Zza kozetki

Zza kozetki Wrocławska Pracownia Psychoterapii i Rozwoju Osobistego, Gabinet Psychoterapii Najważniejsze, by być z sobą szczęśliwym i by czuć, że te wartości są Twoje.

Zaczyna się od chęci "zrobienia porządku w głowie i w sercu" lub po prostu w życiu. Ponieważ kwestia priorytetów życiowych i ich wartościowania to każdego indywidualna sprawa, nikomu to oceniać, mnie również. Rozumiem, że podczas, gdy dla jednych ważniejsza jest rodzina, dla innych jest to kariera, sława, pieniądze, czy realizacja marzeń. Jeżeli jednak czujesz, że Twój świat jest w chaosie i jest Ci z tym niewygodnie, chciałbyś wprowadzić wygodny dla siebie porządek, brak Ci pewności siebie, poczucia sensu w życiu, motywacji, radości, masz problemy natury relacyjnej, seksualnej lub somatycznej o podłożu emocjonalnym. Jeśli potrzebujesz wskazania właściwej drogi do rozwiązania tych lub innych, dręczących Cię trudności emocjonalnych, skorzystanie z pomocy psychoterapeuty będzie właściwym krokiem. Nie musi to oczywiście wcale oznaczać, że jesteś chory, bo psychoterapia to nie tylko leczenie zaburzeń. To przede wszystkim proces pozwalający na osiągnięcie większej samoświadomości i autonomiczności, na ogólny rozwój osobisty. O MNIE
Jestem psychologiem i psychoterapeutą z ponad 10-letnim doświadczeniem zawodowym, pracującym w nurcie psychodynamicznym. W swojej pracy kieruję się przede wszystkim indywidualnym rozumieniem każdego człowieka, dopasowaniem doświadczenia do jego potrzeb, bo skoro każdy człowiek jest inny, to każda psychoterapia jest niepowtarzalnym doświadczeniem. Prowadzę:
- konsultacje psychoterapeutyczne (dostępne również online),
- konsultacje pary,
- wsparcie psychologiczne w kryzysie (dostępne również online),
- psychoterapię indywidualną dorosłych i młodzieży
- psychoterapię pary
- psychoterapeutyczną opiekę okołoporodową
- psychoterapię seniorów
- diagnozę psychologiczną
- warsztaty rozwoju osobistego dla dorosłych
i młodzieży

Świadczę pomoc w zakresie:
- zaburzeń nastroju
- stanów depresyjnych i dystymicznych
- myśli samobójczych
- zaburzeń osobowości
- borderline
- zaburzeń lękowych
- zaburzeń relacji partnerskich i społecznych
- kryzysów emocjonalnych
- niskiego poczucia własnej wartości
- zaburzeń tożsamości
- zaburzeń okresu dojrzewania
- zaburzeń zachowania
- zaburzeń odżywiania
- molestowania seksualnego
- PTSD (zespołu stresu pourazowego)
- przemocy fizycznej i psychicznej
- zaburzeń psychosomatycznych
- zaburzeń seksualnych
- depresji okołoporodowej i poporodowej
- DDA
- DDD

