15/01/2026
Choroba zatrzymała mnie na półtora miesiąca.
Nagle. Niespodziewanie.
Do tej pory uważałam się za osobę zdrową. Przecież uzdrowiłam guza – potwierdzone w grudniu podczas pobytu w szpitalu. Badania wychodziły książkowo.
A jednak ciało pamięta wszystko.
Każdy lęk. Każdą łzę. Każdą wątpliwość, rozterkę i smutek.
Każdy niemy krzyk bezradności.
Strach – nie zawsze o siebie, bardzo często o bliskich.
Dlatego gdy słyszę:
„Ja to już nic nie mam do przepracowania” –
uciekam od takich osób jak najdalej.
Kiedyś ktoś opowiedział mi historię szamana, który uzdrawiał ludzi, a sam na koniec życia trafił do więzienia i umarł na raka zostawiając małego synka i młodą żonę. Ta osoba zadała mi pytanie:
„Jak to możliwe, że ktoś, kto ma tyle narzędzi, ratuje ludzi i całe wioski, sam nie potrafi uratować siebie?”
Podobne pytanie usłyszałam od mojej znajomej, gdy zalało mi mieszkanie:
„Jak to jest, Kasia, że pomagasz ludziom, a sama nie potrafisz ustrzec się takich zdarzeń?”
W jej oczach straciłam wiarygodność.
No więc jak to jest?
Jak to możliwe, że wspieram innych, pomagam, prowadzę procesy, a jednocześnie doświadczam choroby, zalania mieszkania czy innych życiowych wyzwań?
Czy tylko ja tak mam, czy każda osoba, która wybrała drogę bycia dla innych: terapeuta, psycholog, coach itp.
Czy można pomagać innym, kiedy samemu staje się przed własnymi lekcjami?
I tu pojawia się sedno. Klucz. Prawda.
Jeśli przyjmiemy, że każdy z nas przyszedł tu, aby przejść swoją drogę, doświadczyć swoich lekcji i wzrastać na poziomie duszy – jedno nie wyklucza drugiego.
Pracując z drugim człowiekiem, nie jestem emocjonalnie uwikłana w jego historię.
Mam wiedzę, wglądy i doświadczenie, które pozwalają mi skutecznie pracować.
Moje życie natomiast to moja droga.
Moje sprawdziany. Moje egzaminy.
Momenty, w których sprawdzam, na ile naprawdę mam „przerobiony materiał”.
I jeśli ktoś tego nie rozumie, to nie rozumie, czym jest rozwój na poziomie duszy, plan duszy i prawdziwe wzrastanie.
Każda „trudna” sytuacja niesie informację.
Zalanie mieszkania pokazało mi, jak ogromną pracę wykonałam w relacjach rodzinnych.
Pokazało mi wsparcie moich synów, ale też jedynej wtedy osoby, która przyszła mi na szybko do głowy - ich taty.
Pokazało, że mogę na nich liczyć – bez słów, bez wahania, w sytuacji ekstremalnej.
Pokaż mi, ile osób po rozstaniu może liczyć na byłego partnera, który w 15 minut przyjeżdża, by Ci pomóc?
A choroba?
To temat na kolejny post.
Chcę, żebyś zobaczył/a jedno:
każda sytuacja w Twoim życiu ma dla Ciebie przekaz.
Po to, abyś:
– lepiej zadbał/a o swoje ciało
– coś zmienił/a w swoim życiu
– nauczył/a się doceniać to, co już masz
– zauważał/a swoje sukcesy i zasoby
Twoje doświadczenia sprawiły, że jesteś tym, kim jesteś.
I to one mogą zaprowadzić Cię na kolejny poziom wzrostu.
Mogę pracować z setkami, tysiącami osób – a obok toczy się moje prywatne życie.
Z moją Drogą..
Z przeszkodami, które uczą mnie coraz większej uważności, pokory i mocy.
Z wyzwaniami, które sprawdzają na ile mocno ugruntowałam zmianę w moim życiu, której uczę i w której wspieram innych.
Dzięki temu mogę być jeszcze bardziej dla Ciebie.
Bo moja spójność nie rodzi się z „idealnego życia”,
tylko z przeżytych doświadczeń i realnej integracji tego, czego uczę.
Wracam do sesji coachingowych, ustawień systemowych i Theta Healing.
Wkrótce ruszam również z warsztatami.
Jeśli czujesz, że Twoje życie woła o zmianę, zrozumienie lub głębszy sens –
być może to dobry moment, żeby się odezwać.
Zapisy: 513 044 682
Ze Światłem i Miłością 🫶