Gabinet Psychoterapii Joanna Kożuch Materek

Gabinet Psychoterapii Joanna Kożuch Materek psycholog , dyplomowany psychoterapeuta psychodynamiczny, psychoterapia indywidualna, psychoterapia pary

psychoterapia indywidualna
psychoterapia par
konsultacje, diagnoza

❤️❤️❤️
07/04/2026

❤️❤️❤️

„(…) W ciągu ostatnich lat przeszliśmy w wychowaniu drogę od autorytaryzmu do liberalizmu. Od kwoki i tyrana do znużonego rodzica wspomaganego przez rozmaitych zastępców. Standardowy ojciec sprzed pół wieku był wymagający, mało obecny, oczekiwał posłuszeństwa, wzbudzał postrach. Typowa matka była dostępna nieustannie, opiekowała się, koiła i chroniła.(…) Ale zachodzące przez ostatnich 50 lat zmiany doprowadziły do rozpowszechnienia się nowego modelu: przeciążony rodzic (lub dwoje sprawujących opiekę na zmianę) i korowód opiekunek, trenerów, nauczycieli, a także pracowników ośrodka opieki, kuratorów, psychoterapeutów, lekarzy, księży itp. Kiedyś rodzice byli skłonni brać na siebie bardzo dużą odpowiedzialność za rezultat procesu wychowawczego. Teraz starają się z tej odpowiedzialności odciążyć realnie, czyli szukając pomocy (czasem taki pomocnik, np. niania, całkowicie przejmuje zadania rodzicielskie), i mentalnie, to znaczy są skłonni myśleć, że odpowiedzialności za swoje dzieci w dużym stopniu nie ponoszą, bo niewiele od nich zależy.(…)
Wciąż ścierają się dwa przeciwstawne nurty myślowe – od obwiniania rodziców za wszystko do całkowitego zdejmowania z nich odpowiedzialności.(…) Bo niektórzy rodzice rzeczywiście mieli i mają dużo na sumieniu.
Mają olbrzymi wpływ na dzieci, ale nie odpowiadają za wszystko, co złe, zresztą za wszystko dobre też nie.(…) Teraz rodzice nie czują się za nic winni.
Mówią: „On taki był od urodzenia, to wrodzone”. To prawda, geny mają wpływ na funkcjonowanie człowieka, ale ograniczony, prawdopodobnie nie większy niż 45 procent. Jednak mamy pokusę, żeby kłopoty tłumaczyć nowo odkrytą chorobą. Kiedyś dzieci były niegrzeczne, teraz mają ADHD, dysleksję, fobię. Coś, co było problemem wychowawczym, uznaje się za chorobę, którą trzeba leczyć. Stawia się przedwczesne diagnozy i daje leki tam, gdzie mamy do czynienia z odwracalnymi skutkami wychowawczej trudności czy porażki. Wolimy mieć w domu pacjenta niż kłopotliwe dziecko, bo pacjenta „ktoś” ma wyleczyć, z problemami dziecka zostajemy sami.
Niewątpliwie są dzieci, którym trudniej nauczyć się czytać, innym ciężko przychodzi opanowanie reguł fizyki, posługiwania się mapą, są takie, które unikają publicznego zabierania głosu, niektóre z trudem się koncentrują. To nie zaburzenie, tego nie leczy się proszkami ani szkołą specjalną. Uznawanie normalnych różnic indywidualnych za patologię to sposób na to, żeby nie brać odpowiedzialności, w dźwiganiu której nikt nie pomaga.(…)
Nadmierna odpowiedzialność wiązała się z nadmierną kontrolą i przemocą. W takich rodzinach rodzice mieli autorytet z definicji i dzieci na ogół nie podważały go w sposób jawny. Dzisiaj rodzice na bycie autorytetem muszą zapracować, i to skądinąd lepsza sytuacja. Ale coraz więcej rodziców nie chce albo nie potrafi być autorytetem, łatwiej im być kumplem czy przyjaciółką.(…) Gdy rodzic jest niepewny, nie ma oparcia w sobie, łatwiej mu uznać, że nie zna życia i może dziecko wie lepiej.(…)
Bezstresowe wychowanie to mit. Żadne wielkie autorytety wychowawcze XX wieku go nie postulowały. Ani niesłusznie obwiniany Benjamin Spock, ani Françoise Dolto, ani Donald Winnicott, ani nasz Janusz Korczak. Walczono o traktowanie dziecka z szacunkiem, ale to nie jest równoznaczne z chronieniem przed każdą frustracją czy niewygodą. Czasami zdaje mi się, że chodzi bardziej o uniknięcie stresu przez rodziców, bo dziecko, które chodzi z pampersem do czwartego roku życia, niekoniecznie w sumie ma mniejszy stres. Rodzice nie mają poczucia winy, bo trening czystości jest męczący. Łatwiej kupić batonik, niż znosić potępiające spojrzenia klientów sklepu na wyrodną matkę tak rozpaczliwie płaczącej słodkiej małej dziewczynki. Prościej dać nastolatkowi pełną swobodę i wszystkie pieniądze, na jakie nas stać, niż znosić jego naburmuszenie albo wielogodzinne dysputy („To chociaż wytłumacz mi, dlaczego nie mogę, bo wszystkim kolegom rodzice pozwalają”). Ale naszą rodzicielską powinnością jest, by dziecko z istoty biologicznej stało się również istotą społeczną.(…)
W psychologii nazywa się to umiejętnością odraczania gratyfikacji impulsów. Noworodek musi natychmiast dostać jeść, zrobić siusiu, czyli nie ma możliwości odroczenia gratyfikacji. W toku procesu wychowawczego uczy się, że w życiu czasem trzeba poczekać na rozładowanie, czasem zasłużyć. Co gorsza, bywa, że gratyfikacja jest w ogóle niemożliwa.(…) Teraz chcemy mieć wszystko natychmiast. Natychmiastową gratyfikację chcą mieć i dzieci, i rodzice. Chcę teraz posłuchać muzyki, mówi ojciec, i ty mi nie przeszkadzaj. A czterolatek teraz chce bawić się nowym samochodzikiem, który warczy. I kłócą się, kto ma odroczyć gratyfikację.
Współcześni rodzice bombardowani są różnymi teoriami, radami, czasem wzajemnie się wykluczającymi. I wędrują od ściany do ściany. Nie ma prostych przepisów. Nikt nie zdejmie z rodziców odpowiedzialności za wychowanie dziecka, ale to nie oznacza, że dziecko jest ich własnością. Skrajne teorie – że od nas wszystko zależy albo że nic – są nieprawdziwe i mało pomocne.(…)
Mało jest obecnie rodzin wielopokoleniowych, coraz więcej jedynaków, którzy mają dwa domy i są samotni, bo nie tworzą klanów, w których trenuje się różne społeczne umiejętności. Rodzice też są coraz bardziej samotni. Wcześniej rodzili się i umierali w tym samym miejscu, teraz się przemieszczają, emigrują. Dzieci nie mają już stabilnych punktów odniesienia. To wszystko nie ułatwia wychowania.(…) Jesteśmy w procesie bardzo intensywnych zmian. Rodzice, którzy mają w sobie rodzicielską busolę, dają sobie radę. Nie radzą sobie natomiast ludzie, którym 50 lat temu też byłoby trudno, tyle że wtedy znajdowali oparcie w rodzinie i społeczności, dziś trzeba dla nich wypracować inne formy pomocy.(…)”

