01/03/2026
Zdarza mi się żyć tak, jakby
ktoś mierzył mi czas stoperem.
Sama sobie go włączam.
Potrafię narzucić sobie takie tempo, że nawet kiedy siadam, w środku nadal biegnę.
A przecież nikt mnie nie goni.
To ja stoję za sobą z batem.
Czasem łapię się na tym, że bardziej skupiam się na terminach niż na sensie.
Na tempie niż na kierunku i czy to w ogóle moje.
I wtedy przychodzi zmęczenie. Nie tylko ciała. Takie głębsze.
To, które mówi: „Zatrzymaj się, ja już nie mogę.”
Może naprawdę nie wszystko musi być zrobione teraz.
Może odpoczynek nie jest porażką.
Tylko ja.
Moje myśli.
Spokojne pytania:
Dokąd idę?
Czy to jeszcze moja droga?
Czy ludzie obok mnie są tymi, przy których mogę zwolnić?
Może warto czasem odpuścić, nie dlatego, że się nie da,ale dlatego, że można.
Może warto pobyć w ciszy, po to, żeby poczuć siebie bez presji.❤️🫶🌟🌿
Uczę się tego.
Powoli. 🌿