Norbert Kuczko Gabinet Psychoterapii

Norbert Kuczko Gabinet Psychoterapii Psychoterapia indywidualna w nurcie psychodynamicznym oraz ISTDP, psychoterapia par w nurcie systemowym

Czasem człowiek trafia do gabinetu nie dlatego, że „coś się dzieje”, ale dlatego, że jest już zwyczajnie za ciężko.Lubię...
02/03/2026

Czasem człowiek trafia do gabinetu nie dlatego, że „coś się dzieje”, ale dlatego, że jest już zwyczajnie za ciężko.

Lubię myśleć o psychoterapii jak o wędrowce, podczas której można się na chwilę zatrzymać. Na chwilę, w której można wreszcie zdjąć plecak z ramion i sprawdzić, co właściwie się w nim niesie.

Zdarza się, że na koniec wspólnej drogi w terapii padają poruszające słowa:

„Zajrzałem do swojego plecaka – i zdecydowałem, czego już nie chcę dźwigać.”

To zdanie dobrze oddaje istotę zmiany, jaka dokonuje się w psychoterapii.

W psychoterapii psychodynamicznej – szczególnie w podejściu ISTDP – nie zaczynamy od zmieniania świata. Nie przestawiamy od razu zewnętrznych okoliczności. Zaczynamy od odwagi zaglądania do środka.

Do uczuć, których przez lata nie było wolno czuć.
Do lęku, który przykrywał złość.
Do złości, która chroniła przed bólem.
Do wstydu, który kazał wszystko nieść samemu.

Ten „plecak” bywa wypełniony po brzegi:
– cudzymi oczekiwaniami,
– dawnymi lękami,
– wewnętrznym przymusem: „muszę”, „powinienem”, „nie wolno mi”,
– surowym, krytycznym głosem wobec samego siebie.

Zmiana w terapii nie polega na magicznym usunięciu trudności z życia.
Polega na tym, że przestajemy automatycznie dźwigać to, co kiedyś było konieczne, by przetrwać.

W ISTDP pracujemy bardzo konkretnie – z tym, co dzieje się tu i teraz w relacji terapeutycznej. Z napięciem w ciele. Z unikaniem. Z mechanizmami obronnymi, które kiedyś chroniły, a dziś ograniczają. Krok po kroku docieramy do żywego doświadczenia emocji – nie w teorii, lecz w bezpośrednim przeżyciu.

Sednem tej pracy jest jednak coś fundamentalnego:

doświadczenie bycia przyjętym z tym, co jest.

Z własną złością.
Z bezradnością.
Z pragnieniem bliskości.
Z bólem.

Bez zawstydzania.
Bez odrzucenia.
Bez konieczności udowadniania swojej wartości.

Kiedy ktoś może przeżyć swoje uczucia w bezpiecznej relacji – zaczyna odkładać część ciężaru. Nie dlatego, że ktoś mu każe. Nie dlatego, że „tak trzeba”.
Ale dlatego, że już nie musi tak bardzo się bronić.

Czasem największa zmiana polega na tym, że człowiek przestaje walczyć ze sobą.

A wtedy nawet jeśli świat zewnętrzny wygląda podobnie – wewnętrznie pojawia się więcej przestrzeni.
Więcej wyboru.
Więcej łagodności wobec siebie.
Więcej wolności.

A Ty — co niesiesz dziś w swoim plecaku?

Dziś Dzień Walki z Depresją.Nie napiszę, że „wszystko będzie dobrze”.Chcę napisać o ciszy, która potrafi zabijać.Depresj...
23/02/2026

Dziś Dzień Walki z Depresją.
Nie napiszę, że „wszystko będzie dobrze”.

Chcę napisać o ciszy, która potrafi zabijać.

Depresja bardzo często nie przypomina smutku - ten łatwo rozpoznać.
U mężczyzn częściej widzę milczenie. Rozdrażnienie. Wycofanie. Pracę ponad siły. Alkohol. „Jest okej”.

I słyszę zdania:
– „Nie będę się nad sobą użalał.”
– „Inni mają gorzej.”
– „Muszę ogarnąć.”

Tymczasem depresja to choroba. Jak każda inna – nieleczona może być śmiertelna.
To nie widzimisię. Nie brak charakteru. Nie lenistwo.

Kobiety częściej proszą o pomoc.
Mężczyźni częściej odbierają sobie życie.

Często dlatego, że decydują zostać ze swoim cierpieniem sami.

Jeśli jesteś mężczyzną i czytasz te słowa – proszenie o pomoc nie odbiera Ci siły. Czasem jest pierwszym realnym aktem odpowiedzialności za siebie i swoich bliskich.

A jeśli jesteś blisko kogoś, kto „jakoś ostatnio zniknął” – zapytaj. Nie o to, czy daje radę. Tylko jak naprawdę się czuje.

Depresję się leczy.
Ale najpierw trzeba przestać udawać, że jej nie ma.

O tym jak niechcący robimy sobie to, czego najbardziej się boimy.W relacji bardzo często nie spotykają się dwie „cechy c...
10/02/2026

O tym jak niechcący robimy sobie to, czego najbardziej się boimy.

W relacji bardzo często nie spotykają się dwie „cechy charakteru”, tylko dwie reakcje, które zaczynają się nawzajem napędzać.

Weźmy klika codziennych przykładów:

🔁 Ona naciska → On się wycofuje
Ona coraz bardziej domaga się rozmowy i bliskości.
On, czując presję, milknie i znika emocjonalnie.
Im bardziej ona naciska, tym bardziej on się zamyka.
Im bardziej on się zamyka, tym bardziej ona naciska.

🔁 On krytykuje → Ona się broni
On mówi „bo ty zawsze…”, „z tobą nigdy…”.
Ona przestaje słuchać i zaczyna się bronić.
Im bardziej ona się broni, tym ostrzejsza krytyka.
Im ostrzejsza krytyka, tym grubsza zbroja.

🔁 Jedno rani → drugie oddaje
Nie wprost, nie od razu.
Ciszą. Dystansem. Sarkazmem.
Każde czuje się coraz bardziej samotne, choć są razem.

I teraz rzecz kluczowa:
➡️ To nie są „źli ludzie”. To są ludzie w pętli.

Sprzężenie zwrotne działa automatycznie, dopóki ktoś go nie zauważy.
Dopóki nie pojawi się moment:
„Zatrzymajmy się. Sprawdźmy, co my sobie nawzajem robimy — i po co.”

W terapii par nie szukamy winnego.
Szukamy mechanizmu.
Bo kiedy para zaczyna widzieć pętlę — pojawia się wybór.
A tam, gdzie jest wybór, wraca odpowiedzialność, ulga i realna zmiana.

Czasem pierwszy krok to nie lepsza komunikacja tylko odwaga, by zobaczyć własne miejsce w tym tańcu, który nabierając tempa może stać się tańcem szalonym i wyczerpującym.

Zdarza Ci się czasem przyłapać na tym, że próbujesz czytać w myślach innych?Mało tego — masz wręcz pewność, co oni myślą...
03/02/2026

Zdarza Ci się czasem przyłapać na tym, że próbujesz czytać w myślach innych?
Mało tego — masz wręcz pewność, co oni myślą?

„On jest na mnie zły.”
„Ona mnie ocenia.”
„Widzę, że czegoś ode mnie chce.”

Brzmi znajomo?

W psychoterapii nazywamy to projekcją. To mechanizm obronny, który uruchamia się wtedy, gdy jakieś uczucie w nas jest zbyt trudne, zbyt bolesne albo zbyt niebezpieczne, żeby je poczuć bezpośrednio.

Jeśli dziecko orientuje się, że nie ma miejsca na złość, lęk, potrzebę bliskości czy własną wolę – te doświadczenia nie znikają. Dorosły człowiek nadal je nosi w sobie, tylko często nie wie, że to jego uczucia.

Wtedy:
zamiast poczuć złość → widzimy ją w innych
zamiast zauważyć lęk → czujemy się atakowani
zamiast przyznać się do potrzeb → mamy wrażenie, że inni czegoś od nas chcą

Problem z projekcją polega na tym, że ona naprawdę boli.

