Zza kozetki

Zza kozetki Wrocławska Pracownia Psychoterapii i Rozwoju Osobistego, Gabinet Psychoterapii Najważniejsze, by być z sobą szczęśliwym i by czuć, że te wartości są Twoje.

Zaczyna się od chęci "zrobienia porządku w głowie i w sercu" lub po prostu w życiu. Ponieważ kwestia priorytetów życiowych i ich wartościowania to każdego indywidualna sprawa, nikomu to oceniać, mnie również. Rozumiem, że podczas, gdy dla jednych ważniejsza jest rodzina, dla innych jest to kariera, sława, pieniądze, czy realizacja marzeń. Jeżeli jednak czujesz, że Twój świat jest w chaosie i jest Ci z tym niewygodnie, chciałbyś wprowadzić wygodny dla siebie porządek, brak Ci pewności siebie, poczucia sensu w życiu, motywacji, radości, masz problemy natury relacyjnej, seksualnej lub somatycznej o podłożu emocjonalnym. Jeśli potrzebujesz wskazania właściwej drogi do rozwiązania tych lub innych, dręczących Cię trudności emocjonalnych, skorzystanie z pomocy psychoterapeuty będzie właściwym krokiem. Nie musi to oczywiście wcale oznaczać, że jesteś chory, bo psychoterapia to nie tylko leczenie zaburzeń. To przede wszystkim proces pozwalający na osiągnięcie większej samoświadomości i autonomiczności, na ogólny rozwój osobisty. O MNIE
Jestem psychologiem i psychoterapeutą z ponad 10-letnim doświadczeniem zawodowym, pracującym w nurcie psychodynamicznym. W swojej pracy kieruję się przede wszystkim indywidualnym rozumieniem każdego człowieka, dopasowaniem doświadczenia do jego potrzeb, bo skoro każdy człowiek jest inny, to każda psychoterapia jest niepowtarzalnym doświadczeniem. Prowadzę:
- konsultacje psychoterapeutyczne (dostępne również online),
- konsultacje pary,
- wsparcie psychologiczne w kryzysie (dostępne również online),
- psychoterapię indywidualną dorosłych i młodzieży
- psychoterapię pary
- psychoterapeutyczną opiekę okołoporodową
- psychoterapię seniorów
- diagnozę psychologiczną
- warsztaty rozwoju osobistego dla dorosłych
i młodzieży

Świadczę pomoc w zakresie:
- zaburzeń nastroju
- stanów depresyjnych i dystymicznych
- myśli samobójczych
- zaburzeń osobowości
- borderline
- zaburzeń lękowych
- zaburzeń relacji partnerskich i społecznych
- kryzysów emocjonalnych
- niskiego poczucia własnej wartości
- zaburzeń tożsamości
- zaburzeń okresu dojrzewania
- zaburzeń zachowania
- zaburzeń odżywiania
- molestowania seksualnego
- PTSD (zespołu stresu pourazowego)
- przemocy fizycznej i psychicznej
- zaburzeń psychosomatycznych
- zaburzeń seksualnych
- depresji okołoporodowej i poporodowej
- DDA
- DDD

Ukończyłam Szkołę Wyższą Psychologii Społecznej we Wrocławiu na kierunku psychologia kliniczna, podyplomowy kurs Socjoterapii i Treningu Interpersonalnego oraz Szkołę Psychoterapii Psychodynamicznej Krakowskiego Centrum Psychodynamicznego rekomendowanego oraz akredytowanego przez Polskie Towarzystwo Psychologiczne i Psychiatryczne. Aktualnie podejmuję starania o uzyskanie certyfikatu psychoterapeuty. Wiedzę i umiejętności doskonaliłam uczestnicząc w wielu szkoleniach, m.in. z zakresu: przemocy w rodzinie, pracy terapeutycznej z dzieckiem po traumie, treningu zastępowania agresji, przemocy seksualnej, seksualności człowieka, pracy ze sprawcami przemocy domowej, pomocy psychologicznej osobom LGBTQ+. Doświadczenie zawodowe zdobyłam m.in. we współpracy z:
- Dziennym Ośrodkiem Psychiatrii i Zaburzeń Mowy dla Dzieci i Młodzieży,
- Ośrodkiem Terapii Uzależnień,
- Niepubliczną Poradnią Psychologiczno - Pedagogiczną,
- Oddziałem Dziennym Leczenia Nerwic,
- Fundacją Pomocy Ofiarom Przemocy w Rodzinie,
- Ośrodkami Interwencji Kryzysowej we Wrocławiu,
gdzie pozostawałam w kontakcie indywidualnym i grupowym z dziećmi, młodzieżą i dorosłymi zgłaszającymi mniejsze i większe problemy natury emocjonalnej. Ponieważ uważam, że specyfika zawodu psychoterapeuty wymaga nieustannej pracy nad sobą i swoim wnętrzem ukończyłam indywidualną psychoterapię własną w nurcie psychodynamicznym oraz uczestniczyłam w kilku grupowych treningach interpersonalnych. Doświadczenia te znacząco wpłynęły na moją samoświadomość, osobiste nastawienie do skuteczności psychoterapii i pozwalają mi lepiej rozumieć "perspektywę pacjenta". Ale na tym nie koniec, ponieważ stale i niezmiennie troszczę się o podnoszenie swoich kwalifikacji zawodowych i osobistych, a ze względu na bezpieczeństwo pacjentów i komfort pracy, swoją praktykę psychoterapeutyczną poddaję regularnej superwizji. W swojej pracy kieruję się przekonaniem, że każdy ma w sobie potencjał do zmiany, kwestią jest znalezienie odpowiedniej drogi do jego wykorzystania. Ponieważ to nie ja będę żyła Twoim życiem, nie mogę oczywiście wiedzieć co jest dla Ciebie najlepsze. Mogę natomiast pomóc w poszukiwaniu własnych odpowiedzi. Zapraszam na spotkanie konsultacyjne, które do niczego jeszcze nie zobowiązuje, daje natomiast szansę, by spróbować i zdecydować, czy odpowiada Ci przestrzeń, kontakt i czy to „właściwy” dla Ciebie czas na zmiany. Zuzanna Ząbczyk-Straszko - psycholog, psychoterapeuta
Pracownia Psychoterapii i Rozwoju Osobistego "Zza kozetki"
Kontakt:
608319667
zzakozetki@gmail.com
zzakozetki-terapia.pl

Z okazji tegorocznych Świąt Wielkanocnych, przesyłamy życzenia: zdrowia, spokoju i wytchnienia, ciepła, czułości i wyroz...
04/04/2026

Z okazji tegorocznych Świąt Wielkanocnych, przesyłamy życzenia: zdrowia, spokoju i wytchnienia, ciepła, czułości i wyrozumiałości dla siebie i innych oraz nadziei i wiosennej energii do realizacji wymarzonych lub wytyczonych celów.
Wesołych Świąt!
- Pracownia Psychoterapii i Rozwoju Osobistego „Zza kozetki”

„Dbanie o siebie wciąż jest w naszej kulturze jakoś podejrzane, choć powoli się to zmienia. Wychwalana jest dyscyplina, ...
01/04/2026

„Dbanie o siebie wciąż jest w naszej kulturze jakoś podejrzane, choć powoli się to zmienia. Wychwalana jest dyscyplina, samozaparcie i surowe wymagania wobec siebie. Istnieje wiele poradników poświęconych temu, jak się jeszcze bardziej spinać i sprężać, by więcej osiągnąć i być lepszym człowiekiem. Tak jakby coś było nie w porządku z byciem dla siebie łagodnym i życzliwym.(…)
Terapia polega na zajmowaniu się sobą. Po to, by mieć się lepiej, i po to, by innym było z nami lepiej. I zwykle jedno z drugim, wbrew obiegowym opiniom, idzie w parze.”
- Joanna Piekarska

Może przygotowania do Świąt też warto zacząć od siebie..?
Osoby zainteresowane pogłębioną pracą nad sobą, zapraszamy na psychoterapię: https://zzakozetki-terapia.pl/

„(…) Doświadczamy głębokiej ingerencji wojny w psychikę, w nasze emocje i intymność, na poziomie indywidualnym i zbiorow...
29/03/2026

„(…) Doświadczamy głębokiej ingerencji wojny w psychikę, w nasze emocje i intymność, na poziomie indywidualnym i zbiorowym. To jak z covidem – wszyscy w tym byliśmy, uczestniczymy w jednej rzeczywistości społecznej, która bardzo na nas wpływa i modeluje nasze życie, czy tego chcemy, czy nie. Możemy ją różnie interpretować, różnie przeżywać, inaczej rozkładać akcenty, ale tak silne doświadczenie jak wojna niemal w każdym uruchomi historię opowieści rodzinnych, obrazów, skojarzeń i przeżyć. A do tego dzieje się coś jeszcze innego – oddala się czy też zupełnie znika z horyzontu pewna część starej rzeczywistości. Ta, która wydawała nam się czytelna i przewidywalna. Nasze plany zawodowe, inwestycje, podjęte decyzje osobiste, postanowienia czy zobowiązania stają nagle pod wielkim znakiem zapytania.(…) Boimy się o siebie, o swoje mieszkania, o przyszłość (…) ale jesteśmy jeszcze na bardzo wczesnym etapie przetwarzania tego, co się wokół nas dzieje.(…)
Jednym z najwcześniejszych mechanizmów obronnych, jakie tu stosowaliśmy, był pewien rodzaj zaprzeczenia: niby zdawaliśmy sobie sprawę, że to się może wydarzyć, rozmawialiśmy o tym od dawna, śledziliśmy media, ale jednak nie wierzyliśmy, że wojna w końcu wybuchnie (…) Wydawało się to niemożliwe. To, co dzieje się z nami w tej chwili, jest więc rodzajem szoku, próbą przebicia się umysłem do tego, co realne. To balansowanie między poczuciem realności i nierealności.(…)
Nasza konstrukcja psychiczna może różnie odpowiadać na wyzwania jej rzucane: jedni mogli na przykład nie przejąć się pandemią koronawirusa, wierząc w swoje zdrowie i nieprzezwyciężoną odporność, a już z kolei wojna może w nich ewokować zupełnie inny rodzaj reakcji. Na przykład wielkie, paraliżujące poczucie zagrożenia.(…)
(…) wojna jest doświadczeniem skrajnym, trudnym, które wchłaniamy nawet wbrew naszej woli, na poziomie niekoniecznie jawnym i przetworzonym. Wojna przenika do nas czy to w formie obrazu, czy tekstu, czy wpisu w mediach społecznościowych. Wszystkiego, co przychodzi ze świata zewnętrznego i co wchodzi potem w interakcje z naszym życiem wewnętrznym.(…)
Wojna to zawsze straszliwa destrukcja. Ale naturalnym sposobem radzenia sobie z nią, jakimś wybiegiem naszego umysłu, będzie próba nadania tej destrukcji sensu. Scrollowanie i czytanie wszystkiego to w pewnym sensie próba zbierania umysłu, który się kawałkuje w doświadczeniu wtargnięcia czegoś tak szokującego jak wojna. Próba konsolidowania go. Ale to, że w tak nałogowy, kompulsywny sposób obcujemy z informacjami o wojnie, może być też czynnikiem wzmacniającym trudne objawy i emocje. W gruncie rzeczy wiemy, że sobie w ten sposób nie pomagamy, że niczego nowego się już nie dowiemy. Ale wciąż to robimy.(…) I co chcemy znaleźć? Czego szukamy? Ja bym powiedziała, że jakiejś pewności. Nawet jeśli komunikat, który znajdziemy, przyniesie informację przerażającą, to paradoksalnie wywoła stan w pewnym sensie bardziej możliwy do wytrzymania dla psychiki niż trwała, pełna napięcia niepewność. Taka, w której nie wiesz, co się wydarzy, nerwowo oczekujesz rozwiązania, które nie nadchodzi, a liczba możliwych scenariuszy pozostaje nieskończona.(…)
(…) w tej chwili nie dysponujemy niczym na poziomie zbiorowym, instytucjonalnym, co dawałoby nam poczucie, że jest ktoś lub coś, co nad tym wszystkim panuje i doprowadzi do bezpiecznego zakończenia. W pewnym sensie każdy z nas staje się w takiej chwili prywatnym centrum dowodzenia.(…)
To ujawnia drugi ważny poziom tego wspólnego doświadczenia: naszą bezradność. Poszukiwanie i gromadzenie zasobów – choćby tylko informacyjnych – przynosi złudne poczucie odzyskiwania kontroli nad sytuacją, nad którą w rzeczywistości niemal żadnej kontroli się nie ma.(…) Taka próba samoobrony psychiki działa trochę na podobnej zasadzie i na podobnym mechanizmie co uzależnienie. Wpadasz w pewną spiralę, szukasz kolejnych informacji i bodźców potwierdzających powzięte już przekonania, ale nic z tego ci nie pomaga, nic cię nie gruntuje. Brniesz więc dalej. Ten sam mechanizm działa także w przypadku teorii spiskowych.(…)
To, co z tym zrobimy, zależy oczywiście od dyspozycji osobistej i konstrukcji wewnętrznej. Jedni będą gromadzić zasoby, kupować maski i się zabezpieczać, innym pogłębią się lęki i zaburzenia. Wielu zaangażuje się w pomoc, bo to daje poczucie realnego i namacalnego wpływu, niezwykle teraz potrzebnego, ale czasem mogącego iść w parze z poczuciem winy, że samemu jest się w uprzywilejowanej sytuacji.(…)
Silne emocje bardzo strukturyzują rzeczywistość. Pytanie teraz, jak je zagospodarować na poziomie symbolicznym i wpuścić w przestrzeń społeczną w sposób rozsądny, nieeskalujący napięć i podziałów, nie destrukcyjny i nie negatywny. Nie pozwolić, by w cyniczny sposób zostały wkrótce zaprzęgnięte do tego, żeby budować czyjś kapitał polityczny.(…) W stanie bezpośredniego zagrożenia nie ma miejsca na takie niuansowanie czy zagłębianie się w różne subtelności. Jeśli doznajemy przemocy, to potrzebujemy się bronić. Kiedy toczy się wojna i jesteśmy w stanie zagrożenia, bardzo trudno być refleksyjnym, a nie impulsywnym, czasem odwetowym. I znów, jest to ogromna przestrzeń do zagospodarowania przez złowrogie siły polityczne i teorie spiskowe.(…)
Doświadczenie tak wstrząsające jak wojna zawsze coś rekonstruuje. Takie urealnienie, taka konfrontacja z rzeczywistością bez pewnych zasłon, bez przykrywek, tworzy szansę, żeby siebie na nowo obejrzeć i zredefiniować.(…) W gruncie rzeczy nie ma innej możliwości. Jakiś rodzaj nowych tożsamości będzie się konstytuował, bo to, co było do tej pory, się skończyło. Weszliśmy w całkiem nową rzeczywistość, nie będąc na nią przygotowanymi.(…)”

Treść sprzed kilku lat, nawiązująca do konfliktu zbrojnego, który wybuchł na Ukrainie, ale bardzo aktualna również teraz. Mało się dziś o tym mówi z perspektywy społeczno-emocjonalnej, co najmniej tak, jakby problemu nie było. Jeśli jednak w jakimkolwiek stopniu dotyczą was niepokoje związane z konfliktową sytuacją na świecie, zachęcam, poczytajcie.

„DIMITROVA: NIE DA SIĘ PRZYGOTOWAĆ LUDZKIEJ PSYCHIKI NA WOJNĘ.”
https://krytykapolityczna.pl/nauka/cveta-dimitrova-nie-da-sie-przygotowac-ludzkiej-psychiki-na-wojne/

„Kochanie kogoś to nie tylko sprawa silnego uczucia – to również decyzja, osąd, obietnica. Gdyby miłość była wyłącznie u...
25/03/2026

„Kochanie kogoś to nie tylko sprawa silnego uczucia – to również decyzja, osąd, obietnica. Gdyby miłość była wyłącznie uczuciem , nie byłoby podstawy do obietnicy wzajemnej miłości. Uczucie przychodzi i może odejść. Skąd mogę wiedzieć czy pozostanie ono na zawsze, skoro w mój akt nie jest włączony ani osąd, ani decyzja?”
- Erich Fromm

„(…) Wyobraź sobie, że znów widzisz ich uśmiech… Wystarczy nam zaledwie zdjęcie” – zachęca jedna z firm parających się t...
22/03/2026

„(…) Wyobraź sobie, że znów widzisz ich uśmiech… Wystarczy nam zaledwie zdjęcie” – zachęca jedna z firm parających się tworzeniem filmików „wskrzeszających” zmarłych, firma oferująca „animację uśmiechów, mrugnięć i subtelnych ruchów” – a to wszystko „w kilka sekund”.
Dalej gra na jeszcze czulszej strunie, przekonując, że konsument (…) może „przeżyć na nowo ciepło, śmiech i prawdziwe emocje, które wydawały się już utracone”. Firma, o której piszę, chwali się, że z jej usług miało skorzystać już ponad 120 tys. osób, a na stronie internetowej dumnie widnieją emblematy (…) tak rozpoznawalnych tytułów jak „The New York Times”, BBC czy „Business Insider”.
W ramach dostępnych opcji można sprawić, by postaci na zdjęciu przytulały się, całowały lub po prostu przyjacielsko machały dłonią. (…)
Z pozoru to niewinna zabawa, ot, nieco sentymentalna podróż w czasie, by jeszcze raz przeżyć dawno utracone chwile. I chyba w tym osobiście widzę pewien kłopot – nie dość, że takie przerobione zdjęcia i filmiki są zwyczajnymi fejkami (a więc „prawdziwość emocji” sugerowana przez twórców oprogramowania jest tu mocno naciągana), to na dodatek idą w poprzek naturalnej kolei rzeczy; mamią użytkownika, sprzedając mu iluzję – choć pewnie bardzo przyjemną i wzruszającą, to nadal niemającą nic wspólnego z rzeczywistością.
Czy tego typu usługi mogą pomóc w przeżywaniu żałoby? Śmiem twierdzić, że jest dokładnie na odwrót – mogą wręcz wydłużać i nasilać poczucie straty, zaburzać naturalny proces gojenia się emocjonalnych ran.(…) Wyobrażam sobie, że dla matki, która straciła niemowlę, widok jej dziecka nagle „ożywionego” i uśmiechającego się z kołyski (bo i takie prośby pojawiają się na wspomnianych grupach) może być wyzwalaczem bardzo poważnych zaburzeń psychicznych.(…) Kto weźmie za to odpowiedzialność? Jak w każdym temacie dotyczącym sztucznej inteligencji, niezwykle trudno wskazać adresata potencjalnych roszczeń i pretensji…
„Nasza egzystencja ma swój kres, a to «ja», które z wysiłkiem i w cierpieniu stwarzaliśmy przez tyle lat, pewnego dnia umrze. Być może podtrzymuje nas myśl, nadzieja lub pewność, że jakaś cząstka nas będzie trwać na wieki, jednak musimy pogodzić się z tym, że to «ja», które oddycha, kocha, pracuje i zna samo siebie, zostanie unicestwione (…) Czy próby wykasowania cierpienia i śmierci, choćby w tym wirtualnym wymiarze, nie są objawem niezgody na to unicestwienie? Czy – idąc dalej – powszechna niezgoda na utratę (…) nie jest znakiem naszych czasów? A przecież bez straty nie ma życia.(…)”

Jeszcze słów kilka na temat AI i jej ograniczeń (czy też konieczności ich wprowadzenia).

„SPRAW, BY DZIADEK OŻYŁ. JAK AI MONETYZUJE ŻAŁOBĘ.”
https://wiez.pl/2025/11/06/jesli-tesknisz-za-bliskoscia-odblokuj-wspomnienia-jak-ai-monetyzuje-zalobe/?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTEAc3J0YwZhcHBfaWQKNjYyODU2ODM3OQABHlM7_HMVWLiQb1_a6WYJ0QEkcljjtNr34_jFLRLUdmWkxs-hFLnfR8IhiIfj_aem_rgdja8k2IsLFJrzCrUi0lA

„Bardzo silne ukierunkowanie u pacjenta na ciało – mam tu na myśli np. uszkadzanie ciała czy objadanie się – służy nieza...
18/03/2026

„Bardzo silne ukierunkowanie u pacjenta na ciało – mam tu na myśli np. uszkadzanie ciała czy objadanie się – służy niezajmowaniu się emocjami, które mogą być związane z trudnymi doświadczeniami. A człowiek jest istotą, która musi sobie opowiadać świat i samą siebie. Gdy np. głodząca się pacjentka anorektyczna z powodu swoich doświadczeń nie ma dostępu do umożliwiającego to języka – trudno jej powiedzieć, że czegoś się bardzo bała albo że czuje złość – wtedy polem do snucia opowieści będzie dla niej własna relacja z ciałem. Będzie starała się je kontrolować, żeby już nigdy nie czuć się tak bezradną czy tak przestraszoną.”
- Anna Król-Kuczkowska

„(…) W ciągu ostatnich lat przeszliśmy w wychowaniu drogę od autorytaryzmu do liberalizmu. Od kwoki i tyrana do znużoneg...
15/03/2026

„(…) W ciągu ostatnich lat przeszliśmy w wychowaniu drogę od autorytaryzmu do liberalizmu. Od kwoki i tyrana do znużonego rodzica wspomaganego przez rozmaitych zastępców. Standardowy ojciec sprzed pół wieku był wymagający, mało obecny, oczekiwał posłuszeństwa, wzbudzał postrach. Typowa matka była dostępna nieustannie, opiekowała się, koiła i chroniła.(…) Ale zachodzące przez ostatnich 50 lat zmiany doprowadziły do rozpowszechnienia się nowego modelu: przeciążony rodzic (lub dwoje sprawujących opiekę na zmianę) i korowód opiekunek, trenerów, nauczycieli, a także pracowników ośrodka opieki, kuratorów, psychoterapeutów, lekarzy, księży itp. Kiedyś rodzice byli skłonni brać na siebie bardzo dużą odpowiedzialność za rezultat procesu wychowawczego. Teraz starają się z tej odpowiedzialności odciążyć realnie, czyli szukając pomocy (czasem taki pomocnik, np. niania, całkowicie przejmuje zadania rodzicielskie), i mentalnie, to znaczy są skłonni myśleć, że odpowiedzialności za swoje dzieci w dużym stopniu nie ponoszą, bo niewiele od nich zależy.(…)
Wciąż ścierają się dwa przeciwstawne nurty myślowe – od obwiniania rodziców za wszystko do całkowitego zdejmowania z nich odpowiedzialności.(…) Bo niektórzy rodzice rzeczywiście mieli i mają dużo na sumieniu.
Mają olbrzymi wpływ na dzieci, ale nie odpowiadają za wszystko, co złe, zresztą za wszystko dobre też nie.(…) Teraz rodzice nie czują się za nic winni.
Mówią: „On taki był od urodzenia, to wrodzone”. To prawda, geny mają wpływ na funkcjonowanie człowieka, ale ograniczony, prawdopodobnie nie większy niż 45 procent. Jednak mamy pokusę, żeby kłopoty tłumaczyć nowo odkrytą chorobą. Kiedyś dzieci były niegrzeczne, teraz mają ADHD, dysleksję, fobię. Coś, co było problemem wychowawczym, uznaje się za chorobę, którą trzeba leczyć. Stawia się przedwczesne diagnozy i daje leki tam, gdzie mamy do czynienia z odwracalnymi skutkami wychowawczej trudności czy porażki. Wolimy mieć w domu pacjenta niż kłopotliwe dziecko, bo pacjenta „ktoś” ma wyleczyć, z problemami dziecka zostajemy sami.
Niewątpliwie są dzieci, którym trudniej nauczyć się czytać, innym ciężko przychodzi opanowanie reguł fizyki, posługiwania się mapą, są takie, które unikają publicznego zabierania głosu, niektóre z trudem się koncentrują. To nie zaburzenie, tego nie leczy się proszkami ani szkołą specjalną. Uznawanie normalnych różnic indywidualnych za patologię to sposób na to, żeby nie brać odpowiedzialności, w dźwiganiu której nikt nie pomaga.(…)
Nadmierna odpowiedzialność wiązała się z nadmierną kontrolą i przemocą. W takich rodzinach rodzice mieli autorytet z definicji i dzieci na ogół nie podważały go w sposób jawny. Dzisiaj rodzice na bycie autorytetem muszą zapracować, i to skądinąd lepsza sytuacja. Ale coraz więcej rodziców nie chce albo nie potrafi być autorytetem, łatwiej im być kumplem czy przyjaciółką.(…) Gdy rodzic jest niepewny, nie ma oparcia w sobie, łatwiej mu uznać, że nie zna życia i może dziecko wie lepiej.(…)
Bezstresowe wychowanie to mit. Żadne wielkie autorytety wychowawcze XX wieku go nie postulowały. Ani niesłusznie obwiniany Benjamin Spock, ani Françoise Dolto, ani Donald Winnicott, ani nasz Janusz Korczak. Walczono o traktowanie dziecka z szacunkiem, ale to nie jest równoznaczne z chronieniem przed każdą frustracją czy niewygodą. Czasami zdaje mi się, że chodzi bardziej o uniknięcie stresu przez rodziców, bo dziecko, które chodzi z pampersem do czwartego roku życia, niekoniecznie w sumie ma mniejszy stres. Rodzice nie mają poczucia winy, bo trening czystości jest męczący. Łatwiej kupić batonik, niż znosić potępiające spojrzenia klientów sklepu na wyrodną matkę tak rozpaczliwie płaczącej słodkiej małej dziewczynki. Prościej dać nastolatkowi pełną swobodę i wszystkie pieniądze, na jakie nas stać, niż znosić jego naburmuszenie albo wielogodzinne dysputy („To chociaż wytłumacz mi, dlaczego nie mogę, bo wszystkim kolegom rodzice pozwalają”). Ale naszą rodzicielską powinnością jest, by dziecko z istoty biologicznej stało się również istotą społeczną.(…)
W psychologii nazywa się to umiejętnością odraczania gratyfikacji impulsów. Noworodek musi natychmiast dostać jeść, zrobić siusiu, czyli nie ma możliwości odroczenia gratyfikacji. W toku procesu wychowawczego uczy się, że w życiu czasem trzeba poczekać na rozładowanie, czasem zasłużyć. Co gorsza, bywa, że gratyfikacja jest w ogóle niemożliwa.(…) Teraz chcemy mieć wszystko natychmiast. Natychmiastową gratyfikację chcą mieć i dzieci, i rodzice. Chcę teraz posłuchać muzyki, mówi ojciec, i ty mi nie przeszkadzaj. A czterolatek teraz chce bawić się nowym samochodzikiem, który warczy. I kłócą się, kto ma odroczyć gratyfikację.
Współcześni rodzice bombardowani są różnymi teoriami, radami, czasem wzajemnie się wykluczającymi. I wędrują od ściany do ściany. Nie ma prostych przepisów. Nikt nie zdejmie z rodziców odpowiedzialności za wychowanie dziecka, ale to nie oznacza, że dziecko jest ich własnością. Skrajne teorie – że od nas wszystko zależy albo że nic – są nieprawdziwe i mało pomocne.(…)
Mało jest obecnie rodzin wielopokoleniowych, coraz więcej jedynaków, którzy mają dwa domy i są samotni, bo nie tworzą klanów, w których trenuje się różne społeczne umiejętności. Rodzice też są coraz bardziej samotni. Wcześniej rodzili się i umierali w tym samym miejscu, teraz się przemieszczają, emigrują. Dzieci nie mają już stabilnych punktów odniesienia. To wszystko nie ułatwia wychowania.(…) Jesteśmy w procesie bardzo intensywnych zmian. Rodzice, którzy mają w sobie rodzicielską busolę, dają sobie radę. Nie radzą sobie natomiast ludzie, którym 50 lat temu też byłoby trudno, tyle że wtedy znajdowali oparcie w rodzinie i społeczności, dziś trzeba dla nich wypracować inne formy pomocy.(…)”

„RODZICIELSTWO - OD NADMIERNEJ KONTROLI DO JEJ BRAKU.”
https://zwierciadlo.pl/psychologia/58016,1,rodzicielstwo--od-nadmiernej-kontroli-do-jej-braku.read

„Nieustępliwy, silny, charyzmatyczny i decydujący za innych – samiec Alfa. A może jednak Sigma, czyli samotny wilk, równ...
10/03/2026

„Nieustępliwy, silny, charyzmatyczny i decydujący za innych – samiec Alfa. A może jednak Sigma, czyli samotny wilk, równie silny jak Alfa, ale niezależny, introwertyczny, skupiony na własnym rozwoju. Czy naprawdę potrzebujemy dzisiaj kolejnych liter greckiego alfabetu, aby opisać męskość?(…)
Gdyby idea samca Alfa i Sigma była wyłącznie opresyjna, pewnie dawno odeszłaby do lamusa. Tymczasem wraca jak bumerang w poradnikach, social mediach i w manosferze. Dlaczego?
Bo jak każdy inny schemat daje prostą odpowiedź na złożone pytanie: Kim mam być jako mężczyzna? Jak mam się zachowywać w pracy, związku, grupie? Obraz samca Alfa (silnego przywódcy) czy Sigma (tajemniczego samotnika) to łatwe kody kulturowe. Nie trzeba się zastanawiać nad własną tożsamością, wystarczy dopasować się do etykiety. Jak zauważa socjolożka Katarzyna Krzywicka-Zdunek: „Z punktu widzenia nauk społecznych redukowanie męskości do kilku liter greckiego alfabetu jest oczywiście dużym uproszczeniem. Natomiast takie kody kulturowe pomagają nam schematyzować i rozumieć zmieniającą się rzeczywistość”. Schematy mają swoją funkcję – porządkują rzeczywistość, pomagają łatwiej tłumaczyć świat, oszczędzają energię. Łatwiej nam zrozumieć, gdy coś nazwane jest prostym kodem: Alfa – dominator, Sigma – samotny wilk. Atrakcyjne nazewnictwo może też pociągać za sobą zabawę i fascynację. Problem pojawia się wtedy, gdy zaczynamy wpadać w krzywdzące stereotypy i traktujemy je jako jedyny prawidłowy scenariusz tego, jak „powinien” wyglądać czy zachowywać się współczesny mężczyzna. Nie potrafimy wtedy korzystać z różnych jakości męskości czy po prostu cech człowieka.(…)
Takie narracje pompują ego. „Alfa” obiecuje, że będziesz na szczycie hierarchii. „Sigma” – że możesz być równie wyjątkowy jak Alfa, tylko bardziej niezależny. To atrakcyjne szczególnie w czasach chaosu, gdy brakuje jasnych wzorców męskości. Przez chwilę taki model potrafi dać ulgę. Pozwala uwierzyć, że istnieje prosty klucz do sukcesu, relacji, atrakcyjności. W praktyce jednak – jak pokazują liczna badania – te ramy bardziej ograniczają, niż wspierają.(…)
Choć popkultura wciąż karmi nas obrazami Alfy i Sigmy, badania psychologiczne pokazują, że próby dopasowania się do tych wzorców niosą dla mężczyzn wysoką cenę. Czym mężczyźni opłacają to dążenie? Pierwszym kosztem jest koszt psychiczny. Presja na to, by zawsze być silnym, niezłomnym, pozbawionym słabości, niesie za sobą wysokie ryzyko wypalenia, depresji czy uzależnień – bo stale muszę maskować słabości i udowadniać siłę. Mężczyźni, podążając za tymi wzorcami, często uczą się tłumić wrażliwość i potrzeby, które nie pasują do formatki osobnika Alfa lub Sigma. Wyparcie emocji zwiększa ryzyko męskiej depresji i samobójstw. Cierpią także relacje, bo trudno być „czule obecnym” partnerem lub ojcem, kiedy cała tożsamość opiera się na kontroli i przewadze. Rośnie poczucie samotności, bo cechy Alfa i Sigma utrudniają bliskość i autentyczne więzi, kiedy musimy stale utrzymywać fasadę siły. Ryzykiem postawy Alfa jest też wpadanie w autorytaryzm, za Sigmą podąża cień samotności i narcyzmu.(…)
Dzisiejszy świat coraz wyraźniej pokazuje, że nie potrzebujemy wodzów Alfa ani introwertycznych samotników Sigma. Badania psychologiczne i socjologiczne są jednoznaczne: presja, by spełniać cechy samca Alfa lub Sigma, przynosi nam więcej cierpienia niż realnej siły. To mit, który karmi ego, ale rani człowieka prywatnie i zawodowo. Potrzebujemy dzisiaj mężczyzn i kobiet, którzy potrafią łączyć siłę z czułością, twardość z empatią oraz działanie z refleksją. Takich, którzy nie boją się być sobą – nawet jeśli nie da się tego zamknąć w żadnej literce alfabetu.”

W ten wyjątkowy dzień, ciekawa refleksja nad tym, jak rozumieć męskość w aktualnych realiach. A wszystkim mężczyznom, dziś, z okazji Waszego święta - Wszystkiego Najlepszego!

„MĘSKOŚĆ POZA ALFABETEM - DLACZEGO „ALFY” I „SIGMY” TO PUŁAPKA?”
https://charaktery.eu/artykul/meskosc-poza-alfabetem-dlaczego-alfy-i-sigmy-to-pulapka?a=191660/1&f=content&c=content_pg&chc=fb_post&fbclid=IwZXh0bgNhZW0BMQBzcnRjBmFwcF9pZAo2NjI4NTY4Mzc5AAEepAmYvyw34JFHRRyIaOf_I5xB0MzzP_qZtFX7jxHDmYQaty7JvnWmp7x9_xs_aem_2TVMicDhvIsyJuRAhQ8ukA

„(…) Mimo że zaszło wiele zmian i wiedza na temat pozytywnego stosunku do ciała jest dziś łatwiej dostępna, to badania s...
08/03/2026

„(…) Mimo że zaszło wiele zmian i wiedza na temat pozytywnego stosunku do ciała jest dziś łatwiej dostępna, to badania sugerują, że presja związana z wyglądem jest jeszcze silniejsza niż 20 czy 30 lat temu. Jeszcze do niedawna na wyobrażenia o „perfekcyjnej” sylwetce wpływały przede wszystkim reklamy i magazyny kobiece. Dzisiaj nastolatki mogą porównywać się z całym internetem. Do tego zmiana własnego wyglądu jest dosłownie na wyciągnięcie ręki – wystarczy włączyć Instagram i nałożyć sobie na selfie filtr, który wygładzi skórę, zmniejszy nos i powiększy usta. A to buduje nierealistyczne oczekiwania, których spełnienie obiecują powszechnie dostępne zabiegi estetyczne.
Słowem: wymagania względem ciała rosną wprost proporcjonalnie do konsumpcjonizmu, który to szaleństwo de facto napędza.(…) i drastycznie zmieniają kanony tzw. piękna.(…) Nie chcę demonizować współczesnego dorastania, ale niepokoi mnie, że dziewczynki są dziś wręcz zalewane obrazami kobiet, które tak naprawdę nie istnieją. Nie trzeba już profesjonalnej sesji, ani nawet Photoshopa, by błyskawicznie „się upiększyć”. Wystarczy włączyć filtr na Instagramie.(…)
Kultura to jedno, a gdzie w tym wszystkim są rodzice? Starają się, ale często, zupełnie nieświadomie, stają się strażnikami obowiązujących „zasad”. Niestety wciąż wiele dziewczynek słyszy od krewnych uwagi w rodzaju: „uważaj, nie jedz tyle, bo kto cię potem taką grubą zechce”. Spotykam się z też tym, że negatywny stosunek do ciała dziewczynkom zupełnie niechcący zaszczepiają wojujące ze swoimi ciałami mamy. To od nich pierwszy raz córki słyszą zdania:. „Ojejku, znowu przytyłam”, „nie powinnam jeść, bo będę gruba, bo idzie lato, bo nie wyjdę z takim brzuchem na plażę, bo nie zmieszczę się w tę sukienkę”. Dziewczynki, słuchając tych komunikatów i przyglądając się swoim matkom, uczą się, że nieustające skupienie na wyglądzie, szukanie w nim wad oraz zajmowanie się dietami jest wręcz wpisane w kobiecość i powinno bez przerwy zaprzątać im głowę.(…)
(…) od urodzenia dziecko kształtuje swoje ja cielesne, opierając się na relacjach z rodzicem. Opieka i odpowiadanie przez dorosłych na potrzeby emocjonalne dziecka są tutaj kluczowe. Dlatego tak ważne są uważność, dawanie wsparcia oraz budowanie silnych i zdrowych więzi rodzinnych. Jako ludzie stanowimy jedność duchowo-cielesną. Te dwie sfery nie istnieją oddzielnie.(…) Dlatego sztuką jest nauka słuchania własnego ciała i obserwacji przebiegu cyklu energetycznego (…) Ignorowanie odpoczynku to jednak domena wiecznie pędzącego naprzód świata. To ważne, żeby uczyć dzieci uważności na swoje ciało i jego potrzeby.(…)
Musimy zdać sobie sprawę z tego, że problemy z cielesnością i seksualnością są zupełnie normalne, bo wynikają z kultury, w której istniejemy. I możemy je rozwiązać, ale zmiany wymagają pracy i chęci.(…) Najgorsze, co można zrobić, to bezczynnie czekać, aż rzeczy wydarzą się same, lub zakłamywać rzeczywistość.(…) To bardzo ważne, bo obecnie żyjemy w świecie, który bardzo szybko pcha nas w kierunku odcięcia się od swojego ciała, a w efekcie – zaniedbywania go.(…)
Dlatego odpowiedzialność za zmiany spoczywa na rodzicach, których na szczęście wspierają eksperci. Musimy uczyć dzieci, że gdy ktoś przekracza ich granice, to mogą powiedzieć „nie”. Ponad wszystko powinny jednak wiedzieć, że mają prawo szukać pomocy, a my – zamiast mówić o tym, jak uniknąć krzywdy, musimy uczyć, jak nie krzywdzić. O ile lepszy byłby świat, gdyby takie komunikaty dostawało w dzieciństwie każde z nas.(…)”

Wywiad dot. projektu stworzonego głównie z myślą o kobietach i dziewczynkach, ale, jak często podkreślam, równie ważny dla chłopców i mężczyzn, bo przecież te dziewczynki i kobiety są również istotną częścią ich rzeczywistości.
Dziś - z okazji Dnia Kobiet, coś dla Pań z życzeniami Wszystkiego Najlepszego! 💐

„SYNOWI POKAŻ PODPASKĘ A CÓRCE ODWAGĘ.”
https://krytykapolityczna.pl/nauka/psychologia/synowi-pokaz-podpaske-a-corce-odwage/

„(…) w każdym z nas, nawet w osobach najświętszych, rodzą się bodźce, z którymi walczymy co dnia. Walka ta toczy się czę...
04/03/2026

„(…) w każdym z nas, nawet w osobach najświętszych, rodzą się bodźce, z którymi walczymy co dnia. Walka ta toczy się częściowo poza naszą świadomością, ale są w nas pragnienia i podniety - przybierające czasem formę scenek zwanych fantazjami - które w sposób bolesny uświadamiają nam, jakim to człowiekiem staramy się nie stać - stawiającą wyłącznie żądania, dziecinną, prymitywną i amoralną istotą, zawartą czasem w naszych fantazjach.”
- Judith Viorst

„(…) Źródłem uzależnienia jest chęć ucieczki od bólu psychicznego, który często jest śladem traumy. Narkotyki, alkohol, ...
01/03/2026

„(…) Źródłem uzależnienia jest chęć ucieczki od bólu psychicznego, który często jest śladem traumy. Narkotyki, alkohol, seks, a nawet zakupy pomagają nie myśleć, nie doświadczać tego, co trudne, bolesne. Pomagają uciec od samego siebie i od świata, który dla osoby po traumie jest zagrażający. To dlatego, że trauma sama nie znika. Nie mija, choć jej nie pamiętamy lub ją bagatelizujemy. Trauma to odciśnięty w naszej duszy ślad, wieczna rana, która wciąż się otwiera. I właśnie po to, by odwrócić uwagę od bolesnych emocji, jakie z niej wciąż płyną, sięga się po używki, gry, hazard czy nałogowy seks lub nałogową pracę.(…) Wszystko, co odwraca uwagę od cierpienia, jakiego źródłem jest trauma, będzie atrakcyjne.(…)
Ale to nie wszystkie przyczyny. Zacznijmy od tego, że trauma, odciskając się w naszym układzie nerwowym, upośledza układ neuronalny związanym z sytuacją, czyli zachowaniem czy odczuciem, jakiego dotyczyła. Z kolei narkotyki aktywizują układy neuronalne. A więc jeśli zażyjemy taki narkotyk, który aktywizuje właśnie układ uszkodzony przez traumę, ta substancja stanie się dla nas czymś szczególnie pożądanym, naszą „protezą”, „lekiem”.
Protezą czego? Substancje zmieniające świadomość bywają przede wszystkim zamiennikiem dla bliskich relacji: poczucia zaufania, czułości, akceptacji i zrozumienia, bycia ważnym w kontakcie z drugim człowiekiem. Osoba uzależniona sięga po substancje, które dają jej odczucia podobne do tych, jakich doświadczyłaby w dobrych relacjach. Jasno więc z tego wynika, że uzależni się ten, komu ich brakuje.(…) narkotyk staje się zamiennikiem bezpiecznego stylu przywiązania (…) Gdy w relacji z matką dziecko nie wykształci w sobie bezpiecznego stylu przywiązania, nie będzie umieć być w relacji miłosnej, bo to oznacza otwartość, bezbronność i zaufanie.(…)
Po traumie w relacji z rodzicami nasze więzi z innymi są powierzchowne i dlatego nie zaspokajają głodu bliskości. Dlatego bywa ich wiele, że są powierzchowne. Dlatego bywają mocne, jeśli chodzi o bodźce emocjonalne czy seksualne. Ilością i intensywnością próbujemy wtedy zaspokoić głód głębokich i wartościowych relacji. Stąd seksoholizm czy hazard.(…) Każdy ma świadomie lub nieświadomie potrzebę głębokich i wartościowych związków, a więc osoby straumatyzowane, które nie potrafią być blisko z innymi, szukają sposobu lub substancji, która wzmocni to, czego są w stanie doświadczyć z tym, z kim potrafią być w kontakcie. Żeby coś poczuć, potrzebują czegoś, co – jak myślą – pomaga im lepiej funkcjonować. A tak naprawdę, powtórzę, substancje dają im tylko iluzję przeżywania, protezę emocji i wrażeń.(…)
Skoro to iluzja, to jaka jest ich rola w budowaniu relacji? Dają protezę kompetencji. W terapii uzależnień kluczowe jest więc nabywanie kompetencji relacyjnych, takich jak nawiązywanie kontaktu wzrokowego, zdolność do patrzenia w oczy, utrzymywania uwagi na drugiej osobie i aktywnego słuchania. Bez tego nie będziemy blisko z drugim człowiekiem. W trakcie terapii osoby uzależnione uczą się, jak samodzielnie się uspokajać i jak wchodzić w relacje z osobami, które potrafią okazać empatię i współczucie, a więc z którymi będą mogli budować dobre relacje – poczuć się w nich kochane i w których same będą kochać.(…)”

„CZY UZALEŻNIENIA SĄ SKUTKIEM TRAUMY? PSYCHOTERAPEUTA O UCIECZCE OD BÓLU PSYCHICZNEGO.”
https://zwierciadlo.pl/psychologia/549656,1,czy-uzaleznienia-sa-skutkiem-traumy-psychoterapeuta-o-ucieczce-od-bolu-psychicznego.read?fbclid=IwZXh0bgNhZW0CMTEAAR7RiQSryu25IjVa4Z42CeMuHpwAyTQF8C8mIf3I-w63AvZaWy-FJniTSGv1wA_aem_M58r82v0cQua6jWwBCoRlg

Adres

Jedności Narodowej 69/12
Wroclaw
50-262

Telefon

+48608319667

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Zza kozetki umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Zza kozetki:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram

Kategoria