02/03/2026
Czasem człowiek trafia do gabinetu nie dlatego, że „coś się dzieje”, ale dlatego, że jest już zwyczajnie za ciężko.
Lubię myśleć o psychoterapii jak o wędrowce, podczas której można się na chwilę zatrzymać. Na chwilę, w której można wreszcie zdjąć plecak z ramion i sprawdzić, co właściwie się w nim niesie.
Zdarza się, że na koniec wspólnej drogi w terapii padają poruszające słowa:
„Zajrzałem do swojego plecaka – i zdecydowałem, czego już nie chcę dźwigać.”
To zdanie dobrze oddaje istotę zmiany, jaka dokonuje się w psychoterapii.
W psychoterapii psychodynamicznej – szczególnie w podejściu ISTDP – nie zaczynamy od zmieniania świata. Nie przestawiamy od razu zewnętrznych okoliczności. Zaczynamy od odwagi zaglądania do środka.
Do uczuć, których przez lata nie było wolno czuć.
Do lęku, który przykrywał złość.
Do złości, która chroniła przed bólem.
Do wstydu, który kazał wszystko nieść samemu.
Ten „plecak” bywa wypełniony po brzegi:
– cudzymi oczekiwaniami,
– dawnymi lękami,
– wewnętrznym przymusem: „muszę”, „powinienem”, „nie wolno mi”,
– surowym, krytycznym głosem wobec samego siebie.
Zmiana w terapii nie polega na magicznym usunięciu trudności z życia.
Polega na tym, że przestajemy automatycznie dźwigać to, co kiedyś było konieczne, by przetrwać.
W ISTDP pracujemy bardzo konkretnie – z tym, co dzieje się tu i teraz w relacji terapeutycznej. Z napięciem w ciele. Z unikaniem. Z mechanizmami obronnymi, które kiedyś chroniły, a dziś ograniczają. Krok po kroku docieramy do żywego doświadczenia emocji – nie w teorii, lecz w bezpośrednim przeżyciu.
Sednem tej pracy jest jednak coś fundamentalnego:
doświadczenie bycia przyjętym z tym, co jest.
Z własną złością.
Z bezradnością.
Z pragnieniem bliskości.
Z bólem.
Bez zawstydzania.
Bez odrzucenia.
Bez konieczności udowadniania swojej wartości.
Kiedy ktoś może przeżyć swoje uczucia w bezpiecznej relacji – zaczyna odkładać część ciężaru. Nie dlatego, że ktoś mu każe. Nie dlatego, że „tak trzeba”.
Ale dlatego, że już nie musi tak bardzo się bronić.
Czasem największa zmiana polega na tym, że człowiek przestaje walczyć ze sobą.
A wtedy nawet jeśli świat zewnętrzny wygląda podobnie – wewnętrznie pojawia się więcej przestrzeni.
Więcej wyboru.
Więcej łagodności wobec siebie.
Więcej wolności.
A Ty — co niesiesz dziś w swoim plecaku?