Człowiek żyjący za szybą projekcji:
– często czuje się niezrozumiany
– ma wrażenie, że inni go oceniają albo odrzucają
– żyje w ciągłym napięciu i czujności
– doświadcza samotności, nawet będąc w relacjach

Bo reaguje nie na to, co naprawdę dzieje się między ludźmi, tylko na własne emocje, których nie potrafi jeszcze unieść w sobie.

Im więcej projekcji, tym bardziej świat wydaje się zagrażający.
A im bardziej świat wydaje się zagrażający, tym trudniej o bliskość i spokój.

Dlatego w terapii nie „zabieramy” projekcji na siłę. Najpierw budujemy bezpieczeństwo. Pomagany człowiekowi krok po kroku uczyć się znoszenia własnych uczuć — bez uciekania przed nimi i bez przerzucania ich na innych.

Każda projekcja to ślad po doświadczeniu, które kiedyś było za trudne.
A każda cofnięta projekcja to mniej lęku, mniej napięcia i więcej prawdziwego kontaktu — ze sobą i z innymi.

Jeśli masz wrażenie, że ludzie często wydają Ci się źli, oceniający albo zagrażający, to być może nie świat jest problemem.
Być może coś w Tobie bardzo długo musiało być niesione w samotności.

Tak często wolimy siebie „w promieniach słońca” – w tym, co akceptowalne, rozsądne, silne, poukładane i przyjemne dla in...
26/01/2026

Tak często wolimy siebie „w promieniach słońca” – w tym, co akceptowalne, rozsądne, silne, poukładane i przyjemne dla innych. Chętnie opowiadamy o tej wersji siebie, chętnie ją prezentujemy. A to, co w cieniu, próbujemy pominąć. Zepchnąć. Udawać, że nie istnieje.

Carl Gustav Jung pisał o Cieniu jako o tej części psychiki, której nie chcemy widzieć – bo zawiera impulsy, emocje i pragnienia, które nie pasują do obrazu „jakim powinienem być” albo „jakim wyobrażam sobie, że inni chcą mnie widzieć”. Problem w tym, że zaprzeczony cień nie znika. Zaczyna działać z ukrycia. W relacjach, w objawach, w nagłych wybuchach, w poczuciu wewnętrznego pęknięcia.
Zostaje nam wtedy tworzyć i pielęgnować iluzję - kogoś „świetlistego”. W nurcie ISTDP często mówimy o tym, że iluzja bywa przyjemniejsza niż realność. Iluzja kontroli, spokoju, „ogarnięcia”. Tyle że organizm i emocje nie dają się oszukać na długo. To, co nieprzeżyte i nieuznane, wraca – zwykle wtedy, gdy najmniej tego chcemy.

Zdrowe JA nie wyłania się z samego światła. Wyłania się wtedy, gdy zaczynamy widzieć całość: i słońce, i cień. Gdy przestajemy walczyć z tym, co w nas trudne, a zaczynamy to rozumieć i integrować.
Bo dopiero tam, gdzie nie trzeba niczego wypierać, pojawia się prawdziwa wewnętrzna wolność.

Życie często uczy nas, że żeby przetrwać, trzeba założyć zbroję.Pancerz emocjonalny, dystans, kontrolę, wycofanie.Na pew...
23/01/2026

Życie często uczy nas, że żeby przetrwać, trzeba założyć zbroję.
Pancerz emocjonalny, dystans, kontrolę, wycofanie.
Na pewnym etapie to naprawdę działa – chroni przed bólem, pozwala przetrwać to, co było nie do uniesienia.

Problem zaczyna się wtedy, gdy zagrożenie minęło… a zbroja została.
Wyrośliśmy z niej, ale ona wciąż jest na nas - ciasna, uwierająca, ograniczająca ruch i oddech.
I jeszcze jedno – nie pozwala się zbliżyć - do drugiego człowieka… do siebie.

Tak działają mechanizmy obronne.
Kiedyś ratowały. Dziś mają swoją cenę.
Tą ceną bywa samotność, życie „obok” relacji, poczucie odłączenia mimo pozornego bezpieczeństwa.

W terapii nie chodzi o gwałtowne zdejmowanie zbroi.
Najpierw uczymy się ją rozpoznać, zrozumieć przed czym chroniła i co dziś nam odbiera.
A potem – w swoim tempie – zaczynamy ją rozbrajać.

Bo kiedy przestajemy żyć w pancerzu, pojawia się coś jeszcze:
przestrzeń, oddech i spojrzenie w górę.
Tam, gdzie między murami obrony znów widać błękit nieba.
A z nim — wolność i możliwość prawdziwej bliskości.

Kto z nas nie tęsknił za tym, że w końcu w życiu pojawi się człowiek – żona, mąż, partner, przyjaciel – ktoś kto wreszci...
20/01/2026

Kto z nas nie tęsknił za tym, że w końcu w życiu pojawi się człowiek – żona, mąż, partner, przyjaciel – ktoś kto wreszcie odpowie na wszystkie moje potrzeby. Najlepiej zawsze i dokładnie wtedy, kiedy tego potrzebuję i w takiej formie w jakiej aktualnie tego potrzebuję. Oczywiście racjonalnie zgodnie stwierdzimy, że to przecież nierealne - ale emocjonalnie trudno się z tym pogodzić. Może więc jednak jeśli jeszcze trochę poczekam, poszukam, zmienię relację… w końcu się zjawi.

W psychoterapii widać, jak silnie ta nadzieja potrafi trzymać.
I jak bardzo potrafi oddalać od realnego kontaktu.
Bo każdy realny człowiek prędzej czy później zawodzi – nie ze złej woli, ale z powodu swoich ograniczeń.

Prawda jest trudna, ale uwalniająca:
nie ma takiego człowieka, który odpowie na wszystkie moje potrzeby, zawsze i na czas.
Kiedy trzymamy się tej fantazji, relacje nieuchronnie kończą się rozczarowaniem, pretensją albo wycofaniem.

Żeby móc kochać realnie, trzeba przeżyć żałobę po idealnym obiekcie.
Po wyobrażeniu relacji, która wypełni wszystko i naprawi dawny brak.
To nie jest rezygnacja z miłości – to pożegnanie iluzji.

Z urealnienia wyłania się coś znacznie trwalszego.
Relacja, w której są potrzeby, granice i niedopasowania.
I miłość, która nie polega na byciu wszystkim dla siebie nawzajem,
ale na byciu wystarczająco obecnym, prawdziwym i odpowiedzialnym.

Patrzę na to zdjęcie z wczorajszego spaceru - wyraźne pasy światła, wyraźne pasy cienia. A pomiędzy nimi — przejścia. Du...
18/01/2026

Patrzę na to zdjęcie z wczorajszego spaceru -
wyraźne pasy światła, wyraźne pasy cienia. A pomiędzy nimi — przejścia. Dużo przejść.

Czasem wygodniej jest widzieć świat w czerni i bieli.
Ludzi jako „dobrych” albo „złych”.
Relacje jako „bezpieczne” albo „raniące”.
Uczucia jako „właściwe” albo „niewłaściwe”.

Taki obraz porządkuje. Daje chwilowe poczucie kontroli.

Ale życie — podobnie jak to światło na śniegu — rzadko układa się w czyste kontrasty.
Między jasnością a cieniem jest przestrzeń, w której dzieje się najwięcej.
Właśnie tam pojawiają się złożone uczucia:
bliskość i złość,
wdzięczność i żal,
miłość i potrzeba dystansu.

Szczególnie wobec tych, którzy są dla nas ważni.

W gabinecie często okazuje się, że nie chodzi o to, by „wybrać stronę”,
ale by wytrzymać napięcie pomiędzy.
Zobaczyć całość — nawet jeśli nie jest wygodna.

Bo dojrzałość emocjonalna rzadko bywa czarno-biała.
Częściej przypomina właśnie taki światłocień.

Znasz to doświadczenie...? - dużo bodźców, ruch, hałas. W tym wszystkim trudno złapać ostrość – na siebie, na sens, na t...
17/01/2026

Znasz to doświadczenie...? - dużo bodźców, ruch, hałas. W tym wszystkim trudno złapać ostrość – na siebie, na sens, na to, co dalej.

W gabinecie często słyszę pytanie: „Po co to w ogóle było?”
Kryzysy nie mają w sobie wbudowanego sensu. One się po prostu zdarzają. Z przeciążenia, z długiego ignorowania siebie, z relacji, które od dawna były za ciasne. Z życia.

Sens nie jest w samym kryzysie.
Sens czasem pojawia się dopiero wtedy, gdy coś nas zatrzyma – jak czerwone światło. Gdy nie da się już jechać dalej „na rozpędzie”. Gdy zaczynamy zauważać, że tempo było nie do utrzymania, a kierunek – niekoniecznie nasz.

Kryzys bywa brutalnym komunikatem: tak jak było, dalej się nie da.
Nie obiecuje ulgi ani szybkiej zmiany. Ale bywa początkiem uczciwszego kontaktu ze sobą – jeśli zamiast go zagłuszać, spróbujemy go wysłuchać.

Nie zawsze od razu wiadomo, dokąd jedziemy dalej.
Czasem na początku wystarczy jedno: przestać udawać, że nic się nie dzieje.

Nowy tydzień. Znane uczucie.Budzik dzwoni, ale ciało jakby jeszcze nie wróciło.Myśl o pracy nie mobilizuje — raczej obci...
12/01/2026

Nowy tydzień. Znane uczucie.
Budzik dzwoni, ale ciało jakby jeszcze nie wróciło.
Myśl o pracy nie mobilizuje — raczej obciąża.
Nie chodzi o lenistwo.
Często chodzi o zmęczenie, które nie miało kiedy się rozładować.
Trudność z wystartowaniem w nowy tydzień bywa sygnałem, a nie „problemem do naprawy”.
Sygnałem, że:
- za dużo ostatnio było o tym co „muszę”, za mało o tym czego potrzebuję
- napięcie było odkładane na później
- weekend nie tyle był odpoczynkiem, co tylko krótszą wersją tygodnia

W takiej sytuacji dodatkowe hasła w stylu „weź się w garść” tylko pogłębiają poczucie winy.
A ono nie daje energii — raczej ją zabiera.
Czasem najbardziej realistycznym początkiem tygodnia nie jest motywacja, tylko uznanie faktu - jest mi dziś ciężko. I to coś znaczy.
Wtedy dopiero możesz siebie zapytać o to - co mnie tak obciąża i od jak dawna to trwa? Ile z tego jest o pracy, a ile o tym co dzieje się we mnie?

Często zmiana zaczyna się od zatrzymania i zobaczenia, dlaczego tej siły brakuje.
Jeśli ten poniedziałek jest trudny — być może nie jest „kolejnym słabym startem”, ale ważną informacją, której warto posłuchać.
Jak to jest u Ciebie na początku tygodnia — bardziej ciało czy myśli mówią „dość”? A może jest zupełnie inaczej...

Czego psychoterapia nie obiecuje.Nie obiecuje, że:– przestaniesz odczuwać trudne emocje– wszystko stanie się łatwe i prz...
09/01/2026

Czego psychoterapia nie obiecuje.

Nie obiecuje, że:
– przestaniesz odczuwać trudne emocje
– wszystko stanie się łatwe i przyjemne
– ktoś da Ci gotowe odpowiedzi
– zmiana wydarzy się bez bólu i oporu
– życie w końcu „zacznie się układać”

Psychoterapia obiecuje coś innego: kontakt z prawdą o sobie.
A to bywa niewygodne - odzierające z iluzji. Prawda jest lecząca nawet jeśli jest bolesna.

Czasem poprawa zaczyna się od tego, że przez chwilę jest… trudniej.
Więcej czucia. Więcej świadomości. Mniej ucieczki.

Jeśli zbyt często mówisz „tak”, gdy czujesz „nie” – organizm w końcu zaprotestuje.Gabor Maté w książce „Kiedy ciało mówi...
05/01/2026

Jeśli zbyt często mówisz „tak”, gdy czujesz „nie” – organizm w końcu zaprotestuje.

Gabor Maté w książce „Kiedy ciało mówi nie” pokazuje, jak brak granic i tłumione emocje wpływają na zdrowie.
W psychoterapii uczymy się słuchać tych sygnałów i odzyskiwać kontakt ze sobą.

Adres

Aleja Jana Chrystiana Szucha 2/4
Warsaw

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Norbert Kuczko Gabinet Psychoterapii umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria