Gabinet Terapii dla Par

Gabinet Terapii dla Par Terapia dla par, Terapia dla par okołorozwodowych, Terapia dla par po traumie, Warsztaty Terapeutyczne

13/01/2023

Jeśli zauważysz kilka z przedstawionych w artykule zachowań, istnieje spora szansa, że masz do czynienia z gaslighterem.

08/11/2022

O rozpadzie związku zwykle nie decydują pojedyncze zdarzenia, a codzienne zachowania partnerów. Psycholog specjalizujący się w terapii małżeństw opisał cztery sygnały, które zapowiadają zbliżający się rozwód.

01/10/2022

Mit numer dwanaście: rozstańmy się jak ludzie.

Regularny, psychiczny łomot, jaki narcystyczny luj serwuje ci pod koniec związku jest jedynym sposobem by, jak sądzi, uratować swój spleśniały wizerunek.

Już za dużo się wydarzyło. Już rzeczy są czym są. Zepsute mięso jego czynów, słów i osoby leży niczym trup na stole, smród niesie się po domu jak gorący kalifornijski wiatr, już nie daje się doprać białej niegdyś szaty, teraz całej w plamach, w dziurach, w mokrym szlamie twoich łez i krwi.

Dysonans poznawczy, jak mówi definicja, to stan nieprzyjemnego napięcia psychicznego, pojawiający się, gdy jednocześnie występują elementy poznawcze (np. myśli i sądy) niezgodne ze sobą.

Dysonans luja, różnica pomiędzy tym, co o sobie myśli i wie, te jego wewnętrzne bajania o własnej potędze, swojej totemicznej uczciwości, znamienitej prawości, legendarnej wręcz prawdomówności, paradnym i przezacnym człowieczeństwie, ojcostwie, partnerstwie, wstaw sobie tutaj co chcesz, nijak się ma do faktów.
Jego mity gniją właśnie na twoich oczach niczym łopatka wieprzowa w lipcowe popołudnie.

Bo ty już wiesz.
Fakty jak muchy obsiadają jego prometejskie przekonania. Już nie da się, jak dawniej, spryskać domu raidem: opowiedzieć kilka bajek, kupić naręcza kwiatów, założyć na gębę uśmiech numer czterdzieści sześć – zranionego mysia pysia, albo rozłożyć przed tobą, jak odświętny obrus na stole, kilku wizji wschodzącego szczęścia.

To na nic – dom cuchnie, nie można oddychać, robactwo się roi a muchy harcują, i mrożą się, jak twoje wątpliwości; nieustannie brzęczą, przypominając, co zrobił i kim naprawdę jest.

Dysonans trzeba zabić. Ciebie trzeba zabić, bo to ty, a nie jego uczynki i słowa są źródłem, ofkors, panującego w domu syfu i nieznośnej frustracji. Ostatnia faza związku to walka luja z rzeczywistością. Młócenie w furii faktów, prawdy i dowodów. Wściekła napierdalanka z cuchnącym powietrzem, histeryczne machanie łapami, dzikie ryki i szał. To wtedy oskarża cię o wszystkie przewiny świata, o kłamstwo, zdradę, kradzież, o każdą niegodziwość i, no jasne, o swoje cierpienie.

To wtedy, w amoku i bezsilności drze japę, że się ciebie boi – boi się, owszem, że zapach rozniesie się na zewnątrz, sięgnie cudzych okien, popłynie ulicami, zawiśnie nad miastem, domami i parkami. Wejdzie innym w nozdrza. Otworzy im oczy.

Ostatni etap związku, to co morda mówi i robi, choć skierowane do ciebie, nie ma z tobą związku. To jego mentalny łomot stęchlizny z fetorem, walka o dobre samopoczucie którą, na boga, musi wygrać, paniczny bój z własnym gniciem i smrodem, z zielonymi muchami faktów. Zewnętrzny wróg, podła ty, zasłania i usprawiedliwia wewnętrzny gnój.

Rozstańmy się jak ludzie, krzyczy w desperacji, waląc na oślep, strasząc i grożąc, uszanujmy wspomnienia! Jestem, dziwko, dobrym, uczciwym, porządnym człowiekiem!
Jestem, szmato, b o g i e m!

Oto siła i efekt dysonansu. Oto pieczenie i swędzenie brudnej skorupy win. I potężne pragnienie, by inni, bez względu na wszystko, powtórzę, bez względu na wszystko, zawsze go kochali, podziwiali, szanowali.

Posieka cię i pokroi, wgniecie w ziemię i zatańczy, a potem wytrze spocony ryj, założy nową bieluchną szatę i ruszy dalej, szukać nowego stołu, na który rzuci z gracją, niczym słodkie obietnice, pierwszy kawałek mięsa, a potem drugi i trzeci i, nie oszukujmy się, kolejny, nie słysząc (nieuleczalny mitoman!), że z oddali nadciąga nowy rój.

Anita Deskiewicz
fota z netu
/ udostępniajcie i komentujcie/

24/09/2022

Gabinet terapeutyczny to dla zaburzonej osobowości coś w rodzaju pola do ćwiczeń. Na terapeucie testuje swoje umiejętności manipulacyjne i udoskonala je. Traktuje go jako lustro, w którym widzi swoje odbicie i dopasowuje swoją aktorską grę. Budzi współczucie terapeuty, okazuje fałszywą skruchę, bawi się jego empatią.

Z pewnością też uzależnia od siebie terapeutę. Stosuje swoje metody wabienia, kuszenia, uwodzenia. Czyta terapeutę od pierwszego spotkania i używa go, aż mu się znudzi.

Nie ma na świecie ani jednego terapeuty, który potrafi pomóc narcyzowi „wyleczyć” zaburzenie osobowości.

Za to spotykam się z cudotwórcami, którzy jeszcze cudu nie wywołali - terapeuci, którzy twierdza, ze leczą narcyzm.

A jeszcze cześciej spotykam się z terapeutami, którzy nie chcą się podejmować terapii narcyza, ponieważ wiedzą, że to ryzykowne nawet dla nich samych.

23/09/2022

Pomiędzy ciszą a ciszą sprawy się kołyszą.

Osiągnięcie szczytu w relacji z narcyzem to punkt, w którym przestaje przed tobą udawać. A pierdolę, mówi i rozpościera czarne skrzydła a ty lecisz z nim w mrok.

Rezygnacja z konwenansów odbywa się, oczywiście, stopniowo: najpierw drobne złośliwostki, uniesione w zdumieniu brwi, małe zakaziki i foszki. Później rosnące wprost proporcjonalnie do twojego oporu wymagania, korekcje, bariery, obraza boska, humorki jak burza gradowa, wciąż przeplatane złotymi nitkami uczuć.

A potem już tylko furia, wrzaski, zastraszanie, zniecierpliwienia i fochy, przemieszane z wyniosłą ciszą – narcystyczne apogeum.
Ceremoniał ciszy i krzyku, czyli ostentacyjne ignorowanie twojej obecności przedzielone interwałem nieustającego wkurwu to kulminacja, ostateczna ekspresja narcystycznej dzidzi, kiedy uparcie i w zapamiętaniu sprzeciwiasz się jego woli, kiedy się buntujesz, kiedy zaczynasz dostrzegać, kto zacz.

Między ciszą, a ciszą/ Sprawy się kołyszą/ Czasem trwają w bezruchu
Klepią się po brzuchu/ Ale czasem i one lecą jak szalone/ Gdy strzelają w przestworza
I spadają do morza

Gdy nagromadzenie znaków władzy i kontroli przekracza punkt krytyczny a ty nadal się bronisz, puszczają narcystyczne zwieracze. Pojawia się szał i obsryw totalny. Na twoich oczach pruje się tkanina fałszywej narracji niczym dobra pogoda nad szczytami gór, a bestia odsłania kły.

Niestety, z narcystyczną kanalią musisz wejść na szczyt, w przeciwnym razie zawsze będziesz miała poczucie, że może ci się wydawało, że może powinnaś była się bardziej postarać, i że każdy przecież może mieć zły dzień.

Bez wdrapania się na Himalaje jego manipulacji, bez postawienia stopy na najwyższym punkcie jego patologicznych skłonności, tym pułapie oświecenia, skąd widać wszystko jasno i wyraźnie, na gołej skale jego narcystycznej duszy, bez miękkich bajek z mchu i paproci, bajek które nas usypiają my, normalni ludzie, wciąż wierzymy że inni są tacy jak my.

Ścieżki na szczyt wybrukowane są naszą empatią, zrozumieniem, odpowiedzialnością i lojalnością. Naszą wiarą i nadzieją. Naszą miłością. Wspinamy się na nich, bo innych dróg nie znamy. Bestie idą po tłuczniu kłamstw, po kamulcach złych zamiarów, po gruzie potrzeby panowania i wykorzystywania innych, po ostrych krawędziach głodu władzy i odbitego blasku. Im wyżej gnają, im szybciej i więcej chcą, tym bardziej jesteśmy wyczerpane.

U podnóża gór łąki są zawsze zielone. Stąd ruszamy i tu, ostatecznie, znów lądujemy, poobijane, pokaleczone, zmęczone, ale żywe. Schodzimy z gór same, kulejąc, mając za plecami wściekły ryk, przekleństwa i zaklęcia, i rzucane w naszą stronę kamienie. Niezaspokojona bestia, wściekła bestia, wygłodniała bestia zwykle sra żarem a nam płoną głowy.

Na dole wciąż słychać groźne pomruki gór. Tu wciąż spadają osypujące się skały i zawiewa zimny wiatr, przeszywając nas do kości.

A ja leżę i leżę, i leżę/I nikomu nie ufam/I nikomu nie wierzę/ A ja czekam i czekam, i czekam
Ciszę wplatam we włosy/ I na palce nawlekam

Przychodzi jednak taki moment, kiedy dobrzejemy. Słońce, zapach łąk i kojąca równina robią swoje – leczą się nasze rany, wracają siły. Wstajemy, otrzepujemy się i ruszamy dalej albo wręcz przeciwnie, leżymy sobie na plecach, grzejemy się w słonku, bo tak właśnie chcemy, żujemy cienką trawkę, bimbamy nogą w powietrzu i patrzymy w błękitne niebo.
Cisza staje się ciszą – inną, bo naszą.
Ten moment przychodzi bo musi przyjść.

Między ciszą, a ciszą/ Sprawy się kołyszą/ I idą, i płyną póki nie przeminą/ Póki nie przeminą

Anita Deskiewicz
tekst/ Grzegorz Turnau
fotka z netu

13/09/2022

EMPACI NIE TRAKTUJĄ MIŁOŚCI LEKKO ❤

Jeśli kochasz empatę, kochaj ją/jego szczerze, szczerze i całym sercem.

Empaci nie traktują miłości lekko, nie udają.
Kiedy naprawdę zdecydują się otworzyć przed tobą swoje serce, spodziewaj się cudów.

Ich miłość jest intensywna, potężna,
chaotyczna i czasami trudna do opanowania,
ale jest prawdziwa. Empaci nie wiedzą,
jak kochać w inny sposób.

Empata to osoba, która jest bardzo wrażliwa na energię, nastroje, emocje, sytuacje i otoczenie ludzi
do tego stopnia, że ​​czuje emocje tak, jakby były ich własnymi.

Mają także pewną psychiczną zdolność „poznania” rzeczy bez posiadania na to dowodów.
Trochę tajemnicze i złożone, ich emocje są głębokie, ale to, co kryje się pod powierzchnią, jest własnym światem.

Kiedy patrzysz w oczy empaty, który/a otworzył/a swoje serce, widzisz wrażliwość, uczciwość, ból, marzenia, szczęście, miłość.

Z tymi myślami, tymi ideami, tymi emocjami,
tymi nieustannie wzmacnianymi pragnieniami,
nie każdy może być w związku z empatą.

Nie mogą się zmienić.
Nic tak nie drażni empaty, jak próba zmiany
ich wrażliwości i zdolności empatycznych.

Empaci różnią się od większości ludzi, których znamy.
Są wrażliwi, intuicyjni, łatwo ulegają nadmiernemu podnieceniu. Płaczą i wszędzie widzą piękno.
Czują ból innych. Więc nie próbuj ich zmieniać,
to nie zadziała i natychmiast się zamkną...

Potrzebują osoby, którą kochają, aby była szczera. Nieuczciwość nie działa na empatę.
Chociaż nigdy nie mają na celu odkrycia oszustwa, często to czują. Świadomość, że coś dzieje się za ich plecami i brak bezpośredniej odpowiedzi,
jest dla nich małą torturą.

Bądź uczciwy i szczery za pierwszym razem.

W klatkach spowodują uszkodzenia.
Są jak ptaki, muszą móc swobodnie latać, dokądkolwiek kierują ich emocje.

Zamknięcie ich w klatce jest jak odcięcie skrzydeł. Stracą światło, które ich prowadzi,
jeśli spróbujesz ich kontrolować.

Jeśli tak się stanie, przestaną się otwierać i wystarczająco głęboko ukryją w sobie miłość,
którą muszą dać.

Uszkodzenia nie są łatwe do naprawienia,
ale można ich uniknąć,
nie próbując umieszczać ich w klatce.

Empata, którą/ którego kochasz, prawdopodobnie miał/a złamane serce w swoim życiu i powinien/powinna być traktowany/a z wyczuciem,
jeśli chodzi o tempo, w jakim dzieje się między wami.

Nie spiesz się. Pojawi się samo, gdy będzie gotowa/y. Musisz pozwolić im spędzić trochę czasu w spokoju. Empaci muszą naładować swoje baterie w swojej własnej przestrzeni. Każdy jest inny,
ale oni potrzebują czasu, aby być samemu.

Zawsze czuć energię otaczających nas ludzi
może być męczące, nie krępuj się ani nie nudź,
gdy potrzebują doładowania.
Nie oznacza to, że cię nie lubią ...
Oznacza to, że muszą uspokoić swój umysł... i odnowić energię.

Wrócą szczęśliwsi niż wcześniej.
Często nie potrafią wyrazić tego, co czują.
Emocje empaty są niezwykle złożone.
Tak bardzo, że mają trudności z wyrażeniem tego,
co czują. Daj im trochę miejsca.
Bądź wyrozumiały/a.

Traktuj poważnie to, co mówią.
Empaci to niezwykle kreatywni ludzie.
Zawsze mają jakieś pomysły.
Traktuj je poważnie.
Wierz w nie, nawet jeśli pomysł
może wydawać się szalony.

Empaci, prawdopodobnie bardziej niż ktokolwiek inny, potrafią naprawdę zmienić świat.
Posłuchaj ich, kiedy otwierają przed tobą swoje serca. Ponieważ gdzieś pomiędzy ich entuzjazmem,
ich pasją i słowami, których używają, które pomieszały się razem, powstaje coś całkiem zadziwiającego.

Są intensywni. Empaci bywają dość intensywnymi ludźmi. Nie mówią tego, ale wszystko czują tak głęboko, że przychodzi im to naturalnie.
Jeśli są wyjątkowo intensywni, daj im trochę przestrzeni. Jeśli cię potrzebują, trzymaj się blisko.

Ich intuicja jest ogólnie dobra.
Tak, wbrew powszechnemu przekonaniu,
oni faktycznie wiedzą, o czym mówią.
Są empatyczni i czują wszystko.

Więc kiedy mają dobre przeczucia, zaufaj im.
Kiedy mają złe przeczucia, zaufaj im.
Kiedy opowiadają ci o śnie,
ponieważ poruszył ich serce, zaufaj im.
Kiedy myślą, że ktoś kłamie, zaufaj im.
Zaufanie empacie w swoim życiu,
to pokazanie im, że wierzysz w to, co mówią.

Veb

22/08/2022

Musisz pamiętać, że miłość to nie tylko świat w różowych okularach. To nie tylko pocałunki, randki czy seks. Kochając bierzesz za drugą osobę pełną odpowiedzialność. Musisz ją chronić. Być barierą, której nikt nie jest w stanie złamać. Masz być wsparciem, które pomaga we wszelakich momentach życia.

W momencie, gdy decydujecie się by być razem musicie być pewni swoich uczuć. To jak złożenie deklaracji. Ty jesteś dla mnie, a ja dla Ciebie.

To niezwykle ważne, ponieważ w każdym związku pojawiają się problemy. Gdy zniknie zasłonka pierwszego zauroczenia i na waszej drodze staną pierwsze kłopoty lub różnice zdań, wtedy musicie chcieć wspólnie stawić im czoła.

Miłość to esencja naszego życia. Coś co nas napędza, daje nam szczęście, emocje i piękne wspomnienia. Miłość to również masa poświęceń oraz umiejętność pójścia na kompromis. Gdy kochasz, przestajesz patrzeć na świat tylko przez pryzmat swoich myśli i potrzeb. Trzeba zawsze pamiętać o drugiej osobie, jej uczuciach i pragnieniach. Słowo „ja” na zawsze zastępuje słowo „MY”.

O związek zawsze muszą starać się dwie osoby. Pamiętać o codzienności. Małych drobiazgach, które każdego dnia wypełniają nasze życie. Rozmowy. Uśmiechy. Gesty. Zaufanie i wierność. Wsparcie i obecność. To wszystko składa się na pewność, że RAZEM poradzimy sobie ze wszystkim.

- R. Wicijowski, z książki ŻYJESZ TYLKO RAZ dostępnej na stronie www.zamowksiazke.pl

21/08/2022
21/08/2022

ZAKAZ KOPIOWANIA. TREŚCI BLOGA OBJĘTE PRAWAMI AUTORSKIMI © Copyright by MilaM Trudno jest odróżnić psychopatę od narcyza. Ich zachowanie...

https://www.facebook.com/105310878224385/posts/423520793070057/?d=n
09/08/2022

https://www.facebook.com/105310878224385/posts/423520793070057/?d=n

Psychiczna.

Jak mówi starożytne przysłowie, w kwestii pozbawienia ofiary głosu i wiarygodności oraz ukrywania przemocy, każdy orze jak może.
Na tym polu, żyznym i kwitnącym niczym łąki niebieskie, krząta się ramię w ramię cały świat. Psychiczna, mówi o tobie twój oprawca. Psychiczna, mówi twoja społeczność.
Psychiczna, myśli policjant, sędzia i prokurator, widząc twoje rozstrojone emocje.

Okey, wiemy, victim blaming i jasność co do tego, że kto nie rozumie czym jest PTSDC, nie rozumie ofiar przemocy; to jakby ziemia pod stopami, którą potrafimy już wyczuć stopami.

Ale „psychiczność” ofiar to nie tylko ignorancja. To też nieskończona przestrzeń nad naszymi głowami, niewidoczne powietrze, którym oddychamy.

Psychologizacja ofiar (ale i sprawców) to jedna z najważniejszych i najpotężniejszych kulturowych działań, pisze Patrizia Romito, służących do ukrywania przemocy. To niemalże przemysł, szkoły i kierunki, który kultura stworzyła, by zdjąć z mężczyzn ich odpowiedzialność za cierpienia kobiet.

Czym zatem jest psychologizacja i psychiatryzacja, moje drogie? Otóż jest to interpretowanie waszych doświadczeń w przemocowych związkach w sposób indywidualistyczny, z pominięciem kurzu świata, w którym żyjecie.

To sprowadzenie problemu przemocy do waszych wewnętrznych ustawień: domu rodzinnego, wcześniejszych związków, waszej konstrukcji psychicznej, cech, schematów, i tak dalej, jakbyście żyły w próżni, w wypreparowanej rzeczywistości, na szkiełku laboratoryjnym.

Jakby wasze życie z katem nie podlegało zewnętrznemu światu, a kwestie systemu w którym funkcjonujecie – polityka, społeczeństwo, ekonomia, historia, nauka, prawo, religia, sztuka – nie istniały.

Co się dzieje, kiedy problem przemocy sprowadzamy do kwestii predyspozycji psychicznej ofiary?
Otóż dzieje się przede wszystkim to, że problem poniewierania kobiet to ich problem osobisty, a nie społeczny.
Dzieje się to, że sprawca odchodzi w cień a światła kieruje się na ofiarę.
Dzieje się to, że wina kata staje się wątpliwa a ewentualna kara rozmywa się we współodpowiedzialności.

W końcu, kochana, gdyby nie twoja osobowość zależna, niskie poczucie wartości, mała odporność psychiczna, wysoka reaktywność, brak miłości własnej, i co wam tam k***a jeszcze nie zdiagnozują, przemoc by się ani nie zaczęła, ani nie trwała.

Psychologizacja przemocy, kontynuuje Romito, oprócz wpisanej w nią stygmatyzacji ofiar, ma jeszcze jeden, potężny walor: pozwala rozładować twoją świadomość opresji i ewentualny bunt. Przekierowuje go na pracę na twoich deficytach – skoro problem jest w tobie, a nie w sprawcy i porządku świata, to gdzie miejsce na rebelię?

Zwróćcie uwagę, że kiedy kobiety mówią o przemocy, pierwszą rzecz, jaką im się proponuje, to terapia. Nie: dorwiemy drania, zmienimy prawo, wprowadzimy dodatkowe konsekwencje dla oprawców, utrudnimy kanaliom życie a wam damy większe poczucie bezpieczeństwa – ależ skąd.

Dla was terapia, dla sprawców też czasem terapia – zamiast kary! – bo on nie radzi sobie z gniewem albo frustruje go współczesny świat i obezwładnia poczucie wykastrowania. Do białości.

Kiedy sprowadzamy przemoc do problemu medycznego, psychicznego, kiedy nakazujemy kobietom się leczyć a mężczyznom pozwalamy unikać kary, nie zmienia się nic. Kiedy pacyfikujemy kobiety kolejnym poczuciem winy lub nieadekwatności, nie zmienia się nic.
I o to chodzi, panienki psychiczne, i wariatki moje.
I to właśnie w tym chodzi, a kolejne z was będą zbierać zęby na łąkach niebieskich, ze stygmą na głowie, niczym wianek z kwiecia i rupiecia.

A potem zdziwienie, dlaczego k***asorry, ale nie!
Ano dlatego.

Anita Deskiewicz
fota/ banksy

08/08/2022

Człowiek, który dużo przeszedł w życiu, już później tak bardzo nie ufa ludziom. Nie zakochuje się tak szybko i nie uśmiecha się do wszystkich.

Nie ufa nie dlatego, że nie potrafi. Potrafi. Ale zrozumiał, że zaufanie to jest bezcenny dar, i nie można go dawać każdemu.

Już nie zakochuje sie tak szybko, i nie dlatego, że zapomniał o miłości. Pamięta, a nawet za nią bardzo tęskni. Ale zrozumiał, że miłość jest intymna, delikatna i bezbronna, i nie każdy człowiek umie ją celebrować, dotykać, i ją szanować.

A co do uśmiechu. Też pamięta jak się to robi, ale teraz uśmiecha się już tylko do dobrych ludzi.

~ Maciej Wiszniewski

Adres

Wojnowice
Wroclaw
55-003

Telefon

+48666056023

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Terapii dla Par umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Kategoria