01/02/2026
Ku przemyśleniu...
“Powód”
Piła od wielu miesięcy…
Właściwie nie pamiętała już dnia, w którym nie miała alkoholu w dłoni…
Zawsze znajdował się powód…
Dobry dzień? Trzeba uczcić…
Zły dzień? Trzeba zapomnieć…
Smutek? Wygłuszyć…
Radość? Podsycić…
Powody były jak fale – nieustannie przychodziły i odpływały, ale ona zawsze znajdowała się pod powierzchnią…
Najpierw zaczęła tracić drobiazgi – zapomniane spotkania, niedokończone projekty, nieodebrane telefony…
Potem przyszły większe straty…
Przyjaciele przestali dzwonić, praca przestała czekać, rodzina przestała wierzyć…
Pewnego dnia spojrzała na swoje odbicie w lustrze i nie poznała kobiety, którą widziała…
Spuchnięta twarz, matowe oczy, skóra bez blasku…
Pamiętała siebie sprzed lat – uśmiechniętą, pełną planów, silną. Tamta kobieta już nie istniała…
Wiedziała, że jest na dnie, ale nawet to było powodem, by sięgnąć po kolejny kieliszek…
Pewnego wieczoru, gdy leżała na podłodze, z dłoni wypadła jej pusta butelka…
Usłyszała dźwięk tłuczonego szkła i w tej chwili zrozumiała – nie zostało jej już nic do stracenia…
A jeśli nie masz już nic, to jedyne, co możesz zrobić, to zacząć od nowa…
Tego wieczoru pierwszy raz od wielu miesięcy nie sięgnęła po alkohol…
Nie wiedziała, co będzie jutro…
Nie wiedziała, czy przetrwa kolejny dzień bez picia…
Ale pierwszy raz od dawna pomyślała, że może warto spróbować…
Bo jeśli do tej pory zawsze znajdował się powód, by pić… może teraz znajdzie się powód, by przestać?
Wysłuchała W każdej ciszy najgłośniej słychać milczenie.
Foto pinterest