21/06/2023
Zapraszam Was dzisiaj do przeczytania historii porodowej napisanej przez wspaniałą kobietę – historii o hipnoporodzie, o zaufaniu do samej siebie oraz zaufaniu do własnego ciała.
…To była moja trzecia ciąża, najtrudniejsza ze wszystkich... Na początku kilkutygodniowe krwawienia. Bardzo ciężki czas dla mnie i mojego męża, lęk o maleństwo i ciągłe życie w stresie o jego zdrowie.
Gdy sytuacja uspokoiła się i wydawało się, że wszystko już będzie dobrze, trafiam karetką do szpitala w 19 t.c. Tam okazało się, że mam problemy ze zdrowiem, według lekarzy nie było szans abym z moimi wynikami badań donosiła ciążę do 30 t.c. Od tej pory średnio co parę tygodni trafiałam do szpitala. Dokładnie z mężem liczyliśmy każdy kolejny dzień zbliżający nas do 33 t.c gdzie maleństwo będzie miało największe szanse na przeżycie. Kiedy minął magiczny 30 t.c. i już wiedziałam, że noszę w sobie małą wojowniczkę, która wbrew rokowaniom nie ma zamiaru przyjść wcześniej na świat 😉
Wtedy zamierzam coś zmienić w swoim myśleniu bo czuję się wykończona.
Zaczynam od praktyki medytacji. Odszukuje różne nagrania na Spotify. Przypadkiem trafiam na łódzkich chustach na post o zajęciach relaksacyjnych dla kobiet w ciąży prowadzonych w Mundre Wsparcie. Od razu piszę do nich z zapytaniem o wolne miejsca 😊
Już po pierwszych zajęciach czuję się jak po masażu 😉 całe napięcie mija, głowa oczyszcza się, wiem, że trafiłam na cudowne miejsce ❤️ Lawendowa Położna uczy nas medytacji, tworzenia afirmacji, wizualizacji oraz oddychania. Sprawia, że zaczynam wierzyć, że mam wpływ na przebieg nie tylko swojego porodu ale i życia. Po skończeniu kursu zapisuję się ponownie na kontynuację, zostaje mi jeszcze miesiąc do porodu. Mimo późnej praktyki wyciszam się, regularnie słucham nagrań hipnoporodu, odliczam dni do kolejnych spotkań w wsparcie ❤️ Moje wyniki badań poprawiają się! Z dzieciaczkiem wszystko w porządku. Lekarze zalecają wcześniejszy poród z użyciem oksytocyny, często pojawia się hasło cesarka... Nie biorę żadnej z tej praktyki pod uwagę. Jak mantrę powtarzam afirmacje i wizualizacje swojego wymarzonego porodu. Nawet datę mam wymarzoną na majówkę 🙈
I tak wbrew lekarzom, jestem w 39 t.c. Dokładnie 3 maja, o 2 w nocy budzą mnie skurcze. Na początek są rzadkie, włączam hipnoporód Hypnobirthing International - Kaja Krawczyk i przez godzinę zaznaczam ilość i ich długość. Gdy nasilają się, budzę męża i zaczynam się szykować, dzwonię do położne, że zaczęło się ale jeszcze chcę być w domu. Aktywnie przeżywam skurcze skupiając się na oddechu. Mimo 3 porodu jest inaczej, spokojniej, nie czuję bólu tylko ekscytacje. Cieszę się, że już niedługo zobaczę maleństwo. Gdy skurcze nasilają się i są co 4 minuty, jadę do szpitala. Położna pomaga mi naszykować salę. Podłącza dyfuzor do olejków, kładzie lampki w miejscu, które jej wskazuję, rozkłada moje ręcznie robione afirmacje. Na moją prośbę wychodzi, czuję potrzebę bycia samą. Włączam ponownie nagranie z hipnoporodu, które pozwala mi wejść w trans. Nie słyszę odgłosów szpitala, nawet nie zwracam uwagi na położną która co jakiś czas wchodzi i w ciszy podłącza ktg. Słucham swego ciała, co jakiś czas zmieniając pozycje, skupiając się na oddechu. I tak mijają mi 3h kiedy wchodzi położna i proponuje przebicie pęcherza aby przyspieszyć poród. Odmawiam. O oksytocynie nawet nie chcę słyszeć, wiem, że dam radę bez tego. Jest dokładnie tak, jak miało być, bez żadnych wspomagaczy. Po kolejnej godzinie mam chwilę kryzysu kiedy położna ponownie proponuje przebicie pęcherza, pojawia się lęk że nie dam rady, że potrzebuję znieczulenia i w tym momencie malutka postanawia wyjść na świat 😊 Ciężko znaleźć mi pozycje wertykalną, okazuje się, że najlepiej leży mi się na łóżku... Mimo, że bardzo chciałam inaczej, akceptuje ten fakt i w ciągu kilku minut mogę przywitać moje maleństwo. Wody odeszły razem z jej wyjściem. Jestem szczęśliwa i dumna że dałyśmy radę. Płaczę ze szczęścia że dało się inaczej, że zaufałam sobie i urodziłam dokładnie tak, jak chciałam.
Hipnoporód odczarował moje poprzednie doświadczenia.
Praktyka medytacji nadal jest mi bliska i została ze mną na stałe 😊 Jestem wdzięczna za pojawienie się w moim życiu Karp, to co robisz, jest wspaniałe ❤️ Z niecierpliwością czekam na spotkania z Tobą….
Dziękuję M., że postanowiłaś podzielić się swoją historią.
To też historia o dobrym porodzie w szpitalu, o zrozumieniu położnych, lekarzy odnośnie porodu w hipnozie.
I czuję w związku z tym dużą wdzięczność.