Małgorzata Wyszomirska Psychobiologia, Psychosomatyka, Świadomość Siebie

Małgorzata Wyszomirska Psychobiologia, Psychosomatyka, Świadomość Siebie Konsultacje psychobiologia, psychoterapia pozytywna, Sesja Radykalnego Wybaczania, Sesje koherencji serca, Sesje -odczyt z Kronik Akaszy,

Wybaczenie sobie SAMOWYBACZANIE to jeden z najgłębszych procesów wewnętrznego uzdrawiania. Nie oznacza zapomnienia, wypi...
22/05/2026

Wybaczenie sobie SAMOWYBACZANIE to jeden z najgłębszych procesów wewnętrznego uzdrawiania. Nie oznacza zapomnienia, wypierania czy usprawiedliwiania swoich błędów. To moment, w którym przestajesz karać siebie za przeszłość i zaczynasz patrzeć na siebie z większą empatią, zrozumieniem i świadomością.

To proces uwalniania się od poczucia winy, wstydu i ciężaru, który często nosimy latami w swoim ciele, emocjach i relacjach. Dopóki żyjemy w ciągłym osądzaniu siebie, trudno naprawdę ruszyć dalej.

Wybaczenie sobie zaczyna się od kilku ważnych kroków:

1. Wzięcie odpowiedzialności
To moment, w którym przestajesz uciekać od prawdy i z odwagą przyznajesz przed sobą:
Tak, popełniłam/em błąd.
Nie po to, by siebie niszczyć, ale po to, by odzyskać kontakt ze sobą. Dojrzałość nie polega na byciu idealnym, lecz na gotowości do zobaczenia własnych działań.

2. Oddzielenie czynu od SIEBIE
To, że zrobiłaś/eś coś niewłaściwego, nie oznacza, że jesteś złym człowiekiem.
Warto zatrzymać się i zobaczyć, co wtedy w Tobie było żywe lęk, bezradność, potrzeba miłości, brak świadomości, niewyrażony ból.
Często ludzie ranią z poziomu własnych ran.

3. Zatrzymanie się przy swoich emocjach i uczciwe zobaczenie tego, co dzieje się w naszym wnętrzu. Poczucie winy, wstyd, żal do siebie, rozczarowanie własnymi decyzjami czy smutek to uczucia, które potrzebują zostać zauważone i przeżyte, a nie od razu wyciszone czy przykryte „pozytywnym myśleniem”. Uznanie swoich uczuć jest aktem odwagi i kontaktu ze sobą. Bo samowybaczenie nie polega na pomijaniu bólu, lecz na otoczeniu siebie świadomością, empatią/

4. Zadośćuczynienie i wyciągnięcie lekcji
Jeśli możesz przeproś, napraw, porozmawiaj. A jeśli nie masz już takiej możliwości, pozwól sobie wyciągnąć z tej sytuacji lekcję, która pomoże Ci żyć bardziej świadomie.
Poczucie winy niczego nie zmienia. Świadomość i nowe działanie już tak.

5. Samowspółczucie
Spróbuj spojrzeć na siebie tak, jak spojrzałabyś/spojrzałbyś na bliską osobę, którą kochasz.
Z czułością. Bez ciągłego oskarżania. Każdy człowiek popełnia błędy. Każdy czasem gubi drogę. UZNAJ I ZAAKCEPTUJ SWOJĄ HISTORIĘ.

Wybaczenie sobie nie zmienia przeszłości, ale może całkowicie zmienić to, jak żyjesz dzisiaj. Bo kiedy przestajesz walczyć ze sobą zaczynasz wracać do siebie.

Wiele osób próbuje szybko sobie wybaczyć, jednocześnie nadal nosząc w sobie niewypowiedziany ból i wewnętrzne oskarżanie siebie. Na zewnątrz mówią: „już to zaakceptowałam/em”, ale wewnętrznie wciąż wracają do przeszłości, karzą siebie myślami albo żyją w poczuciu, że zawiedli.

Prawdziwe samowybaczenie zaczyna się od uznania:
Tak, to było dla mnie trudne.
Tak, żałuję.
Tak, wtedy nie umiałam/umiałem inaczej.

Dopiero kiedy pozwalamy sobie poczuć emocje związane z własnymi błędami, możemy przestać z nimi walczyć. Nie po to, by utkwić w poczuciu winy, ale po to, by zrozumieć siebie głębiej i odzyskać wewnętrzną łagodność.

Wybaczenie potrzebuje gotowości wewnętrznej i własnego tempa.
Nie można go wymusić ani przyspieszyć tylko dlatego, że „powinno się już odpuścić".

Zbyt szybkie wybaczanie często sprawia, że emocje zostają zepchnięte głębiej niewypowiedziany ból, złość czy żal nie znikają, lecz pozostają w ciele i psychice, wracając później w relacjach, napięciu lub cierpieniu emocjonalnym. Czasami droga do wybaczenia wymaga czasu, zatrzymania i wewnętrznej pracy.

I to jest w porządku. Bo zdrowe wybaczenie rodzi się nie z presji, lecz ze świadomości, gotowości i kontaktu ze sobą.
🤍
Patrząc głębiej z poziomu psychobiologii i pamięci rodowej, czasami trudność z samowybaczeniem nie dotyczy wyłącznie naszych własnych decyzji czy błędów.

Bywa, że pod powierzchnią świadomego życia nosimy bardzo głębokie, często nieuświadomione poczucie winy związane z samym faktem, że przeżyłyśmy/przeżyliśmy.

Może dotyczyć to historii utraconego bliźniaka, rodzeństwa, dzieci w rodzie, poronień, aborcji, śmierci dzieci lub osób, które „nie mogły żyć”, podczas gdy my przyszłyśmy/przyszliśmy na świat i zostałyśmy/zostaliśmy.

