05/03/2026
Mięsień biodrowo- lędźwiowy jest ściśle powiązany z naszym stanem emocjonalnym i potrafi nieźle namieszać w naszym stanie fizycznym. O anatomii przetrwania, pisze Ewa Witek
Jak mięsień biodrowo-lędźwiowy zapisuje historię walki, ucieczki i zamrożenia
Mięsień biodrowo-lędźwiowy reaguje szybciej, niż zdążysz pomyśleć. Leży głęboko, przy kręgosłupie lędźwiowym, schodzi do kości udowej i łączy pion z ruchem, oś z kierunkiem, stanie z działaniem.
Właśnie dlatego jest jednym z pierwszych, które włączają się, gdy ciało czuje zagrożenie. Jest on neurobiologicznie podłączony do przetrwania.
Kiedy pojawia się stres – realny albo wyobrażony – układ nerwowy przechodzi w tryb mobilizacji. Aktywuje się pień mózgu, włącza się układ współczulny, wzrasta poziom kortyzolu. W tym momencie biodrowo-lędźwiowy skraca się, zwiększa napięcie i ustawia ciało w gotowości do ruchu, ponieważ jego funkcją jest zgiąć biodro, unieść nogę i ruszyć. Ciało mówi „uciekaj” albo „walcz”, a jeśli nie może ani jednego, ani drugiego – zamiera. W każdej z tych reakcji psoas jest aktywny.
Zaczyna się to niewinnie, nie od wielkiej traumy, lecz od codzienności. Od myśli „muszę zdążyć”, „muszę być lepsza”, „nie mogę odpuścić”, „jeszcze trochę”. Organizm nie rozróżnia, czy uciekasz przed tygrysem, czy przed deadlinem. Stres to stres. Mięsień łapie, najpierw subtelnie.
Gdy biodrowo-lędźwiowy pozostaje w napięciu, miednica zaczyna iść w przodopochylenie, lordoza lędźwiowa pogłębia się, żebra unoszą się, przepona traci pełną ruchomość, a brzuch przestaje miękko oddychać. Ciało ustawia się jak do biegu. Kręgosłup lekko wygięty, biodra w gotowości, nogi pod napięciem. I ta pozycja zostaje – nie jako ruch, lecz jako stan.
Kiedy napięcie się utrwala, mięsień nie wraca do długości spoczynkowej. Pojawia się sztywność, krok staje się krótszy, biodra mniej elastyczne, plecy czują ciągnięcie. Ciało przestaje być w równowadze między napięciem a rozluźnieniem i zostaje po stronie mobilizacji. Wtedy napięcie zaczyna wędrować.
Przenosi się do brzucha, który przestaje być miękki, do przepony, która oddycha płycej, do barków, które unoszą się, jakby wciąż trzeba było coś dźwigać, do szyi, która zaczyna sztywnieć, do kolan, które przejmują nadmierne obciążenie. Cały łańcuch zaczyna pracować wokół jednego przekazu: „muszę być gotowa”. I dopiero później zaczynają boleć biodra. Nie na początku, lecz na końcu, bo biodro jest miejscem, gdzie napięcie przetrwania spotyka się z ruchem.
Przewlekle napięty biodrowo-lędźwiowy ogranicza ruch miednicy, ogranicza pełny wyprost, ogranicza przeponowy oddech i utrzymuje układ nerwowy w stanie czuwania. Człowiek funkcjonuje, działa, osiąga, ale przestaje czuć siebie od środka, dlatego, że ciało wybrało przetrwanie zamiast odczuwania.
Zablokowany psoas to nie tylko ból pleców. To utrata płynności, utrata miękkości, utrata swobody kroku i poczucie bycia w środku stale napiętym. To ciało, które nie dostało sygnału, że już jest bezpieczne. Biodrowo-lędzwiowy nie rozluźnia się od rozciągania. Rozluźnia się wtedy, gdy układ nerwowy otrzymuje informację: możesz przestać walczyć.
Kiedy biodrowo-lędźwiowy zaczyna puszczać, oddech się pogłębia, miednica mięknie, krok wydłuża się naturalnie, plecy przestają dźwigać, a brzuch zaczyna pracować z oddechem. To, co dzieje się w mięśniu biodrowo-lędźwiowym, wpływa na całe ciało i na sposób, w jaki funkcjonujemy w codziennym stresie.
🍀 W TERAPII BOWENA terapeuta pracując manualnie może wpłynąć na ten, konkretny mięsień i ustabilizować jego nadreaktywne działanie.
Terapia Bowena Iwona Westfal