Marta Jankowska

Marta Jankowska Jak osiągnąć zdrowie psychiczne, radość i satysfakcję z życia. Od psychoterapii do rozwoju du Wiecej na martajankowska.pl

Od ponad 15 lat pracuję indywidualnie, z parami i rodzinami towarzysząc im w przezwyciężaniu życiowych trudności w atmosferze bezpieczeństwa i akceptacji. Wspieram w odkrywaniu własnej unikalnej tożsamości i towarzyszę w podróży do samorealizacji. Inspiruję swoimi osobistymi i zawodowymi poszukiwaniami drogi do pełniejszego życia. Wzbogacam o holistyczną perspektywę bliskich więzi emocjonalnych, siły charakteru, dokonywania świadomych wyborów, widzenia prawdy i hartu ducha. Pracuje w duchu humanistycznym w nurcie integracyjnym poddając swą praktykę regularnej superwizji. Swoje kompetencje rozwijałam:
- na telefonie zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym 116 123 IPZ,
- jako pedagog szkolny w szkole podstawowej i gimnazjum,
- współpracując z ośrodkami psychoterapeutycznymi (PrimoPsyche i NZOZ Ogród),
- w Centrum Terapeutycznym w Denver (USA) będąc pod ścisłą superwizją,
- prowadząc własną praktykę psychoterapeutyczną,
- realizując projekty profilaktyczne w Polsce, Rosji i Anglii. Dbam o wysoką jakość świadczonych usług poprzez nieustanne doszkalania się i regularną superwizję swojej praktyki psychoterapeutycznej.

🤶 życzę Wam hojnego Mikołaja, byście dostali najlepsze prezenty.. i trzymam kciuki, byście i Wy byli tak samo hojni dla ...
24/12/2025

🤶 życzę Wam hojnego Mikołaja, byście dostali najlepsze prezenty.. i trzymam kciuki, byście i Wy byli tak samo hojni dla najbliższych 🎄✨

Przeżył cztery katastrofy lotnicze, dwie wojny i patrzył, jak umierają jego najbliżsi przyjaciele.  Pewnego dnia usiadł ...
08/12/2025

