21/06/2023
...FANTOM NASZYCH PRZODKÓW W NAS...
"Wkrótce po II wojnie światowej psychoanalitycy przystąpili do badań nad wpływem traumy na następną generację. Wielu z nich było Żydami, którzy uciekli z Europy. Wśród ich pacjentów byli ocaleli z Holokaustu, później zaś potomkowie tych, którzy przeżyli tę traumę – dzieci noszące podświadome piętno bólu przodków.
Począwszy od lat 70. ubiegłego wieku neuronaukowcy potwierdzali ustalenia psychoanalityków o tym, że trauma ocalałych – nawet najmroczniejsze sekrety, o których nigdy nie mówili – rzutuje na życie ich dzieci
i wnuków. Te stosunkowo nowe badania koncentrują się na epigenetyce – pozagenetycznych wpływach i zmianach w ekspresji genów. Naukowcy przyglądają się modyfikacjom genetycznym u potomków osób, które doświadczyły traumy, i badają, jak środowisko – w szczególności rzeczona trauma – może pozostawić na genach danej osoby chemiczny ślad przekazywany następnemu pokoleniu. Owe empiryczne badania eksponują ważną rolę, jaką hormony stresu odgrywają w rozwoju mózgu, a tym samym w mechanizmach biologicznych, za których pośrednictwem trauma przechodzi z pokolenia na pokolenie.
Obszerne badania przeprowadzone w Icahn School of Medicine w Mount Sinai Hospital przez zespół zarządzany przez dr Rachel Yehudę, kierowniczkę badań nad stresem o podłożu traumatycznym, wykazały, że potomkowie ocalałych z Holokaustu mają niższy poziom kortyzolu – hormonu pomagającego organizmowi podźwignąć się po psychicznym urazie.urazie. Okazało się, że dzieci osób, które przeżyły Holokaust, mają inny profil hormonów stresu niż ich rówieśnicy, ten zaś może predysponować do zaburzeń lękowych. Badania wskazują, że zdrowe dzieci ocalałych z Holokaustu, weteranów wojennych, a także ludzi, którzy doświadczyli pobytu w niewoli lub przeżyli inną poważną traumę, są bardziej narażone na objawy PTSD (zespołu stresu pourazowego) wskutek traumatycznych wydarzeń lub bycia świadkiem gwałtownego incydentu.
Z perspektywy ewolucyjnej celem tego rodzaju epigenetycznych zmian może być biologiczne przystosowanie dzieci do radzenia sobie w środowisku typowym dla ich rodziców, w istocie jednak zmiany te czynią je bardziej wrażliwymi na przenoszenie objawów traumy, której same nie doświadczyły.
Wnioski te nie stanowią zaskoczenia dla specjalistów zajmujących się studiowaniem ludzkiego umysłu. W naszej pracy klinicznej możemy obserwować, jak traumatyczne przeżyciaprzeżycia wnikają w psychikę kolejnych pokoleń i manifestują się w niesamowity i często zaskakujący sposób. Żyją w nas ludzie, których kochamy; ludzie, którzy nas wychowali – doświadczamy ich emocjonalnego bólu, śnimy ich wspomnienia i dysponujemy wiedzą o tym, co nie zostało nam przekazane wprost, a wszystko to kształtuje nasze życie w nie zawsze zrozumiały sposób.
Dziedziczymy rodzinne traumy – także te, których nam nie wyjawiono. Pracując w Paryżu z ocalałymi z Holokaustu i ich dziećmi, psychoanalitycy węgierskiego pochodzenia – Maria Torok i Nicolas Abraham użyli terminu „fantom” do opisania różnorodnych form, w jakich drugie pokolenie odczuwa tragedię i straty swoich rodziców, nawet jeśli ci nigdy o nich nie opowiadali. Uczuciowa scheda po nieprzetworzonej traumie rodziców jest żyjącym w nich fantomem; duchem niewypowiedzianego i tego, czego nie da się ująć w słowa. Dziedziczymy właśnie owe „duchy” dawnych doświadczeń – nie są one zupełniezupełnie żywe, lecz także nie całkiem martwe. Piętnują naszą rzeczywistość w sposób widoczny i jak najbardziej prawdziwy; wyłaniają się i pozostawiają ślady. Znamy i odczuwamy aspekty spraw, których źródła często wymykają się naszemu poznaniu.
W książce Emocjonalne dziedzictwo narracje moich pacjentów przeplatają się z moimi własnymi historiami o miłości i stracie, a także osobistymi i narodowymi traumami postrzeganymi przez pryzmat psychoanalizy i najnowszych badań psychologicznych. Opisałam w niej liczne sposoby odnajdywania duchów przeszłości, które wiążą nam ręce i utrudniają życie pełną piersią. Przeżywamy na nowo wszystko, czego świadomości nie mamy. Sprawy te zamieszkują nasze umysły i ciała, dając o sobie znać objawami: bólów głowy, obsesji, fobii czy bezsenności – wszystko to może być pokłosiem tego, co zepchnęliśmy w najciemniejszy kąt umysłu.
Jak dziedziczymy, przechowujemy i przetwarzamy wydarzenia, których sami nie przeżyliśmy bądź ich niepamiętamy? Jakim ciężarem przytłacza nas to, co obecne, a nie do końca poznane? Czy umiemy dochowywać przed sobą tajemnic i co naprawdę przekazujemy następnemu pokoleniu?
Te i inne pytania stawiamy sobie, dążąc do uwolnienia tych części nas samych, które trzymają w niewoli sekrety przeszłości
(....)
Przyglądam się niewypowiedzianym prawdom z czasów przed naszymnaszym narodzeniem i okresem niemowlęctwa. Prawdy te, choć nie są nam świadomie znane, kształtują nasze życia. Piszę o tym, jak strata rodzeństwa może doprowadzić do emocjonalnego paraliżu, opowiadam o kwestii „niechcianych” dzieci oraz pragnieniu śmierci, jakiego doświadczają one w dorosłości, analizuję traumę żołnierza oraz męską wrażliwość ujawnioną w relacji terapeutycznej.
Część trzecia jest poszukiwaniem sekretów, które ukrywamy sami przed sobą; realiów zagrażających nam za bardzo, abyśmy mogli je w pełni poznać lub przetworzyć. Zawiera ona historie o macierzyństwie, lojalności i kłamstwach, przemocy fizycznej, przyjaźni i dotkliwych stratach, które pokazują, jak często tak naprawdę wiemy o czymś, choć przechowujemy to w tajnych zakamarkach umysłu.
Skrywanie tajemnic przed samymi sobą ma nas chronić poprzez zniekształcanie realiów i pomagać w izolowaniu nieprzyjemnej wiedzy od świadomości. Posługujemy się przytym różnymi mechanizmami obronnymi: idealizujemy osoby, wobec których nie dopuszczamy ambiwalentnych uczuć, identyfikujemy się ze znęcającymi się nad nami rodzicami i dzielimy świat na dobry i zły, aby móc go uporządkować w sposób przewidywalny i dający poczucie bezpieczeństwa. Projektujemy na innych uczucia, których nie chcemy doświadczać, bądź wiedzę na swój temat zbyt niepokojącą, by się z nią zmierzyć.
Wyparcie – czy też represja – jako emocjonalny mechanizm obronny spłyca nasze wspomnienia i odziera je ze znaczeń. Wyparcie chroni nas, oddzielając wspomnienie od jego emocjonalnej doniosłości. W takich przypadkach trauma jest przechowywana w umyśle jako coś „mało istotnego”, „błahego”. Rozdźwięk między koncepcjami a uczuciami pozwala nam chronić się przed poczuciem czegoś zbyt druzgoczącego, a zarazem utrzymuje traumę w izolacji i uniemożliwia jej przetworzenie.
Z perspektywy naszego zdrowia psychicznego mechanizmy obronnepełnią ważną funkcję. Pomagają zapanować nad emocjonalnym bólem i kształtować postrzeganie samych siebie i otaczającego nas świata. Ich ochronna rola ogranicza jednak naszą zdolność do przyglądania się własnemu życiu i czerpania z niego całymi garściami. Doświadczenia zbyt bolesne, by w pełni je zrozumieć i przetworzyć, przekazujemy następnemu pokoleniu. To właśnie niewypowiedziane traumy – te, które wiążą się z cierpieniem zbyt wielkim, by umysł mógł im sprostać – stają się emocjonalnym dziedzictwem, rzutującym na życie naszych dzieci i ich dzieci w niezrozumiały i niemożliwy do kontrolowania sposób".
Wyżej zamieszczony fragment pochodzi z książki"Emocjonalne dziedzictwo" Atlas Galit. Jeśli interesuje Ciebie temat ustawień systemowych, totalnej biologii, GEST, wpływu podświadomości na nasze życie, powtarzalności historii w ramach rodu to to jest must have. Matryca Życia jest systemem, który łączy wszystkie te nauki by pomóc nam zrozumieć jakie mechanizmy nami sterują i je uwolnić na tyle na ile to jest możliwe.
Ewa Rosa
Obraz: Emilie Friant