Pracownia Zmian - Karolina Walczak

Pracownia Zmian - Karolina Walczak Odzyskiwanie wpływu i sprawczości | Rozwój osobisty i zawodowy | Emocje i odporność psychiczna | Wsparcie dla liderów i HR
(1)

Czasem w pracy z drugim człowiekiem przychodzi taki moment, w którym on jeszcze nie widzi tego, co ja już zaczynam widzi...
21/05/2026

Czasem w pracy z drugim człowiekiem przychodzi taki moment, w którym on jeszcze nie widzi tego, co ja już zaczynam widzieć.

Ktoś widzi chaos.
Ja widzę pierwsze porządkowanie.

Ktoś widzi lęk przed decyzją.
Ja widzę, ile decyzji już podjęła/podjął.

Ktoś widzi zmęczenie.
Ja widzę drogę, którą przeszła/przeszedł mimo zmęczenia.

Ktoś pyta: a jeśli znowu sobie nie poradzę?
A ja myślę wtedy: nie wiem, jak dokładnie będzie, ale widzę w Tobie więcej zasobów, niż teraz czujesz. Widzę też konkretne sytuacje, w których już z nich korzystałaś albo korzystałeś.

Bardzo porusza mnie zdanie: „Pożyczam Ci moją wiarę w Ciebie, dopóki nie odzyskasz swojej”. Dla mnie nie oznacza ono obietnicy, że wszystko będzie łatwe. Nie zapewnienia też, że już zawsze będzie dobrze. Raczej to takie spokojne przypomnienie, że nie zaczynasz od zera, masz w sobie więcej, niż dziś widzisz. Czasem ktoś obok może pomóc Ci to zobaczyć, zanim znowu poczujesz to samodzielnie.

A jeśli to faktycznie tak jest, że to, co dajemy do świata, kiedyś do nas wraca, to do mnie ostatnio wróciło. Dzięki wspaniałym osobom, za które jestem ogromnie wdzięczna. 🍀

Kiedyś byłam bardzo blisko idealistycznego myślenia o pracy z ludźmi w organizacji. Wierzyłam, że jeśli wystarczająco do...
19/05/2026

Kiedyś byłam bardzo blisko idealistycznego myślenia o pracy z ludźmi w organizacji. Wierzyłam, że jeśli wystarczająco dobrze wesprzemy, porozmawiamy, zrozumiemy, damy czas, zobaczymy człowieka i jego kontekst, to wiele sytuacji da się poukładać.

Nadal uważam, że wsparcie, rozmowa, uważność i szacunek mają ogromne znaczenie, ale dziś widzę też drugą stronę.

Nie wszystko zależy od HR.
Nie wszystko zależy od lidera.
Nie każdą sytuację da się uratować.
Nie każda trudność kończy się porozumieniem.
Nie zawsze wsparcie wystarcza, jeśli po drugiej stronie nie ma zmiany, odpowiedzialności albo możliwości dalszej współpracy.

Organizacja ma odpowiedzialność wobec ludzi, ale ma też odpowiedzialność za działanie, zespół, jakość pracy, bezpieczeństwo i wynik. Dla mnie ważnym momentem było zobaczenie, że dojrzałość nie polega na tym, żeby za wszelką cenę uniknąć trudnej decyzji.

Dojrzałość polega raczej na tym, żeby do tej decyzji dojść uczciwie z poszanowaniem wszystkich stron.

Z dobrą diagnozą.
Z uważnością na człowieka.
Z jasnością, co zostało zrobione.
Z odróżnieniem wsparcia od przejmowania odpowiedzialności za wszystko.
Z szacunkiem także wtedy, gdy decyzja jest trudna.

Czasem wpływ HR albo menedżera kończy się w konkretnym miejscu.

Możemy zadbać o proces.
Możemy zadbać o rozmowę.
Możemy zadbać o standard.
Możemy nazwać ryzyka.
Możemy rekomendować działania.
Możemy dopilnować, żeby człowiek nie został potraktowany przedmiotowo.

Ale nie zawsze możemy zmienić decyzję. Nie zawsze możemy zdjąć konsekwencje. Nie zawsze możemy sprawić, że sytuacja zakończy się tak, jak ktoś by chciał.

Może właśnie tu zaczyna się bardzo realna odpowiedzialność w organizacji. Nie w obietnicy, że wszystko da się naprawić. Tylko w tym, żeby nawet trudne sytuacje prowadzić możliwie najuczciwiej, najczytelniej i z największym szacunkiem, jaki jest możliwy w danych warunkach.

Ciekawa jestem, jak Wy patrzycie na tę granicę między wsparciem, a decyzją w organizacji?

W pracy HR są takie sprawy, których nie da się łatwo omówić z innymi. Dlatego, że dotyczą ludzi, emocji, poufności i dec...
14/05/2026

W pracy HR są takie sprawy, których nie da się łatwo omówić z innymi. Dlatego, że dotyczą ludzi, emocji, poufności i decyzji, które mogą mieć realne konsekwencje. Czasem HR zna kilka perspektyw jednocześnie. Wie, co mówi pracownik, wie, co mówi lider, zna kontekst zespołu, widzi ograniczenia organizacji.

Jednocześnie nie może swobodnie podzielić się tym wszystkim dalej. Wtedy łatwo zostać z tematem w głowie i wracać do niego po spotkaniu. Zastanawiać się, czy dobrze rozumiemy sytuację, czy nie pomijamy czegoś ważnego, czy nie reagujemy za szybko, albo wręcz przeciwnie czy nie czekamy zbyt długo.

Myślę, że to jeden z mniej widocznych obszarów pracy HR. Umiejętność myślenia w sprawach, które są niejednoznaczne, obciążające i często bardzo samotne decyzyjnie. Dlatego ważne wydają mi się przestrzenie, w których HR może bezpiecznie porządkować trudne sytuacje. Czasem wystarczy dobra rozmowa, która pomaga zobaczyć sytuację szerzej i spokojniej.

Macie przestrzeń, w której możecie bezpiecznie omawiać trudne, niejednoznaczne sytuacje?

Jednym z większych uproszczeń w myśleniu o HR jest dla mnie pytanie, po której stronie jesteśmy.Po stronie ludzi?Po stro...
12/05/2026

Jednym z większych uproszczeń w myśleniu o HR jest dla mnie pytanie, po której stronie jesteśmy.

Po stronie ludzi?
Po stronie organizacji?
Po stronie biznesu?
Po stronie procesu?

Rozumiem, skąd bierze się to pytanie. W trudnych sytuacjach często pojawia się potrzeba jasnego określenia ról, oczekiwań i odpowiedzialności. Jednocześnie w praktyce ten podział rzadko jest taki prosty, ponieważ HR bardzo często działa dokładnie pomiędzy. Między potrzebą pracownika a możliwościami organizacji. Między emocjami a decyzjami. Między oczekiwaniem szybkiej reakcji a koniecznością zachowania procesu. Między tym, co byłoby najbardziej wspierające, a tym, co jest realnie możliwe w danym kontekście.

Chyba właśnie ten obszar „pomiędzy” jest jednym z bardziej wymagających miejsc w tej pracy. Bo łatwo wtedy poczuć, że jeśli nie możemy pomóc tak, jak ktoś oczekuje, to zawodzimy. Albo że jeśli pilnujemy procesu, to oddalamy się od ludzkiej perspektywy. Albo że jeśli rozumiemy emocje, to powinniśmy od razu mieć rozwiązanie.

Dla mnie coraz ważniejsze staje się to, żeby nie przeciwstawiać sobie tych perspektyw. Można widzieć człowieka i jednocześnie rozumieć ograniczenia organizacji. Można być uważnym na emocje i jednocześnie pilnować granic procesu. Można wspierać i jednocześnie nie brać całej odpowiedzialności na siebie. To nie zawsze jest komfortowe miejsce, ale myślę, że bardzo potrzebne.

A Wy jak radzicie sobie z tym, aby utrzymać kilka perspektyw naraz i nie zgubić przy tym ani człowieka, ani odpowiedzialności?

Jak dużo frustracji w HR i zarządzaniu bierze się z oczekiwania, że organizacja powinna działać idealnie? Liderzy powinn...
07/05/2026

Jak dużo frustracji w HR i zarządzaniu bierze się z oczekiwania, że organizacja powinna działać idealnie? Liderzy powinni zawsze wiedzieć, jak reagować. Procesy powinny być jasne. Komunikacja powinna być spójna. Trudne sytuacje powinny być zaopiekowane od razu i właściwie.

Tylko że realia pokazują, że organizacje bardzo często takie nie są. Są przeciążone, zmienne, niejednoznaczne, pełne sprzecznych oczekiwań i decyzji podejmowanych pod presją. Nie szukajmy rozwiązań ze świata idealnego, który nie istnieje, tylko raczej szukajmy tego co możemy zrobić odpowiedzialnie w tych warunkach, które mamy.

Dla mnie to bardzo ważna różnica. HR i menedżerowie często funkcjonują pomiędzy oczekiwaniami pracowników, potrzebami biznesu, emocjami, procedurami i ograniczeniami organizacji. Nie zawsze mają wpływ na wszystko, ale często mają wpływ na coś np. na sposób rozmowy, zadane pytania, nazwanie ryzyka, zatrzymanie eskalacji, uruchomienie właściwych osób, uporządkowanie kolejnych kroków. Być może właśnie na tym polega dojrzałość organizacyjna, że w trudnych, nieidealnych warunkach potrafimy szukać realnej strefy wpływu.

Co pomaga Wam nie brać wszystkiego na siebie, ale jednocześnie nie zostawać biernym?

Mam wrażenie, że coraz większym wyzwaniem organizacji staje się nie tylko reagowanie na trudne sytuacje, ale przede wszy...
05/05/2026

Mam wrażenie, że coraz większym wyzwaniem organizacji staje się nie tylko reagowanie na trudne sytuacje, ale przede wszystkim zauważanie ich odpowiednio wcześnie. Konflikty, rotacja czy kryzysy w zespołach bardzo rzadko pojawiają się nagle. Zwykle wcześniej pojawiają się pierwsze sygnały jak np. napięcie, przeciążenie, wycofanie ludzi czy trudności we współpracy.

Właśnie tu jest dziś przestrzeń do budowania dojrzałych organizacji tzn. takich, które potrafią wcześniej rozpoznawać ryzyka, rozmawiać o napięciach i reagować zanim problem eskaluje.

Coraz bardziej widzę, że psychospołeczne ryzyka w pracy to bardzo konkretny temat organizacyjny, związany z kulturą pracy, komunikacją, sposobem zarządzania i codziennym funkcjonowaniem zespołów. Mam poczucie, że w kolejnych latach właśnie umiejętność wczesnego zauważania i systemowej pracy z napięciami będzie jednym z ważniejszych obszarów rozwoju organizacji.

Co myślicie o tym aspekcie funkcjonowania Waszych organizacji?

System vs. indywidualne podejście. To temat, który ostatnio mocno do mnie wraca. Z jednej strony chcemy rozwiązań system...
28/04/2026

System vs. indywidualne podejście. To temat, który ostatnio mocno do mnie wraca. Z jednej strony chcemy rozwiązań systemowych, z drugiej w pewnych sytuacjach one po prostu nie działają.

Weźmy prosty przykład: lider nie daje feedbacku. Najczęstszy pomysł na rozwiązanie, o którym słyszę? Szkolenie ze standardu udzielania feedbacku. I… nic się nie zmienia.

Dlaczego? Bo bardzo często to nie jest problem kompetencji. Ten sam problem może mieć zupełnie różne przyczyny. Być może lider boi się konfliktu, nie chce być tym złym, nie ma energii na trudne rozmowy lub nie czuje się pewnie w swojej roli.

Zewnętrzny objaw wygląda identycznie. W praktyce, to cztery różne sytuacje i cztery różne punkty startowe do pracy. A to właśnie punkt startowy bardzo często decyduje o tym, czy nasze działania będą skuteczne.

Jestem ciekawa, jak Wy łączycie rozwiązania systemowe z indywidualnym podejściem?

Nie ma jednej historii, ale jest wspólny punkt zwrotny. To on łączy osoby, z którymi pracuję i najczęściej otwiera dalsz...
23/04/2026

Nie ma jednej historii, ale jest wspólny punkt zwrotny. To on łączy osoby, z którymi pracuję i najczęściej otwiera dalszą pracę.

Z wielką wdzięcznością patrzę na wszystkie dotychczasowe procesy, które miałam przyjemność prowadzić z niezwykłymi osobami. Każdy proces przypomina o tym jak różnie postrzegamy rzeczywistość i jak wiele możemy się od siebie uczyć, ile waży akceptacja i jak bardzo potrzebujemy być dzisiaj blisko siebie samych.

Zostawiam fragmenty tego, co mówią klienci o współpracy ze mną.

Z radością i wdzięcznością🍀

21/04/2026

Jest taki moment, który łatwo przeoczyć, bo nie wygląda jak wielki kryzys. Nie ma też jednego konkretnego powodu. To przypomina wchodzenie pod górę ale takie nieuważne, bez widoków.

Idziesz krok za krokiem, pod górę. Trochę szybciej, niż ciało by chciało.
Pojawia się zadyszka, ale myślisz sobie, że jeszcze kawałek, zaraz będzie lżej.
Tylko że im dalej idziesz, tym trudniej złapać oddech. W pewnym momencie orientujesz się, że nie widzisz już widoków, mijasz rozwidlenia bez zastanowienia, nie do końca wiesz, dokąd właściwie zmierzasz. Po prostu idziesz.

W życiu ten moment wygląda podobnie, gdy pojawia się coraz większe zmęczenie, coraz mniej cierpliwości, odkładanie decyzji, działanie od zadania do zadania i kolejna próba, żeby jeszcze bardziej się zmobilizować. W tym pędzie i zmęczeniu bardzo trudno jasno myśleć, poczuć, co jest ważne, podjąć dobrą decyzję.

Czasem najważniejsze nie jest iść dalej, a się zatrzymać, złapać oddech, rozejrzeć się i zobaczyć, gdzie jesteś i czy to w ogóle jest Twój kierunek. Dopiero wtedy można zdecydować, co dalej. I wiesz co? Zawsze można zawrócić, bo tak jak w górach to i w życiu - nie ma drogi bez powrotu. 🍀

W sumie wszystko jest w porządku… a jednocześnie czuję, że coś jest nie tak.Znasz to?Na zewnątrz życie się zgadza, praca...
16/04/2026

W sumie wszystko jest w porządku… a jednocześnie czuję, że coś jest nie tak.

Znasz to?

Na zewnątrz życie się zgadza, praca jest, obowiązki i cele są. Jednocześnie wewnątrz odczuwasz zmęczenie, napięcie, chaos i coraz mniej przestrzeni na siebie. Pojawia się też myśl "nie chcę już tak dalej”.

To moment, w którym przestajesz być w kontakcie ze sobą. Działasz, ale bez poczucia kierunku. Być może odkładasz też decyzje, które już dawno proszą się o uwagę. Często próbujesz sobie tłumaczyć, że to minie, ale zwykle nie mija.

Wiesz, to nie jest kwestia włożenia większego wysiłku. To moment, w którym trzeba się zatrzymać i zobaczyć co naprawdę się dzieje.

Jeśli jesteś w takim miejscu, to ma sens, że tak się czujesz. Jeśli chcesz, napisz wiadomość prywatną i wspólnie zobaczymy, czy mogę Ci w tym pomóc.

Co robisz tylko dla siebie?Kiedy zadaję to pytanie na sesji, najczęściej słyszę o rozwoju, nauce, sporcie, pracy nad sob...
14/04/2026

Co robisz tylko dla siebie?
Kiedy zadaję to pytanie na sesji, najczęściej słyszę o rozwoju, nauce, sporcie, pracy nad sobą.

Potem zadaję kolejne pytanie: co z tego robisz wyłącznie dla przyjemności? Nie po coś, nie dlatego, że warto. Nie dlatego, że to Cię gdzieś zaprowadzi. Tylko dlatego, że lubisz, że gdy to robisz to czujesz radość. Tu zwykle pojawia się zatrzymanie. Bo okazuje się, że nawet odpoczynek potrafi być zadaniem, kolejnym punktem do odhaczenia lub formą bycia lepszą/lepszym.

W pracy z klientami często dochodzimy do momentu, w którym ktoś, mówi że właściwie nie wie, co go cieszy… tak po prostu. Lubię ten moment, bo to często punkt zwrotny w powrocie do siebie. Nie do celów i planów, tylko do bardzo podstawowej odpowiedzi - co mnie zasila?

Gdy wszystko, co robisz, jest po coś, łatwo stracić dostęp do tego, co jest dla Ciebie. Czasami nie zaczynamy od wielkich zmian, a od małych rzeczy, które nie mają celu ani efektu, ale dają odrobinę lekkości. Co ciekawe, to często wystarcza, żeby pojawiła się przestrzeń, oddech i trochę więcej wpływu.

Co robisz tylko dla siebie, nie po coś? 🍀

Adres

On-line
Wroclaw

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Pracownia Zmian - Karolina Walczak umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij