Światło w Cieniu

Światło w Cieniu Psychoterapia, Psychoterapia par, Psychoterapia indywidualna, Diagnoza psychologiczna, Rozwój Zawod Gabinet Psychologiczno-Terapeutyczny. Interwencja kryzysowa.

Zadzwoń +48 698 468 886. Psychoterapia indywidualna, par, małżeństw, rodzin. Diagnoza zawodowa, psychologiczna. Coaching - rozwój zawodowy, osobisty.

ŻABA KTÓRA MIESZKA W STUDNI NIE ZNA OCEANU - Przysłowie japońskie
29/11/2025

ŻABA KTÓRA MIESZKA W STUDNI NIE ZNA OCEANU

- Przysłowie japońskie

18/11/2025
Co widzisz?― Kim jestem ? ― spytał kiedyś starca pewien młodzian.― Jesteś tym, za kogo się uważasz ― odrzekł starzec ― w...
14/09/2025

Co widzisz?

― Kim jestem ? ― spytał kiedyś starca pewien młodzian.
― Jesteś tym, za kogo się uważasz ― odrzekł starzec ― wyjaśni ci to taka historyjka...

Zachodziło słońce. Za murów miasta można było zobaczyć na linii horyzontu dwie obejmujące się sylwetki.
"To jakiś tatuś i mamusia" - pomyślała niewinna dziecinka.
"To kochankowie" - pomyślał mężczyzna ze złamanym sercem.
"To dwaj przyjaciele, co spotkali się po wielu latach" - pomyślał człowiek samotny.
"To dwaj kupcy, co dobili targu" - pomyślał skąpiec.
"To ojciec obejmuje syna wracającego z wojny" - pomyślała pewna pani o tkliwej duszy.
" To córka ściska ojca, który wraca z dalekiej podróży" - pomyślał człowiek pogrążony w bólu po śmierci córki"
"To para zakochanych" - pomyślała dziewczynka marząca o miłości.
"To dwaj ludzie walczą do ostatniej kropli krwi" - pomyślał morderca.
"Kto wie, dlaczego się obejmują" - pomyślał człowiek o oschłym sercu.
"Jaki to piękny widok; dwoje obejmujących się ludzi" - pomyślał duchowny.

― W każdej myśli ― zakończył starzec ― widzisz siebie samego takim, jaki jesteś.
Analizuj często swoje myśli; mogą ci one powiedzieć o wiele więcej o tobie samym niż jakikolwiek nauczyciel.

- "Kamyki i perły", Pier D'Aubrigy

31/08/2025
"Ponieważ poczucie własnej wartości (oraz jego brak) są wyuczone, mogą zostać oduczone i nauczone na nowo. A jest to moż...
12/07/2025

"Ponieważ poczucie własnej wartości (oraz jego brak) są wyuczone, mogą zostać oduczone i nauczone na nowo.
A jest to możliwe od narodzin do śmierci.
Zatem nigdy nie jest za późno, człowiek w każdym momencie życia może zacząć czuć się lepiej."
─ Virginia Satir, Rodzina. Tu powstaje człowiek
Zenos Frudakis „Rzeźba Wolności”

„Normalność jest utwardzoną drogą: wygodnie się po niej chodzi, ale kwiaty nie rosną.” – Vincent van Gogh
23/06/2025

„Normalność jest utwardzoną drogą: wygodnie się po niej chodzi, ale kwiaty nie rosną.”
– Vincent van Gogh

29/04/2025
Rację ma osioł, człowiek ma mądrość lub jej nie ma. /zasłyszane/"Gdyby osioł mnie kopnął, czy wnosiłbym pozew?”- Sokrate...
27/02/2025

Rację ma osioł, człowiek ma mądrość lub jej nie ma. /zasłyszane/

"Gdyby osioł mnie kopnął, czy wnosiłbym pozew?”
- Sokrates

Jedna z pułapek dzieciństwa polega na tym, że nie trzeba rozumieć, by czuć. Kiedy rozum zdolny jest pojąć, co się wydarz...
18/02/2025

Jedna z pułapek dzieciństwa polega na tym, że nie trzeba rozumieć, by czuć.
Kiedy rozum zdolny jest pojąć, co się wydarzyło, rany w sercu są już zbyt głębokie.

- Carlos Ruiz Zafón, Cień wiatru

PIĘKNA BAJKA O POCZUCIU WŁASNEJ WARTOŚCI...Pewnego razu w pracowni jubilera mieszkał sobie diament. Kiedy leżał wśród in...
03/01/2025

PIĘKNA BAJKA O POCZUCIU WŁASNEJ WARTOŚCI...

Pewnego razu w pracowni jubilera mieszkał sobie diament. Kiedy leżał wśród innych pięknych kamieni lubił się im przyglądać. Z zachwytem patrzył na mieniące się soczystą czerwienią południowego wina rubiny, pełne głębokiego błękitu szafiry, tak bardzo chciał błyszczeć tak jak one, mienić się kolorowym wyraźnym światłem. Chciał być taki jak one, mienić się ich kolorami! Złościło go to, że jest twardy, kanciasty, że daje tylko jasne światło! Przestał lubić przebywanie wśród innych kamieni, wolał leżeć sobie samotnie z boku.
Pewnego dnia wzięły go delikatnie miękkie i ciepłe dłonie młodej kobiety, długo go oglądała, po czym stwierdziła, że jest zbyt kanciasty, za mało błyszczy i nie nadaje się do tego, by go obsadzić w pierścionku. Jak bardzo zaczął zazdrościć innym kamieniom... Ludzie przychodzili, wybierali je, potem one stawały się częścią pięknej biżuterii, a diament leżał z boku i zaczął tracić nadzieję że ktoś któregoś dnia przyjdzie po niego. Z każdym dniem, gdy ubywało nadziei, ubywało też jakby blasku bijącego ze środka kamienia - zmatowiał i trzeba by było podejść blisko i wziąć go do ręki by zobaczyć, że jest szlachetnym kamieniem, a nie kawałkiem bezwartościowej cyrkonii. Mimo, że wiedział, że jest brylantem, przestał wierzyć, że stanowi jakąś wartość, bo przecież nikt nie chciał go umieścić wśród innych kamieni w bransoletce, pierścionku czy diademie.
Kiedy już zapomniał co znaczy lśnić i dawać światło, poczuł, że biorą go do ręki czyjeś stare, szorstkie, mocno spracowane ręce. Dotyk tego człowieka nie był delikatny, nie sprawiał mu przyjemności, a jednak ciepło jego dłoni obudziło w diamencie jakąś tęsknotę... Zaczął się zastanawiać co to jest...
Człowiek długo oglądał kamień, a każde poruszenie jego dłoni budziło w diamencie jakąś niewypowiedzianą tęsknotę...
Co było tym pragnieniem, które obudziło się w diamencie?
Ciepło rąk, mimo tego, że szorstkich, obudziło pragnienie, o którym zapomniał, bycia czyimś, ważnym dla kogoś, bycia pośrednikiem miłości. Diament przypomniał sobie, że chciał być ważny i chciał błyszczeć. By inni go widzieli, podziwiali, by mogli zachwycać się jego pięknem, przecież po to są diamenty - by błyszczeć i dawać ludziom tym samym radość.
Oprócz dziwnego ciepła w diamencie obudził się też niepokój... wiedział, że ludzie do tej pory go nie wybierali, bo był kamieniem kanciastym, o nietypowym kształcie, czy i ten człowiek z niego nie zrezygnuje? Poza tym trudny i nietypowy kształt trzeba będzie obrobić, czy ten człowiek zna się na tym? Przecież ma stare, spracowane ręce, może nie być wystarczająco delikatny, może uszkodzić kamień i wtedy już nikt go nie będzie chciał! Pragnienie bycia wybranym przeważyło nad lękiem - diament odnalazł w sobie resztkę siły, by zajaśnieć wewnętrznym światłem tak, by człowiek nie miał wątpliwości co do tego, że jest szlachetnym kamieniem. Starzec wziął diament do swojej pracowni. Rozpoczął się proces obróbki - każde dotknięcie szlifierki wiązało się z bólem, ze zdejmowaniem kolejnej porysowanej i pozbawionej blasku warstwy.
Każda kolejna godzina szlifowania kamienia wydawała się być niemożliwa do zniesienia. Człowiek mimo lat miał bardzo sprawne ręce, cierpliwie i systematycznie wydobywał całe piękno z kamienia, nadając mu blask i kształt, ku któremu zmierzał. Szlifowanie powodowało także to, że diament robił się coraz mniejszy, ale to go nie martwiło - wiedział, że będzie pasował choćby do małego pierścionka. Cały ból był dla diamentu nieważny wobec celu - by ludzie go podziwiali, by mógł błyszczeć dla innych, by był ważny i odzyskał swoją wartość.
W końcu nadszedł dzień najważniejszy - diament miał zostać obsadzony, cały dzień myślał nad tym jak bardzo będzie błyszczał, jak teraz po oszlifowaniu ludzie będą go podziwiali, zastanawiał się w jakiej biżuterii zostanie obsadzony? Jakież było jego zdziwienie, kiedy obudził się rano i nic nie mógł zobaczyć. Czuł, że jest w środku czegoś, czego nie mógł rozpoznać - nie było tam światła, nie czuł obecności innych kamieni, wiedział, że to, co go otacza, nie jest ani złotem ani platyną... Wokół było ciemno i zimno. Więc całe to szlifowanie, cały ten ból znoszony z cierpliwością był nadaremny! Nie spełniło się jego marzenie, nie był ważnym brylantem w pierścionku! Nie stał się pośrednikiem miłości - nikt nie wyzna jej, wkładając go na palec ukochanej kobiecie.
Było mu źle, był rozżalony, zawiedziony, czuł się paskudnie. Nagle usłyszał głosy ludzi wchodzących do pomieszczenia, mówili coś o operacji, o przeszczepie, o rogówce, nic o biżuterii! Po chwili przez diament przeszedł snop pięknego światła - ale nikt nie zachwycił się diamentem bo go nie było widać! Jego nie było widać, ale dzięki niemu mała dziewczynka mogła zobaczyć piękną łąkę i motyle - diament stał się elementem precyzyjnego narzędzia, niezbędnego do operacji, która przywróciła wzrok małej dziewczynce. Uśmiech na twarzy dziecka, mogącego zobaczyć twarz swojej matki, wart był więcej niż cała biżuteria świata...

Czasami jest jakiś inny plan, co do naszego życia niż ten, którego my byśmy chcieli... Czasami to, co najważniejsze jest niewidoczne dla oczu...

- Agnieszka Kozak, „Był sobie diament”

@

Adres

Warsaw

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Światło w Cieniu umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Światło w Cieniu:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria

Our Story

Gabinet Psychologiczno-Terapeutyczny. Zadzwoń +48 698 468 886.

Psychoterapia indywidualna, par, małżeństw, rodzin. Interwencja kryzysowa. Diagnoza zawodowa, psychologiczna. Rozwój zawodowy, osobisty.

Jest stowarzyszona w Wielkopolskim Towarzystwie Psychoterapii Systemowej oraz Polskiej Federacji Psychoterapii.