01/04/2026
Hel brzmi niewinnie. Kojarzy się z balonami i festynami, a nie z czymś, od czego zależy funkcjonowanie wielu firm i instytucji. A jednak to właśnie jego brak może jako pierwszy zatrzymać nowoczesną Europę. Nie z dnia na dzień, nie spektakularnie, tylko po cichu: najpierw ograniczone badania, potem problemy w szpitalach, w końcu przestoje w produkcji technologii, bez których i tak już trudno żyć.
Czytaj komunikat: https://polskiprzemysl.com.pl/iran-odcina-dostawy-helu-polska-jedynym-producentem-w-ue/
Europa przez lata przyzwyczaiła się, że hel „po prostu jest”. Dopływa z Kataru, z USA, czasem z Algierii. Dopóki działa globalna logistyka, wszystko wygląda stabilnie. Tyle że wystarczy jeden poważniejszy kryzys w rejonie Zatoki Perskiej, jedna blokada szlaków, jedno polityczne spięcie, żeby ten system zaczął się sypać. I wtedy nagle okazuje się, że nie chodzi o odległe konflikty, tylko o to, czy w szpitalu da się wykonać np. rezonans magnetyczny.
Jak mówi dr hab. inż. Marta Wacławczyk z Uniwersytetu Warszawskiego, „hel jest absolutnie kluczowy w wielu procesach technologicznych i medycznych, a jednocześnie nie ma dla niego realnego zamiennika”. To nie jest kolejny surowiec, który można czymś zastąpić albo kupić drożej na innym rynku. Jeśli go nie ma, proces po prostu staje.
I w tym miejscu pojawia się wątek, który może was wszystkich zaskakiwać. Bo w całej tej układance jest jeden punkt w Unii Europejskiej, który ma realne znaczenie dla bezpieczeństwa dostaw helu. Nie w Niemczech, nie we Francji, tylko w Polsce. W Odolanowie działa jedyny w UE zakład przemysłowego odzysku helu z gazu ziemnego. To nie jest skala, która zaspokoi cały rynek, ale w sytuacji kryzysowej może decydować o tym, czy najważniejsze sektory gospodarki będą działać dalej.
Jak komentują specjaliści, eskalacja napięć na linii Iran-Katar pokazuje, że bezpieczeństwo surowcowe Europy jest iluzoryczne bez własnych mocy przetwórczych. Zakład w Odolanowie powinien być uznany za mocny element infrastruktury krytycznej UE.