27/05/2026
Maria Rągowska. W tym miesiącu spotkanie genealogów połączyło się z wernisażem wystawy, której jestem autorką. Moje rysunki to opowieść o podróżach odbywanych w głąb własnego umysłu, w czasie pomiędzy „było”, „będzie” oraz „jest”. Piórkiem i tuszem opowiadam o relacjach, emocjach i poszukiwaniu.
Jako genealog, od ćwierćwiecza zajmuję się badaniem historii rodziny. To ważna część mojego życia. Dzięki życzliwości kierownictwa Centrum Aktywności Lokalnej na Przedmieściu Oławskim, śląscy genealodzy w każdą pierwszą środę miesiąca spotykają się w gościnnych wnętrzach, aby rozmawiać o swojej pasji, wyzwaniach i osiągnięciach, dzielić doświadczeniem. Chciałam jakoś zaznaczyć ten fakt, dlatego połączyłam genealogię z rysowaniem.
Moi dziadkowie ojczyści żyli na Północnym Mazowszu, mieszkali w Szczuczynie, małym miasteczku niedaleko Grajewa. Niewiele o nich wiem, tyle, co zdradziły księgi metrykalne i nieliczne zachowane dokumenty. Mam jedyne zdjęcie dziadka Antoniego i jedno zdjęcie babci Anny z młodości. Podobno była fotografia ślubna, ale przepadła w odmętach czasu. Spróbowałam sobie wyobrazić, jak mógłby wyglądać ich wspólny małżeński portret. Otwiera moją wystawę, bo gdyby nie oni, nie byłoby też mnie. Z tą pracą wiąże się wiele emocji, mam nadzieję, że będą one widoczne.
Może w przyszłości powstanie więcej takich rysunkowych portretów, kto wie. Na razie serdecznie zapraszam na wernisaż w środę o 18:00 do CAL Na Przedmieściu Oławskim przy ul. Prądzyńskiego 39a we Wrocławiu. Wystawa potrwa do końca czerwca.