Przeżył cztery katastrofy lotnicze, dwie wojny i patrzył, jak umierają jego najbliżsi przyjaciele.
Pewnego dnia usiadł przed swoją maszyną do pisania, z drżącymi rękami...
i napisał siebie na nowo do życia.
Ernest Hemingway jest pamiętany jako gigant literatury — laureat Nagrody Nobla, mistrz oszczędnego stylu, nieustraszony podróżnik.
Ale niewielu wie, że jego największym aktem odwagi nie było przetrwanie wojny ani polowanie na lwa w Afryce.
To było wstawanie każdego ranka, gdy jego umysł krzyczał, by przestał.
Załamanie zaczęło się bardzo wcześnie.
W 1918 roku, mając zaledwie 18 lat, Hemingway służył jako kierowca ambulansu podczas I wojny światowej, gdy w pobliżu eksplodował austriacki pocisk.
Wstrząsy przeszły przez jego nogi.
Niósł na plecach rannego włoskiego żołnierza i odmówił zatrzymania się — ciągnąc ich obu do bezpieczeństwa, zanim upadł.
Spędził miesiące w szpitalu w Mediolanie, przechodząc kilka operacji.
Z jego ciała usunięto 227 odłamków metalu.
Niektóre na zawsze pozostały zakopane w jego ciele — blizny widoczne każdego dnia.
Ale niewidzialne rany sięgały znacznie głębiej.
Po powrocie z frontu nigdy nie był już taki sam.
Koszmary go prześladowały.
Nagłe hałasy sprawiały, że podskakiwał.
Mógł spać tylko przy zapalonym świetle.
Dziś będziemy mówić o PTSD.
W 1919 roku w ogóle o tym nie mówiliśmy — po prostu czekaliśmy, aż „ruszy dalej”.
Więc zrobił to, co wielu z nas robi: szedł dalej.
I pisał.
Ale życie również go przygniatało.
W 1928 roku jego ojciec, chory i zbankrutowany, popełnił samobójstwo pistoletem z czasów wojny secesyjnej.
Hemingway dowiedział się o tym z telegramu.
Miał 29 lat.
Lata później napisał:
> "Prawdopodobnie skończę tak samo."
Potem przyszły katastrofy lotnicze.
W 1954 roku, podczas safari w Afryce, przeżył dwie kolejne katastrofy w ciągu dwóch dni.
Druga była druzgocąca: przebite wątroba, śledziona i nerki, zmiażdżone kręgi, ciężki wstrząs mózgu.
Gazety na całym świecie opublikowały jego nekrolog.
Świat myślał, że nie żyje.
Leżąc w szpitalnym łóżku, czytał swoje własne nekrologi.
Rany nigdy się naprawdę nie goją.
Żył w bólu: migreny, problemy ze wzrokiem, utrata pamięci.
Jego ręce drżały, gdy pisał — jedyny gest, który kiedykolwiek go ocalił.
A jednak trwał dalej.
Otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury w tym samym roku.
Zbyt słaby, by pojechać do Sztokholmu, wysłał pisemne przemówienie z tym poruszającym zdaniem:
> "Pisanie, w najczystszej formie, to samotne życie...
Pisarz musi codziennie stawiać czoła wieczności — lub jej brakowi.”
Ta samotność stała się dusząca.
Jego najbliżsi przyjaciele — F. Scott Fitzgerald, James Joyce, Ezra Pound — umierali młodo lub popadali w obłęd.
Jego małżeństwa rozpadały się jedno po drugim.
Podróże, safari, wielkie przygody?
Często były tylko sposobem na ucieczkę przed cichszą prawdą:
tonął.
A jednak pisał.
Gdy jego ciało go zdradzało, pisał.
Gdy jego umysł zawodził, pisał.
Gdy życie przygniatało go jak kamienie,
siadał przed swoją maszyną do pisania — z drżącymi rękami, zamglonym wzrokiem —
i nadal pisał.
Dał światu niektóre z arcydzieł XX wieku:
Słońce też wschodzi, Pożegnanie z bronią, Komu bije dzwon, Stary człowiek i morze.
Opowieści o odwadze, stracie i przetrwaniu.
Opowieści o złamanych ludziach, którzy po prostu próbują się podnieść.
W rzeczywistości pisał o sobie.
> "Świat łamie każdego," napisał w Pożegnaniu z bronią,
„a potem niektórzy stają się silni w złamanych miejscach.”
Ale oto trudna prawda, którą często przemilczamy:
Nie wygrał na końcu.
W 1961 roku, mając 61 lat, wyczerpany depresją, paranoją i ciężarem całego życia zranień,
Ernest Hemingway popełnił samobójstwo.
I to często tam kończą się narracje.
Zbyt mroczne. Zbyt realne.
Ale oto dlaczego jego historia wciąż ma znaczenie:
Przez czterdzieści trzy lata od tej pierwszej rany bojowej, Hemingway szedł dalej.
Pomimo bólu, który złamałby większość z nas.
Pomimo straty, żałoby, szaleństwa, które się wkradało.
Dzień po dniu wstawał.
Tworzył.
Próbował.
To nie jest porażka.
To jest bohaterstwo.
Bo sens życia nie polega na szczęśliwym zakończeniu.
Jest w środku — w tym chaotycznym, wyczerpującym, często niewidzialnym miejscu, gdzie mimo wszystko decydujemy się iść naprzód.
Hemingway pokazał nam, że odporność oznacza nigdy się nie załamać.
To, co robimy z kawałkami.
Wstawanie, gdy wszystko boli.
Chodzi o tworzenie czegoś pięknego, gdy czujemy się pusto.
Chodzi o wybór życia kolejnego dnia, nawet nie wiedząc dlaczego.