Ukończyłam Szkołę Wyższą Psychologii Społecznej we Wrocławiu na kierunku psychologia kliniczna, podyplomowy kurs Socjoterapii i Treningu Interpersonalnego oraz Szkołę Psychoterapii Psychodynamicznej Krakowskiego Centrum Psychodynamicznego rekomendowanego oraz akredytowanego przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne i Psychiatryczne. Aktualnie podejmuję starania o uzyskanie certyfikatu psychoterapeuty. Wiedzę i umiejętności doskonaliłam uczestnicząc w wielu szkoleniach, m.in. z zakresu: przemocy w rodzinie, pracy terapeutycznej z dzieckiem po traumie, treningu zastępowania agresji, przemocy seksualnej, seksualności człowieka, pracy ze sprawcami przemocy domowej, pomocy psychologicznej osobom LGBTQ+. Doświadczenie zawodowe zdobyłam m.in. we współpracy z:
- Dziennym Ośrodkiem Psychiatrii i Zaburzeń Mowy dla Dzieci i Młodzieży,
- Ośrodkiem Terapii Uzależnień,
- Niepubliczną Poradnią Psychologiczno - Pedagogiczną,
- Oddziałem Dziennym Leczenia Nerwic,
- Fundacją Pomocy Ofiarom Przemocy w Rodzinie,
- Ośrodkami Interwencji Kryzysowej we Wrocławiu,
gdzie pozostawałam w kontakcie indywidualnym i grupowym z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi zgłaszającymi mniejsze i większe problemy natury emocjonalnej. Ponieważ uważam, że specyfika zawodu psychoterapeuty wymaga nieustannej pracy nad sobą i swoim wnętrzem ukończyłam indywidualną psychoterapię własną w nurcie psychodynamicznym oraz uczestniczyłam w kilku grupowych treningach interpersonalnych. Doświadczenia te znacząco wpłynęły na moją samoświadomość, osobiste nastawienie do skuteczności psychoterapii i pozwalają mi lepiej rozumieć "perspektywę pacjenta". Ale na tym nie koniec, ponieważ stale i niezmiennie troszczę się o podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych i osobistych, a ze względu na bezpieczeństwo pacjentów i komfort pracy, swoją praktykę psychoterapeutyczną poddaję regularnej superwizji. W swojej pracy kieruję się przekonaniem, że każdy ma w sobie potencjał do zmiany, kwestią jest znalezienie odpowiedniej drogi do jego wykorzystania. Ponieważ to nie ja będę żyła Twoim życiem, nie mogę oczywiście wiedzieć co jest dla Ciebie najlepsze. Mogę natomiast pomóc w poszukiwaniu własnych odpowiedzi. Zapraszam na spotkanie konsultacyjne, które do niczego jeszcze nie zobowiązuje, daje natomiast szansę, by spróbować i zdecydować, czy odpowiada Ci przestrzeń, kontakt i czy to „właściwy” dla Ciebie czas na zmiany. Zuzanna Ząbczyk-Straszko - psycholog, psychoterapeuta
Pracownia Psychoterapii i Rozwoju Osobistego "Zza kozetki"
Kontakt:
608319667
zzakozetki@gmail.com
zzakozetki-terapia.pl

Daniel Haybron, amerykański profesor filozofii badający zagadnienie szczęścia i dobrostanu, twierdzi, że my – zwłaszcza ...
07/01/2026

Daniel Haybron, amerykański profesor filozofii badający zagadnienie szczęścia i dobrostanu, twierdzi, że my – zwłaszcza w zachodniej kulturze – właściwie nie rozumiemy pojęcia szczęścia. Skłonni jesteśmy myśleć, że to jasno określony stan, który można osiągnąć. Tymczasem osoby, które określiłyby siebie jako generalnie w życiu szczęśliwe, rzadko kiedy odczuwają takie mityczne szczęście. Ich poczucie, że jest okej, polega na czymś zupełnie innym, a mianowicie na doświadczeniu zaangażowania w życie, które to doświadczenie Haybron nazywa vitality. To przekonanie, że nasze życie jest żywe i wartościowe, i my jesteśmy w nim żywi i wartościowi. Właśnie owo poczucie witalności, żywotności i dobrego funkcjonowania w świecie – zarówno z innymi, jak i w swojej skórze – jest tym, co można nazwać szczęściem. Tylko że to inne szczęście niż takie, o którym mówi tzw. poppsychologiczny wellness.
- Anna Król-Kuczkowska

A więc, kolejny rok już prawie za nami. Dziękujemy, że korzystacie z naszego wsparcia i inspirujecie się tutejszymi treś...
31/12/2025

A więc, kolejny rok już prawie za nami. Dziękujemy, że korzystacie z naszego wsparcia i inspirujecie się tutejszymi treściami.
Niezależnie od tego, jakie macie plany na świętowanie, życzymy wam udanej zabawy sylwestrowej oraz wielu ważnych i rozwojowych doświadczeń w 2026 roku, i tych przyjemnych i tych wymagających, budujących wytrzymałość, wiarę w siebie i poczucie sprawczości, motywujących do osiągania kolejnych upragnionych celów. Niech te doświadczenia prowadzą was niezmiennie ku większej samoświadomości i dojrzałości.
Szczęśliwego Nowego Roku!

Spokoju, który niesie zdrowie, wytchnienie i poczucie bezpieczeństwa,Bliskości, która darzy czułością,  robi przestrzeń ...
24/12/2025

Spokoju, który niesie zdrowie, wytchnienie i poczucie bezpieczeństwa,
Bliskości, która darzy czułością, robi przestrzeń na autentyczność i buduje intymność,
Radości, która dodaje energii, napawa nadzieją na dobre i zachęca do działania,
Uważności, która budzi refleksję i zadumę, zaprasza kreatywność.
Wyrozumiałości, względem siebie i świata, która pozwoli nam wszystkim być po prostu ludźmi.
Wesołych Świąt!

