30/05/2026
Nie zapytałam o ocenę tekstu. Dostałam historię człowieka.
Po opublikowaniu rolki „Mam romans” zaczęły spływać komentarze.
W wiadomościach prywatnych.
Przez telefon.
Nawet klientka, która przyszła dziś do gabinetu, powiedziała:
„Też chciałabym tak, jak pani napisała.”
Jedna osoba napisała:
„Piękny ten romans, wzruszyłam się.”
Ktoś inny:
„Uwielbiam.”
Mój znajomy, który nie jest moim klientem, napisał:
„Tekst jest bardzo dobry, ale mnie trochę drażni.”
A potem przez kilka wiadomości tłumaczył dlaczego.
W pewnym momencie napisał:
„... mam wyrzuty sumienia i tłumaczę się.”
I wtedy coś zrozumiałam.
Nie zapytałam o ocenę tekstu.
Dostałam historię człowieka.
W gabinecie obserwuję to niemal codziennie.
Dwoje ludzi słyszy te same słowa.
Jedno czuje wzruszenie.
Drugie spokój.
Trzecie złość.
Nie dlatego, że słowa się zmieniły.
Dlatego, że każdy z nas słucha przez własne doświadczenia, wspomnienia, tęsknoty i niewypowiedziane historie.
Czasem komentarz pod postem nie jest komentarzem do postu.
Czasem SMS jest czymś więcej niż wiadomością.
Jest opowieścią o człowieku, który go napisał.
I chyba właśnie dlatego tak lubię prawdziwe historie.
Czasem to, co mówimy, jest inne niż to, co naprawdę próbujemy powiedzieć.
Rozmowy fascynują mnie właśnie dlatego.
Nigdy nie wiem, dokąd nas zaprowadzą.
Zaczynają się od komentarza pod rolką.
A kończą opowieścią o tym, co naprawdę nosimy w sobie.
❤️
Właśnie dlatego tak bliska jest mi praca nie tylko z ciałem, ale również z tym, co ukrywa się pod słowami.
Czasem pomaga w tym refleksologia.
Czasem aromaterapia.
A czasem rozmowa, która pozwala usłyszeć coś, czego wcześniej nie byliśmy gotowi usłyszeć.