27/11/2025
Czasem boli cię brzuch.
Ok — zdarza się.
Ale teraz wyobraź sobie…
Ten ból nie mija.
Tydzień. Miesiąc. Pół roku. Rok.
I dalej trwa.
Tak wyglądało życie jednego z moich pacjentów.
Dopiero wspólna praca u mnie w gabinecie pozwoliła mu zacząć wracać do normalności.
Zobacz sam, co napisał:
---
**„Witam. Opowiem w skrócie swoją historię, z której Kuba pomaga mi wyjść.
Od półtora roku miałem bóle brzucha po prawej stronie — raz na dole, raz na górze, czasami cała prawa strona.
Po drodze były wizyty u lekarzy, USG, endoskopia, RTG kręgosłupa… wszystko „w normie”.
Lekarze patrzyli na mnie, rozkładali ręce i mówili: ‘Panie, nic tu nie ma, nic nie widać, co może boleć.’
Ale bolało. Coraz bardziej.
Przypadkiem usłyszałem o terapii wisceralnej i trafiłem do Kuby.
Na pierwszej wizycie skupiliśmy się na brzuchu, na drugiej na kręgosłupie — i zaczęło być jasne, że jedno wynika z drugiego.
Nie powiem, że ból zniknął jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale z każdą wizytą zmniejszał się o 10–20%.
Dziś nie jest jeszcze idealnie, ale jest MEEEEGA poprawa.
Są momenty, w których łapię się na tym, że… nic mnie nie boli.”**
---
A teraz druga historia.
W mojej praktyce miałem pacjentkę, która chodziła z bólem ponad 20 lat.
Od lekarza do lekarza. Klinika za kliniką.
A problem? Ani drgnął.
W pewnym momencie zaczęła słyszeć:
„Wmawia to sobie”, „to psychika”, „to pewnie nerwica”.
Znasz to?
W medycynie często działa taki nieformalny algorytm:
➡️ Boli → robimy badania (super, tak trzeba).
➡️ Badania nic nie pokazują → „to pewnie nerwica”.
Tylko że ta cała „nerwica” nie bierze się z kosmosu.
Ciało nie kłamie.
Jeżeli coś boli miesiącami albo latami — to znaczy, że gdzieś w układzie jest blokada, napięcie, uwięziony nerw, powięź, dysfunkcja… coś, czego nie widać w standardowych badaniach.
I właśnie wtedy warto spojrzeć na problem inaczej.
Myślę, że warto.