19/03/2026
Za Jagielloński
TEN WĄTEK W DEBACIE O DEMOGRAFII POMIJAMY. CZAS ZACZĄĆ PROJEKTOWAĆ MIASTA PRZYJAZNE RODZINOM I DZIECIOM. ROBI TO JUŻ KOREA POŁUDNIOWA
💎Istotnym elementem prorodzinnej urbanistyki jest charakter samej przestrzeni miejskiej. Ruch samochodowy, rozproszenie funkcji miasta oraz dostosowanie wyglądu centrów do konsumpcyjnego i indywidualistycznego stylu życia nie tworzą środowiska przyjaznego rodzinie.
💎To wszystko – wraz z kulturową zmianą modelu wychowania – sprawia, że przestrzeń publiczna, która jeszcze kilkadziesiąt lat temu była naturalnym środowiskiem dorastania, w wielu miastach przestała pełnić tę funkcję.
💎Jak zauważa urbanista Tim Gill Kaplan w rozmowie z portalem ArchDaily, jeszcze kilka dekad temu dzieci swobodnie poruszały się po swojej okolicy: odwiedzały kolegów z klasy, zaglądały do lokalnych sklepów i w naturalny sposób zdobywały doświadczenie życia w społeczności. Umożliwienie dzieciom uczestnictwa w przestrzeni publicznej ma znaczenie nie tylko dla ich rozwoju, lecz także dla całej wspólnoty.
💎Badania dotyczące spadającej dzietności pokazują, że decyzje o posiadaniu dzieci są w dużej mierze kształtowane przez normy społeczne i codzienne doświadczenia życia rodzinnego. Obecność najmłodszych w przestrzeni miejskiej pełni więc również funkcję kulturową – przypomina, że miasto jest miejscem życia rodzin, a nie wyłącznie przestrzenią pracy i konsumpcji.
💎Tam, gdzie dzieci znikają z ulic, społeczeństwo stopniowo przestaje dostrzegać ich potrzeby i staje się wobec nich mniej cierpliwe oraz mniej skłonne do tworzenia infrastruktury przyjaznej rodzinom.
💎Miasto przyjazne dzieciom to przede wszystkim miasto „chodzone” – zwarte, bezpieczne i dostępne pieszo. Koncepcja tzw. walkable city pozwala dzieciom poruszać się samodzielnie, a rodzicom daje poczucie bezpieczeństwa. Dzięki temu doświadczenie dorastania nie musi wiązać się z ciągłym nadzorem dorosłych ani z koniecznością organizowania dzieciom czasu wyłącznie w instytucjonalnych przestrzeniach.
💎Projektowanie przyjazne dzieciom polega nie tyle na mnożeniu wyspecjalizowanych placów zabaw, ile na tworzeniu takich przestrzeni, w których dzieci mogą bezpiecznie funkcjonować niemal wszędzie – na ulicach osiedlowych, w parkach, na placach czy w pobliżu lokalnych usług.
💎W urbanistyce od co najmniej stu lat jest znane pojęcie tzw. jednostki sąsiedzkiej lub jednostki szkolnej – obszaru zdolnego obsłużyć zapotrzebowanie kilkuset rodzin korzystających z jednej szkoły podstawowej, na terenie którego droga dziecka z domu do szkoły nie wiąże się z przekroczeniem ruchliwej ulicy.
💎Do końca lat 80. koncepcja ta była w Polsce w dużej mierze realizowana na osiedlach „z wielkiej płyty”. Po transformacji ustrojowej model ten zaczął jednak zanikać – wraz z odejściem od budownictwa spółdzielczego i państwowego na rzecz inwestycji deweloperskich planowanie osiedli coraz rzadziej uwzględniało dostęp mieszkańców do podstawowych usług, czego najbardziej jaskrawym przykładem są powstające w szczerym polu zabudowy łanowe.
💎Na szczęście w tym roku mają wejść przepisy, ustanawiające minimalną odległość nowych budynków mieszkalnych od najbliższej szkoły podstawowej na 1,5 km w mieście oraz 3 km na wsi. Choć nie powstrzyma to inwestycji, które już uzyskały pozwolenie na budowę, to jest to krok w dobrym kierunku.
💎Co jednak, kiedy mamy do czynienia z zastaną strukturą miejską? Choć często nie jest możliwe szybkie przekształcenie wielkich miast w strukturę idyllicznych dzielnic 15-minutowych, to możemy skupić się na stworzeniu dostępu do przestrzeni wspólnych oraz infrastruktury opiekuńczej.
💎Cenne mogą się tu okazać doświadczenia Korei Południowej, gdzie forma opieki współdzielonej, także w formie wiosek dziecięcych, jest bardzo popularna. Nie tylko ułatwiają one codzienną organizację życia rodzinnego, ale także sprzyjają tworzeniu lokalnych sieci wsparcia. Dzięki nim opieka nad dziećmi przestaje być wyłącznie indywidualnym wysiłkiem rodziców, a zaczyna w większym stopniu funkcjonować jako element wspólnotowego życia sąsiedzkiego.
💎Koreański sposób myślenia o prorodzinnej urbanistyce dobrze odzwierciedla wypowiedź dyrektor Biura ds. Kobiet i Spraw Rodzinnych w Seulu o programie „Aisarang Home”: „to nie tylko projekt budownictwa socjalnego, ale nowy model mieszkaniowy, który może jednocześnie rozwiązać kluczowe problemy rodziców: kwestie mieszkaniowe i obciążenie opieką. Dołożymy wszelkich starań, aby Seul stał się miastem przyjaznym dla dzieci, tworząc lepsze środowisko do ich wychowywania”.
💎Rzeczony program Aisarang Home obejmuje przeprowadzenie w tym roku konkursu architektonicznego na mieszkaniówkę prorodzinną. Celem projektu jest stworzenie modelowego osiedla wielorodzinnego. W planowanych kompleksach mają powstać między innymi kawiarnie przyjazne dzieciom, żłobki i przedszkola oraz centra wsparcia dla opiekunów.
💎Zakłada się także odpowiednią wielkość mieszkań – od 59 do 84 metrów kwadratowych – oraz uwzględnienie takich kwestii jak izolacja akustyczna czy przestrzenie wspólne dla mieszkańców. Miasto Seul następnie planuje zaoferować rodzinom korzystne warunki wynajmu w Aisarang nawet przez 20 lat.
💎Wróćmy na grunt polski. W naszym kraju wciąż najbardziej popularną formą zamieszkiwania i wychowywania dzieci jest domek na wsi lub na przedmieściu. Tam też obserwujemy najwyższą dzietność – szczególnie w tych gminach, gdzie ceny nieruchomości są relatywnie przystępne, a bezrobocie niskie, czy to dzięki lokalnym miejscom pracy, czy dzięki dobremu skomunikowaniu z większą metropolią.
💎Warto przyjrzeć się w tym miejscu gminom, które miały najwyższy współczynnik dzietności w Polsce w ostatnich latach. Były to nieduże miasteczka: Przecław (podkarpackie), Siechnice (dolnośląskie), Niepołomice (małopolskie), Żukowo (pomorskie), Radomyśl Wielki (podkarpackie), Sokołów Małopolski (podkarpackie), Rakoniewice (wielkopolskie), Ożarów Mazowiecki (mazowieckie), Ząbki (mazowieckie) i Reda (pomorskie).
💎Cechy wspólne to lokalizacja na uboczu od większego ośrodka miejskiego, przy czym w wypadku wieloletniego lidera rankingu, Przecławia, najbliższym dużym miastem jest Mielec, a nie jedno z pięciu największych miast Polski, jak w pozostałych przypadkach. Dostęp do większego miasta jest ułatwiony dzięki kolei. Wskutek tego mieszkańcy, także ci bez dostępu do auta (dzieci, młodzież oraz osoby starsze i chore) mogą korzystać z oferty metropolii, nie rezygnując z bardziej przyjaznego rodzinom środowiska życia.
💎Ponadto wszystkie z analizowanych miejscowości mają dobre zaopatrzenie w sieć usług publicznych. Przeważa w nich zabudowa niska, jednorodzinna, choć im dalej w dół rankingu, tym częściej w krajobrazie miejscowości pojawia się zgentryfikowana zabudowa wielorodzinna i typowe bloki deweloperskie – jak np. w podwarszawskich Ząbkach.
💎Tropem preferencji rodzin do zamieszkiwania na przedmieściach we własnościowych domach jednorodzinnych podążyło Institute for Family Studies, które przeprowadziło szereg badań potwierdzających korelację między dzietnością, a sposobem zamieszkiwania. Błędem wydaje się jednak popadnięcie w pewną skrajność i wspieranie dalszego rozlewania się przedmieść, patodeweloperskiej zabudowy łanowej, bez infrastruktury publicznej, gdzie samochód jest koniecznością.
💎Jak wskazują autorzy raportu „Studia nad chaosem przestrzennym” z Komitetu Przestrzennego Zagospodarowania Kraju PAN, chaos w planowaniu przestrzennym generuje dodatkowe koszty w wysokości 84,3 mld zł rocznie. Zapewnienie każdemu potencjalnemu rodzicowi mieszkającemu w dużym mieście możliwości wybudowania domu z ogrodem w pobliżu metropolii jest niemożliwe, stąd wzorem Seulu należy dążyć do zwiększenia komfortu rodzicielstwa również na wielorodzinnych osiedlach miejskich.
💎W debacie o kryzysie demograficznym najczęściej koncentrujemy się na kryzysie mieszkaniowym, szczególnie cenach nieruchomości. Jest to oczywiście jedna z najbardziej palących kwestii, a brak odpowiedniej przestrzeni do założenia rodziny jest niezaprzeczalnie podstawową barierą w rodzicielstwie.
💎Budownictwo prorodzinne więc z pewnością musi być budownictwem tanim i dostępnym ekonomicznie, ale nie powinniśmy zawężać naszego spojrzenia wyłącznie do tego aspektu. Działajmy wielowektorowo, projektując także urbanistykę sprzyjającą rozwojowi relacji społecznych i zapewniając dostęp do usług.
💎W podręcznikach i publikacjach dotyczących planowania przestrzennego wiele miejsca poświęca się zmieniającej się demografii, ale niemal wyłącznie w kontekście projektowania dla starzejącego się społeczeństwa. Sam pomysł, że urbanistyka mogłaby aktywnie wspierać warunki sprzyjające wychowywaniu dzieci czy nawet – w pewnym stopniu – przeciwdziałać spadkowi dzietności, pojawia się niezwykle rzadko.
💎Takie podejście dobrze pokazuje, jak bardzo współczesna architektura stała się dyscypliną reaktywną. Zamiast próbować kształtować określone wzorce życia społecznego, najczęściej ogranicza się do odpowiadania na potrzeby rynku i istniejące procesy demograficzne. Jest to o tyle paradoksalne, że jeszcze na początku XX wieku w teorii architektury powszechna była wiara w znacznie bardziej sprawczą rolę projektanta. Architekt postrzegany był wówczas niemal jako demiurg – ktoś, kto poprzez kształtowanie przestrzeni potrafi wpływać na sposób życia wspólnoty i postawy społeczne jej mieszkańców.
💎Być może warto dziś wrócić do tej ambicji. Jeśli przestrzeń miejska rzeczywiście wpływa na codzienne doświadczenie życia rodzinnego, to pytanie o to, jak projektować miasta przyjazne rodzinom, nie jest jedynie technicznym zagadnieniem urbanistyki. Staje się jednym z elementów szerszej dyskusji o przyszłości naszej demografii.
👉Aleksandra Muranowska podkreśla ogromny wpływ planowania przestrzeni miejskiej na stan naszej demografii -> https://klubjagiellonski.pl/2026/03/17/w-polskich-miastach-nie-rodza-dzieci-chow-klatkowy-nie-dla-pisklat/