A czasem chodzi o proszenie o pomoc.
Uznanie, że ciężar jest zbyt ciężki, by go samemu unieść.
To lekcja, której Hemingway nie nauczył się do końca — ale musimy ją zapamiętać.
Rany ducha nie czynią cię słabym.
Trauma nie definiuje twojej wartości.
A sam fakt przetrwania, nawet w niezdarny sposób, jest już aktem ogromnej odwagi.
Hemingway napisał:
> "Odwaga to wdzięk pod presją.”
Ale może prawdziwa odwaga jest jeszcze prostsza:
> Obudzić się jutro... i spróbować jeszcze raz.
Hemingway robił to, raz po raz, przez ponad czterdzieści lat.
Zostawił nam słowa, które wciąż poruszają miliony dusz.
Pokazał nam, jak to jest tworzyć, gdy się rozpada.
A w jego walce — ludzkiej, niedoskonałej, niepokojącej —
dał nam pozwolenie, byśmy też byli złamani.
Więc jeśli to czytasz i jesteś zmęczony,
jeśli jesteś na dnie,
jeśli ledwo się trzymasz —
nie jesteś sam.
A każdego dnia, gdy decydujesz się iść dalej,
nawet jeśli to tylko mały krok,
jest dowodem twojej siły.
To nie tylko przetrwanie.
To jest odwaga.
Rany nigdy się naprawdę nie goją.
Żył w bólu: migreny, problemy ze wzrokiem, utrata pamięci.
Jego ręce drżały, gdy pisał — jedyny gest, który kiedykolwiek go ocalił.
A jednak, trwał dalej.
Otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury w tym samym roku.
Zbyt słaby, by pojechać do Sztokholmu, wysłał pisemne przemówienie z tym przejmującym zdaniem:
> "Pisanie, w najczystszej formie, to samotne życie...
Pisarz musi codziennie stawiać czoła wieczności — lub jej brakowi."
Ta samotność stała się dusząca.
Jego najbliżsi przyjaciele — F. Scott Fitzgerald, James Joyce, Ezra Pound — umierali młodo lub popadali w obłęd.
Jego małżeństwa rozpadały się jedno po drugim.
Podróże, safari, wielkie przygody?
Często były tylko sposobem na ucieczkę przed cichszą prawdą:
tonął.
A jednak pisał.
Kiedy ciało go zdradzało, pisał.
Kiedy umysł zawodził, pisał.
Kiedy życie przygniatało go jak kamienie,
siadał przed maszyną do pisania — ręce drżące, wzrok zamglony —
i nadal pisał.
Dał światu niektóre z arcydzieł XX wieku:
Słońce też wschodzi, Pożegnanie z bronią, Komu bije dzwon, Stary człowiek i morze.
Opowieści o odwadze, stracie i przetrwaniu.
Opowieści o złamanych ludziach, którzy próbują się podnieść.
W rzeczywistości pisał o sobie.
> "Świat łamie każdego," napisał w Pożegnaniu z bronią,
"a potem niektórzy stają się silni w miejscach, gdzie zostali złamani."
Ale oto trudna prawda, którą często przemilczamy:
Nie wygrał na końcu.
W 1961 roku, mając 61 lat, wyczerpany depresją, paranoją i ciężarem całego życia urazów,
Ernest Hemingway popełnił samobójstwo.
I często na tym kończą się narracje.
Zbyt mroczne. Zbyt prawdziwe.
Ale oto dlaczego jego historia wciąż ma znaczenie:
Przez czterdzieści trzy lata od pierwszej rany bojowej, Hemingway nie przestawał walczyć.
Pomimo bólu, który złamałby większość z nas.
Pomimo straty, żałoby, szaleństwa, które się wkradało.
Dzień po dniu wstawał.
Tworzył.
Próbował.
To nie jest porażka.
To jest heroizm.
Bo sens życia nie polega na szczęśliwym zakończeniu.
Jest w środku — w tym chaotycznym, wyczerpującym, często niewidocznym miejscu, gdzie mimo wszystko decydujemy się iść naprzód.
Hemingway pokazał nam, że odporność oznacza nigdy się nie załamywać.
To, co robimy z kawałkami.
Podnoszenie się, gdy wszystko boli.
Chodzi o tworzenie czegoś pięknego, gdy czujemy się pusto.
Chodzi o wybór życia kolejnego dnia, nawet nie wiedząc dlaczego.
A czasem chodzi o proszenie o pomoc.
Uznanie, że ciężar jest zbyt duży, by go samemu unieść.
To lekcja, której Hemingway nie nauczył się do końca — ale my musimy ją zapamiętać.
Rany ducha nie czynią cię słabym.
Trauma nie definiuje twojej wartości.
A sam fakt przetrwania, nawet w niezdarny sposób, jest już aktem ogromnej odwagi.
Hemingway napisał:
> "Odwaga to łaska pod presją."
Ale może prawdziwa odwaga jest jeszcze prostsza:
> Obudzić się jutro... i spróbować jeszcze raz.
Hemingway robił to, raz po raz, przez ponad czterdzieści lat.
Zostawił nam słowa, które wciąż poruszają miliony dusz.
Pokazał nam, jak to jest tworzyć, gdy się rozpada.
A w jego walce — ludzkiej, niedoskonałej, niepokojącej —
dał nam pozwolenie, byśmy też byli złamani.
Więc jeśli to czytasz i jesteś zmęczony,
jeśli jesteś przygnębiony,
jeśli ledwo się trzymasz —
nie jesteś sam.
A każdy dzień, w którym decydujesz się iść dalej,
nawet jeśli to tylko mały krok,
jest dowodem twojej siły.
To nie tylko przetrwanie.
To jest odwaga.

