17/05/2026
Właśnie porządkuję i pochłaniam wiedzę z ostatniego ACC w Nowym Orleanie i dzisiaj rano jak wszyscy w domu jeszcze słodko spali:) przypomniałem sobie fascynujący wykład dr. Roberta S. Rosensona o postępach w lipidologii.
I trudno nie zadać pytania: czy nadszedł już czas, aby sprawdzone, dobre, ale jednak leciwe statyny ustąpiły miejsca nowocześniejszym terapiom? Brzmi kusząco. Lipidologia w ostatnich latach przyspieszyła jak nigdy wcześniej.
Mamy podskórne przeciwciała anty-PCSK9: ewolokumab i alirokumab, które silnie obniżają LDL-C i mają dane pokazujące redukcję incydentów sercowo-naczyniowych.
Mamy inklisiran czyli małe interferujące RNA, czyli siRNA, które „wycisza” produkcję PCSK9 w wątrobie i pozwala myśleć o leczeniu podawanym raz na pół roku. A to nie koniec świata „siranów”. W badaniach są kolejne terapie RNA: olpasiran, zerlasiran, lepodisiran i plozasiran. Jedne celują w Lp(a), inne w szlak APOC3 i triglicerydy.
Mamy też doustne inhibitory PCSK9, jeszcze w badaniach klinicznych, ale bardzo obiecujące: enlicitide decanoate / MK-0616 oraz laroprovstat / AZD0780. Jeśli potwierdzą skuteczność i bezpieczeństwo w dużych badaniach, mogą realnie zmienić codzienną praktykę bo tabletka zawsze ma przewagę psychologiczną nad zastrzykiem.
I wreszcie mamy coś, co jeszcze niedawno brzmiało jak science fiction: jednorazowe terapie edycji genów -CRISPR-Cas9 i adenine base editing -celujące w PCSK9, ANGPTL3 czy Lp(a).
Tu nie chodzi już o klasyczne „blokowanie” białka lekiem podawanym co kilka tygodni lub miesięcy. Chodzi o próbę trwałego przestawienia metabolizmu lipidów u źródła w hepatocycie.
PCSK9 to dobrze znany cel terapeutyczny. Jego wyciszenie oznacza więcej receptorów LDL na powierzchni hepatocytów i skuteczniejsze usuwanie LDL-C z krwi. W tym kierunku rozwijane są m.in. VERVE-102 i YOLT-101. ANGPTL3 to kolejny niezwykle ciekawy cel. Jego zahamowanie może obniżać nie tylko LDL-C, ale również triglicerydy i lipoproteiny resztkowe. Tu pojawiają się programy takie jak VERVE-201 czy CTX310. Lp(a) pozostaje jednym z najbardziej „opornych” czynników ryzyka sercowo-naczyniowego silnie uwarunkowanym genetycznie i słabo reagującym na klasyczne leczenie. Program CTX320 próbuje podejść do tego problemu od strony edycji genu odpowiedzialnego za produkcję apolipoproteiny(a).
Różnica między technologiami jest istotna.
CRISPR-Cas9 działa jak molekularne nożyczki przecina DNA w wybranym miejscu, a naprawa przez komórkę zwykle prowadzi do wyłączenia genu.
Adenine base editing przypomina raczej precyzyjny korektor tekstu i zamiast przecinać obie nici DNA, zmienia pojedynczą „literę” kodu genetycznego, najczęściej A na G.
Pierwsze dane z badań fazy 1 są obiecujące: widzimy znaczące redukcje PCSK9, LDL-C, ANGPTL3 czy triglicerydów po jednorazowym podaniu. Ale trzeba zachować chłodną głowę. To nadal małe grupy pacjentów, krótki follow-up i brak danych o twardych punktach końcowych: zawałach, udarach i zgonach sercowo-naczyniowych.
To już nie jest tylko „obniżanie cholesterolu”.
To próba przeprogramowania biologii lipidów.
Ale czy to oznacza koniec statyn?
Nie tak szybko.
Statyny mają coś, czego nowe terapie dopiero muszą się dorobić: dekady danych, miliony leczonych pacjentów, twarde punkty końcowe, redukcję ryzyka zawału, udaru i zgonu sercowo-naczyniowego. Są tanie, dostępne, dobrze poznane i nadal pozostają fundamentem leczenia.
Nowoczesne terapie nie zastępują automatycznie statyn. One zmieniają układ sił.
U pacjenta bardzo wysokiego ryzyka nie wystarczy już myśleć: „dałem statynę, zrobiłem swoje”. Coraz częściej powinniśmy pytać: „czy ten pacjent osiągnął cel LDL-C i czy zrobiłem wszystko, żeby zmniejszyć jego ryzyko?”
Przyszłość lipidologii prawdopodobnie nie będzie wojną: statyny kontra nowe leki.
Będzie raczej leczeniem warstwowym:
-statyna jako fundament,
-ezetymib jako szybkie wzmocnienie,
-podskórne PCSK9 jako potężne narzędzie u pacjentów wysokiego ryzyka,
-siRNA jako wygodna strategia długodziałająca,
-doustne PCSK9 jako potencjalny przełom adherencji,
-edycja genów jako możliwa przyszłość dla wybranych pacjentów z ekstremalnym ryzykiem.
Statyny nie odchodzą do lamusa.
Ale przestają być jedynym bohaterem tej historii.
Po drugiej stronie rzeki widać już zupełnie nową architekturę leczenia.
Nie tabletka raz dziennie.
Nie zastrzyk raz na kilka miesięcy.
Być może kiedyś: jedna interwencja, wieloletni efekt.