Zza kozetki

Zza kozetki Wrocławska Pracownia Psychoterapii i Rozwoju Osobistego, Gabinet Psychoterapii Najważniejsze, by być z sobą szczęśliwym i by czuć, że te wartości są Twoje.

Zaczyna się od chęci "zrobienia porządku w głowie i w sercu" lub po prostu w życiu. Ponieważ kwestia priorytetów życiowych i ich wartościowania to każdego indywidualna sprawa, nikomu to oceniać, mnie również. Rozumiem, że podczas, gdy dla jednych ważniejsza jest rodzina, dla innych jest to kariera, sława, pieniądze, czy realizacja marzeń. Jeżeli jednak czujesz, że Twój świat jest w chaosie i jest

Ci z tym niewygodnie, chciałbyś wprowadzić wygodny dla siebie porządek, brak Ci pewności siebie, poczucia sensu w życiu, motywacji, radości, masz problemy natury relacyjnej, seksualnej lub somatycznej o podłożu emocjonalnym. Jeśli potrzebujesz wskazania właściwej drogi do rozwiązania tych lub innych, dręczących Cię trudności emocjonalnych, skorzystanie z pomocy psychoterapeuty będzie właściwym krokiem. Nie musi to oczywiście wcale oznaczać, że jesteś chory, bo psychoterapia to nie tylko leczenie zaburzeń. To przede wszystkim proces pozwalający na osiągnięcie większej samoświadomości i autonomiczności, na ogólny rozwój osobisty. O MNIE
Jestem psychologiem i psychoterapeutą z ponad 10-letnim doświadczeniem zawodowym, pracującym w nurcie psychodynamicznym. W swojej pracy kieruję się przede wszystkim indywidualnym rozumieniem każdego człowieka, dopasowaniem doświadczenia do jego potrzeb, bo skoro każdy człowiek jest inny, to każda psychoterapia jest niepowtarzalnym doświadczeniem. Prowadzę:
- konsultacje psychoterapeutyczne (dostępne również online),
- konsultacje pary,
- wsparcie psychologiczne w kryzysie (dostępne również online),
- psychoterapię indywidualną dorosłych i młodzieży
- psychoterapię pary
- psychoterapeutyczną opiekę okołoporodową
- psychoterapię seniorów
- diagnozę psychologiczną
- warsztaty rozwoju osobistego dla dorosłych
i młodzieży

Świadczę pomoc w zakresie:
- zaburzeń nastroju
- stanów depresyjnych i dystymicznych
- myśli samobójczych
- zaburzeń osobowości
- borderline
- zaburzeń lękowych
- zaburzeń relacji partnerskich i społecznych
- kryzysów emocjonalnych
- niskiego poczucia własnej wartości
- zaburzeń tożsamości
- zaburzeń okresu dojrzewania
- zaburzeń zachowania
- zaburzeń odżywiania
- molestowania seksualnego
- PTSD (zespołu stresu pourazowego)
- przemocy fizycznej i psychicznej
- zaburzeń psychosomatycznych
- zaburzeń seksualnych
- depresji okołoporodowej i poporodowej
- DDA
- DDD

Ukończyłam Szkołę Wyższą Psychologii Społecznej we Wrocławiu na kierunku psychologia kliniczna, podyplomowy kurs Socjoterapii i Treningu Interpersonalnego oraz Szkołę Psychoterapii Psychodynamicznej Krakowskiego Centrum Psychodynamicznego rekomendowanego oraz akredytowanego przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne i Psychiatryczne. Aktualnie podejmuję starania o uzyskanie certyfikatu psychoterapeuty. Wiedzę i umiejętności doskonaliłam uczestnicząc w wielu szkoleniach, m.in. z zakresu: przemocy w rodzinie, pracy terapeutycznej z dzieckiem po traumie, treningu zastępowania agresji, przemocy seksualnej, seksualności człowieka, pracy ze sprawcami przemocy domowej, pomocy psychologicznej osobom LGBTQ+. Doświadczenie zawodowe zdobyłam m.in. we współpracy z:
- Dziennym Ośrodkiem Psychiatrii i Zaburzeń Mowy dla Dzieci i Młodzieży,
- Ośrodkiem Terapii Uzależnień,
- Niepubliczną Poradnią Psychologiczno - Pedagogiczną,
- Oddziałem Dziennym Leczenia Nerwic,
- Fundacją Pomocy Ofiarom Przemocy w Rodzinie,
- Ośrodkami Interwencji Kryzysowej we Wrocławiu,
gdzie pozostawałam w kontakcie indywidualnym i grupowym z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi zgłaszającymi mniejsze i większe problemy natury emocjonalnej. Ponieważ uważam, że specyfika zawodu psychoterapeuty wymaga nieustannej pracy nad sobą i swoim wnętrzem ukończyłam indywidualną psychoterapię własną w nurcie psychodynamicznym oraz uczestniczyłam w kilku grupowych treningach interpersonalnych. Doświadczenia te znacząco wpłynęły na moją samoświadomość, osobiste nastawienie do skuteczności psychoterapii i pozwalają mi lepiej rozumieć "perspektywę pacjenta". Ale na tym nie koniec, ponieważ stale i niezmiennie troszczę się o podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych i osobistych, a ze względu na bezpieczeństwo pacjentów i komfort pracy, swoją praktykę psychoterapeutyczną poddaję regularnej superwizji. W swojej pracy kieruję się przekonaniem, że każdy ma w sobie potencjał do zmiany, kwestią jest znalezienie odpowiedniej drogi do jego wykorzystania. Ponieważ to nie ja będę żyła Twoim życiem, nie mogę oczywiście wiedzieć co jest dla Ciebie najlepsze. Mogę natomiast pomóc w poszukiwaniu własnych odpowiedzi. Zapraszam na spotkanie konsultacyjne, które do niczego jeszcze nie zobowiązuje, daje natomiast szansę, by spróbować i zdecydować, czy odpowiada Ci przestrzeń, kontakt i czy to „właściwy” dla Ciebie czas na zmiany. Zuzanna Ząbczyk-Straszko - psycholog, psychoterapeuta
Pracownia Psychoterapii i Rozwoju Osobistego "Zza kozetki"
Kontakt:
608319667
zzakozetki@gmail.com
zzakozetki-terapia.pl

„Można mieć czterdzieści lat, własne życie, dzieci i poglądy, a ciepłe kakao przygotowane dłonią kochającej mamy, zawsze...
26/05/2026

„Można mieć czterdzieści lat, własne życie, dzieci i poglądy, a ciepłe kakao przygotowane dłonią kochającej mamy, zawsze ma kojącą moc. I jest wciąż potrzebne”.
- Krystyna Mirek

Drogie Mamy, w ten wyjątkowy dzień, życzymy wam, by Wasze macierzyńskie ramiona były potrzebne i doceniane po kres Waszych dni. Wszystkiego wspaniałego!

26 maja - Międzynarodowy Dzień Matki

„(…) Bardzo przemawia do mnie koncepcja, że nasze cierpienie ma znaczenie i sens, tylko musimy być cierpliwi, by to odkr...
24/05/2026

„(…) Bardzo przemawia do mnie koncepcja, że nasze cierpienie ma znaczenie i sens, tylko musimy być cierpliwi, by to odkryć. To stara, lecz niepopularna dziś myśl. Współczesna kultura skoncentrowana jest na podsuwaniu nam kolejnych sposobów na ucieczkę od bólu oraz na „optymalizacji" przyjemności. Na dłuższą metę nam to nie służy.
Dlatego wartościowe wydaje mi się ćwiczenie umiejętności postrzegania tego, co trudne, w ogóle niewygody, jako czegoś, co może wzbogacić nasze życie. Nawet jeśli w danym momencie wydaje się nam to niemożliwe.
Odruchowo ciągnie nas do przyjemności, jednak ewolucyjnie zostaliśmy zaprogramowani na ból. Natura stworzyła nas do wyzwań i zmagań. Jej intencją jest, abyśmy nieustannie próbowali rozwiązywać zagadki, wysilali się, podejmowali ryzyko. To się nam pozwala rozwijać, a także adaptować do środowiska.(…)
Współczesne życie jest często za wygodne, zbyt uporządkowane. Jeśli jest nam za gorąco - włączamy klimatyzację, jeśli za zimno - podkręcamy temperaturę. Jedzenie mamy często na wyciągnięcie ręki. Podobnie jak niekończącą się rozrywkę.(…) Mam wrażenie, że nasza pogoń za tym, abyśmy dostali dokładnie to, czego chcemy, poszła za daleko. Przez to pod wieloma względami świat, w którym żyjemy, stał się nudny. Brakuje nam wyzwań.(…)
Ośrodki przetwarzania bólu i przyjemności są zlokalizowane w tych samych częściach mózgu, który usilnie stara się utrzymać je w równowadze. Co to oznacza w praktyce? Kiedy robimy coś przyjemnego, w naszym układzie nagrody uwalnia się więcej dopaminy, co sprawia, że czujemy się świetnie. Za każdym razem jednak, gdy szalki tej niewidzialnej wagi wychylają się w stronę przyjemności, potężne mechanizmy samoregulacyjne sprawiają, że potem szalka wychyla się w stronę przeciwną, czyli w stronę bólu. To dlatego po euforii często przychodzi przygnębienie. I teraz, jeśli nieustannie bombardujemy mózg przyjemnymi doznaniami, nie dając mu szansy na osiągnięcie spontanicznej równowagi, musi się on zaadaptować do tych warunków.(…) Zmniejszając naturalne wydzielanie dopaminy, ale nie do wyjściowego poziomu, tylko poniżej tego progu, co może prowadzić do jej chronicznego deficytu. Wtedy taki człowiek, żeby osiągnąć ten sam efekt co wcześniej, będzie potrzebował więcej swojej używki - więcej alkoholu, więcej godzin spędzonych na graniu czy w serwisach społecznościowych, silniejszych narkotyków. A kiedy nie będzie miał do niej dostępu, zacznie odczuwać głód i z czasem może utracić umiejętność odczuwania jakiejkolwiek satysfakcji.(…) Nic już nie będzie go w stanie zaspokoić. A używać będzie już tylko po to, by nie czuć się źle.(…)
Dysponujemy (…) badaniami obrazowania mózgu, które pokazują, że pole brzuszne nakrywki śródmózgowia, którędy przebiegają ścieżki dopaminowe, aktywuje się w reakcji na Facebooka, Tik-Toka czy inne serwisy społecznościowe.
Nowsze badania pokazują z kolei, że osoby uzależnione od platform społecznościowych wykazują takie same zmiany w mózgu, jak osoby uzależnione od hazardu. Co nie zaskakuje, bo te platformy wykorzystują te same mechanizmy, co gry hazardowe.
Na przykład zasadę nieregularnych wzmocnień, na której w dużej mierze opiera się działanie algorytmów (…)

Od prawie 30 lat leczy pani uzależnionych pacjentów. Jak w tym czasie zmienił się problem uzależnień?
- Zmienił się bardzo.
Kiedy zaczynałam w późnych latach 90. XX wieku, zgłaszali się głównie pacjenci uzależnieni od alkoholu, narkotyków i papierosów. Na początku lat dwutysięcznych pojawiła się nowa grupa - uzależnionych od leków na receptę. Głównie opioidów, środków uspokajających takich, jak xanax i inne benzodiazepiny, a także stymulantów przepisywanych między innymi na ADHD.
W kolejnej dekadzie po pomoc zaczęło przychodzić coraz więcej mężczyzn w średnim wieku poważnie uzależnionych od pornografii w internecie, kompulsywnej masturbacji, a także z innymi rodzajami uzależnienia od seksu.(…) Gdzieś w roku 2011 czy 2012 zaczęło się zgłaszać coraz więcej pacjentów z poważnym uzależnieniem od gier wideo. Głównie nastoletnich chłopców. Mówimy o dzieciach, które przestawały spać, chodzić do szkoły, w ogóle wychodzić z domu. Jedyne, co chciały, to grać.(…) Mniej więcej w tym samym czasie uwidoczniło się też uzależnienie od serwisów społecznościowych. I z tym problemem zgłaszały się głównie nastoletnie dziewczęta. (…) Ostatnio lawinowo przybywa pacjentów poważnie uzależnionych od zakładów sportowych online. Kiedyś, żeby uprawiać hazard, trzeba było się wysilić: znaleźć kasyno, bukmachera, pojechać, ośmielić się wejść. Dziś nie trzeba nawet wychodzić z domu, wystarczy smartfon.
Wygląda na to, że smartfon to idealny współczesny diler. Wszystko można przez niego zamówić: alkohol, narkotyki, leki, seks.(…) A jak wiemy z badań, jednym z najważniejszych czynników sprzyjających uzależnieniu jest łatwy dostęp do używki. Dziś jest on otwarty.(…)
Potrafimy narkotyzować się też rzeczami kiedyś powszechnie uznawanymi za zdrowe, jak ćwiczenia fizyczne.
Mamy te wszystkie gadżety, które mierzą tętno, pokazują, ile spalamy kalorii, jak śpimy, i tak dalej. Są osoby, które bez przerwy to monitorują.
Przechodzą na restrykcyjne diety, zażywają mnóstwo suplementów, ćwiczą coraz więcej i coraz intensywniej kosztem swojego zdrowia. I nie zawsze jest to wynikiem traumy.
Oczywiście, trauma jest czynnikiem ryzyka, jeśli chodzi o uzależnienie. Ludzie, którzy żyją w zagrożeniu, poddani przewlekłemu stresowi, mają większą skłonność do sięgnięcia po coś, co pozwoli im od tego uciec, co jest jakoś zrozumiałe. Z drugiej strony, jeśli za bardzo skupiamy się na analizowaniu tego, dlaczego się uzależniliśmy, istnieje niebezpieczeństwo, że nie zmienimy swojego postępowania.(…)

Co się dzieje w mózgu osoby uzależnionej, kiedy odbierze się jej używkę?
- Na początku jej stan się zwykle pogarsza. Szala wagi, o której mówiłyśmy, przy braku zewnętrznego bodźca, który powodował wyrzuty dopaminy, wychyla się jeszcze bardziej w stronę bólu. Jeśli więc ktoś ma objawy depresji czy zaburzeń lękowych, najprawdopodobniej się one nasilą. I należy pacjentów o tym uprzedzić, że przez pierwsze 10-14 dni będą się czuli gorzej, jednak później, kiedy poziom dopaminy zacznie się regulować, ich stan powinien się stopniowo poprawiać.(…)
Tak dużo dziś spędzamy czasu w wirtualnym świecie, że jeśli ktoś decyduje się „odpiąć" od urządzeń cyfrowych w pojedynkę, często nie ma z kim pobyć w świecie realnym. Poczuć, jakie bogactwo się w nim kryje. Zupełnie co innego, kiedy wspólnie decydujemy, że tego samego dnia, o tej samej porze odkładamy urządzenia i robimy coś razem. Myślę, że dzięki takim próbom łatwiej jest znaleźć umiar w tym świecie nadmiaru.(…)
Kiedy decydujemy się zrobić sobie przerwę od używania, często traktujemy to doświadczenie jako „odmawianie sobie czegoś", stratę. A można spojrzeć na to inaczej, jak na zysk, że w ten sposób ofiarujemy sobie możliwość poczucia się wolnym i sprawczym. Bo uzależnienie nam tę sprawczość odbiera.(…)”

„PSYCHIATRA: GDYBYM SIĘ W PORĘ NIE ZORIENTOWAŁA, CO SIĘ ZE MNĄ DZIEJE, DZIŚ BUDOWAŁABYM ZMYŚLNĄ MASZYNĘ DO MASTURBACJI.” (dostęp do całości materiału może być płatny.)
A w komentarzu poniżej, dla tych którzy już nie pamiętają albo jeszcze nie widzieli przypomnienie animacji wyjątkowo plastycznie oddającej realia procesu uzależnienia. Sami sprawdżcie.
https://wyborcza.pl/magazyn/7,124059,32104997,coraz-wiecej-moich-pacjentow-ma-naprawde-dobre-zycie-przyjaciol.html?utm_source=mail&utm_medium=newsletter&utm_campaign=wieczorny&NLID=44722eec727fea117247719b031fb89c790868d6ca4f947dcde85f5fb49ee8f2

"Bądź w swoim świecie, bo żaden inny dla ciebie nie istnieje, bo nie może istnieć, dopóki nie poznasz tego, w którym jes...
20/05/2026

"Bądź w swoim świecie, bo żaden inny dla ciebie nie istnieje, bo nie może istnieć, dopóki nie poznasz tego, w którym jesteś. Bądź naprawdę w swoim świecie i bądź naprawdę sobą, nie uciekaj od siebie, nie oszukuj się, nie udawaj przed sobą i przed innymi, że jesteś kimś innym niż ten, którym jesteś. Bądź tym kim jesteś, bądź sobą, bo tylko tak możesz siebie poznać. Nie możesz siebie poznać, jeżeli sobą nie jesteś. Bądź sobą, bo nigdy siebie nie poznasz, jeżeli sobą nie będziesz. Jak możesz być sobą? Będąc świadomym tego, co robisz. Jak możesz być świadomym tego, co robisz? Będąc uważnym."
- Edward Stachura

"(...) Z jednej strony dobrze, że dziś w wielu sferach mamy duży wybór, bo dzięki temu każdy może znaleźć coś dla siebie...
17/05/2026

"(...) Z jednej strony dobrze, że dziś w wielu sferach mamy duży wybór, bo dzięki temu każdy może znaleźć coś dla siebie. Z drugiej ten duży wybór może stać się przekleństwem, bo co wybrać? I tak jak codzienne, błahe decyzje - który szampon, sos czy oliwę wybrać - poza tym, że zabiorą nam czas, to raczej nie wpłyną znacząco na nasz los, to przy wyborze studiów, ścieżki kariery czy partnerów na życie sprawa się komplikuje.(...) Tysiące możliwości, tysiące decyzji. Na co się zdecydować? Podobnie jest z kierunkami studiów, z zawodami. Dzisiaj istnieją zawody, o jakich jeszcze 10, 20 lat temu nam się nie śniło. Można je sobie nawet samemu wymyślić. To wspaniale, ale okazuje się, że nie zawsze i nie dla wszystkich. Jeśli podliczymy, ile codziennie musimy podejmować decyzji - od tych błahych (...) po te poważniejsze, to okazuje się, że jest jakaś masa krytyczna, która powoduje, że ludzie głupieją. I na przykład przestają podejmować decyzje w ogóle. Są jak sparaliżowani.(...)
Profesor Barry Schwartz dzieli ludzi na maksymalistów i satysfakcjonalistów. Twierdzi, że tych pierwszych jest dzisiaj więcej i są to ludzie, którzy zawsze chcą wybrać jak najlepiej, wobec czego intensywnie szukają, zastanawiają się, rozważają wszystkie za i przeciw. Kiedy na przykład planują wakacje, najpierw spędzają kilka tygodni w Internecie, czytając recenzje hoteli, robiąc tzw. pogłębiony research. To nic złego, pod warunkiem że nie wpada się w przesadę.(...) kiedy w końcu się na coś zdecydują, i tak są niezadowoleni, bo problem z wyborem polega na tym, że jeśli z tysiąca opcji z wysiłkiem wreszcie wybrało się tę jedną, to zostaje się z poczuciem, że pozostałych dziewięćset dziewięćdziesiąt dziewięć ofert też coś w sobie miało i że może jednak decydując się na tę, straciło się coś lepszego. Takie podejście to prosta droga do frustracji. Poza tym maksymaliści często za "złe" wybory obwiniają siebie, bo przecież świat dał im tyle możliwości, a oni jednak słabo wybrali. To może coś z nimi jest nie tak...?(...)
Satysfakcjonaliści nie poświęcają na wybory aż tyle czasu i uwagi. Jeśli znajdą coś wystarczająco dobrego, to po prostu się na to decydują i idą dalej. Nie zaprzątają sobie już tym głowy.(...)
Dziś jest ogromne ciśnienie na to, żeby mierzyć wysoko, "coś" osiągnąć, najlepiej tzw. sukces. Zaistnieć. Pokazać się. Wystarczy zajrzeć na YouTube'a, ile osób próbuje tym oczekiwaniom sprostać.(...) Wydaje mi się, że ważne jest, żeby przyjrzeć się, czy nasz pęd, żeby to "coś" osiągnąć, jest naszym własnym pragnieniem, czy jest to np. wewnętrzny głos naszych rodziców (...) Jeśli w górę pcha nas cudza potrzeba, to warto się czasem zatrzymać i poszukać w tym siebie, swoich potrzeb. Rezygnując z życia pod presją niekończących się wyborów i oczekiwań, zyskuje się więcej spokoju. I czasu. Każdy, kto się jakoś interesuje psychologią wie, jakie mogą być skutki budowania swojego wizerunku w oparciu o to, ile się osiąga, co się posiada, jakimi "wpływowymi" ludźmi się otacza.(...) na zewnątrz, być może, dobrze to wygląda, bo pokazujemy, że świetnie wybraliśmy. Ale w środku często ma się uczucie pustki, bo taki człowiek nie wie, kim tak naprawdę jest.(...) Dzisiaj wokół siebie widzę sporo ludzi, którzy bardzo wysoko stawiają sobie poprzeczkę. Wydaje im się, że wszystko od nich zależy, wszystko jest w ich rękach. To jest takie przesłanie, mówiąc umownie, rodem z "amerykańskiego snu", o własnej omnipotencji. Nie chciałabym odbierać ludziom ambicji, ale skoro czasem płacą za to tak wysoką cenę - zdrowiem psychicznym, fizycznym, relacjami - to może nie ma sensu tak pędzić do ideału, który w rzeczywistości nie istnieje?(...)
(...) obniżanie oczekiwań w dzisiejszym świecie wydaje się czymś niemal wywrotowym. Trzeba mieć dużo wewnętrznej siły i odwagi, żeby zatrzymać się i zastanowić, co tak naprawdę jest mi potrzebne, czy chcę być w takich relacjach, w jakich jestem, co mogę zmienić w swojej pracy (...) I czy kiedy mówię, że nie mam wyjścia, to naprawdę go nie mam, czy jednak mogę coś zrobić?(...)
Psychologowie często o tym mówią, że wielu ludzi ma przekonanie, iż tkwienie w sytuacji, która jest dla nich szkodliwa, jest paradoksalnie lepsze niż krok w nieznane. Boją się, że każdy inny wybór będzie gorszy od tego, co jest, bo przynajmniej w tym, co jest, jakoś nauczyli się poruszać. Każda dekada ma swoje wybory. Teraz jesteśmy zalani masą informacji i w związku z tym masą wyborów, których musimy dokonać - od kompletnie błahych po istotne. Niemniej one są nieważkie, w porównaniu z wyborami, których dokonywali ludzie czy za komuny, czy w czasie wojny - to były decyzje, w których ważyło się wartość życia - czy mam ryzykować własne, pomagając innym, czy chronić siebie i wystawiać innych na prześladowania albo śmierć.(...)"

„WYBIERAJ WYSTARCZAJĄCO DOBRZE, BO LEPSZE JEST WROGIEM DOBREGO. NADMIAR MOŻLIWOŚCI PARALIŻUJE.”
https://weekend.gazeta.pl/weekend/7,177341,19744726,wybieraj-wystarczajaco-dobrze-bo-lepsze-jest-wrogiem-dobrego.html

„(…) jeśli wychowujemy dzieci pod kloszem, bez trosk, ukrywając przed nimi trudy czy smutki, bez frustracji, to ich pozi...
13/05/2026

„(…) jeśli wychowujemy dzieci pod kloszem, bez trosk, ukrywając przed nimi trudy czy smutki, bez frustracji, to ich poziom rezyliencji [odporności psychicznej], gdy wychodzą do świata , jest bardzo niski. A my próbujemy nasze życie uczynić jak najmniej frustrującym, również dla dzieci. Wydaje mi się, że my ten trend pozytywności, feeling good i braku frustracji rozciągamy na coraz większą część populacji, przez co jesteśmy coraz mniej rezylientni i coraz bardziej rozregulowani.”
- Sabina Sadecka

"Każdy z nas jest w jakiś sposób bezradny. Bez względu na to, jak inteligentni jesteśmy, w pewnej chwili dochodzimy do s...
06/05/2026

"Każdy z nas jest w jakiś sposób bezradny. Bez względu na to, jak inteligentni jesteśmy, w pewnej chwili dochodzimy do strefy, w której pozostaje tylko milczenie".
- Aleksandra Klich

„(…) związek dwojga ludzi prowadzi do powstania zbioru „my”, ale… by móc nazwać to bliskością potrzebne jest, żeby „ja” ...
03/05/2026

„(…) związek dwojga ludzi prowadzi do powstania zbioru „my”, ale… by móc nazwać to bliskością potrzebne jest, żeby „ja” i „ty” nadal istniało, one muszą zostać zachowane.
Czyli bliskość to nie jest symbioza?
Absolutnie nie może nią być. Musi być zachowany margines indywidualności.(…)
(…) kiedy ludzie zlewają się ze sobą – funkcjonują jak jeden organizm, wszystko i zawsze robią razem, wierzą w teorię, że są jak dwie połówki tego samego owocu.
Przede wszystkim konsekwencją jest zanik pożądania. Kiedy partnerzy są jednością, prędzej czy później, giną ekscytacja, pasja, namiętność. Ponadto stan zlania się z kimś w dorosłym życiu zawsze jest iluzoryczny. Oznacza to, że któreś z partnerów, być może oboje, swoją odmienność, to co różnie od partnera, chowają pod dywan, jest to usuwane poza pole widzenia. To rodzaj fałszu, sztuczności, który w ogólnym rozrachunku musi wpływać na relację destrukcyjnie. Prędzej czy póżniej da o sobie znać i rozsadzi symbiozę.(…)
(…) mamy w swoim życiu etap bycia w związku symbiotycznym, ale on dotyczy wyłącznie okresu po narodzinach. I koniec. A tymczasem bywa, że w dorosłym życiu bliskość miesza nam się z symbiozą. I choć to w efekcie toksyczne, powód jest dość jasny – łatwiej jest tęsknić do stanu, w którym nie ma „ja” i ‚ty”, bo wtedy w relację nie trzeba wkładać żadnego wysiłku, nie trzeba stawiać granic, itd.(…)
Bliskość to sytuacja, w której jesteśmy prawdziwi. Więc jedną z tych rzeczy, których możemy się obawiać jest właśnie prawda. Prawda o sobie i o drugim człowieku. Jak zajrzę w siebie, w jego/nią mogę zobaczyć coś, czego zobaczyć nie chcę…Boimy się utraty niezależności, czyli boimy się, że staniemy się od partnera zależni. Emocjonalnie, materialnie, że już sami nie decydujemy o sobie. Boimy się także utraty kontroli. Bo jeśli jesteśmy z kimś blisko w prawdziwy sposób, pojawia się spontaniczność, a nad spontanicznością nie można mieć kontroli.(…) W teorii spontaniczność cenimy, w praktyce się jej obawiamy. Spontaniczność rozwiązuje ręce, usta, czyni nas bezbronnymi.(…)
Wolność, autonomia i bycie sobą są ważnymi elementami bliskości, ale muszą mieć swoje granice. Jeżeli mój partner w kłótni, „otwiera się” przede mną na tyle, że mówi bez żadnego hamulca wszystko, co w danym momencie myśli, rani mnie, poniża, to granice zdecydowanie przekracza! Słowa mają moc. Zostają w nas. I taki rodzaj „bycia sobą”, brak szacunku bliskości nie buduje, ale ją bardzo mocno narusza, a wręcz niszczy.(…)
Jest jeszcze inny aspekt: na ile mocno tęsknimy do bliskości? Postawię tezę, że dzisiejszy świat pozwala tę tęsknotę zminimalizować, bo łatwo jest być samowystarczalnym. Zatem, jeśli jesteś wykształconą, świetnie radzącą sobie w życiu zawodowym kobietą, a masz w sobie strach przed bliskością, to nie ma tego, co jest motorem dążenia do bliskości, nie ma tego co cię pcha do tego, by być blisko drugiego człowieka.(…) Jeżeli musisz dzielić z kimś fizyczną przestrzeń, jeżeli potrzebujesz kogoś, bo nie jesteś technicznie, czy materialnie samowystarczalna, to łatwiej jest, by więzi się zadzierzgnęły.(…) Dziś jest wiele takich silnych, wykształconych, świetnie zarabiających kobiet, które żyją w pojedynkę, prawda? Jednym z powodów jest właśnie to, że ich sytuacja nie zmusza do konfrontowania się ze swoim silnym strachem przed bliskością.
Czy to znaczy, że potrzeba bliskości nie jest w nas tak naturalna, wrodzona, silna? Potrzebuje wyzwalacza?!
Nie! Ona jest absolutnie fundamentalna. Być może jest nawet silniejsza niż głód. Tylko wielu z nas, i tu dotykamy kolejnego wątku, bardzo się jej boi z racji złych doświadczeń. I tu „wyzwalacz” w postaci sytuacji, w której jesteśmy idzie z pomocą, sprawia, że stajesz do walki ze swoim lękiem.(…) Mówimy o osobach, u których w tych pierwszych bliskich relacjach, czasem już w dzieciństwie, zdarzyło się coś, co przyniosło cierpienie. Nie było oparcia, poczucia bezpieczeństwa, akceptacji, czułości, przewidywalności i pewności.(…) Oczywiście, prędzej czy później, prawdopodobnie zajmiemy się tym kawałkiem siebie, bo potrzeba bliskości będzie w nas wyć, ale szybciej zrobi to ktoś, kto nie jest w prawie każdym sensie samowystarczalny. Samowystarczalny, jak już stanie na nogach po traumie, powie: „O nie, dziękuję, dalej idę w pojedynkę”. Samowystarczalnemu łatwiej jest zdusić w sobie potrzebę bliskości.(…)
Boimy się, i ten lęk jest ogromny, odrzucenia. Jak się przed kimś mentalnie rozbierzesz, jest ryzyko, że coś mu się nie spodoba.(…) Zresztą ryzyko odrzucenia i zawodu jest zawsze wpisane w relację. Więc, jeśli ktoś przekonuje, że tak zupełnie bliskości się nie boi, nie bardzo mu wierzę. Raczej mam wtedy poczucie, że „woli” nie zdawać sobie z czegoś sprawy… Kiedy podchodzisz do drugiego człowieka, zawsze coś ryzykujesz.(…) Bo w bliskości trzeba się trochę niepokoić. Pewien rodzaj ciągłego napięcia jest jednym ze źródeł przyjemności, spełnienia.(…)
Myślę, że w bliskości boimy się też wpływu. To nie jest sytuacja, w której jest miło i trochę nudno. Tu musi być miejsce na pewien rodzaj suspensu, zaskoczenia, zaciekawienia, one są elementem zabawy, gry, którą partnerzy miedzy sobą toczą.(…) Zatem bliskości, paradoksalnie, boi się też ten, kto boi się zmiany, choć powszechnie kojarzymy ją ze stałością. Bliskość prowadzi do zmiany, bo w prawdziwej, głębokiej relacji ludzie na siebie wzajemnie, w zdrowych rozmiarach, ale wpływają. Jeśli w żadnym sensie nie poddajesz się wpływowi relacji, raczej nie jesteś tak naprawdę blisko drugiego człowieka.(…)”

„LĘK PRZED BLISKOŚCIĄ TO STRACH PRZED PRAWDĄ O SOBIE.”
https://zwierciadlo.pl/psychologia/522870,1,lek-przed-bliskoscia-to-strach-przed-prawda-o-sobie.read

29/04/2026

„Wrażliwość (…) to gotowość „poczucia niepewności, zagrożenia i emocjonalnego obnażenia” – tych wszystkich trudnych uczuć, które stają się przepustką do odwagi. A odwaga (…) wystawiając nas na krytykę i trudne emocje, pozwala nam zjednywać sobie ludzi, bo choć dążymy do doskonałości, to przecież sami za doskonałymi ludźmi nie przepadamy. Wolimy tych prawdziwych, a więc szczerych, także w kwestii własnych niedociągnięć.”
- Brenè Brown

„Złośliwe żarty i przytyki. Ale też krzyk, wyzwiska, rękoczyny – tak na co dzień przejawia się ludzka agresja. Swoje źró...
26/04/2026

„Złośliwe żarty i przytyki. Ale też krzyk, wyzwiska, rękoczyny – tak na co dzień przejawia się ludzka agresja. Swoje źródła ma w źle wyrażanej złości, a nieokiełznana w porę – skutkuje przemocą. Jak nie przekroczyć tej cienkiej granicy? Jak nie zrobić czegoś, czego potem będziemy żałować?(…)
W jakim momencie można powiedzieć o kimś, że ma problem z agresją?
Najczęściej wtedy, gdy sam zauważa, że nie radzi sobie z nią do tego stopnia, że niszczy relacje i nie jest w stanie rozwiązywać konfliktów albo chronicznie w nich tkwi. Często problem już tak się nawarstwił, że pojawiło się widmo tragicznych skutków – zakończenia małżeństwa czy utraty pracy. Na terapię indywidualną lub warsztaty radzenia sobie z agresją przychodzą ludzie, którzy mają poważny kryzys i zupełnie nie wiedzą, co z tym zrobić. Nie mają pojęcia, jak używać złości w sposób konstruktywny.(…) wolę określenie „używać złości” niż „radzić sobie ze złością”, bo to drugie kojarzy się z tłumieniem, a złość jest naturalna, bardzo nam potrzebna i może być konstruktywna. Pozwala stawiać granice, bronić się, motywuje do działania i pokonywania trudności. To jedna z sześciu podstawowych emocji, które u wszystkich ludzi na całym świecie są bardzo podobnie przeżywane.
Czasem jednak złość przechodzi w agresję, czyli atak: fizyczny, psychiczny lub emocjonalny, dobrze widoczny lub subtelny, jak na przykład obśmiewanie drugiej osoby czy niewybredne przytyki (…)
Czy każdy bywa agresywny?
Tak. Nie ma mowy, żeby żyjąc na tym świecie, nie mieć w sobie jakiegoś agresywnego kawałka. Agresja występuje powszechnie, więc nawet jeśli jako dzieci nie doświadczymy jej w domu, prędzej czy później zobaczymy ją w szkole, telewizji, na ulicy. Dowiemy się, że jest skutecznym sposobem na obniżenie napięcia, rozładowanie złości czy załatwienie jakiejś sprawy.(…)
Na czym polega nauka używania złości i radzenia sobie z agresją?
To jest wieloetapowy proces. Najpierw uczymy się rozpoznawać emocje. Na przykład na treningach siedzimy w grupie i zastanawiamy się, co teraz czujemy i myślimy. Sprawdzamy swoje reakcje – czy napinają nam się jakieś mięśnie i próbujemy odkryć, co to może być za emocja, skąd się wzięła. To nie jest łatwe, zwłaszcza w przypadku złości, bo współcześnie często robimy wszystko, by jej nie czuć. Kiedy jesteśmy nieprzyjemnie pobudzeni, wykonujemy mnóstwo różnych, mniej lub bardziej zdrowych, czynności, by to stłumić, ale złość nie zniknie, dopóki nie spełni swojej funkcji.(…) Złość jest jak wycie alarmu w domu. Sygnał: „Intruz wszedł na twój teren, broń się!”. Jeśli będziemy wciąż tylko wyłączać alarm, to w końcu może stać się krzywda. Ważne, by zrozumieć, co tę złość wywołało, i adekwatnie zareagować. Dla wielu uczestników warsztatów odkryciem jest to, że złość jest zwykle podszyta lękiem. Zaskakuje ich dojście do wniosku, że prawdziwym celem agresywnych zachowań nie jest zdominowanie drugiej osoby, postawienie na swoim czy wyżycie się, lecz lęk przed tym, że ktoś odejdzie, przed odsłonieniem swoich słabości czy uzależnieniem emocjonalnym od kogoś.(…) Złość to element układu odpowiadającego za reakcję „walcz lub uciekaj”, która pojawia się w odpowiedzi na zagrożenie, także wyobrażone, bo badania dowodzą, że mózg i ciało mogą reagować na nasze fantazję podobnie jak na rzeczywistość.(…)
Na terapię warto iść wtedy, kiedy problemy się nawarstwiły i nie ma pomysłu, co z nimi zrobić, kiedy wypróbowaliśmy już wszystko, co nam przyszło do głowy, a efektów brak. Kiedy istnieje realne zagrożenie, że agresja doprowadzi do poważnej straty. Gdy złość cały czas nam towarzyszy, gdy jest tłem dla wszystkich innych emocji, gdy przykleja się do wszystkiego, co popadnie, i przez to wybuchamy z byle powodu. Tego często doświadczają osoby, które mają albo bardzo ciężkie przeżycia z dzieciństwa, niedomknięte traumy, albo żyją w stałym poczuciu zagrożenia, są w chronicznym konflikcie z kimś bliskim. Na pewno też przyda się pomoc terapeuty, gdy dopuszczamy się przemocy, bo to znaczy, że już zaczęliśmy tracić świadomość tego, co się z nami dzieje. Wtedy dla własnego bezpieczeństwa i bezpieczeństwa bliskich dobrze jest spotkać się z profesjonalistą.”

„ROZPOZNAJ ZŁOŚĆ, ZANIM PRZERODZI SIĘ W AGRESJĘ.”
https://zwierciadlo.pl/psychologia/231800,1,rozpoznaj-zlosc-zanim-przerodzi-sie-w-agresje.read

„Macierzyństwo to opowieść o tym, że nie wiemy, szukamy i sprawdzamy, a nie o tym, że wiemy i robimy. Zaufanie do siebie...
23/04/2026

„Macierzyństwo to opowieść o tym, że nie wiemy, szukamy i sprawdzamy, a nie o tym, że wiemy i robimy. Zaufanie do siebie to w tej opowieści najważniejsza z kompetencji.”
- Katarzyna Półtorak

„Złość ma uzasadnienie społeczne. Ta emocja pozwala bronić swoich granic w sytuacji, gdy inni chcą je przekroczyć. Jest ...
16/04/2026

„Złość ma uzasadnienie społeczne. Ta emocja pozwala bronić swoich granic w sytuacji, gdy inni chcą je przekroczyć. Jest jak alarm: uwaga, obcy na moim terytorium. Kto się nie złości, ten ma problem z zaspokajaniem swoich potrzeb. Skąd ludzie mają wiedzieć, czego chcemy, jeśli im o tym nie mówimy, tylko każemy się domyślać?”
- dr hab. Jarosław Michałowski

Adres

Jedności Narodowej 69/12
Wroclaw
50-262

Telefon

+48608319667

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zza kozetki umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Zza kozetki:

Udostępnij

Kategoria