„RODZICIELSTWO - OD NADMIERNEJ KONTROLI DO JEJ BRAKU.”
https://zwierciadlo.pl/psychologia/58016,1,rodzicielstwo--od-nadmiernej-kontroli-do-jej-braku.read

❤️❤️❤️
06/04/2026

❤️❤️❤️

Osobowość nie ma jednolitego charakteru. Wszyscy składamy się z części i każda z nich może funkcjonować niczym mała odrębna osoba. Podstawowy psychologiczny dylemat człowieka dotyczy wprowadzenia harmonii w działaniu owych części. Jeżeli mówimy o kimś, kto ma problemy emocjonalne (w przeciwieństwie do trudności o naturze praktycznej), to mamy na myśli fakt, że trudno mu „się pozbierać” – być jednością. Wszyscy dążymy do tego, aby stanowić spójną całość, ale dążenie to zawsze łączy się z wysiłkiem i z walką przeciwko czemuś w nas. Owe zmagania o zyskanie spójności stanowią istotę psychoterapii psychodynamicznej. Pacjent zgłaszający się na konsultacje nie ujmuje swoich problemów w ten sposób, lecz mimo to zdaje sobie sprawę, że sprawy nie układają się po jego myśli dlatego, iż coś przeciwdziała jego świadomym intencjom.

