30/04/2026
Jest późny wieczór, 30 kwietnia – światowy dzień konia.
Siedzę przed komputerem i podsumowuję mijający miesiąc. Zapewne zauważyliście już, że lubię wszystko ubierać w liczby, by wiedzieć jak układa się działalność PokWet. Karolina w kwietniu wykonała 17 badań gastroskopowych, to o ponad połowę więcej niż rok temu. Jednak nie chodzi mi o puszczenie „chwalipostu”.
Przejrzałam wyniki tych badań (są tragiczne…) i naszła mnie pewna refleksja wzbudzając we mnie niepokój, którym chcę się z Wami podzielić. Gdzie jest ten koński dobrostan? Przecież tyle mówi się o potrzebach koni:
- o sianie do woli,
- o codziennym padokowaniu,
- o padokach a nie kwaterach,
- o stadzie a nie izolacji,
- o wszelakich treningach (bo niestety choroba wrzodowa nie dotyczy tylko koni „sportowych”) zgodnych z psychiką i biomechaniką tych zwierząt.
Ja wiem i rozumiem, że koński żołądek anatomicznie i fizjologicznie jest narażony na chorobę wrzodową, jednakże problem zamiast się zmniejszać – narasta. Ten fakt niepokoi najbardziej.
Tu pojawia się red flag, z którym Nas wszystkich zostawiam. Robiąc to dla koni, w dniu ich święta.
PZ.