17/04/2026
Nie chodzi o to, co się wydarzyło, ale o to co wydarzyło się wtedy w Tobie.
Wciąż spotykam się z przekonaniem, że „prawdziwa” trauma to tylko wielkie dramaty. Że jeśli nic „strasznego” się nie wydarzyło, to przecież nie mamy prawa czuć bólu, lęku czy zamrożenia.
A prawda jest taka, że trauma nie mierzy się skalą wydarzenia, tylko reakcją naszego systemu nerwowego. Tak mówi m.in. Gabor Maté – i ja się pod tym w pełni podpisuję.
Trauma przez duże „T” – wypadki, przemoc, utrata, wojna.
Trauma przez małe „t” – niezauważenie, odrzucenie, zawstydzenie, zbyt duże wymagania, samotność emocjonalna.
Obie mogą tak samo głęboko odcisnąć się w ciele.
Stephen Porges pokazuje, że nasz układ nerwowy działa szybciej niż świadomość – i to on decyduje, czy coś stanie się dla nas „za dużo”.
A kiedy tak się dzieje, emocje, których nie mogliśmy wtedy przeżyć, często zostają zamrożone w ciele.
To dlatego po latach wciąż czujemy napięcie, ucisk w gardle, ściśnięty brzuch, senność, niepokój albo odcięcie.
To dlatego dotyk, uważność i bezpieczna relacja potrafią czasem poruszyć więcej niż same rozmowy.
Już Sigmund Freud mówił o tym, że nieświadome doświadczenia wpływają na nas bardziej, niż chcemy przyznać.
A Peter Levine dodaje, że ciało pamięta to, czego umysł nie potrafił wtedy unieść.
I jeszcze coś, co jest bardzo ważne — choć czasem trudne do przyjęcia:
To, co niewyrażone, niewypowiedziane i zatrzymane w ciele, nie znika.
Często z czasem zaczyna się manifestować jako różnego rodzaju dolegliwości.
Coraz więcej mówi się o tym, że wiele chorób ma swoje źródło dużo wcześniej —
nie tam, gdzie dziś pojawia się objaw, ale tam, gdzie kiedyś coś zostało zatrzymane.
Ciało nie działa przeciwko nam.
Ciało komunikuje się z nami.
Objaw bywa sygnałem.
Choroba bywa informacją.
Czasem bardzo subtelną, a czasem tak głośną, że nie da się jej już zignorować.
To może być sposób, w jaki nasza świadomość – a często głębiej, podświadomość – mówi:
„zatrzymaj się”,
„posłuchaj mnie”,
„tu jest coś ważnego”.
I właśnie to widzę każdego dnia w swojej pracy:
kiedy ciało w końcu poczuje się bezpieczne,
kiedy może puścić napięcie,
kiedy emocja ma przestrzeń, by wypłynąć…
– zaczyna się prawdziwe uwalnianie.
Trauma nie jest „wydarzeniem”.
Trauma jest tym, co wydarzyło się w nas, kiedy zabrakło nam zasobów, wsparcia lub bezpiecznej przestrzeni.
I dobrą wiadomością jest to, że dziś – w swoim tempie, z czułością – możemy dać sobie to, czego wtedy brakowało.
Praca z ciałem nie zastępuje psychoterapii ani konsultacji lekarskiej, ale może być ważnym jej uzupełnieniem — czasem pierwszym krokiem albo przestrzenią, która pomaga dotrzeć głębiej tam, gdzie słowa jeszcze nie mają dostępu.
Jeśli czujesz, że Twoje ciało chce w końcu odetchnąć, puścić napięcie, poruszyć to, co kiedyś musiało się zatrzymać — zapraszam Cię do mojego gabinetu.
Spotkamy się tam w uważności i spokoju, w Twoim tempie, z przestrzenią na to, co będzie chciało się pojawić.
Z czułością
Patrycja