Na poziomie biologicznym i emocjonalnym dziecko bardzo wcześnie odbiera atmosferę straty, bólu i niespełnionego życia obecnego w systemie rodzinnym. Czasem w głębi psychiki pojawia się nieświadomy konflikt:

Dlaczego ja żyję, skoro ktoś inny nie mógł?
Czy mam prawo być szczęśliwa/szczęśliwy, skoro ktoś został wykluczony?
Czy mogę żyć pełnią życia bez poczucia winy?

W takich sytuacjach samowybaczenie może być utrudnione, ponieważ wewnętrznie człowiek pozostaje lojalny wobec cierpienia systemu rodzinnego.
Nieświadomie może karać siebie, zatrzymywać własne życie, relacje, sukces, zdrowie czy radość, jakby próbował „wyrównać” los tych, którzy nie mogli żyć, wzrastać lub doświadczać.

Często towarzyszy temu trudność w odczuwaniu lekkości, chroniczne poczucie winy bez wyraźnego powodu, autosabotaż albo głębokie przekonanie, że trzeba cierpieć, aby należeć do swojej rodziny.
Proces samowybaczenia w takim ujęciu nie polega jedynie na pracy z własnymi błędami. To również stopniowe odzyskiwanie prawa do życia, do radości, do bycia.

Bo przeżycie nie jest winą.
A życie nie powinno być karą za to, że ktoś inny nie miał szansy go doświadczyć.

‼️Zapraszam do posłuchania pokostu o samowybaczaniu z perspektywy Radykalnego Wybaczania, bo zmiana perspektywy to krok do uwolnienia i poszerzenia świadomości bo naprawdę wszystko dzieje się nie NAM tylko dla NASZEGO NAJWYŻSZEGO DOBRA. Na końcu pada zadnie „JESTEŻ TYLKO MIŁOŚCIĄ, KTÓ®A UCZY SIĘ SAMA SIEBIE” – daj znać co poczułaś/poczułeś?⁉️

https://www.youtube.com/watch?v=jVpVXHVj8Rg

Jeśli czujesz gotowość i wewnętrzne wołanie do głębszego procesu, jako certyfikowany trener z serca zapraszam Cię do spotkania z metodą Colina Tippinga zwaną Radykalnym Wybaczaniem. To przestrzeń, która pomaga spojrzeć na swoje doświadczenia z nowej perspektywy, uwolnić zatrzymane emocje i wrócić do większego spokoju, lekkości oraz kontaktu ze sobą 💚https://malgorzatawyszomirska.pl/

z miłością MMałgorzata Wyszomirska Psychobiologia, Psychosomatyka, Świadomość Siebie

Chcesz wiedzieć, że opublikowaliśmy nowy odcinek? 1. Kliknij SUBSKRYBUJ2. Kliknij DZWONEK → wybierz WSZYSTKO Jak uwolnić się od przeszłości i jak wybaczyć so...

20/05/2026

Siła czy wewnętrzna moc?

Czasami problemem nie jest brak odwagi. To jest historia, która przez lata uczyła Cię milczeć, dopasowywać się i rezygno...
17/05/2026

Czasami problemem nie jest brak odwagi. To jest historia, która przez lata uczyła Cię milczeć, dopasowywać się i rezygnować z siebie, żeby utrzymać relację, uniknąć konfliktu albo poczuć akceptację.

Możesz dziś mówić:
„Chcę być bardziej sobą”
„Chcę przestać bać się opinii innych”
„Chcę mówić wyraźniej”
„Chcę stawiać granice”
„Chcę nie analizować godzinami każdej rozmowy”
„Chcę przestać zamrażać się w stresie”.

A jednak kiedy pojawia się sytuacja wymagająca wyrażenia SIEBIE, Twoje ciało reaguje napięciem. Pojawia się ścisk w gardle, chaos myśli, lęk przed oceną, potrzeba wycofania się albo poczucie winy już po wypowiedzeniu jednego zdania. Zaczynasz analizować, czy nie powiedziałaś za dużo, czy kogoś nie uraziłaś, czy nie zostałaś odebrana źle.

I bardzo często nie wynika to z braku inteligencji, motywacji czy „słabego charakteru”. Za tym stoją lata doświadczeń, relacji i mechanizmów przetrwania zapisanych w układzie nerwowym.
Być może wychowywaliśmy się w atmosferze, w której trzeba było bardziej uważać na emocje innych niż na własne potrzeby. W wielu domach nie było przestrzeni na swobodne wyrażanie emocji, złości, sprzeciwu czy własnego zdania. Uczyliśmy się, że lepiej być spokojnymi, wygodnymi i „grzecznymi”, niż ryzykować konflikt, krytykę albo odrzucenie.

Z czasem organizm zaczyna funkcjonować w przekonaniu, że miłość i akceptację trzeba zdobywać poprzez dopasowywanie się, tłumienie emocji i rezygnowanie z siebie. Pojawia się lęk przed byciem „za głośnym”, „zbyt emocjonalnym”, „problematycznym” albo niewystarczającym.

Wiele osób dorasta z poczuciem, że bezpieczniej jest przemilczeć swoje potrzeby, nie złościć się, nie sprawiać trudności i bardziej dbać o komfort innych niż o siebie. Organizm uczy się wtedy życia w napięciu, ciągłej kontroli i czujności wobec reakcji otoczenia.
Jako dziecko bardzo szybko uczymy się wtedy, że bezpieczeństwo zależy od tego, czy będziemy wygodni, spokojni, pomocni i niewidoczni emocjonalnie. Zaczynamy tłumić swoje reakcje, kontrolować emocje i skanować otoczenie, żeby nie zrobić czegoś „nie tak”. Twój organizm uczy się życia w napięciu i ciągłej gotowości.

Później jako dorosła osoba możesz:
• brać wszystko do siebie,
• traktować wszystko jako krytykę,
• nadmiernie analizować relacje i reakcje,
• przepraszać za swoje emocje,
• mieć trudność z mówieniem „nie”,
• odczuwać napięcie podczas wyrażania swojego zdania,
• wycofywać się w konflikcie albo przeciwnie reagować bardzo silnie, bo emocje były tłumione przez lata.

Podczas sesji bardzo często słyszę zdania:
„Wiedziałam, co chcę powiedzieć, ale kiedy przyszło do rozmowy, całe ciało mi się spięło”
„Po spotkaniu analizowałam każdą swoją wypowiedź przez kilka godzin”
„Kiedy ktoś podnosi głos, od razu czuję lęk i zamieram”
„Mam wrażenie, że muszę cały czas uważać, żeby nikogo nie urazić”
„Łatwiej mi zająć się wszystkimi wokół niż powiedzieć, czego sama potrzebuję”.

Jedna z klientek opowiadała, że podczas spotkań w pracy praktycznie nigdy nie zabiera głosu, mimo że ma wiedzę i doświadczenie. Sam moment, w którym chciała coś powiedzieć, wywoływał u niej kołatanie serca, napięcie w brzuchu i lęk przed oceną. W trakcie pracy pojawiło się wspomnienie dzieciństwa i ojca, który wyśmiewał jej emocje oraz poprawiał każdą wypowiedź. Organizm nauczył się wtedy, że zabieranie głosu oznacza zagrożenie i zawstydzenie.

Inna klientka mówiła, że zawsze zgadza się na rzeczy, których nie chce, a później wraca do domu z ogromnym napięciem i złością na siebie. Kiedy zaczęłyśmy pracować nad granicami, pojawił się silny lęk i poczucie winy. W dzieciństwie słyszała:
„Grzeczne dziewczynki nie odmawiają”
„Nie sprawiaj problemów”
„Najważniejsze są potrzeby innych”. Jej organizm przez lata nauczył się, że odmowa może oznaczać utratę miłości lub odrzucenie.

Możemy dziś funkcjonować, pracować, pomagać innym i spełniać obowiązki, a jednocześnie wewnętrznie być ciągle spięci, zmęczeni i zmuszać się do kontrolowania siebie.

Dlatego nie wierzę w podejście, które sprowadza wszystko do prostych haseł typu: „Po prostu wyjdź ze strefy komfortu”, „musisz bardziej się postarać” albo „wystarczy zmienić myślenie”. Gdyby zmiana była tak prosta, większość ludzi nie nosiłaby w sobie lat napięcia, lęku, poczucia winy czy trudności w relacjach.

Wiem, że za wieloma trudnościami stoją lata uczenia się milczenia, zawstydzania emocji, braku bezpieczeństwa i życia w napięciu. Nasz układ nerwowy nie zmienia się od jednego motywacyjnego hasła. Potrzebuje doświadczać czegoś nowego bezpiecznej przestrzeni, w której możemy być sobą bez lęku przed oceną, umniejszeniem czy odrzuceniem.

Wiem również że bardzo często odzyskujemy siebie nie wtedy, kiedy „bardziej się staramy”, ale wtedy, kiedy po raz pierwszy doświadczamy bezpiecznej przestrzeni, w której możesz mówić bez lęku przed umniejszeniem, oceną czy zawstydzeniem.

Bardzo często prawdziwa zmiana zaczyna się nie od ogromnych deklaracji, ale od małych kroków:
od jednego postawionego „nie”,
od zauważenia własnych emocji,
od niewycofania się z rozmowy,
od powiedzenia prawdy o sobie,
od dania sobie prawa do odpoczynku,
od zauważenia, że Twoje potrzeby też są ważne.

To właśnie wtedy zaczynamy budować nowe doświadczenie, doświadczenie, w którym nie musimy już ciągle walczyć o miejsce, akceptację i prawo do bycia SOBĄ.

Zmiana bardzo rzadko jest gwałtowna. Najczęściej jest procesem stopniowego wracania do siebie. Do swoich emocji, granic, potrzeb i własnego głosu.

I czasami najważniejsze nie jest wykonanie ogromnego skoku. Czasami najważniejsze jest to, że po raz pierwszy próbujesz inaczej niż zawsze 💚
Takiej przestrzeni chcę dawać więcej.
Z uważnością.
Z autentycznością.
Bez perfekcyjnej maski.
Bez udawania, że ten proces jest łatwy.

Nie jestem osobą, która będzie mówiła Ci, że po jednej sesji zniknie cały lęk albo że „wystarczy wyjść ze strefy komfortu”. Ale wiem też coś jeszcze.

Jeżeli nigdy nie zrobisz nawet małego kroku w swoją stronę, bardzo często pozostajesz w miejscu, które znasz, nawet jeśli to miejsce boli. Dlatego czasami najważniejsze nie jest wykonanie ogromnego skoku. Czasami najważniejsze jest to, żeby po raz pierwszy spróbować inaczej. Powiedzieć jedno prawdziwe zdanie. Postawić jedną granicę. Nie przepraszać za swoje emocje, uznać i dać dobie akceptację tego co czujemy. Zostać przy sobie zamiast znowu się wycofać. To właśnie od takich małych kroków bardzo często zaczyna się prawdziwa zmiana 💚

PRAKTYKA
„Mały krok do SIEBIE

Usiądź spokojnie i połóż dłonie na klatce piersiowej albo brzuchu.
Weź kilka powolnych oddechów.

Przypomnij sobie sytuację, w której:
• przemilczałaś swoje emocje,
• zgodziłaś się na coś wbrew sobie,
• bałaś się powiedzieć, co naprawdę czujesz.

Zauważ:
• co dzieje się w Twoim ciele,
• gdzie pojawia się napięcie,
• czy pojawia się lęk, ścisk albo potrzeba wycofania się.

Nie oceniaj tego.
Po prostu bądź przy sobie.

Następnie powiedz do siebie:
„Moje emocje mają znaczenie”.
„Mam prawo mówić, co czuję”.
„Mogę uczyć się stawiać granice”.
„Nie muszę już cały czas się dopasowywać”.
Na koniec zapytaj siebie:
„Jaki jeden mały krok mogę dziś zrobić bardziej w swoją stronę”? 💚
z miłością Małgorzata Wyszomirska Psychobiologia, Psychosomatyka, Świadomość Siebie

Jeśli czujesz, że to moment, żeby zacząć jestem tutaj by potowarzyszyć i wesprzeć Cię w tej drodze https://malgorzatawyszomirska.pl

Skóra pokazuje to, czego nie wypowiadasz słowami.To nie tylko „problem z ciałem”. To również historia emocji, relacji, n...
16/05/2026

Skóra pokazuje to, czego nie wypowiadasz słowami.

To nie tylko „problem z ciałem”. To również historia emocji, relacji, napięcia, bliskości, odrzucenia i granic zapisanych w organizmie przez lata.

Suchość, świąd, nadmierne pocenie, napięcie skóry czy reakcje pojawiające się w stresie są związane nie tylko z fizycznością, ale także z tym:
Jak czujesz się w relacjach?
Czy masz bezpieczny kontakt ze sobą?
Jak przeżywasz bliskość/
Ile napięcia nosisz w swoim ciele?
Jak długo funkcjonujesz w stresie i wewnętrznej gotowości?

Ciało pamięta brak czułości, chłód emocjonalny, odrzucenie i sytuacje, w których Twoje granice były przekraczane. Zapisuje również lęk przed oceną, napięcie związane z relacjami oraz momenty, w których dla własnej ochrony musiałaś wycofać się emocjonalnie albo zamknąć na kontakt. Organizm przechowuje doświadczenia, emocje i atmosferę, w której żyjesz, nawet wtedy, gdy próbujesz o nich nie myśleć albo funkcjonować „normalnie”.

Pytania do refleksji:
Jak czuję się w kontakcie z innymi ludźmi?
Jak reaguję na bliskość i czułość?
W jakich sytuacjach moje ciało się napina?
Jakie emocje zatrzymuję w sobie?
Co moje ciało próbuje mi pokazać poprzez objawy?

Krótka praktyka kontaktu ze swoim ciałem

Usiądź spokojnie w miejscu, w którym przez chwilę nikt nie będzie Ci przeszkadzał.
Odłóż telefon.
Zamknij oczy.

Weź powolny wdech nosem…
i długi wydech ustami.

Nie próbuj niczego zmieniać ani naprawiać.
Po prostu skieruj uwagę do swojego ciała.

Połóż dłonie na swoim ciele — na ramionach, brzuchu, szyi albo klatce piersiowej.
Poczuj ciężar dłoni, temperaturę skóry i kontakt ze sobą.

Zauważ:
• gdzie pojawia się napięcie,
• które miejsca są spięte lub zmęczone,
• gdzie ciało potrzebuje więcej miękkości i bezpieczeństwa,
• jak reagujesz na własny dotyk.

Oddychaj spokojnie i wyobraź sobie, że z każdym wydechem ciało powoli puszcza choć odrobinę napięcia.

Następnie bardzo delikatnie pogłaszcz swoje dłonie, ramiona albo twarz.
Nie mechanicznie.
Z uważnością i łagodnością.

Tak, jak dotyka się kogoś, kto potrzebuje spokoju i czułości.

Zadaj sobie pytania:
„Co moje ciało próbuje mi dziś pokazać?”
„Gdzie najbardziej potrzebuję bezpieczeństwa?”
„Jakich emocji już nie chcę dłużej zatrzymywać w sobie?”
„Czego najbardziej potrzebuję od siebie właśnie teraz?”

Pozostań chwilę z tym, co się pojawia.

Na koniec połóż dłonie na sercu albo brzuchu i powiedz do siebie:

„Słyszę swoje ciało”.
„Moje emocje mają znaczenie”.
„Nie muszę walczyć ze sobą”.
„Mogę dawać sobie więcej bezpieczeństwa, czułości i kontaktu ze sobą”. 💚

z miłością Małgorzata Wyszomirska Psychobiologia, Psychosomatyka, Świadomość Siebie

14/05/2026

Zmysł dotyku.

Skóra dorosłego człowieka ma powierzchnię od 1,5 do 2 metrów kwadratowych, waży 3 kg i ma 3 mm grubości. Skóra składa się z dwóch warstw, naskórka (tkanka- ektoderma) i skóry właściwej (tkanka- stara mezoderma).

Skóra jest postrzegana jako kluczowy organ komunikacji między światem wewnętrznym a zewnętrznym. To nie tylko fizyczna bariera ochronna, ale również emocjonalna mapa doświadczeń, która wyraża nasze relacje, lęki, pragnienia i konflikty. Skóra mówi o naszych potrzebach bliskości, granicach osobistych oraz o tym, jak postrzegamy siebie w relacjach z innymi.

To właśnie przez skórę odbieramy dotyk, czułość, temperaturę, obecność drugiego człowieka i atmosferę relacji. Skóra staje się więc symbolicznym miejscem spotkania pomiędzy potrzebą bliskości a potrzebą ochrony.

Problemy skórne bardzo często pojawiają się w momentach silnego napięcia emocjonalnego, konfliktów relacyjnych, poczucia odrzucenia lub braku bezpiecznego kontaktu. W psychobiologii mówi się, że skóra symbolizuje dwa przeciwstawne bieguny — kontakt i oddzielenie. Człowiek może jednocześnie bardzo potrzebować bliskości, czułości i zauważenia, a równocześnie bać się zranienia, oceny lub przekroczenia granic.
Organizm bardzo często zapisuje na skórze konflikty związane z separacją:
„Tęsknię za bliskością”
„Nie czuję się kochana”
„Zostałam odrzucona”
„Nie chcę tego kontaktu”
„Ten kontakt jest dla mnie niebezpieczny”.

Objawy mogą pojawiać się zarówno przy braku kontaktu i czułości, jak i wtedy, gdy człowiek przez długi czas pozwala na kontakt, którego tak naprawdę nie chce emocjonalny lub fizyczny. Ciało reaguje również wtedy, gdy człowiek nie czuje się bezpiecznie w relacjach albo żyje w ciągłym napięciu i gotowości do obrony.
Skóra bardzo mocno związana jest także z samoakceptacją i poczuciem własnej wartości.