⛰️ grozo-zachyt !!!Abraham Maslow, oprócz piramidy potrzeb, pisał o uczuciu grozo-zachwytu – „awe” – które pomaga nam pr...
26/09/2025

⛰️ grozo-zachyt !!!

Abraham Maslow, oprócz piramidy potrzeb, pisał o uczuciu grozo-zachwytu – „awe” – które pomaga nam przekroczyć siebie. „Awe” zazwyczaj czujemy w zetknięciu z naturą: kiedy patrzymy na ośnieżone szczyty, przewalające się z łoskotem morskie bałwany i powoli opadający płatek wiśni. Albo kiedy na swojej drodze spotkamy dzikie zwierzę, które spojrzy nam w oczy (w świecie nad powierzchnią groza i zachwyt zdjęły mnie, kiedy na leśnej ścieżce zobaczyłam rysicę pilnującą rozbrykanych rysiątek).
Psycholog emocji z Berkeley Dacher Keltner, który bada grozo-zachwyt od 2003 roku, do natury dodaje: muzykę, duchowe przeżycie, moralne piękno i zbiorowe uniesienie – chociażby na stadionie, kiedy nasi strzelą gola.
To transformujące doświadczenie pomaga nam poczuć się częścią większej całości. W książce Awe. The New Science of Everyday Wonder and How It Can Transform Your Life Keltner zgromadził opisy eksperymentów w naturze i w laboratorium. W jednym z badań przeprowadzonych w parku Yosemite naukowcy podchodzili do turystów, którzy po raz pierwszy patrzyli na słynną dolinę. Z punktu obserwacyjnego widać potężne granitowe skały, zielony dywan sosen i mgiełkę wody nad odległym wodospadem. Na prośbę badaczy turyści rysowali swoje sylwetki. Wszyscy szkicowali maleńkie figurki gdzieś u dołu kartki. Kiedy o to samo poproszono ludzi kręcących się po zabytkowym wybrzeżu w San Francisco, ich sylwetki zajmowały większość obrazka.
Gdy czujemy „awe”, zmniejsza się aktywacja ośrodków w mózgu odpowiedzialnych za postrzeganie siebie – „ja” milknie. Keltner pokazał, że uczucie wzruszenia, spokoju i obcowania z czymś większym od nas samych pozwala – nawet jeszcze kilka tygodni i miesięcy po tym doświadczeniu – otworzyć się na innych, wyzbyć lęku i karmić ciekawością świata.
Grozo-zachwyt pozwala nam być lepszą wersją siebie.

