06/02/2026
Najpierw było ciało.
Fala lęku, rozczulenia, błogości. Ciepło rozlewało się po ramionach, brzuchu, dłoniach.
Nie wiedziałam, co to znaczy. Nie potrzebowałam znać odpowiedzi.
Po prostu czułam.
Potem przyszło światło. Nie brutalne, nie sądzące — raczej obecne.
Widziałam, jak ciało performerów reaguje. Jak się prostuje, napina, dopasowuje.
I nagle poczułam: to światło jest mechanizmem, systemem, który uruchamia się w nas samych.
Nie z zewnątrz, tylko od środka.
Każdy ruch, każdy gest — kontrola już istnieje w nas.
Automatycznie. Podświadomie. Kulturowe kody, normy, programy — wszystko staje się jednym oddechem.
Pełny tekst już wkrótce na blogu
"Esencja bycia”
https://esencjabycia.pl/