Wiele osób zmagających się z problemami skórnymi nosi w sobie ogromny lęk przed oceną, wstyd, poczucie bycia „niewystarczającym” albo historię krytyki dotyczącą wyglądu, emocji czy sposobu bycia. Organizm przez lata zapisuje słowa, atmosferę domu rodzinnego i emocje, których człowiek nie mógł bezpiecznie wyrazić.

Ciało zaczyna tworzyć biologiczną ochronę. Skóra staje się symboliczną granicą pomiędzy światem zewnętrznym a emocjami, które człowiek przez lata zatrzymywał w sobie.

Podczas jednej z sesji klientka opowiadała o wieloletnich problemach z atopowym zapaleniem skóry. Objawy bardzo mocno nasilały się po konfliktach z partnerem i w momentach poczucia odrzucenia. W trakcie pracy pojawiło się wspomnienie dzieciństwa i chłodnej relacji z mamą, która unikała przytulania oraz bliskości. Klientka powiedziała wtedy:
„Całe życie tęskniłam za czułością, ale kiedy ktoś się zbliżał, napinałam całe ciało”.

W innej sesji klientka zmagała się z przewlekłymi zmianami skórnymi na dłoniach. W rozmowie okazało się, że od lat funkcjonowała w relacji, w której stale przekraczała własne granice, zgadzała się na rzeczy wbrew sobie i tłumiła złość. Objawy nasilały się szczególnie wtedy, gdy czuła presję i przeciążenie. W pewnym momencie powiedziała:
„Nie mogę już tego dotykać i wytrzymywać”.

W wielu przypadkach problemy skórne mają związek nie tylko z aktualnym stresem czy relacjami, ale również z przekazami wyniesionymi z domu rodzinnego. Dziecko od najmłodszych lat uczy się, czym jest bliskość, dotyk, bezpieczeństwo, okazywanie emocji i sposób kontaktu z drugim człowiekiem.

Jeżeli w rodzinie obecny był chłód emocjonalny, brak czułości, krytyka, zawstydzanie lub lęk przed bliskością, organizm bardzo często zapisuje te doświadczenia również w ciele.

Przykładowe schematy rodzinne:
„Nie okazuj emocji"
Człowiek uczy się tłumić to, co czuje, a organizm zatrzymuje napięcie i emocje wewnątrz. Skóra może wtedy stać się miejscem ekspresji tego, co niewypowiedziane.

„W naszej rodzinie bliskość jest niebezpieczna”
Dotyk, czułość albo emocjonalna bliskość mogą kojarzyć się z lękiem, odrzuceniem lub zranieniem. Organizm tworzy więc symboliczną ochronę przed kontaktem.

„Musisz wyglądać idealnie, żeby zasługiwać na miłość”
Pojawia się silny lęk przed oceną, zawstydzenie wyglądem oraz ciągła potrzeba kontroli siebie. Problemy skórne mogą nasilać konflikt związany z poczuciem bycia „niewystarczającym”.

„Nie pokazuj słabości.
Człowiek odcina się od własnych emocji i potrzeb, próbując być silny za wszelką cenę. Ciało zaczyna przejmować napięcie, którego psychika nie pozwala już wyrazić.

„Dotyk oznacza zagrożenie"
Jeżeli człowiek doświadczał przekraczania granic, chłodu emocjonalnego albo niebezpiecznego kontaktu, organizm może reagować napięciem i objawami skórnymi jako próbą ochrony.

Twoja skóra opowiada historię emocji, relacji i doświadczeń zapisanych w ciele przez lata. Jest symbolicznym sygnałem od organizmu, który próbuje zwrócić uwagę na to, co zostało zepchnięte, niewypowiedziane albo zbyt długo ignorowane.
To wołanie o większe poczucie bezpieczeństwa, czułość, łagodność i kontakt ze sobą. To próba pokazania emocji, które przez lata były tłumione, niewyrażone albo zatrzymane w ciele.

Zanim zaczniesz walczyć ze swoim ciałem, zatrzymaj się na chwilę i spróbuj usłyszeć, co ono próbuje Ci pokazać. Ciało nie działa przeciwko Tobie ono próbuje Cię chronić, zatrzymać albo skierować uwagę na to, czego najbardziej potrzebujesz 💚

z miłością Małgorzata Wyszomirska Psychobiologia, Psychosomatyka, Świadomość Siebie

Jeśli czujesz, że to moment, żeby zacząć jestem tutaj by potowarzyszyć i wesprzeć Cię w tej drodze https://malgorzatawyszomirska.pl Pokaż mniej

12/05/2026

Ucho czy słyszysz jaka informację niesie?

Ciało reaguje nie tylko na infekcję czy osłabienie organizmu, ale również na długotrwały stres, napięcie i trudną atmosferę wokół człowieka. W psychobiologii uszy związane są z tym, czego człowiek słucha na co dzień, czego ma już dość albo czego bardzo potrzebuje usłyszeć.

Przewlekłe wysiękowe zapalenie ucha środkowego może pojawiać się przy konflikcie emocjonalnym:

„Nie chcę już tego słuchać.”
„Mam dość krzyku, pretensji i napięcia.”
„To, co słyszę, sprawia mi ból.”

Bardzo często dotyczy to życia w ciągłym stresie, napięciu lub atmosferze konfliktów. Może chodzić o kłótnie w domu, trudne relacje, pretensje, krytykę albo poczucie, że człowiek cały czas musi „coś wytrzymywać”. U dzieci uszy bardzo mocno reagują na napięcie między rodzicami i brak poczucia bezpieczeństwa.

Trąbka słuchowa symbolicznie może być związana także z trudnością w słuchaniu samego siebie. Człowiek tłumi swoje emocje, nie mówi o tym, co czuje, nie stawia granic albo boi się oceny.