Neville Symington, Narcyzm. Nowa teoria.

❤️❤️❤️
02/04/2026

❤️❤️❤️

"Najdłuższą drogą w moim życiu była droga prowadząca do mnie samej.

Przypuszczam, że wiele osób ma podobne doświadczenia. Z pewnością nie wszyscy, bo na szczęście są ludzie, którzy od chwili urodzenia, w całej swej istocie, byli w pełni akceptowani przez rodziców ze wszystkimi uczuciami i potrzebami, którym nie musieli zaprzeczać. Nie musieli długo szukać dróg, żeby znaleźć to, czego nie znaleźli w odpowiednim czasie.

Potrzebowałam całego swojego życia, żeby pozwolić sobie być taka, jaka jestem, słuchać głosu mojego wnętrza, być coraz bardziej otwarta, nieczekająca na akceptację ze strony osób, którzy symbolizują moich rodziców.

Alice Miller, "Twoje ocalone życie"

❤️❤️❤️
30/03/2026

❤️❤️❤️

„U dorosłych rozłąka podsyca w sercu miłość; u dzieci zamienia to serce w lód.”
Judith Viorst, „To, co musimy utracić” (tłum. Aleksander Gomola)
fot. JUAN PABLO PAZ

❤️❤️❤️
26/03/2026

❤️❤️❤️

Pragnienie jest dążeniem do obiektu, ale z zamiarem osiągnięcia niemożliwej pełni - jego najgłębszy cel jest zatem związany w swojej istocie z samounicestwieniem (pragnienia). Czy więc uczucie pełni, wpisane w oceaniczną relację prenatalną, nie byłoby najgłębszym zapisem stanu, do którego będą dążyć w sposób nieuchronnie nieświadomy, wszelkie pragnienia?
Czy nie taką sytuację oddaje Marina Abramović i jej partner w performansie „Wdech/Wydech”? Artyści siedzą naprzeciw siebie z ustami złączonymi w pocałunku. Oddychają tylko tym, co wydycha drugie ciało – ich nosy zatkane są filtrami papierosowymi. Przez 17 minut wymieniają się tym samym powietrzem, aż oboje tracą przytomność z powodu niedotlenienia. To brutalne przedstawienie pełnej symbiozy i zależności, w której partner staje się jedynym źródłem „oddechu” – nie tylko w sensie fizjologicznym, ale także symbolicznym. Pocałunek, będący tu protezą pępowiny, staje się duszącym życie aktem.
Widzimy tu, że apetyt na bliskość, pragnienie jedności ostatecznie kończy się katastrofą - brak granic, stopienie, sytuacja zaniku różnic, a z nią – możliwości ruchu, bycia w relacji, transformacji, uśmierca to, co żywotne w nas. Pojawia się pytanie - jak uznać w sobie ambiwalentną myśl, że ruch do, będący pragnieniem, życiem, wszystkim, do czego dążymy, może być zarazem tak duszący i morderczy w skutkach?

Maja Stefaniec-Muchorowska, Do utraty przytomności. Przyczynek o pragnieniu.
Psychoanaliza i sztuka, artykuł w komentarzu

Fot: Ulay, Marina Abramović, BREATHING OUT - BREATHING IN, SECOND PART, 1977

❤️❤️❤️
20/03/2026

❤️❤️❤️

❤️❤️❤️
15/03/2026

❤️❤️❤️

❤️❤️❤️
08/03/2026

❤️❤️❤️

„(…) Mimo że zaszło wiele zmian i wiedza na temat pozytywnego stosunku do ciała jest dziś łatwiej dostępna, to badania sugerują, że presja związana z wyglądem jest jeszcze silniejsza niż 20 czy 30 lat temu. Jeszcze do niedawna na wyobrażenia o „perfekcyjnej” sylwetce wpływały przede wszystkim reklamy i magazyny kobiece. Dzisiaj nastolatki mogą porównywać się z całym internetem. Do tego zmiana własnego wyglądu jest dosłownie na wyciągnięcie ręki – wystarczy włączyć Instagram i nałożyć sobie na selfie filtr, który wygładzi skórę, zmniejszy nos i powiększy usta. A to buduje nierealistyczne oczekiwania, których spełnienie obiecują powszechnie dostępne zabiegi estetyczne.
Słowem: wymagania względem ciała rosną wprost proporcjonalnie do konsumpcjonizmu, który to szaleństwo de facto napędza.(…) i drastycznie zmieniają kanony tzw. piękna.(…) Nie chcę demonizować współczesnego dorastania, ale niepokoi mnie, że dziewczynki są dziś wręcz zalewane obrazami kobiet, które tak naprawdę nie istnieją. Nie trzeba już profesjonalnej sesji, ani nawet Photoshopa, by błyskawicznie „się upiększyć”. Wystarczy włączyć filtr na Instagramie.(…)
Kultura to jedno, a gdzie w tym wszystkim są rodzice? Starają się, ale często, zupełnie nieświadomie, stają się strażnikami obowiązujących „zasad”. Niestety wciąż wiele dziewczynek słyszy od krewnych uwagi w rodzaju: „uważaj, nie jedz tyle, bo kto cię potem taką grubą zechce”. Spotykam się z też tym, że negatywny stosunek do ciała dziewczynkom zupełnie niechcący zaszczepiają wojujące ze swoimi ciałami mamy. To od nich pierwszy raz córki słyszą zdania:. „Ojejku, znowu przytyłam”, „nie powinnam jeść, bo będę gruba, bo idzie lato, bo nie wyjdę z takim brzuchem na plażę, bo nie zmieszczę się w tę sukienkę”. Dziewczynki, słuchając tych komunikatów i przyglądając się swoim matkom, uczą się, że nieustające skupienie na wyglądzie, szukanie w nim wad oraz zajmowanie się dietami jest wręcz wpisane w kobiecość i powinno bez przerwy zaprzątać im głowę.(…)
(…) od urodzenia dziecko kształtuje swoje ja cielesne, opierając się na relacjach z rodzicem. Opieka i odpowiadanie przez dorosłych na potrzeby emocjonalne dziecka są tutaj kluczowe. Dlatego tak ważne są uważność, dawanie wsparcia oraz budowanie silnych i zdrowych więzi rodzinnych. Jako ludzie stanowimy jedność duchowo-cielesną. Te dwie sfery nie istnieją oddzielnie.(…) Dlatego sztuką jest nauka słuchania własnego ciała i obserwacji przebiegu cyklu energetycznego (…) Ignorowanie odpoczynku to jednak domena wiecznie pędzącego naprzód świata. To ważne, żeby uczyć dzieci uważności na swoje ciało i jego potrzeby.(…)
Musimy zdać sobie sprawę z tego, że problemy z cielesnością i seksualnością są zupełnie normalne, bo wynikają z kultury, w której istniejemy. I możemy je rozwiązać, ale zmiany wymagają pracy i chęci.(…) Najgorsze, co można zrobić, to bezczynnie czekać, aż rzeczy wydarzą się same, lub zakłamywać rzeczywistość.(…) To bardzo ważne, bo obecnie żyjemy w świecie, który bardzo szybko pcha nas w kierunku odcięcia się od swojego ciała, a w efekcie – zaniedbywania go.(…)
Dlatego odpowiedzialność za zmiany spoczywa na rodzicach, których na szczęście wspierają eksperci. Musimy uczyć dzieci, że gdy ktoś przekracza ich granice, to mogą powiedzieć „nie”. Ponad wszystko powinny jednak wiedzieć, że mają prawo szukać pomocy, a my – zamiast mówić o tym, jak uniknąć krzywdy, musimy uczyć, jak nie krzywdzić. O ile lepszy byłby świat, gdyby takie komunikaty dostawało w dzieciństwie każde z nas.(…)”

Wywiad dot. projektu stworzonego głównie z myślą o kobietach i dziewczynkach, ale, jak często podkreślam, równie ważny dla chłopców i mężczyzn, bo przecież te dziewczynki i kobiety są również istotną częścią ich rzeczywistości.
Dziś - z okazji Dnia Kobiet, coś dla Pań z życzeniami Wszystkiego Najlepszego! 💐

„SYNOWI POKAŻ PODPASKĘ A CÓRCE ODWAGĘ.”
https://krytykapolityczna.pl/nauka/psychologia/synowi-pokaz-podpaske-a-corce-odwage/

Adres

Ulica Wałowa 20/22
Wejherowo
84-200

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 20:00
Wtorek 08:00 - 20:00
Środa 08:00 - 20:00
Czwartek 08:00 - 20:00
Piątek 08:00 - 20:00

Telefon

600016854

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychoterapii Joanna Kożuch Materek umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij