12/09/2022
Zgodnie z planem od dzisiaj przez najbliższe 5 dni (do piątku) będę zgłębiać Wam techniki jak jeść ekonomiczniej🪙
To, że ceny wszystkiego, także jedzenia, poszybowały w górę to wszyscy wiemy. W tym roku, jak nigdy wcześniej, w ogromny sposób zwracamy uwagę na czynnik ekonomiczny planów żywieniowych, które dla Was szykuję. Nie da się ukryć, że jest to spore wyzwanie (także dla mnie), by zmieścić się w Waszym założonym tygodniowym budżecie przeznaczonym na ten cel. I to jednocześnie pozostając po tej zdrowszej "stronie mocy"😃 Ktoś z Was kiedyś też do mnie napisał, że przydałaby się seria postów/pogadanek na ten temat. Posty opisowe (do których będziecie mogli wrócić w każdym momencie) będę urozmaicać pogadankami🗣 na instastory, więc zaglądajcie i tam!
Dzisiaj zaczniemy od najbardziej podstawowej kwestii, która wyzwala lawinę nieoszczędnego domina 👉 zakupy🛒 A dokładnie: przemyślane vs. nieprzemyślane zakupy.
Niezmiennie polecam Wam robienie listy zakupów✏🗒 przed wyjściem do sklepu, a przed nią jeszcze -> planera jedzenia na najbliższy tydzień (udostępniam Wam do pobrania skrojony na ten cel planer poniżej).
Co to jest planer jedzenia? To odpowiednio skonstruowany arkusz ułatwiający zaplanowanie posiłków na najbliższe dni. Co dzięki temu zyskujecie? Uporządkowanie w głowie myśli co będziecie jeść w najbliższych dniach i - w konsekwencji - zaplanowanie pod to zakupów. Konkretnych zakupów! Czyli kupienie takich produktów, które faktycznie wykorzystacie. By nie kupować przypadkowych rzeczy, które potem niewykorzystane zepsują się i trzeba będzie je wyrzucić. A wyrzucanie – pewnie nikogo nie trzeba przekonywać – to jedno z najgorszych składowych nieekonomicznego kucharzenia.
Od razu po zrobieniu planu jedzenia w kolejnym kroku idziemy do zrobienia listy zakupów, gdzie produkty dzielimy sobie na kategorie typu nabiał🥛🍶 (wchodzę w sklepie w teren lodówek i wszystko kompletuję), warzyw🫑🥕🥬 i owoców🍊🍉🍐, suchych produktów zbożowych🍚, przypraw itp.
Co jeszcze zyskuje się podczas planowania?🗒✏ Ja obserwuję, że dzięki temu jem bardziej różnorodnie. Przykładowo nie jem mięsa 7x w tygodniu, a jednak mniej. Bo jak na dwa dni wpisałam obiad mięsny, bo już zapala się w głowie lampka💡: ocho, tu wpisałaś mięso, to na kolejny obiad na dwa dni może rybę. A skoro już było i mięso, i ryba, to może potem coś wegetariańskiego. I o to właśnie chodzi – o zobaczenie całokształtu całego tygodnia.
Czy planować musicie wszystkie posiłki? Nie. Ja planuję tydzień częściowo. Obiady zawsze. Ale resztę posiłków nie zawsze. Planuję czasem niektóre śniadania (np. pasty kanapkowe na które muszę akurat kupić konkretne składniki) czy kolacje (w tym samym celu). Z resztą posiłków improwizuję na bieżąco, bo przekąski u mnie są dość powtarzalne (i bardzo proste) codziennie: nabiał, owoce, orzechy, kanapki itp. Czasem pomimo wcześniejszego uzupełnienia planera potem coś zmieniam, bo coś mi zostało, coś sobie wymyśliłam innego, albo pojawiła się jakaś zachcianka ;) Ale lepiej zaplanować i zmieniać na bieżąco niż nie zaplanować w ogóle i potem obudzić się z ręką w nocniku i z braku laku ulegać zachciankom. Poza tym, jest w tym jedna konkretna zasada: zaplanujesz -> zrobisz zakupy -> większa szansa że ugotujesz -> i zjesz. A z pustego i Salomon nie naleje ;) Choćby się miało ogromne chęci, z lodówki w której jest tylko światło niewiele się wymodzi :) Ale też z przepełnionej, nieprzemyślanej podczas zakupów lodówki też się potem sporo wyrzuca. Dotyczy to zwłaszcza mniejszych rodzin (par żyjących we dwójkę) czy osób mieszkających w pojedynkę, bo przy większej wieloosobowej rodzinie szanse na wyrzucanie już trochę maleją.
Co Wy o tym myślicie? Zgadzacie się z moimi przemyśleniami, a może macie jeszcze jakieś swoje przemyślenia na ten temat? Zapraszam do dyskusji!
Mój planer jedzenia (wyglądający jak na zdjęciu w komentarzu) możecie pobrać sobie tutaj: https://www.subscribepage.com/planertygodnia