychgaciach, gdzie poprzednim razem zatrzymałam się na jedno samotne piwo w jedynym czynnym miejscu, a teraz oczom mym ukazały się jakieś kurorty z człowiekiem na człowieku, kajakiem, kaczkiem, rowerkiem, grillikiem i cholera wie czym jeszcze. Uciekliśmy stamtąd dość żwawo, na szczęście po to żeby się przekonać, że większość z tych osób kursuje wyłącznie na trasie Charzykowy-Swornegacie, a dalej zaczyna się dopiero wspaniała przejażdżka. Bo ludzie prawie zniknęli, górki znacząco urosły, podjazd za zjazdem, zjazd za podjazdem, piski radości i duma z udanych prób. Później skończyła się kulturalna ścieżka i zaczęło nas bujać po jakichś górskich lasach, było pchane, było piachu po pachy, było uśmiechu od ucha do ucha. A potem był przeogromny i przepyszny, absolutnie-ostatni-na-zamknięcie, ledwo zdążony pstrąg w barze "u Jarosi". Polecam z wielkim przekonaniem, acz tych ostatnich 8km z pełnym żołądkiem było odczuwalne jak 30 😀 Ale udało się - przed zmrokiem jeszcze dobiliśmy do Wdzydzów, a w nich do kolejnej .pl stanicy, gdzie hamaczek zawisł w okolicznościach wybitnych, bo nad samą promenadą (na legalu!).

🚴‍♀️🌲🦌Bolimowska rozgrzeweczka przedwiosenna. Dobry dzień!🇬🇧 Bolimów pre-spring warm-up. Good day!
09/03/2025

🚴‍♀️🌲🦌Bolimowska rozgrzeweczka przedwiosenna. Dobry dzień!

🇬🇧 Bolimów pre-spring warm-up. Good day!

🇵🇱 "Słoma ci z butów wystaje?" Słabo. Jako kobieta z puszczy poszłam poziom wyżej: wystaje mi igliwie. Z nogi. Najwyraźn...
13/10/2024

🇵🇱 "Słoma ci z butów wystaje?" Słabo. Jako kobieta z puszczy poszłam poziom wyżej: wystaje mi igliwie. Z nogi. Najwyraźniej z opóźnieniem odnaleziona pamiątka z ostatniego grzybobrania 🤷

🇬🇧 Straw sticking out of your shoes? Weak. As a woman from the wilderness I went up a level: needles sticking out of my foot. Apparently a belatedly found souvenir from the last mushroom picking.

🇵🇱 Wczoraj pogoda była gitówa, więc wszystko (poza grzybobraniem) poszło świetnie. Wypłynęliśmy z Byśkiem  na szerokie w...
03/10/2024

🇵🇱 Wczoraj pogoda była gitówa, więc wszystko (poza grzybobraniem) poszło świetnie. Wypłynęliśmy z Byśkiem na szerokie wody pod okiem poganiającego motorówką trenera 😉. Bysiek się trochę pościgał (w sobotę startuje tutaj w zawodach!), ja dalej ćwiczyłam pozycję i ruchy, kontrolę nad kajakiem, oraz odpuszczanie (także wiosła). Czuję się już całkiem pewnie, tylko powoli zaczęły odzywać się nie wytrenowane mięśnie - zwłaszcza te stabilizujące tułów. Ręce i barki przyszły dopiero później 😀 Dlatego dziś korzystając z dla odmiany tragicznej pogody uderzyłam na siłownię w Centrum Sportu i Rekreacji w Augustowie i rozćwiczyłam wszystko co boli i piecze. Co będzie jutro? Wkrótce się przekonamy ☺️

🇬🇧 Yesterday the weather was awwsome, so everything (apart from mushroom picking) went great. Bysiek and I set off into the open waters under the watchful eye of our coach on a motorboat 😉. Bysiek raced a bit (he's competing here on Saturday!), I continued practicing position and movements, kayak control, and a bit of releasing (the paddles also). I feel quite confident now, but untrained muscles slowly started letting me know that they are there - especially those stabilizing the torso. The arms and shoulders came later 😀 So today, taking advantage of the terrible weather for a change, I went to the gym at the Water Sports Base and worked out everything that hurts and burns. What will happen tomorrow? We'll find out soon ☺️



🇵🇱 No to już, mamy za sobą kajak po raz trzeci i czwarty, a licznik spontanicznych kąpieli nadal na poziomie zerowym. Mi...
01/10/2024

🇵🇱 No to już, mamy za sobą kajak po raz trzeci i czwarty, a licznik spontanicznych kąpieli nadal na poziomie zerowym. Mimo pogody na oko przestrasznej - 7 stopnie i chmury grożące lodowatym deszczem - jak już się w ten kajak wsiądzie i zacznie walkę o życie, to się szybko robi całkiem ciepło. Kolejny raz zadziwiła mnie pamięć mięśniowa, którą w swojej głowie wolę nazywać pamięcią ciała. Kiedy schodziłam na wodę po raz pierwszy dziś rano, moja głowa krzyczała: nic nie pamiętasz, nic nie wiesz, po roku to jakbyś uczyła się od nowa. A ciało na to: luzik, ja mam wszystko pod kontrolą. I był spokój i była zabawa, co można, co nie można, w którą stronę mogę się wychylić a co grozi wywrotką. Przy czym kiedy czułam jej oddech na plecach, wybuchałam złowieszczym śmiechem, bo to jakoś tak fajnie jest balansować na krawędzi 😉 I dostałam komplement nie lada od 5-letniego na oko zawodnika trenującego do zawodów: "pani to dopsze pływa". No duma mnie rozparła! Jutro zamierzam pływać jeszcze dopszej 😀

🇬🇧 Well, we've kayaked for the third and fourth time, and the spontaneous bathing counter is still at zero. Despite the weather that seems scary - 7 degrees and clouds threatening icy rain - once you get into the kayak and start fighting for your life, it quickly gets quite warm. Once again, I was amazed by muscle memory, which in my head I prefer to call body memory. When I went down to the water for the first time this morning, my head was screaming: you don't remember anything, you don't know anything, after a year it's like learning all over again. And my body said: relax, I have everything under control. And there was peace and fun, what can be done, what can't be done, which way I can lean out and what threatens to turnover. And when I felt its breath on my back, I burst into sinister laughter, because it's somehow so much fun to balance on the edge 😉 And I got quite a compliment from a 5-year-old athlete training for competitions: "you swim goot". I was so proud! Tomorrow I plan to swim even gooter 😀

Adres

Warsaw
00-576

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Na drugą nóżkę umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Na drugą nóżkę:

Udostępnij