Katarzyna Boni, Którędy do wyjścia? wyd. Agora
fot własne

Ostatni z wykładów zaprezentowanych na konferencji I Seminarium Środowiskowego Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i...
18/09/2025

Ostatni z wykładów zaprezentowanych na konferencji I Seminarium Środowiskowego Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci i Młodzieży Warszawa-Wola i m .st. Warszawa, to wyklad dra Cezarego Żechowskiego kierownika Centrum.

W swoim wystąpieniu, zatytułowanym "Siły łączące i ich losy – aspekty neurobiologiczne i psychoterapeutyczne" dr Żechowski odwołał się do seminarium, które prowadził w Oddziale Rehabilitacji Psychiatrycznej Dzieci i Młodzieży w latach 2024 i 2025. Analizowano tam wówczas teksty Stefanii i Johna Cacioppo, twórców neurobiologii społecznej, a także Ruth Feldman.
Cacioppo wprowadzili pojęcie sił łączących na określenie zjawisk, które spajają ludzi poprzez komunikację, umożliwiając wyczuwanie, rozumienie i współodczuwanie stanów psychicznych drugiej osoby. Autorzy ci porównali mózgi do smartfonów – struktur potężnych obliczeniowo, mobilnych, dysponujących szerokopasmowym łączem i niewidzialnymi sieciami, które pozwalają na efektywne połączenie. Dzięki tym siłom możliwa jest opieka nad niemowlętami, wzajemna pomoc, ochrona przed wrogiem, a także dopasowanie celów i intencji jednostek. Stanowią one fundament empatii, zdrowych relacji i współpracy.
Najbardziej podstawową formą tej dynamiki jest zarażenie emocjonalne, określane również jako emocjonalna mimikra. Jest ono automatyczne, a więc w pewnym sensie nieświadome. Występuje już u niemowląt, w sposób bezwysiłkowy, poprzez obserwację drugiej osoby. Podstawą tego procesu jest mirroring – odzwierciedlenie, które prowadzi do somatosensorycznego rezonansu. Nie tylko mózgi, lecz także ciała odzwierciedlają stany innych osób, ucieleśniając je w postaci doznań sensorycznych. Zjawisko to zachodzi również w późniejszych etapach życia. Badania Cacioppo pokazały, że mimikra może dotyczyć grup – szczególnie osoby centralne w grupie, przyciągające uwagę, wywołują emocjonalne zarażenie. W dużej mierze obejmuje ono naśladowanie ruchów, gwstów, mimiki, zachowań czy dominujących stanów emocjonalnych.
Z perspektywy psychoterapeutycznej można to zjawisko porównać do identyfikacji projekcyjnej, choć zakres tego ostatniego pojęcia jest szerszy. W zarażeniu emocjonalnym dochodzi do upodobnienia się do drugiej osoby, ale bez uwzględnienia jej cech indywidualnych. Podmiot nie przeżywa uczuć tej osoby w sposób konkretny, lecz raczej odzwierciedla ich ogólny ton emocjonalny. W tym właśnie tkwi różnica między zarażeniem a empatią.
Zarażenie emocjonalne ujawnia się także w zjawiskach o negatywnej konotacji – np. w szerzeniu się samotności, rozumianej jako postrzegana izolacja społeczna. Badania pokazują, że samotność rozprzestrzenia się na obrzeżach sieci społecznych i może pełnić funkcję adaptacyjną, prawdopodobnie uwarunkowaną ewolucyjnie, m.in. w kontekście epidemii. U osób samotnych wzrasta nieufność, wrogość i tendencje izolacyjne. Na poziomie neurobiologicznym dochodzi do osłabienia reakcji ośrodka nagrody na bodźce społeczne – stają się one obojętne lub wręcz nieprzyjemne. Podobne mechanizmy obserwujemy w przypadku samookaleczeń czy prób samobójczych. Elementy mimikry emocjonalnej odnajdujemy w narcyzmie, bywają też prawdopobne elementem maskowania.
Na wyższym poziomie organizacji sił łączących znajduje się empatia – emocjonalna i poznawcza. Empatia emocjonalna polega na wyczuwaniu stanów drugiej osoby, a poznawcza łączy to wyczuwanie z ich rozumieniem. Niektórzy badacze definiują empatię poznawczą wyłącznie w kategoriach poznawczych, inni natomiast podkreślają jej podwójny – poznawczo-emocjonalny – charakter, zbliżający ją do mentalizacji. Badania Simone Shamay-Tsoory z Hajfy pokazują, że empatia opiera się na synchronizacji umysłów i pracy sieci neuronów lustrzanych w płatach ciemieniowych. Co ciekawe, kiedy empatia działa, cierpienie osoby doświadczającej pomocy ulega złagodzeniu, natomiast u osoby empatyzującej nieznacznie się nasila. Cacioppo zwracają uwagę, że gdy empatia poznawcza ulega załamaniu, a pozostaje jedynie emocjonalna, w kontekście silnych uczuć traumatycznych, może to prowadzić do nadmiernego cierpienia osoby empatyzującej.
Kolejną formą sił łączących jest imitacja-identyfikacja – czyli już bardziej świadome kopiowanie wyglądu i zachowania innej osoby. Proces ten bliski jest temu, co Peter Fonagy nazywa epistemic trust – zaufaniem epistemicznym, które umożliwia uczenie się poprzez przyjmowanie przekazu od drugiego człowieka. Dzięki imitacji-identyfikacji następuje wg Cacioppo kumulacyjna transmisja kulturowa. Wiedza, wartości i wzorce są przekazywane poprzez naśladowanie i akceptację autorytetu drugiej osoby.
Najwyższym poziomem organizacji tych procesów jest mentalizacja – zdolność refleksyjnego dostępu do stanów psychicznych, zarówno własnych, jak i cudzych, oraz świadomego decydowania o tym, jak wobec nich się określić. Mentalizacja pozwala człowiekowi na rozumienie stanów umysłu – swojego i innych – i stanowi podstawę dojrzałych relacji interpersonalnych.
Z kolei na przeciwnym biegunie znajdują się negatywne siły łączące, takie jak nienawiść. Badań nad neurobiologią nienawiści jest niewiele, jednak Ruth Feldman wskazuje, że nienawiść – specyficznie ludzka, różna od zwierzęcego gniewu czy drapieżności – jest stosunkowo młodym tworem ewolucyjnym i prawdopodobnie wyewoluowała z miłości. Świadczy o tym choćby łatwość, z jaką miłość może przemieniać się w nienawiść. Struktury neuronalne obu emocji są do siebie w dużym stopniu podobne. Feldman podkreśla, że nienawiść rodzi się z rozpoznania różnic – u dziecka z odróżnienia siebie od matki, u dorosłych z dostrzegania różnic kulturowych, społecznych czy światopoglądowych. W tym sensie podobieństwa sprzyjają synchronizacji, a różnice – nasilają wrogość. Wg tej autorki im bliższa więź, tym większa podatność na jej przekształcenie w nienawiść. Neurobiologicznie proces ten wiąże się z aktywacją układu wazopresyny, w przeciwieństwie do oksytocyny, ponudza negatywne uczucia. W skrajnych sytuacjach nienawiść prowadzi do demonizowania osób, postrzegania ich jako zagrożenia i przestępstw.
W odpowiedzi na te zjawiska Feldman opracowała program Narzędzie Dialogu, który wdrożyła w pracy z izraelską i palestyńską młodzieżą. Początkowo nastawione wobec siebie wrogo grupy, po udziale w programie wykazywały wzrost empatii i współpracy oraz spadek nienawiści. Efekty te utrzymywały się w długofalowych badaniach.
W naszym oddziale szczegółowo analizowaliśmy ten program i zaczęliśmy implementować jego elementy w pracy z młodzieżą. Obserwowaliśmy, że różnice często stają się źródłem konfliktu, przemocy i odrzucenia. Jednak włączenie elementów programu – wspólnych spotkań przy herbacie, rozmów, słuchania muzyki czy dzielenia się osobistymi historiami – prowadziło do synchronizacji na poziomie emocjonalnym i poznawczym, sprzyjając współpracy zamiast wrogości.
Doświadczenia te przekonują nas, że programy wzmacniające pozytywne siły łączące I tolerancję różnic, mają ogromne znaczenie dla przyszłości naszej pracy terapeutycznej, a także dla adaptacji i integracji dzieci oraz młodzieży – zarówno neurotypowej, jak i nieneurotypowej – we wspólnych środowiskach.

do cyt. C. Żechowski - Siły łączące i ich losy. Aspekty neurobiologiczne I psychoterapeutyczne, i Seminarium Środowiskowego Centrum Zdrowia Psychicznego dla Dzieci I Młodzieży Warszawa-Wola i m .st Warszawa, Warszawa, 13.09.2025
(artykuł w przygotowaniu)
zdjęcie autorstwa Jakuba Tercza

Czas na kolejną konferencję z wybitnymi specjalistami i serdecznymi znajomymi 💓O tym, co się dzieje w relacjach i w społ...
13/09/2025

Czas na kolejną konferencję z wybitnymi specjalistami i serdecznymi znajomymi 💓
O tym, co się dzieje w relacjach i w społeczeństwie.

👔👨‍🚒Szkoda, że męskie rozmowy są rzadko tak otwarte i szczere, że rzadko ujawniamy swoje słabości i porażki. Jesteśmy pe...
22/07/2025

👔👨‍🚒Szkoda, że męskie rozmowy są rzadko tak otwarte i szczere, że rzadko ujawniamy swoje słabości i porażki. Jesteśmy pewni, że gdyby było inaczej, byłoby mniej samotnych mężczyzn. Bo kobiety kochają nas kiedy jesteśmy prawdziwi, otwarci i nie udajemy macho. Umówiliśmy się, że za rok spotkamy się w tym samym domku i takie rozmowy staną się naszą tradycją. Może za rok samotność nie będzie miała naszych twarzy", kończy swoją opowieść Krzysztof.

Zdaniem terapeutki: internet, pieniądze, niespełnione oczekiwania
Dlaczego tak wielu mężczyzn żyje dziś w samotności? "Tu ma znaczenie także postęp technologiczny i rozwój mediów społecznościowych. Zmieniły one sposób, w jaki ludzie nawiązują i podtrzymują relacje. Chociaż narzędzia te mają potencjał do łączenia ludzi, często prowadzą do powierzchownych interakcji i mogą zwiększać poczucie izolacji, szczególnie wśród mężczyzn, którzy mogą być mniej skłonni do dzielenia się swoimi uczuciami w tych przestrzeniach", tłumaczy Marlena Ewa Kazoń i dodaje, że niektórzy mężczyźni mogą mieć trudności z adaptacją do tych nowych norm, co może prowadzić do frustracji i poczucia odrzucenia, zwłaszcza jeśli nie odnajdują się w szybkich, często powierzchownych interakcjach, które mogą dominować na tych platformach. Psycholożka przypomina, że jest też problem z edukacją: "Kobiety robią kariery, co może wpływać na dynamikę związków. Mężczyźni, którzy nie spełniają tradycyjnych oczekiwań dotyczących sukcesu lub stabilności, mogą czuć się mniej atrakcyjni na rynku matrymonialnym", dodaje Kazoń.

Do tego wielu mężczyzn wybiera życie w pojedynkę kiedy obawiają się konsekwencji prawno-finansowych związanych z ewentualnym rozwodem. "Moi pacjenci często mówią w terapii, że doświadczają braku zrozumienia od płci przeciwnej i dlatego czują się samotni, nawet będąc w związku. Słyszę, że czują się odizolowani, jakby byli tam tylko fizycznie, ale nie emocjonalnie. Drugim częstym powodem samotności u mężczyzn jest męska duma i strach przed bliskością i odrzuceniem. Ta obawa często sprawia, że mężczyźni trzymają się na dystans, a to prowadzi do samotności", dodaje terapeutka.

Może gdyby mężczyźni więcej (i szczerze) rozmawiali ze sobą (a może także z nami), byłoby im łatwiej otworzyć się na bliskość, wybrać właściwą osobę i dać sobie szansę na szczęście. Muszą jednak się na to odważyć

🍀Terapia na NFZ? Szybko dostępna?Tak, dla osób uzależnionych, ich bliskich i osób dorosłych, ktore wychowywały się z oso...
17/07/2025

🍀Terapia na NFZ? Szybko dostępna?

Tak, dla osób uzależnionych, ich bliskich i osób dorosłych, ktore wychowywały się z osobą uzależnioną.

🤯Mało kto o tym wie, ale taka terapia jest opłacana z akcyzy alkoholowej i dostępna w całej Polsce w ośrodkach uzależnień. Wystarczy wyszukać adres najbliższego ośrodka.
Poniżej program warsztatów i wsparcia dostępny w Warszawie.
Wiem, że nie każdy może sobie pozwolić na płatne spotkania. Nie rezygnujcie, szukajcie pomocy na NFZ!

Kiedyś urodzi mi się syn. I zrobię wszystko odwrotnie.Od trzeciego roku życia będę mu powtarzać:– Kochanie! Nie musisz b...
09/07/2025

Kiedyś urodzi mi się syn. I zrobię wszystko odwrotnie.
Od trzeciego roku życia będę mu powtarzać:
– Kochanie! Nie musisz być inżynierem. Nie musisz zostawać prawnikiem.
Nie ma znaczenia, kim zostaniesz, gdy dorośniesz.
Chcesz zostać patomorfologiem? Proszę bardzo!
Komentatorem sportowym? Dlaczego nie!
Klaunem w galerii handlowej? Świetny wybór!