Mogą pojawiać się wewnętrzne odczucia:

• „Nie jestem słyszany(-a).”
• „Nie mogę powiedzieć, co naprawdę czuję.”
• „Boję się krytyki.”
• „Muszę siedzieć cicho.”
• „Nikt mnie nie rozumie.”
• „Nie posłuchałem siebie.”

Wiele osób nosi w sobie również doświadczenie zawstydzania przez słowa:
„Czy Ty słyszysz, co mówisz?”
„Znowu przesadzasz.”
„Cicho siedź.”

I choć takie sytuacje mijają, ciało długo pamięta emocje, które były z nimi związane.

Przykład z pracy z klientką

Podczas jednej z sesji klientka opowiadała, że od lat wracały u niej problemy z uszami i uczucie ciągłego napięcia w okolicy gardła oraz uszu. W trakcie rozmowy pojawił się temat dzieciństwa i domu, w którym bardzo często dochodziło do kłótni między rodzicami. Powiedziała wtedy:
„Jako dziecko siedziałam w pokoju i tylko słuchałam krzyku. Najbardziej chciałam wtedy zatkać uszy.”

Przez wiele lat nauczyła się tłumić emocje, nie mówić o swoich potrzebach i unikać konfliktów za wszelką cenę. Dopiero kiedy zaczęła zauważać, jak bardzo żyła w ciągłym napięciu i lęku przed oceną, pojawiło się większe zrozumienie tego, co przez lata nosiło jej ciało.

Pytania do refleksji

Czego mam już dość słuchać?
Jakie słowa najbardziej mnie zraniły?
Czy w domu było dużo napięcia, krzyku albo krytyki?
Czy czułem / czułam się wysłuchany(-a)?
Czy potrafię mówić o swoich emocjach?
W jakich sytuacjach ignoruję siebie?
Na jakie słowa najbardziej czekam od innych?

Ciało pokazuje to, czego człowiek nie był w stanie wypowiedzieć słowami. Uszy mogą być symbolicznym sygnałem, że organizm ma już dość napięcia, konfliktów i życia w ciągłym przeciążeniu.

Może właśnie teraz warto zatrzymać się na chwilę i zadać sobie pytanie:

„Czy naprawdę słucham siebie?”

Jeżeli nie słyszysz jeszcze swojego ciała i trudno Ci odczytać objawy, które się pojawiają zapraszam Cię do wspólnej pracy 💚Podczas sesji uczymy się patrzeć na ciało szerzej nie tylko przez pryzmat objawu, ale również emocji, napięć, historii życia, relacji i schematów, które organizm nosi od lat. To przestrzeń do głębszego zrozumienia siebie, swoich emocji i tego, co ciało próbuje powiedzieć poprzez objawy.
https://malgorzatawyszomirska.pl/

Z miłością Małgorzata Wyszomirska Psychobiologia, Psychosomatyka, Świadomość Siebie

Nie ma na świecie człowieka, który choć raz w życiu nie doznałby poważnej krzywdy. Niewielkie przykrości dotykają nas ni...
10/05/2026

Nie ma na świecie człowieka, który choć raz w życiu nie doznałby poważnej krzywdy. Niewielkie przykrości dotykają nas niezwykle często i nawet nie zwracamy na nie uwagi. Często obwiniamy innych, o coś co nam się nie udało lub brak szczęścia w życiu. Rzadko jednak się do tego przyznajmy i dusimy w sobie żal, gniew, smutek, poczucie niesprawiedliwości ogromną krzywdę.
Często, kiedy pytam kogoś po raz pierwszy na sesji, kogoś kto został mocno zraniony, czy chciałby wybaczyć tej osobie, w odpowiedzi słyszę, że nie zasługuje ona na to, a wybaczanie byłoby okazaniem słabości i pozwoleniem na ponowne wyrządzenie krzywdy.

Ciekawe, że większość ludzi uważa, iż wybaczanie jest aktem dobrej woli, skierowanym w stronę naszego ‚kata’, a nie nas samych. Myślimy, że wybaczając okazujemy słabość, wydaje nam się, że nie wybaczając, mamy kontrolę nad osobą, która nas rani i w ten sposób możemy ją ukarać.
Wybaczanie powinno być czymś co robimy dla SIEBIE a nie dla innych. 💚
Wybaczenie, pozwala nam zakończyć nasze wewnętrzne boje, które toczymy często od wielu lat, pozbyć się gniewu, nienawiści, złości, bólu. Pozwolić nam się uzdrowić, dając nam spokój ducha, poczucie bezpieczeństwa i szczęście.

Zapraszam z serca do posłuchania 💚https://www.youtube.com/watch?v=ElcEhYNTKak

z miłością Małgorzata Wyszomirska Psychobiologia, Psychosomatyka, Świadomość Siebie
A jeśli chcesz i czujesz, że proces jest dla Ciebie zapraszam https://malgorzatawyszomirska.pl/

Stałam za kulisami i miałam może sześćdziesiąt sekund, żeby pozbierać myśli przed wejściem na żywo do ogólnopolskiej telewizji.

Prowadzący odwrócił się do mnie i powiedział:
„A ja nigdy nie wybaczę ojcu. Niech cierpi."

Nie wiem, co wtedy odpowiedziałam. Naprawdę nie pamiętam. Ale wiem, że ta scena wracała do mnie przez długi czas. Bo ten człowiek nie był wyjątkiem. To zdanie słyszę od lat w różnych wersjach, z różnymi osobami w środku.

“Niech cierpi”. “On/ona nie zasługuje na wybaczenie”. “Nie będę udawać, że nic się nie stało”.

Naprawdę rozumiem, skąd to pochodzi.
Sama zaczęłam tę drogę nie dlatego, że byłam duchowym poszukiwaczem. Zaczęłam, bo ktoś bliski zrobił mi coś, czego się nie spodziewałam. Coś, co po prostu mnie rozłożyło. I w desperacji, dosłownie w poszukiwaniu czegoś, co mi pomoże przeżyć kolejny dzień, trafiłam na książkę o Radykalnym Wybaczaniu.

To, co tam znalazłam, zmieniło mi życie. Nie od razu i nie magicznie, ale zmieniło.

Odkryłam, że to nie ten człowiek był moim prawdziwym problemem. Że to ja niosłam w sobie ranę dużo starszą niż ta historia - z czasu, gdy jako dwuletnia dziewczynka trafiłam bez rodziców do sanatorium. Rodzice wtedy nie mogli zostać i zostawili mnie tam przed Bożym Narodzeniem. Pielęgniarki patrzyły na mnie i mówiły między sobą: jak ci rodzice mogą zostawić dziecko na święta?

Nie rozumiałam do końca co się dzieje, ale moja mała głowa interpretowała wszystko jak umiała: skoro mnie zostawili, to pewnie mnie nie chcą. Skoro mnie nie chcą, to pewnie nie da się mnie kochać. Skoro bliskość boli, to lepiej nie podchodzić za blisko i trzymać ludzi na dystans.

I tak żyłam. Przez lata. Nie wiedząc, skąd to moje zamknięte serce…

Tamten człowiek, który mnie zranił jako dorosłą kobietę, tylko otworzył drzwi do czegoś, co od dawna czekało w środku. I jestem mu za to bardzo wdzięczna. A droga, którą doszłam do tej wdzięczności, była i trudna i magiczna.

Także o tej drodze opowiadam w nowym odcinku naszego podcastu.

Jest też w tym odcinku historia, która mnie samą zaskoczyła. O tym, jak pewnego dnia szłam przez park, chciałam zadzwonić do kogoś zupełnie innego i „przez przypadek" połączyłam się z człowiekiem, który lata wcześniej zdradził mnie w biznesie. Nożem w plecy i w serce jednocześnie.

Co mu powiedziałam w czasie tej rozmowy? Jak na to zareagował?

LINK DO ODCINKA W KOMENTARZU

Jeśli więc jest coś, co nosisz od lat i co wciąż potrafi zepsuć Ci dzień. Jest ktoś, na kogo się wkurzasz, choć wolałbyś już o tym nie myśleć.

Albo może masz przekonanie, że pewnych rzeczy po prostu wybaczyć się nie da, to spotkaj się ze mną na YouTube.
Nie obiecuję, że po obejrzeniu tego odcinka wszystko się ułoży. Ale obiecuję, że spojrzysz na to inaczej.

Jeśli tak, to wejdź i posłuchaj.
wśród fanów

Magdalena

Organizm nie prosi o więcej presji. Prosi o wsparcie😇Maj ma w sobie niezwykłą energię. Przyroda jest teraz w swojej najb...
09/05/2026

Organizm nie prosi o więcej presji. Prosi o wsparcie😇

Maj ma w sobie niezwykłą energię. Przyroda jest teraz w swojej najbardziej intensywnej fazie wzrostu. Wszystko wokół dojrzewa, rozwija się i nabiera życia. Zieleń staje się głębsza, dni dłuższe, świat pełniejszy ruchu i światła. Natura przypomina nam, że życie potrzebuje przepływu, przestrzeni i energii, aby mogło wzrastać. Człowiek działa dokładnie tak samo.

A jednak tak wiele osób żyje dziś w permanentnym zmęczeniu. Na „rezerwie”, w ciągłym napięciu i poczuciu, że trzeba wytrzymać jeszcze trochę. Czekamy na weekend, urlop, kolejną kawę, moment, w którym w końcu będzie można odpocząć. Coraz częściej próbujemy zdobywać energię z zewnątrz, zamiast odbudowywać ją od środka. Organizm jest wtedy przeciążony nie tylko fizycznie, ale również emocjonalnie i psychicznie.

Ciało bardzo szybko zaczyna to pokazywać. Najpierw subtelnie, później coraz mocniej. Pojawia się przewlekłe zmęczenie mimo snu, trudność z regeneracją, mgła umysłowa, problemy z koncentracją, napięcie karku, szczęki, barków i pleców, bóle głowy, wybudzanie się między 2 a 4 nad ranem, drażliwość, spadek cierpliwości, uczucie przytłoczenia codziennością, brak motywacji i wewnętrznej lekkości. Coraz częściej pojawiają się również problemy trawienne, wzdęcia, uczucie ciężkości, zatrzymanie wody w organizmie, spadek libido, kołatanie serca, wewnętrzny niepokój czy potrzeba ciągłej stymulacji poprzez cukier, kofeinę lub nadmiar bodźców. Wiele osób mówi też, że nawet odpoczynek przestaje regenerować.

Podczas sesji bardzo często okazuje się, że za takim stanem stoi nie tylko przemęczenie fizyczne, ale wieloletnie życie w napięciu i przeciążeniu emocjonalnym. Jedna z kobiet powiedziała kiedyś: „Ja nawet odpoczywając czuję napięcie, jakbym cały czas musiała być gotowa.” Inna zauważyła, że od lat budzi się zmęczona, mimo że „robi wszystko dobrze”. Dopiero kiedy zaczęła obserwować swoje emocje i sposób życia, zobaczyła, jak wiele energii odbierało jej ciągłe życie w kontroli, zamartwianiu się i byciu dla wszystkich, tylko nie dla siebie.

Często ciało przez długi czas funkcjonuje w trybie przetrwania. Człowiek przyzwyczaja się do napięcia tak bardzo, że zaczyna traktować je jak normalny stan. Dopiero gdy organizm zaczyna wysyłać mocniejsze sygnały, pojawia się zatrzymanie i pytanie: „Dlaczego ja nie mam już siły?”

To nie zawsze oznacza brak silnej woli. Bardzo często ciało próbuje powiedzieć: „jest mi za ciężko”, „za długo funkcjonuję w napięciu”, „potrzebuję wsparcia, a nie kolejnego dociskania”.

Energia życiowa nie opiera się na jednej rzeczy. To cały system naczyń połączonych. Znaczenie ma sposób odżywiania, jakość snu, ruch, oddech, regeneracja, emocje, relacje i kontakt ze sobą. Organizm nie buduje energii z przypadkowego paliwa. Potrzebuje odżywienia, przepływu i poczucia bezpieczeństwa. Niewyrażony stres, tłumione emocje i życie w ciągłym napięciu odbierają ogromne ilości energii, nawet jeśli na zewnątrz próbujemy funkcjonować normalnie.

Najważniejsze zmiany nie dzieją się nagle. Tworzą się każdego dnia. W małych decyzjach. W tym, jak do siebie mówisz, jak oddychasz, co wybierasz, jak traktujesz swoje ciało i czy słuchasz siebie wtedy, gdy organizm prosi o zatrzymanie. Najtrudniejszy moment pojawia się często „pomiędzy” — kiedy stare nawyki już przestają działać, ale nowe jeszcze nie stały się naturalne. To właśnie wtedy wiele osób się poddaje, choć to właśnie wtedy zaczyna tworzyć się nowa jakość życia.

Nie ignoruj sygnałów swojego ciała. Zmęczenie nie zawsze jest czymś, co trzeba przepchnąć siłą. Czasem jest zaproszeniem do zmiany, zatrzymania i odzyskania kontaktu ze sobą. Ciało nie działa przeciwko Tobie. Ono cały czas próbuje się z Tobą komunikować. Pokazuje, gdzie żyjesz za szybko, gdzie bierzesz na siebie za dużo, gdzie zapomniałeś o swoich potrzebach, emocjach i granicach.
Być może nie potrzebujesz kolejnej motywacji do działania. Być może potrzebujesz chwili ciszy, głębokiego oddechu, odpoczynku bez poczucia winy i powrotu do prostych rzeczy, które naprawdę odżywiają organizm i układ nerwowy. Czasem największą zmianą nie jest robienie więcej, ale przestanie życia w ciągłym napięciu i walce ze sobą.

Masz w sobie znacznie więcej energii, niż Ci się wydaje. Jednak dostęp do niej pojawia się wtedy, gdy zaczynasz żyć bliżej siebie, swojego ciała i swoich prawdziwych potrzeb. Kiedy przestajesz działać wyłącznie z obowiązku, lęku i presji. Kiedy uczysz się zauważać siebie nie dopiero wtedy, gdy organizm już krzyczy bólem lub zmęczeniem.

PRAKTYKA „POWRÓT DO SIEBIE”
dla osób żyjących w napięciu i przewlekłym zmęczeniu

Znajdź spokojne miejsce.
Odłóż telefon.
Usiądź wygodnie albo połóż się na chwilę.
Nie rób tej praktyki „zadaniowo”.
Pozwól sobie naprawdę na moment zatrzymania.

Zamknij oczy.

Najpierw zwróć uwagę na swój oddech.
Nie zmieniaj go na siłę. Po prostu zauważ:
czy oddychasz płytko czy głęboko?
Czy Twój brzuch jest napięty?
Czy ciało naprawdę odpoczywa, czy nadal jest „gotowe do działania”?

Weź powoli głęboki wdech nosem.
A wraz z wydechem świadomie rozluźnij szczękę, barki i brzuch.

Powtórz to kilka razy.

Następnie skieruj uwagę do swojego ciała i zadaj sobie pytania:

✨ W którym miejscu mojego ciała jest dziś największe napięcie?
✨ Co próbuję cały czas kontrolować?
✨ Co najbardziej odbiera mi energię?
✨ Czego moje ciało potrzebuje ode mnie właśnie teraz?
✨ Kiedy ostatni raz naprawdę odpoczywałam / odpoczywałem bez poczucia winy?

Nie analizuj.
Nie oceniaj odpowiedzi.
Po prostu zauważ, co się pojawia.

Teraz połóż dłonie na klatce piersiowej lub brzuchu i powiedz do siebie powoli:

„Nie muszę cały czas walczyć”
„Mogę zwolnić”
„Moje ciało nie jest moim wrogiem”
„Uczę się słuchać siebie”
„Pozwalam sobie odzyskiwać energię krok po kroku"

Jeśli możesz, wyjdź później na kilka minut do natury.
Przejdź się powoli.
Poczuj powietrze.
Zobacz zieleń.
Oderwij uwagę od bodźców i napięcia.

Na koniec zapisz w notesie jedną małą rzecz, którą dziś możesz zrobić dla siebie i swojego ciała. Nie dla innych. Dla siebie.

Czasem odzyskiwanie energii nie zaczyna się od wielkiej zmiany.
Zaczyna się od momentu, w którym człowiek pierwszy raz od dawna naprawdę zatrzyma się i siebie usłyszy 💚

Cudownego, spokojnego i pełnego dobrej energii weekendu 💚

Jeśli ten post był dla Ciebie wartościowy zostaw serduszko , zostaw komentarz, podziel się nim z kimś. Twoja reakcja ma znaczenie, bo dzięki niej ten przekaz może dotrzeć do kogoś, kto właśnie teraz potrzebuje przypomnienia💚

z miłością Małgorzata Wyszomirska Psychobiologia, Psychosomatyka, Świadomość Siebie

Jeśli czujesz, że to moment, żeby zacząć jestem tutaj by potowarzyszyć i wesprzeć Cię w tej drodze https://malgorzatawyszomirska.pl/

Adres

Zakrzowska 19
Wrocław-Psie Pole
51-318

Godziny Otwarcia

Poniedziałek 08:00 - 20:00
Wtorek 08:00 - 20:00
Środa 08:00 - 20:00
Czwartek 08:00 - 20:00
Piątek 08:00 - 20:00

Telefon

+48607223443

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Małgorzata Wyszomirska Psychobiologia, Psychosomatyka, Świadomość Siebie umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Małgorzata Wyszomirska Psychobiologia, Psychosomatyka, Świadomość Siebie:

Udostępnij

Kategoria