„(...) Mam przekonanie, że bliskość to słowo ‘wytrych’. Niby oczywiste, niby wszyscy wiedzą, ale koniec końców nie ma ja...
21/12/2025

„(...) Mam przekonanie, że bliskość to słowo ‘wytrych’. Niby oczywiste, niby wszyscy wiedzą, ale koniec końców nie ma jasności czym naprawdę jest.(…) Ludzie, często mówiąc o bliskości, identyfikują się tylko z tą częścią drugiego człowieka, która im się podoba, którą akceptują. Natomiast realna bliskość polega na byciu z kimś, kto nie jest idealny, ale mimo tego przeważa rodzaj sympatii i czegoś dobrego, co się między ludźmi wydarza. To jest dojrzała bliskość. Mnie podoba się definicja, według której, bliskość między ludźmi jest wtedy, kiedy znają swoje zalety, ale też wady, jednak nie wykorzystują ich przeciwko sobie.
Tak, bliskość jest też rodzajem zaufania, kiedy mogę się odsłonić przed drugim człowiekiem i nie bać się zranienia. Wtedy można mówić o prawdziwym związku czy relacji, bo człowieka nie da się podzielić na pół i wybrać tylko tej jego części, która jest fajna, i z którą jest nam przyjemnie.(...)
Czy tego chcemy, czy nie, Święta to czas, kiedy nasze relacje z ważnymi dla nas osobami bierzemy pod lupę. Sięgamy pamięcią czasów dzieciństwa i wszystkich Wigilii przy rodzinnym stole, nawet tych, z którymi wiążą się często trudne wspomnienia. Nie zliczę ile razy słyszałam, że dla wielu, to najgorszy czas w roku… Łatwiej więc nie pamiętać albo rzucić się w wir świątecznych przygotowań – gotowania, kupowania prezentów, sprzątania czy pracy – by choć przez moment nie myśleć o tym, jak daleko nam do siebie. Dlaczego to takie trudne?(...)
Każdy z nas ma swoją miarę bliskości. Uczymy się tego od dziecka, wynosimy z domu, najczęściej jako powielenie lub zaprzeczenie relacji z rodzicami. Dzieci są blisko organicznie. Potrzebują dotyku, przytulenia, poczucia, że mama przyjdzie zawsze, na każde zawołanie.
Kiedy dorośniemy, warto zadać sobie pytanie, co faktycznie oznacza dla nas bliskość w relacjach rodzinnych. Jak ją rozumiemy, jak możemy być blisko innych, ale też jaka jest nasza potrzeba bliskości, zwłaszcza taka, w której możemy dawać, nie tylko brać. Definicja bliskości zawsze będzie subiektywna, bo odnosi się do naszych potrzeb.(...)
(...) żyjemy w czasach, w których media narzucają nam obraz tego, jak powinno wyglądać nasze życie? Wystarczy przyjrzeć się reklamom. Wszystkie prezentują wyidealizowany obraz rodziny, który w rzeczywistości rzadko kiedy istnieje, bo przecież w relacjach międzyludzkich nigdy tak nie jest.(...) Wokół nas jest mnóstwo papierowych, cukierkowych obrazków, które są niezwykle pociągające, ale jednocześnie płytkie, bardzo fasadowe i niezdrowe.(...) Prawda o życiu jest taka, że nawet w najlepszych związkach i rodzinach, dzieją się trudne rzeczy i tylko umiejętność bycia z tymi dobrymi i trudnymi daje gwarancję pełnego związku. Każda skrajność jest zła, a każda idealizacja kończy się dewaluacją. Więc z relacjami jest tak jak ze zdrowiem. Raz na jakiś czas warto się wsłuchać w swój organizm, pójść do lekarza, czasem poddać leczeniu, bo wcześnie wykryta choroba jest uleczalna. Tak samo jest ze związkami. Zwracanie uwagi na różne trudne aspekty, na to, co nas uwiera, może rani, czego nie było, a co się pojawiło i wczesne identyfikowanie objawów, może zapobiec oddaleniu się od siebie.
Poza tym, czasy zawsze jakieś są. Tak było od zawsze. Owszem, obecnie liczy się bezrefleksyjna konsumpcja, ale to nie znaczy, że równie bezrefleksyjnie mamy temu ulegać. Życie polega też na umiejętności zatrzymania się i zadania sobie pytania "zaraz, ale o co tutaj chodzi". Czy na przykład święta to lukrowany obrazek rodzinnego spotkania, czy może mają one bardziej znaczenie duchowe w kontekście spotkania z bliskimi, prawdziwego kontaktu z nimi…
Brak uważności i wewnętrznego rozeznania mogą sprzyjać nakręcaniu spirali stresu. Zatrzymanie się, umiejętność niepoddawania się impulsom, zachowanie trzeźwości umysłu, są oznaką dojrzałości, która z kolei chroni nas przed zamieszaniem świata zewnętrznego. Pomaga dojść do tego, co dla nas ważne, a przede wszystkim do tego, co w życiu wartościowe. W kontekście świąt, uważność skierowana do wewnątrz pozwoli nam zadać sobie pytania: jak chcemy spędzić ten czas, z kim, co jest ważne w tym czasie, czy faktycznie gotowanie i sprzątanie, czy może jednak coś innego. Chociaż to niezwykle trudno dostrzec, ale my naprawdę mamy wybór. Możemy wziąć to, co dla nas dobre.(...)
(...) w bliskości chodzi nie tylko o uważność, ale też o umiejętność rozpoznawania cudzych potrzeb. Bliskość to pewien rodzaj ścierania się moich potrzeb i czyichś potrzeb, które najczęściej są przecież bardzo różne. Jeśli potrafię rozpoznać potrzeby nie tylko swoje, lecz także drugiego człowieka, można mówić już o pewnej dojrzałości wewnętrznej.(...) Nazwanie własnych i cudzych potrzeb jest podstawą do tego, żeby się porozumieć, żeby być blisko. Ludzie bardzo często mówią o bliskości, ale potem okazuje się, że im nie wychodzi. Nie wychodzi im, bo najczęściej nie potrafią rozmawiać o swoich potrzebach, nie potrafią ich nazywać.(...) Ludzie tego nie robią, nie pytają się o potrzeby, ponieważ boją się, że będą musieli je zaspokoić. To oczywiście nie jest prawdziwe. Potrzeby są jedynie potrzebami, i to nie znaczy, że wszystkie trzeba zaspokoić.(...) Potrzeba to nie jest rozkaz.(...)
Elementem bliskości jest też obecność i kiedy przychodzą mi na myśl różne świąteczne obrazki, to pojawia się też między innymi taki, gdzie ludzie zamiast razem porozmawiać prędzej pooglądają telewizję.(...) Jestem jako ktoś, kto słucha, jestem jako ktoś, kto się dzieli tym, co się ze mną dzieje, jestem dla ciebie i daję ci tą moją obecność odczuć. Chodzi w tym o autentyczność, o jakąś prawdę, którą ten drugi człowiek poczuje. Bez uważności nie ma dojrzałości.(...) trzeba jednak wziąć pod uwagę, że oni wspólnie tę sytuację tworzą, i że to nie dzieje się tylko w święta, ale przecież musi się dziać na co dzień. Więc jeśli razem je stworzyli, to tylko razem mogą je zmienić. Jedna osoba sama nie zmieni. Żeby zmienić cokolwiek, należy zamiast szukać winy, najpierw zrozumieć jak to się u nas dzieje, skąd to się bierze.(...) Wtedy pojawia się możliwość, żeby zamiast narzekać, zrobić z tego ciekawy rodzaj poznawania siebie i faktycznego usłyszenia perspektywy drugiego człowieka. Wtedy mamy szansę otworzyć dyskusję, w której jest miejsce na przedstawienie swoich stanowisk, jak rozumiemy różne rzeczy, a nie na kłótnię kto ma rację. To jest dojrzała ciekawa dyskusja, gdzie różnice mogą zbliżyć.(...)
(...) to, co najcenniejszego, można dać drugiemu człowiekowi – to czas i uwaga…
I to są akurat dobra organiczne, których nie kupimy w żadnym supermarkecie, bo mamy je w sobie. To relatywnie mało kosztuje, ale dla drugiego, ważnego dla nas człowieka jest absolutnie bezcenne.(...)"

„BLISKOŚĆ W XXI WIEKU. LUBIMY UŻYWAĆ TEGO SŁOWA, ALE NIE WIEMY, CO SIĘ ZA NIM KRYJE.”
https://natemat.pl/165943,bliskosc-w-XXI-wieku-lubimy-uzywac-tego-slowa-ale-nie-wiemy-co-sie-za-nim-kryje

„Nie stajemy się oświeceni, wyobrażając sobie światło, lecz czyniąc ciemność świadomą.”- Carl Gustaw JungW psychoterapii...
17/12/2025

„Nie stajemy się oświeceni, wyobrażając sobie światło, lecz czyniąc ciemność świadomą.”
- Carl Gustaw Jung

W psychoterapii ukierunkowanej na wgląd, (m.in. psychoterapii psychodynamicznej), szczególną uwagę poświęca się eksplorowaniu tych, często najskrzętniej ukrytych zakamarków ludzkiej psychiki, w potocznym odbiorze rozumianych jako ciemne i nieprzyjemne; wierząc, że samo ich poznanie, a następnie zaakceptowanie i oswojenie/zaopiekowanie wnosi do życia pacjenta bardzo ważne dopełnienie w sposobie rozumienia siebie i poprawę jego funkcjonowania.
Osoby zainteresowane tak pełnowymiarowym rozumieniem siebie, zapraszamy do współpracy:
https://zzakozetki-terapia.pl/

„(…) Po co nam duchowość?Po to, żeby znaleźć sens naszej ludzkiej egzystencji, odpowiedzieć sobie na pytania: Kim jestem...
14/12/2025

„(…) Po co nam duchowość?
Po to, żeby znaleźć sens naszej ludzkiej egzystencji, odpowiedzieć sobie na pytania: Kim jestem? Po co tu jestem? Duchowość można zagłuszyć na różne sposoby: coraz więcej pracując, pijąc, kupując, bawiąc się, ale to przeważnie nie najlepiej się kończy. Pytania o sens życia zadajemy sobie na ogół w drugiej połowie życia. Nie tylko dlatego, że wtedy przychodzi świadomość naszej śmiertelności, ale – jak zauważył Jung – także dlatego, że zaczynamy integrować tak zwany cień, czyli to, co do tej pory wypieraliśmy. Zaspokojone duchowe życie przestaje być przypadkowe i niezakorzenione, staje się uporządkowane, ma swój punkt odniesienia. Ludzie praktykujący duchowość potrafią łatwiej pokonywać przeciwności losu, cieszą się lepszym zdrowiem.(…)
Obserwujemy epidemię depresji, nie tej klinicznej (oczywiście, taką też się diagnozuje), ale polegającej na egzystencjalnym cierpieniu, utracie poczucia satysfakcji. Można postawić hipotezę, że skarlał w nas aspekt duchowy i zaczęło się gwałtowne łaknienie sensu.(…) Psychologowie nie mają wątpliwości, że aby człowiek czuł się szczęśliwy i spełniony, musi dbać o duchowość.(…)
(…) człowiek szuka poczucia szczęścia na trzy sposoby: poprzez hedonizm, czyli przyjemności: zabawę, rozrywki, dobra materialne. Po drugie, poprzez zaangażowane życie: pasję, pracę. Ale jest jeszcze trzeci sposób – transcendentny. Oznacza szukanie sensu poza sobą, coś, co Amerykanie określają: larger than life (większe niż życie). Pomaganie bez oczekiwania wzajemności, działanie nie dla wygody, pieniędzy, ale dla innych. Na tym poziomie poczucie sensu spotyka się z duchowością.[Seligman] (…)
Bycie potrzebnym, pomaganie, dzielenie się, wdzięczność – to aspekty wpisane właściwie w każdą tradycję duchową.(…)
Idą święta, czas wyjątkowy nie tylko dla wierzących. Dobrze by było, gdyby udało nam się znaleźć choć jeden moment przeżycia duchowego, czy to z kimś bliskim, czy z Bogiem. Moment szczególny, nie na automatycznym pilocie, na jakim żyjemy.(…)

„BARIERĄ DLA DUCHOWOŚCI NIE JEST BOGACTWO, ALE PRZYWIĄZANIE DO NIEGO - MÓWI PSYCHOLOŻKA JOANNA HEIDTMAN.”
https://zwierciadlo.pl/psychologia/353114,1,duchowosc-w-naszych-czasach-rozmowa-z-psycholozka-joanna-heidtman.read?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTEAAR1lo0A_nEEliAQHqoyeXR6t5lWa-e4LAPsdlb6WL0I-m4bErOqTow0-ezU_aem_Y3hGDIxRdWWNkl_bbEQIkg

„Co to za relacja, w której nie pokazujemy swoich emocji? Nie znamy siebie takimi, jakimi jesteśmy. Tłumienie emocji sta...
10/12/2025

„Co to za relacja, w której nie pokazujemy swoich emocji? Nie znamy siebie takimi, jakimi jesteśmy. Tłumienie emocji staje się narzędziem autokreacji. Takie relacje nie wzbudzają zaufania, bo bez emocji nie wiem, kim naprawdę jest ta druga osoba.”
- dr hab. Jarosław Michałowski

„(…) próba sięgnięcia ideału jest iluzją. Jeżeli konsultując pacjenta przed podjęciem psychoterapii słyszę, że chciałby ...
07/12/2025

„(…) próba sięgnięcia ideału jest iluzją. Jeżeli konsultując pacjenta przed podjęciem psychoterapii słyszę, że chciałby być kimś innym, inną wersją siebie – bardzo mocno na to reaguję. Jestem przekonana, że nie temu służy dobrze prowadzona terapia, i w ogóle nie zmierza ona w kierunku stania się przez pacjenta kimś zupełnie innym, niż jest. Przeciwnie, pozwala człowiekowi odnaleźć się takim, jaki jest, w zdrowszy niż do tej pory sposób, z całym bagażem często niełatwych doświadczeń i ograniczeń. Tymczasem popwellnessowe podejście mówi jak w reklamie: „Możesz wszystko, tylko musisz zachcieć”. A to nie jest prawda (…)
Nasze ograniczenia nie zawsze są zależne od nas.(…) czasem mamy na nie wpływ, ale bardzo często nie. Bo nieprawdą jest, że wszyscy mamy równe szanse i wystarczy tylko chcieć, żeby osiągnąć wszystko. Już od wieku dziecięcego pozycja wyjściowa ludzi diametralnie się różni, począwszy od sytuacji materialnej – która przekłada się na możliwości edukacyjne i kondycję zdrowotną – aż po rodzinę, która albo jest psychologicznie zasobna, albo uboga, co przekłada się na późniejsze zdrowie psychiczne. Tylko że nie zgadza się to z podejściem „bądź szczęśliwy, możesz wszystko”. W pewnym kolorowym piśmie widziałam kiedyś tytuł poppsychologicznego wywiadu: „Możesz zmienić wszystko, nawet swoją przeszłość”. Bardzo bym chciała wiedzieć, jak to się robi!(…) Wtedy często zaczynamy siebie, swoje ciało, ale też niestety swoich bliskich traktować jak wyczynowy obszar działania, projekt. Więc zakładamy, że (…) można szukać idealnej miłości, chronić się przed rozczarowaniem i frustracją, zaprzeczać upływowi czasu i zawsze wyglądać jak dwudziestokilkulatek.(…) W pogoni za dobrostanem raczej nie myślimy o swoim funkcjonowaniu z innymi. W cenie jest robienie czegoś dla siebie – a nie dla świata czy społeczności. Nawet budowanie relacji ma przede wszystkim przynieść korzyść nam samym.(…)
Niezwykle ważna w funkcjonowaniu człowieka jest zdolność do przeżywania mniej „dobrostanowej” strony życia – cierpienia, bólu, rozczarowania. Tymczasem wellness obiecuje, że kiedy do jakiegoś punktu dobrniemy, to będziemy szczęśliwi.(…)
Życie boli, a nieuniknionym ludzkim doświadczeniem jest samotność – nie uciekniemy od niej, choćbyśmy byli w bardzo dobrych relacjach. To są podstawowe doświadczenia, z którymi każdy z nas musi umieć sobie radzić i je znosić. I być może w tym tkwi kusząca obietnica wellnessu. Że można od tego bólu, samotności i dyskomfortu się uwolnić. Jeśli tylko się wystarczająco sprytnie zorganizuje swoje życie.(…)
Fantazjujemy o systemie aplikacji zdrowej diety i rozwoju duchowego, który zapewni nam szczęście i równowagę. Co oczywiście jest iluzją, bo rozczarowanie i frustracja są wpisane w ludzką kondycję. A my cały czas próbujemy ich unikać. I właśnie na tej naszej fantazji wielu guru wellnessowo-zdrowotnych bazuje i z niej korzysta. Obawiam się, że to handlowanie spokojem i ukojeniem jest bardzo dochodowe. Dlatego dobrze być świadomym, że każdy z nas ma w sobie dziecięcą część, pragnienie wszechpotężnego, chroniącego rodzica i że łatwo jest ją obudzić i wykorzystać.(…) Bo nie istnieje żaden wszechpotężny rodzic, który nas ochroni przed całym złem tego świata – przed chorobami, przed śmiercią czy przed bólem fizycznym i psychicznym.(…) Im więcej dokoła nieprzewidywalności, tym większe zapotrzebowanie na takich opowiadaczy świata, którzy obiecują wytłumaczyć nam, na czym to wszystko polega (…)”

„DLACZEGO PRAGNIEMY BYĆ NAJLEPSZĄ WERSJĄ SIEBIE. I KTO NA TYM ZARABIA?”
https://www.tygodnikpowszechny.pl/dlaczego-pragniemy-byc-najlepsza-wersja-siebie-i-kto-na-tym-zarabia-191929

"To również obietnica pop-psychologii - że człowiek idealnie może funkcjonować osobno, że jest samokszałtowalnym, odrębn...
03/12/2025

"To również obietnica pop-psychologii - że człowiek idealnie może funkcjonować osobno, że jest samokszałtowalnym, odrębnym bytem. Odpowiada tylko za swoje uczucia i oczywiście, nie ponosi żadnej odpowiedzialności za uczucia innych. Tymczasem to sprzeczne z tym, jak w rzeczywistości funkcjonujemy - na poziomie psychicznym, emocjonalnym, ale też neurologicznym. Nasze ciała są niezwykle społecznymi konstrukcjami. Mózg od dawna nazywany jest wręcz organem społecznym.
Potrzebujemy innych, aby móc stawać się sobą, aby się rozwijać, dzielić radość, ale też ból i nieszczęścia."
- Anna Król-Kuczkowska, za: Laboratorium Psychoedukacji

„(…) Trafna jest uwaga S. Kuntzego: „Nigdy żadnemu pokoleniu tak sie nie powiodło i żadne pokolenie nie zostawialo potom...
30/11/2025

„(…) Trafna jest uwaga S. Kuntzego: „Nigdy żadnemu pokoleniu tak sie nie powiodło i żadne pokolenie nie zostawialo potomkom tak spustoszonego świata".(…)
Odkąd zaczęliśmy w sposób istotny, celowo i świadomie, chociaż nie zawsze mądrze, odpowiedzialnie i z troską o przyszłość ingerować w swoje środowisko przyrodnicze, żyjemy w erze antropocenu. (…) Jest to era niszczenia środowiska przez ludzi.(…)
Postęp wiedzy, techniki, cywilizacji, wyposażył nas też w równie potężne narzędzia niszczenia środowiska społecznego. To (…) napawa nas lękiem o przyszłość i zmusza do zastanowienia się, jakie będzie przyszłe społeczeństwo i w jaką fazę degradacji środowiska społecznego już wkroczyliśmy (…)
Kłamstwo jest jedną z najbardziej charakterystycznych cech naszych czasów. Kłamią prawie wszyscy, wszędzie i przy każdej okazji, niekiedy nawet mimowolnie, bez specjalnej potrzeby i żenady. Kłamstwo i oszustwo poniekąd weszło ludziom w krew. Być może dlatego, że stało się skutecznym orężem w walce o władzę, w konkurencji biznesowej i w rywalizacji między ludźmi o przetrwanie we współczesnej rzeczywistości społecznej, w której trzeba kierować się maksymą „kłamię, więc jestem”.(…)
Świadomość niewłaściwości tępieje proporcjonalnie do rozwoju cywilizacji zachodniej, relatywizmu etycznego, liberalizmu, i konsumpcjonizmu. Dlatego ludzie w coraz mniejszym stopniu kierują się wewnętrzną „busolą moralną”, która kiedyś pozwalała im dostatecznie ostro rozróżniać dobro od zła, a rzeczy wstydliwe od niewstydliwych. Relatywizacja rozmywa tę granicę, a ideologia konsumpcjonizm każe ludziom swobodnie i bez skrupułów przekraczać ją, gdy najwyższą wartością i celem życia jest konsumpcja wszelkich dóbr materialnych i bogacenie się.(…)
Dla epoki bezwstydu charakterystyczny jest bezwstyd kłamstwa, roszczeń i zachowań. To, że mało kto wstydzi się kłamstwa, wynika z umasowienia łgarstwa. Stało się ono w dużej mierze za sprawą reklamy tak nagminne i powszednie, że nie jest czymś wyjątkowym, lecz - niestety - społecznie akceptowanym i nie razi ani tych, którzy wysłuchują kłamstw, ani tych, którzy operują kłamstwami na co dzień - co uprawia się powszechnie, staje się normą społeczną i nie trzeba się tego wstydzić. (…)
Roszczenia też spowszednialy i nie są uznawane za coś wstydliwego; wręcz przeciwnie, są oznaką normalności. Coraz bardziej popularne są zachowania frywolne, niegodne i budzące niesmak i oburzenie ludzi wychowanych na odwiecznych wartościach i zasadach ładu społecznego oraz na kanonach tradycyjnej estetyki. Coraz częściej ma się do czynienia z erozją dawnych wartości i łamaniem reguł dobrego zachowania; uznaje się to za oznakę postępowości i usprawiedliwia, traktując jak „naturalny bunt młodości“, który w sposób nieuzasadniony przenosi się na wiek dojrzały (…)
Cynizmem nazywa się postawę życiową, którą charakteryzuje nieuznawanie obowiązujących zasad etycznych i lekceważące odnoszenie się do powszechnie szanowanych pojęć, prawa, autorytetów, osób i instytucji, a także - na co zwracam szczególną uwagę - przyjmowanie przeciwstawnych postaw, podejmowanie diametralnie różnych działań i głoszenie sprzecznych twierdzeń, poglądów i opinii.(…) cynizm rodzi się z rozczarowania. A wcale nie brak nam już teraz powodów do rozczarowań i liczba ich będzie wzrastać. Z upływem czasu doznajemy ich coraz więcej na każdym kroku,(…) Rozczarowujemy się z powodu niespełnionych oczekiwań i celów, chociaż z początku wydawały się one wielce prawdopodobne. Ale niespodziewane lub przypadkowe sytuacje, których w turbulentnym świecie, a zwłaszcza w bardzo dynamicznej rzeczywistości społecznej jest coraz więcej, pokrzyżowały nasze plany.
Rozczarowują nas ludzie, w których pokładaliśmy duże nadzieje i obdarzali wielkim zaufaniem, kiedy okazało się, że nas zawiedli.(…) Cynizm - tak jak kłamstwo i bezwstyd - przekształcił się w instrument przetrwania we współczesnej rzeczywistości społecznej.(…)”

No i tak to się kręci…szybko, intensywnie i bez refleksji. A gdybyśmy zatrzymali się na chwilę i zastanowili za czym właściwie tak pędzimy? Ten tekst na to pytanie odpowiedzi raczej nie udzieli, ale inspiracją do zatrzymania już być może.

„EPOKA ŁGARSTW, BEZWSTYDU I CYNIZMU.”
https://www.sprawynauki.edu.pl/archiwum/dzialy-wyd-elektron/288-filozofia-el/3078-epoka-garstw-bezwstydu-i-cynizmu

"Związek symbiotyczny opiera się na nieprawdzie i po jakimś czasie obie strony zaczynają ową nieprawdę nieświadomie wycz...
26/11/2025

"Związek symbiotyczny opiera się na nieprawdzie i po jakimś czasie obie strony zaczynają ową nieprawdę nieświadomie wyczuwać. Na początku wierzą w iluzję, że ciążącego nieznośnie poczucia podstawowej samotności i odpowiedzialności za swoje życie można uniknąć przez bliski związek z innym człowiekiem. A przecież każdy z nas jest oddzielną osobą i musi się z tą oddzielnością zmierzyć – wtedy dopiero gdy ją uzna, może wejść w dojrzały związek. Inaczej kolejne związki będą namiastkami, desperacką walką o stopienie się z kimś drugim na stałe. Nieodmiennie będą następowały rozczarowania, gdyż każda próba zmniejszania przez którąkolwiek z osób wszechogarniającej wspólnoty, ustalenia odrębnych obszarów odczytywana jest jako zagrożenie z trudem zbudowanego bezpieczeństwa."
- Zofia Milska-Wrzosińska

Pary oraz małżeństwa mierzące się z trudnościami w związku wymagającymi wsparcia specjalisty, zapraszamy na konsultacje i/lub psychoterapię partnerską:
https://zzakozetki-terapia.pl/oferta/psychoterapia-pary/?backTo=oferta

„(…) „Nic się nie stało”, „mnie to nie rusza”, „spłynęło to po mnie jak po kaczce” (…) Złościsz się, gdy bliscy naruszaj...
23/11/2025

„(…) „Nic się nie stało”, „mnie to nie rusza”, „spłynęło to po mnie jak po kaczce” (…)
Złościsz się, gdy bliscy naruszają twoje granice, ale na zewnątrz pokazujesz kamienną twarz. Czujesz smutek, bo zawiódł cię najlepszy przyjaciel, lecz ty udajesz, że nic takiego się nie stało. Tłumienie trudnych emocji nie pozostaje bez konsekwencji. Cierpi na tym dobrostan psychiczny, zaczyna też szwankować zdrowie fizyczne. „Dzielenie się trudnymi emocjami wymaga odwagi, której często nam brakuje” – mówi psycholog dr hab. Jarosław Michałowski, prof. Uniwersytetu SWPS. Jak się ośmielić i wyrazić smutek czy złość? I dlaczego warto?(…)”

Dziś tytułem wstępu tylko tyle (na zachętę). Zdecydowanie więcej w linku poniżej. Kto chętny, ma przestrzeń w głowie i codzienności, niech czyta. Dobrej niedzieli 🙂

„PRZEPRASZAM, ŻE CZUJĘ. DO CZEGO PROWADZI TŁUMIENIE TRUDNYCH EMOCJI.”
https://web.swps.pl/strefa-psyche/blog/relacje/21019-przepraszam-ze-mam-emocje-do-czego-prowadzi-tlumienie-trudnych-emocji

Adres

Jedności Narodowej 69/12
Wroclaw
50-262

Telefon

+48608319667

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zza kozetki umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Zza kozetki:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria