30/03/2026
Zapraszam na ośmiotygodniowy, stacjonarny kurs „Życie z mindfulness”, który rozpocznie we Wrocławiu 13 kwietnia.
Jednym z tematów będzie kontekst mindfulness, którego elementem jest to, jak się komunikujemy. W związku z tym przypominam fragment mojej książki „Mindfulness znaczy sati”, gdzie także podejmuje kwestie uważności podczas mówienia, oceny i fałszywych przekonań na temat mindfulness. Link do zapisów na kurs znajdziecie w komentarzu.
„Pamiętam jedną z uczestniczek prowadzonej przeze mnie grupy medytacyjnej. Była to osoba bardzo inteligentna i doświadczona życiowo. Przepełniona dobrymi intencjami. Po medytacji, w czasie przeznaczonym na pytania i dzielenie się własnymi refleksjami, rozpoczęła swą wypowiedź, mówiąc: „Niestety, dzisiaj, bardzo mi z tego powodu źle, oceniłam”. I zaczęła opowiadać́ o zdarzeniu, podczas którego pewien człowiek stał się ofiarą ataku. W jej ocenie to, co się zdarzyło — przemoc, którą opisywała — było czymś strasznym, niedopuszczalnym, niewłaściwym, złym. I ta ocena wywołała w niej poczucie winy, niechęć do siebie, gdyż była przekonana, że nie może oceniać. A skoro to zrobiła i praktykuje uważność, z której brak oceny ma wynikać, postąpiła źle. W ten sposób nieświadomie dodatkowo oceniając siebie.
Praktykowanie uważności nie jest równoznaczne z wyzbyciem się wszelkich ocen. Gdyby tak było, uważność mogłaby rozwijać bierność, niereagowanie na cierpienie i przemoc. A jest wręcz przeciwnie: uważność powinna prowadzić do coraz bardziej adekwatnych reakcji, które zazwyczaj są powiązane z jakąś formą oceny. Oceny mądrej, świadomej, nieautomatycznej. Uwzględniającej inne perspektywy. Jakie zachowania, jakie myśli, stany umysłu są pomocne, pożądane, a jakie nie? Co wspierać, a czemu się przeciwstawiać?
Gdy słyszę od niektórych buddystów (bądź buddyzmu oponentów), że uważność ma zawsze prowadzić do niedziałania i powiązanego z nim nieoceniania, pytam ich o Buddę. Jak żył? Co robił? Do czego zachęcał? I pomagam zauważyć, że jego życie, życie wielkiego nauczyciela, również było niezwykle aktywne, pełne wyborów i wskazań́. Ocen.
Tak więc zamiast unikać jakichkolwiek ocen, decydując się na ocenę, warto to robić w oparciu o coś, co w rozmowach na temat mindfulness z doświadczonymi mnichami pojawia się niezwykle często — o mądrość́. Sprawdź rożne perspektywy, korzystaj z rożnych źródeł. Unikaj oceny automatycznej. Załóż, że możesz się mylić. I jeśli decydujesz się wypowiedzieć swoją ocenę, sprawdź́ najpierw intencję. Po co to robisz? Jakie skutki przyniesie wypowiedzenie oceny, czy zrobienie tego nie zwiększy ostatecznie bólu, cierpienia, zamiast go zmniejszyć́? I jeśli zwiększy, nawet gdy po sprawdzeniu rożnych źródeł i perspektyw uznasz, że twoja ocena jest zgodna z prawdą, nie wypowiadaj jej. I jeśli mimo wszystko zdecydujesz się na jej wypowiedzenie, zastanów się, kiedy i jak to zrobić, aby była ona jak najbardziej wspierająca.
Oceniać automatycznie, jakkolwiek, jest łatwo. Oceniać w oparciu o mądrość — często trudno. Ocena może być niszcząca, niesprawiedliwa. Niejednokrotnie przysparza cierpienia, zamiast je ograniczać. Dlatego warto pamiętać o wszystkich powyższych „jeśli”, zanim wypowiesz ocenę”.
Zdjęcie z mojej ostatniej podróży z outbacku w Australii, pełnego śladów niedawnych pożarów, gdzie mówić nie trzeba dużo, jednak okazji do pogłębiania uważności jest mnóstwo.