A potem, gdy będzie miał trzydzieści lat, przyjdzie do mnie – ten spocony, łysiejący klaun z rozmazanym makijażem na twarzy – i powie:
– Mamo! Mam trzydzieści lat! Jestem klaunem w centrum handlowym! Czy o takim życiu marzyłaś dla mnie? Co ci przyszło do głowy, kiedy mówiłaś, że studia nie są obowiązkowe? Czego chciałaś, gdy pozwalałaś mi zamiast matematyki kopać piłkę z kolegami?!

A ja powiem:
– Skarbie, ja tylko szłam za tobą. Nie chciałam cię naciskać. Nie lubiłeś matematyki, lubiłeś bawić się z młodszymi dziećmi.
A on odpowie:
– Nie wiedziałem, dokąd to mnie zaprowadzi! Byłem dzieckiem, nie mogłem podejmować decyzji. A ty… ty zniszczyłaś mi życie!
– i zetrze szminkę brudnym rękawem.

Wtedy wstanę, spojrzę mu prosto w oczy i powiem:
– Wiesz co? Na świecie są dwa typy ludzi: jedni żyją, a drudzy całe życie szukają winnych.
I jeśli tego nie rozumiesz – to jesteś idiotą.

Powie „ach” – i zemdleje.
Na terapii spędzi jakieś pięć lat.

Albo inaczej. Kiedyś urodzi mi się syn. I zrobię wszystko odwrotnie.
Od trzeciego roku życia będę mu powtarzać:
– Nie bądź głupi, Władku. Myśl o przyszłości. Ucz się matematyki, jeśli nie chcesz całe życie siedzieć na infolinii.

A potem, gdy będzie miał trzydzieści lat, przyjdzie do mnie – ten spocony, łysiejący programista z głębokimi zmarszczkami na czole – i powie:
– Mamo! Mam trzydzieści lat. Pracuję w Google. Haruję po dwadzieścia godzin na dobę. Nie mam rodziny. Co ci przyszło do głowy, kiedy mówiłaś, że dobra praca uczyni mnie szczęśliwym? Czego chciałaś, zmuszając mnie do nauki matematyki?

A ja powiem:
– Synku, chciałam, żebyś miał wykształcenie! Żebyś miał wszystkie możliwości.
A on odpowie:
– A po co mi te wszystkie możliwości, jeśli jestem nieszczęśliwy, mamo? Przechodzę obok klaunów w galerii i zazdroszczę im. Oni są szczęśliwi. Mogłem być jednym z nich, ale ty… ty zniszczyłaś mi życie!
– i przetrze palcami nos pod okularami.

Wtedy wstanę, spojrzę mu w oczy i powiem:
– Wiesz co? Na świecie są dwa typy ludzi: jedni żyją, a drudzy całe życie marudzą.
I jeśli tego nie rozumiesz – to jesteś idiotą.

Powie „och” – i zemdleje.
Na terapii spędzi jakieś pięć lat.

Albo jeszcze inaczej. Kiedyś urodzi mi się syn. I zrobię wszystko odwrotnie.
Od trzeciego roku życia będę mu powtarzać:
– Nie jestem tu po to, by ci mówić, co masz robić. Jestem tu po to, by cię kochać. Idź do taty, kochanie. Jego zapytaj. Ja nie chcę być znów tą złą.

A potem, gdy będzie miał trzydzieści lat, przyjdzie do mnie – ten spocony, łysiejący reżyser z wieczną melancholią w oczach – i powie:
– Mamo! Mam trzydzieści lat i od trzydziestu lat próbuję zasłużyć na twoją uwagę. Poświęciłem ci dziesięć filmów i pięć spektakli. Napisałem o tobie książkę. Ale mam wrażenie, że to dla ciebie bez znaczenia. Dlaczego nigdy nie mówiłaś, co myślisz? Dlaczego zawsze odsyłałaś mnie do taty?

A ja powiem:
– Synku, ja po prostu cię kochałam. Nie chciałam podejmować decyzji za ciebie. A po porady był tata.
A on odpowie:
– A po co mi rady taty, skoro pytałem ciebie, mamo? Całe życie walczę o twoją uwagę. Jestem tobą owładnięty, mamo. Oddam wszystko, żeby choć raz, choć jeden jedyny raz usłyszeć, co o mnie myślisz. Tym milczeniem, tą obojętnością… ty… ty zniszczyłaś mi życie!
– i teatralnie zarzuci rękę na czoło.

Wtedy wstanę, spojrzę mu w oczy i powiem:
– Wiesz co? Na świecie są dwa typy ludzi: jedni żyją, a drudzy całe życie czekają.
I jeśli tego nie rozumiesz – to jesteś idiotą.

Powie „ach” – i zemdleje.
Na terapii spędzi jakieś pięć lat.

Szanowni Państwo,z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o tragicznym pożarze, który dotknął w dniu wczorajszym mieszka...
04/07/2025

Szanowni Państwo,
z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o tragicznym pożarze, który dotknął w dniu wczorajszym mieszkańców Ząbek. Wszystkim osobom poszkodowanym oraz ich bliskim ofereujemy profesjonalne wsparcie psychologiczne.

Poradnia Zdrowia Psychicznego współpracująca przy Mazowieckim Szpitalu Wojewódzkim Drewnica Sp. z o.o. uruchomiła specjalną pomoc psychologiczną dla wszystkich osób, które ucierpiały w wyniku wczorajszych zdarzeń.

Pomoc udzielana jest bezpłatnie, przez wykwalifikowanych specjalistów. Zgłoszenia przyjmujemy od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-18:00:
✅ telefonicznie pod numerem 22 419 7001 (Poradnia Zdrowia Psychicznego) lub 577 909 314 (Punkt Zgłoszeniowo-Koordynacyjny),
✅ osobiście pod adresem: Mazowiecki Szpital Wojewódzki Drewnica Sp. z o.o.,
ul. Rychlińskiego 1, 05-091 Ząbki, budynek C I piętro.
✅ W soboty i niedziele prosimy o kontakt poprzez Izbę Przyjęć tutejszego Szpitala.

Szanowni Państwo,
z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość o tragicznym pożarze, który dotknął w dniu wczorajszym mieszkańców Ząbek. Wszystkim osobom poszkodowanym oraz ich bliskim oferujemy profesjonalne wsparcie psychologiczne.

Poradnia Zdrowia Psychicznego współpracująca przy Mazowieckim Szpitalu Wojewódzkim Drewnica Sp. z o.o. uruchomiła specjalną pomoc psychologiczną dla wszystkich osób, które ucierpiały w wyniku wczorajszych zdarzeń.

Pomoc udzielana jest bezpłatnie, przez wykwalifikowanych specjalistów. Zgłoszenia przyjmujemy od poniedziałku do piątku w godzinach 8:00-18:00:
✅ telefonicznie pod numerem 22 419 7001 (Poradnia Zdrowia Psychicznego) lub 577 909 314 (Punkt Zgłoszeniowo-Koordynacyjny),
✅ osobiście pod adresem: Mazowiecki Szpital Wojewódzki Drewnica Sp. z o.o.,
ul. Rychlińskiego 1, 05-091 Ząbki, budynek C I piętro.
✅ W soboty i niedziele prosimy o kontakt poprzez Izbę Przyjęć tutejszego Szpitala.

🦉Jak dobieramy się w pary? 🍒🧞‍♀️Dla kobiet priorytetem w związku jest "poczucie bezpieczeństwa oraz oparcie emocjonalne"...
02/07/2025

🦉Jak dobieramy się w pary? 🍒

🧞‍♀️Dla kobiet priorytetem w związku jest "poczucie bezpieczeństwa oraz oparcie emocjonalne". A dla mężczyzn "dobry charakter partnerki".

Spore różnice widoczne są także w kwestii "atrakcyjności fizycznej partnerki/partnera". Wśród mężczyzn czynnik ten znajduje się w górnej części wskazań, w przeciwieństwie do kobiet, gdzie "atrakcyjność fizyczna" niemal zamyka katalog odpowiedzi.

[Źródło/fot.: "Życie towarzyskie i uczuciowe młodych Polaków", Centrum Badania Opinii Społecznej, Komunikat z badań nr 57/2025]

UDOSTĘPNIAJCIE PROSZĘ: Klinika Dzieci i Młodzieży IPIN ma wolne miejsca i zaprasza do kierowania pacjentow na  pobyty di...
28/06/2025

UDOSTĘPNIAJCIE PROSZĘ: Klinika Dzieci i Młodzieży IPIN ma wolne miejsca i zaprasza do kierowania pacjentow na pobyty diagnostyczne i terapeutyczne w okresie wakacji

27/06/2025

To ważna zmiana ‼️ Już 13-letnie osoby będą mogły skorzystać z pomocy psychologa, psychoterapeuty lub terapeuty środowiskowego w ramach NFZ – bez konieczności uzyskania zgody rodzica 🧠

To przełomowy krok w kierunku uznania podmiotowości młodzieży i ich prawa do samodzielnego dostępu do pomocy, wtedy gdy najbardziej jej potrzebują.

Choć najlepsze efekty daje wsparcie całej rodziny – i taka jest wciąż rekomendowana forma pomocy – zdajemy sobie sprawę, że nie zawsze jest to możliwe. Nowe przepisy dają młodym ludziom szansę na pomoc nawet wtedy, gdy dorośli z różnych powodów nie mogą lub nie chcą im towarzyszyć 🤝

Dziękujemy wszystkim, którzy zabiegali o tę zmianę – szczególnie organizacji Nastoletni Azyl, Posłance Marta Golbik i Rzecznik Praw Dziecka Monika Horna-Cieślak ❤️

Czekamy na decyzję Senatu. Trzymamy kciuki za szybkie zakończenie tego procesu 💬💪

Adres

Warsaw
01-892

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 16:00 - 21:00
Wtorek 16:00 - 21:00
Środa 08:00 - 12:00
Czwartek 17:00 - 21:00
Piątek 08:00 - 14:00

Telefon

+48609774495

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Marta Jankowska umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Marta Jankowska:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria