Qualma. Zdrowie Natura Balans

  • Home
  • Qualma. Zdrowie Natura Balans

Qualma. Zdrowie Natura Balans Wspieramy organizm naturalnymi metodami, harmonizujemy ciało, umysł i duszę, poprawiamy samopoczucie.

12/01/2026

Kim jesteś, kiedy nikt Cię nie widzi?

Każdy z nas na co dzień jest w jakiejś roli, w jakichś rolach. Być może jesteś matką, ojcem, pracownikiem, wolontariuszem, córką, synem, wychowawcą. Rzeczywistość wymaga od nas wcielania się w pewne role społeczne, ponieważ jesteśmy połączeni nicią relacji, struktur zawodowych, swoich pragnień.

Naturalnie więc dostosowujemy swoje zachowania do sytuacji, w której się znajdujemy i do towarzyszy tych zdarzeń.

Ale – są przecież także sytuacje, w których nie musisz wchodzić w żadną rolę, nie musisz dostosowywać swojego zachowania, nakładać maski, kontrolować swoich ruchów, myśleć o tym, co i w jaki sposób komentujesz w przestrzeni wirtualnej. Nie musisz.
Ale – czy na pewno tego nie robisz?

No ok, pokuszę się o postawienie tezy, że w każdej sytuacji, kiedy jesteś w jakimś kontakcie, albo potencjalnym kontakcie (np. wrzucając post w SM), jesteś nadal w jakiejś roli, z określonymi zachowaniami, z działaniami, które wymagają od Ciebie przemyślenia. I nie ma w tym niczego nieodpowiedniego, trudno byłoby działać na stałym kontencie, niezależnie od odbiorców. Przesuńmy jednak kadr tak, żeby znaleźć się w Twoim pokoju, w Twoim łóżku, albo na fotelu, z wyłączonym kompem, telewizorem, bez żadnych rozpraszaczy. Tylko Ty i…
świat.

Kim teraz jesteś…?

Jakie masz emocje, kiedy zamykasz klapę laptopa, kiedy wyciszasz telefon, kiedy wygaszasz wszystkie aplikacje? Czy dajesz sobie przestrzeń na to, żeby te emocje poczuć…?

Które myśli najszybciej odpychasz, bo generują strach, a które zatrzymujesz pod powiekami, licząc na to, że zbudujesz na nich swój sen?

Brak spojrzeń, brak reakcji, brak aprobaty. Ty – poza rolami i…
Cisza.

Gdzie w tej ciszy jest Twoje serce…? Kim jesteś, gdy cię nikt nie widzi…?

Kim jestem, kiedy mnie nikt nie widzi?

——
——

Jeśli czujesz, że to w jakiś sposób poruszyło Twoje serce, pozostań dzisiaj z tym pytaniem, poobserwuj, co ono robi w Twoim ciele, gdzie płyną Twoje myśli i… złap w sobie tę cichą odwagę, która poprowadzi Cię do odpowiedzi, czy za przygotowanie się do niektórych z tych ról nie ponosisz zbyt dużych kosztów…

A jeśli czujesz, że to, o czym piszę jest ważne i może mieć jakąś wartość dla innych, proszę udostępnij ten post i zostaw pod nim lajka. Twoje reakcje, to posyłanie w moim kierunku dobrej energii, bardzo za to dziękuję.

Z miłością 🩷

Ag

10/01/2026

Dziś trochę kontrowersyjnie, bo pogadamy o tym, że… pozostawanie w bólu bywa czasem wygodniejsze niż dokonanie zmiany. Bo za każdą zmianą stoi jakieś „nieznane”. Bo za każdym „nie mam siły”, „to jest takie trudne”, „nie jestem w stanie tego zrobić” stoi jakiś zysk. Dlaczego musisz być właśnie taki, jaki teraz jesteś? Dlaczego musisz być właśnie taka, jaka teraz jesteś?

Jaki komfort daje Ci Twój ból?

Życie, do którego się przywyczaiłeś, do którego się przyzwyczaiłaś, pomimo tego, że spędzanie dni z Twoim partnerem, Twoją partnerką, powoduje, że nie możesz oddychać? Dobre zarobki, które dają Ci poczucie stabilizacji, pomimo tego, że większość pensji wydajesz co miesiąc na lekarzy, terapie i lekarstwa? Poczucie przywiązania z przyjacielem, czy przyjaciółką, pomimo tego, że on czy ona wkłada w tę relację dużo mniej siebie niż Ty?

Mhm…

No to teraz mocno: jeśli źródło tego bólu zniknie, to… co się wtedy stanie?

Wyobraź to sobie. Wyobraź sobie scenariusz, w którym Twoje małżeństwo (to, które przynosi ból) się kończy. Wyobraź sobie, że zostawiasz pracę, w której w ostatecznym rozrachunku miałeś więcej strat niż zysków. Wyobraź sobie, że nie spotkasz się już z przyjaciółką, która opowiadała Ci o swoich problemach nawet wtedy, kiedy zapytała co u Ciebie.

CO SIĘ WTEDY STANIE?

Co się stanie z Twoim życiem, z Twoją codziennością, z Twoim mieszkaniem, z Twoimi zarobkami, z Twoimi wieczorami? Ale też wyobraź sobie CO SIĘ STANIE Z TWOIM CIAŁEM?

Co się stanie z Twoim oddechem? Co się stanie z Twoją twarzą, z Twoją sylwetką, co się stanie z napięciem w Twoich barkach, z Twoim snem?

Co się z nimi stanie…?

Za każdym bólem stoi jakiś zysk, ale… czy na pewno to nie są zbyt wysokie koszty?




Zostawiam Was z tymi pytaniami na weekend, zachęcając wcale nie do tego, żebyście dokonywali jakichś drastycznych zmian w swoim życiu tu i teraz, ale… do tego, żebyście poczuli w ciele, czy odpowiedzi na te pytania kierują Was w stronę radości, czy strachu przed wolnością.

Bo strach może sparaliżować, albo… wyzwolić.

Wszytko zaczyna się od UŚWIADOMIENIA, reszta -
reszta jest decyzją.

Nie musisz niczego zmieniać. Albo uświadomić sobie, że chcesz coś zmienić. Reszta „zadzieje się” -
w swoim czasie.

Z miłością 🩷

Ag

Jeśli czujesz, że to, o czym piszę jest ważne, proszę poślij to dalej w świat i zostaw ❤️ pod postem. To dla mnie piękny znak, którym posyłasz dobrą energię w moim kierunku ☺️🫶.

No dobra, czas na zasadnicze pytanie. Macie postanowienia na nowy rok? 😁Ja przez wiele lat nie robiłam postanowień, bo w...
06/01/2026

No dobra, czas na zasadnicze pytanie.

Macie postanowienia na nowy rok? 😁

Ja przez wiele lat nie robiłam postanowień, bo wychodzę z założenia, że na zmianę absolutnie każdy czas jest dobry. W tym roku jednak zrobiłam wyjątek, ponieważ bardzo czuję, że jeden temat potrzebuje mojej szczególnej uważności. Codziennie przed snem przywołuję go i manifestuję, że „to już się dzieje”.
To już się dzieje 🙏.

Dajcie znać, czy Wy robicie sobie postanowienia noworoczne, ile ich jest oraz - co robicie, żeby je utrzymać dłużej niż przez miesiąc 😁.

Ag 🩵

P.S. założyłam sobie też, że będę codziennie chodziła na spacer, choćby krótki. Nie traktuję tego jednak jako postanowienia, lecz ukłon w stronę swojego organizmu, któremu chcę podarować zdrowie i dobre samopoczucie. To najprostsza, najtańsza i najskuteczniejsza terapia, polecam gorrrąco - nawet w te wyjątkowo mroźne, dni. Szczególnie jeśli macie gdzieś opodal tak urokliwe scenerie 🥹🩵.

Czy można wymarzyć sobie zdarzenia, doświadczenia, życie? Czy można „wy-życzyć” sobie to, jak miałaby wyglądać nasza prz...
31/12/2025

Czy można wymarzyć sobie zdarzenia, doświadczenia, życie?

Czy można „wy-życzyć” sobie to, jak miałaby wyglądać nasza przyszłość?

Można. Oczywiście. Tak.

☺️

Potrzebujemy tylko wiedzieć naprawdę, czego chcemy - z poziomu duszy, z pola serca. Kiedy poczujemy lekkość, która wiąże się z jakąś wizją, nawet taką, o której rozum myśli w kategorii absurdalnych, zatrzymajmy ją przed oczami. Jedna wizja. I małymi kroczkami zmieniajmy w naszym otoczeniu coś, co mogłoby nas przybliżyć do tej wizji.

Często spełnienie jest nie w odpowiedzi na pytanie „czego chcę”, ale „czego już na pewno nie chcę”. Nie chcę czuć się w związku jak ofiara, nie chcę, żeby w pracy mnie wykorzystywano, nie chce, żeby moje pasje były krytykowane, itd. Jeśli wiesz, czego na pewno nie chcesz, będziesz układała swoje życie tak, żeby wyjść ze schematów, które powodowały, że czujesz się gorzej, że nic Ci się nie chce, że myślisz o sobie jak o osobie, której w życiu nie wyszło.

Na ten nowy rok, który będzie miał piękną energię, życzymy nam abyśmy wymarzyli sobie zdarzenia, w których będziemy szczęśliwi. Abyśmy wiedzieli, czego już na pewno nie chcemy i żeby to poprowadziło nas do zmian, które dadzą nam to, czego chcemy.

Zdrowia i dobrych ludzi wokół.

Wszystkiego pięknego ❤️

Agnieszka i Kasia

Wszechświat ma na nas swój plan. Zawsze.Zaufaj mu i daj się poprowadzić. ❤️Qualma
09/12/2025

Wszechświat ma na nas swój plan. Zawsze.
Zaufaj mu i daj się poprowadzić.

❤️

Qualma

Czy już na pewno wiecie, że do niedzieli 30 listopada z kodem QUALMA macie aż 25% zniżki na produkty Labs212? Szaleństwo...
29/11/2025

Czy już na pewno wiecie, że do niedzieli 30 listopada z kodem QUALMA macie aż 25% zniżki na produkty Labs212? Szaleństwo! Doskonała okazja, żeby uzupełnić zapasy suplementów lub zaopatrzyć się w prezenty dla bliskich ☺️🥰.

Podajcie dalej, bo to przecie jest sztos! 🙃

29/11/2025
Czy zdarzyło Ci się wstać rano z bólem gardła, kiedy podczas wieczornej rozmowy miałaś ochotę coś powiedzieć, ale z jaki...
22/11/2025

Czy zdarzyło Ci się wstać rano z bólem gardła, kiedy podczas wieczornej rozmowy miałaś ochotę coś powiedzieć, ale z jakiegoś powodu zdecydowałaś się to przemilczeć?

Czy Twoje dziecko obudziło się którejś nocy z wymiotami, podczas gdy wcześniej opowiedziało Ci o jakimś przykrym zdarzeniu w szkole?

Czy odchorowałeś bólem „brzucha” jakąś kłótnię, złość lub stłumiony gniew?

Choroby nie biorą się znikąd. To, czego nie wypowiedzą usta, zostanie zapisane w ciele.
W barkach.
W brzuchu.
W oddechu.
W chaosie myśli.

To dlatego tak ważne jest, żebyśmy wszystko, co robimy, robili w zgodzie z sobą. A jeśli z jakiegokolwiek powodu nie jest to możliwe - nauczmy się uwalniania emocji. Po to, aby nasze ciało nie musiało do nas mówić językiem bólu i chorób.

Jeśli poczułaś, jeśli poczułeś, że coś Cię po tym poście poruszyło, jeśli poczułeś, jeśli poczułaś, że gdzieś w ciele masz jakiś ciężar, który potrzebuje zaopiekowania - jestem. Pomogę. Po prostu daj znać.

💟 AW/Qualma

Kiedy słyszę pytanie „co poleciłabyś osobie, która… (tu wpisz jakiekolwiek dolegliwości fizyczne)”, odpowiadam: odpoczyn...
04/11/2025

Kiedy słyszę pytanie „co poleciłabyś osobie, która… (tu wpisz jakiekolwiek dolegliwości fizyczne)”, odpowiadam: odpoczynek.

Po pierwsze odpoczynek. Zawsze.

Ale - żebyście mnie dobrze zrozumieli - mam na myśli taki prawdziwy stan „odpoczęcia”. Spróbujcie sobie odpowiedzieć, kiedy ostatnio byliście w takim stanie… czy kiedykolwiek w nim byliście…?

Czy kiedykolwiek pozwoliłeś, pozwoliłaś ciału wrócić do takiego stanu, w którym nie ma żadnego napięcia. Stanu, w którym myśli nie muszą podążać za czymś konkretnym. Stanu, w którym możesz tak po prostu być - bez jakiejkolwiek powinności, bez jakiegokolwiek pośpiechu, bez jakiegokolwiek maskowania.

Niech to trwa dwa tygodnie, miesiąc, pół roku, rok, czy choćby weekend - sam będziesz wiedział, wiedziała, ile. Twój organizm będzie wiedział. Bo kiedy jesteś chory, kiedy jesteś chora, kiedy Twoje ciało choruje, to dlatego, że od dawna nie skierowałeś, nie skierowałaś uważności na to, by odpocząć. Nie skierowałeś, nie skierowałaś uważności na to, żeby jakieś emocje wybrzmiały, żeby pozwolić im popłynąć, żeby je uwolnić.

Kiedy więc znajdziesz odwagę, żeby odpocząć (bo uwierzcie mi, takie „naprawdę odpoczywanie” wcale nie jest czymś prostym, sami przecież wiecie, ile zajęć każdego dnia na nas czeka na różnych polach), to jednocześnie dajesz sobie zgodę na to, żeby zaakceptować to, co się do tej pory wydarzyło. Wszystkie zdarzenia, które się do tej pory wydarzyły, a które - być może - wiązały się z jakimiś trudnymi doświadczeniami. Pozwalasz im po prostu być, bez oceniania, pozwalasz im też po prostu odejść, bez oceniania.

Dopiero, kiedy jesteś w takim stanie „odpoczęcia”, możliwe jest przywracanie balansu, zdrowienie, doprowadzanie organizmu do poziomu, w którym nie potrzebuje choroby, żeby poradzić sobie z czymś na co nie miał zgody.

Agnieszka Woźniakowska

A jeśli chciałbyś, chciałabyś dać ciału choć trochę odpocząć - możesz podarować mu odrobinę relaksu przez masaż, refleksologię, masaż dźwiękiem czy Access Bars.

Zapraszamy do Qualmy ☺️❤️.

Listopad w sposób szczególny kieruje nasze myśli ku tym, którzy odeszli. Nosimy w sercu pamięć o nich, tęsknotę za wspól...
02/11/2025

Listopad w sposób szczególny kieruje nasze myśli ku tym, którzy odeszli. Nosimy w sercu pamięć o nich, tęsknotę za wspólnymi chwilami, przekazaną przez nich wiedzę, nabyte dzięki nim umiejętności. Wdzięczność za spędzone dni, żal z powodu ich nieobecności ale czasem złość, której nie zdążyliśmy przepracować.

Czasem czujemy, że jest coś, co nie pozwala nam puścić tej tęsknoty, zakończyć żałoby, a może przebaczyć. A może zwyczajnie mamy w sobie potrzebę opowiedzenia tym nieobecnym czegoś, czego nie zdążyliśmy lub czego nie chcieliśmy im przekazać, kiedy byli jeszcze z nami.

Listopad daje nam wskazówkę co do tego, jak możemy uporządkować te uczucia, domknąć tematy, zakończyć żałobę. Możemy to zrobić… pisząc listy. Listy do naszych zmarłych. Listy, w których opowiemy im, jak bardzo za nimi tęsknimy, listy, w których „wypiszemy” to, dlaczego nie potrafimy się pogodzić z ich odejściem, listy, w których opowiemy o tym, o czym nie zdążyliśmy opowiedzieć.

Jak wielką moc ma takie pisanie listów przekonamy się, kiedy poczujemy lekkość i poczucie, że wszystko wskoczyło na swoje miejsce.

Po zakończeniu tego listu najlepiej go spalić - na przykład nad płomieniem świecy, z intencją domknięcia „tematu”.

Taki list można pisać przez wiele dni, tygodni - ważne jest to, żeby zaangażować jak najmocniej swoje uczucia, myśli, zmysły. Żeby pozwolić sercu, duszy „wypisać” wszystko, co w jakiś sposób nie pozwala nam pójść dalej, co nas wstrzymuje przed życiem pełnią życia, co nas blokuje w realizowaniu planów, marzeń.

Listopad - czas opadających liści, czas pisania listów.

Agnieszka

Pewnie także słyszałaś to zdanie, że dziś „wszyscy mają ADHD”, albo że „to nie ADHD, po prostu za dużo wzięłaś na siebie...
26/10/2025

Pewnie także słyszałaś to zdanie, że dziś „wszyscy mają ADHD”, albo że „to nie ADHD, po prostu za dużo wzięłaś na siebie” albo inaczej: „a czym ty się tak zmęczyłaś? Przecież cały dzień siedziałaś w domu/przecież masz pracę przy biurku/ ja wychowałam trójkę dzieci bez żadnej pomocy…”?

Kobietom od pokoleń stawiano poprzeczkę wysoko, jeśli chodzi o obowiązki, ciągłą gotowość do zaspokajania potrzeb bliskiego i dalszego otoczenia, bycia „perfekcyjną panią domu”.

Niech podniesie rękę ta z Was, która miała szczęście móc robić w dzieciństwie to, co chce, zachowywać się tak, jak czuje, mówić to, co myśli - w domu, w szkole, w odwiedzinach u kogoś.

Grzeczne dziewczynki od zawsze były bardziej cenione niż te niegrzeczne, te dobrze uczące się były bardziej wartościowe niż te, którym uczenie się przychodziło trudniej, te pomagające w codziennych obowiązkach były oceniane jako bardziej zaradne od tych, które „wykręcały się”, że nie mają siły sprzątać.

Czujecie do czego zmierzam…? Pewne normy społeczne, które narzuca się nam od pokoleń, determinowały zachowania dziewczynek. Tak, chłopców również, ale dziś mówimy o dziewczynkach a potem o kobietach, które przez konieczność dostosowania się do tych norm nie uzyskały pomocy w odpowiednim czasie.

We wcześniejszym poście pisałam o dziewczynkach z ADHD. Dziewczynkach, które najprawdopodobniej nie zostały zdiagnozowane, bo nikt nie pomyślał, że mogą mieć jakiś „problem”. Wystarczyłoby przecież, żeby się bardziej postarały, żeby im się bardziej chciało, żeby nie myślały o niebieskich migdałach.

Dziś te dziewczynki mają 30/40/50 a nawet 60 lat i kiedy usłyszą, że ich „problemy” życiowe mogą być związane z ADHD, nie mogą w to uwierzyć. U jakiejś ich części zdiagnozowano depresję, zaburzenia lękowe lub ptsd. A po diagnozie ADHD - przepłakują noc, bo wreszcie wszystkie puzzle wskakują na swoje miejsce. I kiedy po raz pierwszy wezmą leki, płaczą znowu, bo uświadamiają sobie, jak „lekko” w głowie mają neurotypowe osoby.

I od tego zaczniemy. Od głowy. Kobiety z ADHD nie potrafią wyłączyć myślenia. Mało tego, one myślą o kilku/kilkunastu różnych rzeczach na raz. To tak, jakbyś włączył 15 różnych kanałów radiowych jednocześnie i wyłapywał z nich kolejne komunikaty, na tle jakiejś dynamicznej muzyki. Dodaj do tego rozmowę, w której akurat uczestniczysz i powinieneś skoncentrować się na poruszanym temacie i próbować nie przewidywać jak ta rozmowa się dalej potoczy albo nie wymyślać 15 scenariuszy na rozwiązanie przedstawianego problemu…

Teraz uświadom sobie, że nasz umysł nie rozróżnia fikcji od rzeczywistości, on przerabia wszystkie te scenariusze tak, jakby faktycznie się działy. Wiesz już do czego to prowadzi? Tak, do permanentnego zmęczenia. Najpierw jest to zmęczenie mentalne ale po jakimś czasie ciało przestaje nadążać i zaczyna chorować… Ja na przykład zaliczam jedno-dwudniowe „odłączenia od zasilania”. Przeciążony organizm ratuje się tak, jak potrafi, a więc odbiera mi siły fizyczne, zmuszając do tego, żebym odpoczęła.

Bo kolejnym problemem osób z ADHD jest to, że nie potrafią odpoczywać. NAPRAWDĘ tego nie potrafią. I nie chodzi o to, że są cały czas w biegu (chociaż nierzadko tak jest), ale o to, że „odpoczywają” scrollując telefon, czytając grupy na fejsie, albo książki, które wymagaj ciągłego skupienia (a wiecie jak ADHDersi czytają książki? Wracając kilka razy do tego samego zdania), biegając, jeżdżąc na rowerze itp. Z reguły przechodzą z jednej aktywności w drugą. Do tego często mają problem z zaśnięciem lub zwyczajnie chodzą późno spać lub wybudzają się w nocy. Jednym słowem - ich sen jest mniej efektywny niż sen neurotypowych osób.

Osoby z ADHD są ciągle przebodźcowane. Bo nikt nie powiedział im, że mogą używać słuchawek wyciszających, albo że nie muszą przebywać wśród dużej grupy osób (z różnymi zapachami, dźwiękami, z różnymi zachowaniami). Nikt nie powiedział im, jak ważne są odpowiednie buty, ubrania bez metek, fiszbin, z niegryzących materiałów, z odpowiednio wykrojonym dekoltem i rękawem o takiej długości, żebyś nie musiała się ciągle skupiać na tym, jak cię irytuje to, że kończy się w tym miejscu.

Podejmują wysiłek patrząc w oczy rozmówcy, żeby ten miał poczucie, że go słuchają. O co chodzi z tymi oczami? Nie potrafię tego wytłumaczyć. Chyba po prostu utrzymanie uwagi dłużej na czymkolwiek jest problematyczne, a dodatkowo jak ktoś patrzy mi w oczy, to automatycznie nie mogę myśleć o tym, o czym chcę (czyli o 15 rzeczach na raz ;)), więc znowu - organizm nie czuje się swobodnie. Z reguły osoby z ADHD słuchają Was najpilniej właśnie wtedy, kiedy na Was nie patrzą, kiedy bazgrają w notesie, wstają od biurka czy scrollują telefon (chociaż tego akurat baaaaaardzo nie lubimy u innych, więc staramy się tego nie robić).

Kobiety z ADHD cechuje impulsywność. I ta impulsywność może się przejawiać na wielu płaszczyznach, na przykład w przerywaniu innym wypowiedzi, podejmowaniu szybkich decyzji, problemach z czekaniem na swoją kolej lub… impulsywnymi zakupami (kurierzy nas zazwyczaj bardzo dobrze znają 😂).

No ok a co z „nadruchliwością”? Ano, najczęściej wygląda ona inaczej niż u chłopców z ADHD. U kobiet najczęściej dotyczą one motoryki małej - kręcimy pierścionkami, pstrykamy długopisem, bazgramy w zeszycie, zakręcamy włosy na palce, obrywamy skórki przy paznokciach, stukamy stopami… Ale także często wstajemy na spotkaniach, żeby otworzyć okno, wychodzimy do łazienki, po wodę, po notatki, itp. Czy wysiedzimy kilka godzin na spotkaniu? A i owszem, ale - będziemy się wiercić, a kiedy już będziemy mogli/mogły wstać - będziemy potrzebować długiego resetu, żeby ustabilizować organizm, bo to siedzenie było dla niego mocno obciążające.

Ciągle czegoś szukamy… w torebce, w domu, w pracy, w kieszeniach, w samochodzie. Zapominamy, gdzie coś położyłyśmy albo, że przed chwilą schowałyśmy już to, co miałyśmy zabrać i nadal tego szukamy.

Spóźniamy się lub jesteśmy za wcześnie, bo boimy się spóźnić. Mamy problem z oszacowaniem czasu potrzebnego na przebycie jakiegoś odcinka lub wykonanie jakiegoś zadania (co skutkuje tym, że często bierzemy tych zadań na siebie za dużo lub określamy niewłaściwie czas na ich wykonanie). Pracujemy na deadlinach… Niech podniesie rękę ta osoba z ADHD, która magisterki nie pisała w ostatnim możliwym tygodniu przed oddaniem jej promotorowi 😉, albo ta, która zadanie wymagające pracy przez dwa tygodnie robi jednego dnia… ostatniego dnia przed terminem 🙈.
Nie lubimy jak ktoś z kim idziemy idzie wolniej, wykonujemy pracę szybciej niż inni (o ile to jest praca, która nas nie wysyca z energii), a kiedy o coś prosimy, powinno to zostać wykonane w tej właśnie chwili… nie lubimy jak ktoś wolno jedzie przed nami, ale nie lubimy też jak same akurat jedziemy wolno (bo akurat mamy hiperfokus na ostrożną jazdę) i ktoś nas wyprzedza.

No właśnie - wpadło kolejne hasło - hiperfokus. Z reguły trudno nam się zabrać do zadań, które nie są dla nas w jakiś sposób ciekawe, nie dają nam wewnętrznego spełnienia lub jakichś ważnych dla nas korzyści. To między innymi stąd ta praca na deadlinach, albo niekończenie zadań, albo potrzeba dodatkowego wsparcia/stymulacji, żeby je skończyć. ALE kiedy coś jest dla nas szczególnie ciekawe, ważne, daje nam kopa, wpadamy w hiperfokus i wtedy czas, czy potrzeby takie, jak jedzenie czy toaleta, mogą dla nas nie istnieć a wszelkie próby mówienia do nas w tym czasie zagrożone są wybuchem lub ignorowaniem.

Niektóre tematy, z pozoru błahe, są dla nas nie do pokonania. I nie ma opcji, żebyśmy postarały się bardziej, zmusiły się, ruszyły. Tzw. paraliż wykonawczy jest w niektórych tematach lub w konkretnym czasie nie do pokonania. Ja na przykład mam problem ze szkolnym librusem 🙂 i nie mam pojęcia z czego to wynika, bo generalnie jestem raczej obcykana technologicznie. Ale librus jest dla mnie tak nieprzyjaznym programem, że każda konieczność wejścia na niego lub wpisania usprawiedliwienia powoduje u mnie naprawdę wielką blokadę. Albo Excel - nie do przeskoczenia. Generalnie ja nie lubię tabelek, mam także problem z widzeniem przestrzennym więc wszelkie kolumny kategoryzujące dane są dla mnie męczarnią. Do tego formuły, których pewnie byłabym w stanie się nauczyć ale zużyłabym na to mnóstwo energii, która jest mi niezbędna do innych czynności. Na szczęście dziś już wiem, że nie wszystko jest dla wszystkich i że mogę sobie radzić w inny sposób.

Opowiem jeszcze o trzech istotnych kwestiach, choć czuję, że za mocno się rozpisałam 😂.

ADHD to takie funkcjonowanie w skrajnościach. I doskonale widać to na przykładzie jedzenia. Osoby z diagnozą ADHD często… zapominają o jedzeniu 🙈. Albo - jedzą za dużo, bo jedzenie jest nie tylko najszybszym sposobem na podbicie dopaminy ale także tym co rekompensuje osobom z ADHD różnego rodzaju braki w spełnianiu potrzeb czy osiąganiu przyjemności, ale także najszybszym sposobem na walkę ze zmęczeniem czy negatywnymi emocjami.

To, co jest jeszcze dla nas charakterystyczne, to to, że ciągle nas coś fascynuje. Już trochę o tym wspomniałam przy hiperfokusie, ale te zainteresowania mogą się zmieniać naprawdę bardzo szybko. Kim to ja będąc dzieckiem - chciałam zostać, ile kursów zrobiłam, ile przeczytałam książek (książki to moje uzależnienie ☺️).

I ostatnia kwestia, to wspomniane życie w skrajnościach. W jednej chwili możemy potrzebować samotności i przytulenia, w jednej chwili możemy potrzebować spaceru i czuć się zmęczeni spacerowaniem, w tej samej chwili możemy być bardzo śpiący i mimo to siedzieć z telefonem oglądając „jeszcze tylko jeden odcinek”.

Ale mamy też mnóstwo supermocy 😁 - jesteśmy zazwyczaj mocno kreatywne, nie ma dla nas tematu nie do rozwiązania, jesteśmy tymi, które gaszą pożary, stawiają potrzeby innych ponad swoje, patrzymy holistycznie na różne kwestie (dlatego jesteśmy dobrymi lekarzami, prawnikami, psychologami, naturopatami), mamy ogromną intuicję, która z reguły się nie myli oraz - wyczuwamy kłamstwa i ukrywanie prawdy na odległość i baaaaaardzo nie lubimy kiedy ktoś jest wobec nas nieszczery lub traktuje nas niesprawiedliwie.

Często niestety mamy zaniżoną samoocenę i nierzadko - zaburzenia lękowe, ale kiedy mamy wspierające środowisko rozwijamy skrzydła i stajemy się silne, przełamujemy schematy i stajemy się „superogarniaczami” 🙃.

Zostawiłam Wam szeroki obraz kobiety ADHDrki, ale jeszcze jest sporo do dodania 😂. Jeśli więc macie jakieś pytania albo chcecie coś dodać - macie dla siebie miejsce w komentarzach. Chętnie je poczytam ☺️.

A jeśli uważacie, że ten post może się komuś przydać - poślijcie go proszę w świat ☺️🙏

Agnieszka Woźniakowska

Address

Ulica Na Skarpie 22

05-140

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Qualma. Zdrowie Natura Balans posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

  • Want your practice to be the top-listed Clinic?

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram