05/02/2026
To, że kocham bajki wie każdy.
W nich jest zawarte tak wiele mądrości...
Ale zupełnie inaczej odbieram je, będąc w kinie z dziećmi.
Inaczej, gdy sama siadam w kącie kina i słucham z uważnością.
Dziś pod lupę weźmy "Zwierzogród 2..."
"Żarty to mechanizm obronny dla osób z traumatyczną przeszłością."/Nick/
Otwartość, spontaniczność, pozorny luz i hiperoptymizm - częste maski przywdziewane przez kogoś, kogo życie było lub jest trudne, ciężkie. Osoby, niosące wiele traum - nie chcą o nich mówić. Dlaczego? Bo wcześniej nie było nikogo, kto chciałby słuchać i kto wykazałby się uważnością, delikatnością, zrozumieniem i brakiem osądów. Często ci, którzy dotknęli dna są tymi, którzy podnoszą innych.
Chęć udowodnienia tego, że się jest wartościowym. /Judy/
Oh, Judy. Maleńki, słodki króliczek, który - z racji swego skromnego wzrostu, kruchej aparycji, cieniutkiego głosiku - niejednokrotnie wyśmiewana. Starsi i więksi od niej już w pierwszej części pokazali jej, że świat stróży prawa nie należy do niej. I wciąż ta trauma tkwi w niej niczym ogromna rana. Judy każdemu chce udowodnić, że jest warta munduru policjantki, że zasługuje na to, by go nosić i że potrafi chronić Zwierzogród.
Jak często my jako ludzie chcemy udowodnić, że jesteśmy czegoś warci? Ilu ludzi kurczowo trzyma się toksycznych relacji, by w końcu ta druga strona zauważyła, że partner / partnerka jest godny / godna miłości? Jak wiele dzieci chce udowodnić rodzicom, że zasługują na ich miłość i wybierają zawody oraz ścieżki życia zgodne z wizją rodziców? Jak wielu dorosłych wciąż przy mamie / tacie staje się dziećmi, by zasłużyć na uwagę...? Jak często pozwalamy się poniżać w pracy w imię tego, że ktoś może kiedyś nas zauważy...?
"Bierz kawalera i do ślubu. Chcę mieć wnuki" /mama Judy/
Jakże to naturalne dla rodziców: stawianie warunków i budowanie życia własnych dzieci wg swojego upodobania, kreowanie rzeczywistości dziecka, które powinno podejmować samodzielne decyzje. I choć wątek tutaj nie był szeroko rozwinięty, te słowa mocno wbiły mnie w fotel. Może dlatego, że wciąż żyjemy w kraju, gdzie dorośli ludzie podporządkowują swoje życie pod rodziców ku ich ogromnemu zadowoleniu. A to, że te dzieci pozostają nieszczęśliwe to sprawa... Drugiego planu.
"Jestem Rysiowiecki. Czy raczej usiłuję być..."
"Wreszcie będę kimś i papa we mnie uwierzy..."
/Ryszard Rysiowiecki/
Trauma zaniedbania. Trauma odrzucenia. Trauma braku przynależności. Rysio tak bardzo pragnął NALEŻEĆ do swojej rodziny, że zagubił swoją moralność. Podjął się zadania, które miało zniszczyć istnienia, by przypodobać się ojcu. Rysio nawet nie zauważył, że mógł uczynic dobro i zyskać przyjaciół. Nie. On marzył o AKCEPTACJI, MIŁOŚCI ojca. Ojca. Nikogo więcej.
To częste także wśród ludzi... Jak wiele dzieci przyjmuje maski ratownika / złotego dziecka (itd.), by przynależeć do rodziny? Ilu młodych ludzi schodzi na złą drogę, by być lubianym? Jak wiele dzieci dopasowuje się do hejtera, byleby nie zostać jego kolejną ofiarą? Ile kobiet posuwa się do manipulacji mężczyzną, by ten porzucił dla niej rodzinę? Ilu mężczyzn, by być podziwianym i czuć, że ma władzę i ktoś do niego należy, ogranicza swoje partnerki? Jak wiele osób rezygnuje z siebie, własnych zasad, miłości własnej byleby utrzymać przy sobie partnera / partnerkę?
Jako ludzie jesteśmy stadni, każdy z nas chce być z kimś. Czasem tak bardzo, że przestaje istnieć granica szacunku do siebie.
"Ty i ja jesteśmy bardzo różni. Trochę za bardzo..." /Judy/
To jest takie typowe. Skupiamy się na tym, co nas różni w sytuacjach trudnych. Bo jakże to szukać podobieństw, kiedy dzieli nas odległość / sytuacja życiowa / poglądy...? Jakże wtedy być blisko, kiedy TAK WIELE NAS RÓŻNI. Spójrzcie, jak wiele związków rozpada się właśnie dlatego, że doszukujemy się różnic zamiast budować fundamenty na podobieństwach. Jak wiele relacji rozpada się, bo widzimy przepaść, a nie szukamy mostu. Czyż naprawdę lepiej we współczesnym świecie rezygnować z dobrych relacji, gdy pojawia się problem? Czy może lepiej...
Pójść za Nickiem i złapać tę myśl:
"Za często skupiamy się nad tym, co nas różni..."
I nawet po sprzeczce - odbudować relację? Bo jeśli to jest dobra, karmiąca relacja, która wznosi, rozumie, kocha - to warto o nią dbać, pielęgnować niczym najcenniejszy skarb.
A wtedy...
Do niego dołączy przyjaźń, dobroć, uważność.
Dokładnie tak, jak w bajce...
***
Konsultację ze mną umówisz, pisząc SMS 794 920 501.