20/02/2026
Kilka słów o historii pewnej rodziny, która powiększyła się o już trzecie dziecko 👶🏻 👦🏻👦🏻
Towarzyszyłam K. znienacka, jak już wiecie .ann miała intensywny czas, więc potrzebowała wsparcia
K. od kilku dni czuła skurcze przepowiadające, dość intensywne, które jak już myślała, że to dziś dzień porodu, odchodziły w niepamięć.
Ania razem z .polozna musiała być w innym miejscu, u kobiety która właśnie była w porodzie. Poprosiła mnie, żebym czuwała nad K. Odwiedziłam ich, poznałam pozostałą brygadę, zbadałam K. chwytami Leopolda i wewnętrznie, żeby sprawdzić jak jej stan położniczy i jak się ma ruchliwy człowiek w brzuchu. Jeszcze nie teraz, ale napewno blisko.
Pojechałam do domu 🚘
Okazało się, że jak dojechałam i rozgościłam się, K. skontaktowała się z Anią. Okazało się, że zanim przyszła czynność skurczowa K. odpłynął płyn owodniowy, którego kolor wskazywał na to, że jedynym słusznym miejscem porodu, będzie udanie się do szpitala.
K. chciała żebym pojechała i wspierała ją w szpitalu jako osoba towarzysząca/doula, czuła że moja obecność da jej poczucie bezpieczeństwa w tej sytuacji.
Za około godzinkę :
Izba przyjęć -> 8cm
Sala porodowa -> prawie pełne rozwarcie i uczucie parcia
Zmiana pozycji, wsparcie położnej Olgi na sali porodowej, masaż i kompresja miednicy podczas skurczów.
Przyszła mama robiła absolutnie wszystko, żeby pomóc małemu człowiekowi przyjść na świat. Jednak on, miał na swoje narodziny inny plan :)
Okazało się, że agent zaczął wstawiać się do kanału rodnego zamiast przycinając głowę, to odginając ją tak, że umieścił się twarzyczką w kierunku świata.
Badanie celem weryfikacji stanu położniczego, weryfikacja w USG śródporodowo i stan potwierdził się. Decyzja -> cięcie cesarskie.
C. D. w komentarzu :)