04/03/2026
"To jest naprawdę trudne zadanie. Pacjenci zmagający się z tym problemem mówią nieraz: „Cholera, wyglądam normalnie, żyję normalnie, tylko jakiś udręczony jestem. I niby wiem, co chce mi pani przekazać, ale dalej powtarzam swoje zachowania”. Mało kto rozumie ich problem. Od znajomych słyszą, że nie ma sensu chodzić na terapię, przecież sami mogą się ogarnąć. No, naprawdę świetna rada! Bo prokurator trzyma się stołka rękami i nogami. Nie uda się go pozbyć na kilku sesjach. Żeby to zrobić, należy sięgnąć aż do podstaw konstrukcji psychicznej. Dopiero stamtąd go usuniemy, co niektórym zajmuje kilka lat.
Część osób, w których zamieszkuje szczególnie wredny prokurator, uważa, że przegna go bez niczyjej pomocy. To jednak iluzja samowystarczalności. Przecież sami wymyślili sobie ten świat, który przypomina niepoprawnie złożone rusztowanie, gdzie wszystko trzyma się na sznurkach. Jeśli dopuszczą do siebie innych, zatrudnią życzliwych adwokatów, być może wygrają z poczuciem bycia niewystarczającymi. Wtedy przestaną się zadręczać. Zaczną więcej ryzykować, bardziej rozluźniać się. Coś im nie wyjdzie? Trudno, nie załamią się jak kiedyś. Będą coraz częściej mówić: „JA chcę, JA potrzebuję, MNIE się podoba”. Albo jak usłyszałam ostatnio od kogoś, kto tę pracę wykonał: „Wal się świecie, to jest moje życie!”
Poczucie bycia wystarczającym zapewniają tylko dwie rzeczy - więź z drugim człowiekiem i kontakt z samym sobą. Dzięki dialogowi z prawdziwym ja zyskujemy wiedzę, co jest dobre, co złe, a co wystarczające. Możemy zorientować się, gdzie są nasze granice, jaki mamy potencjał i jak możemy go rozwijać. Jeśli kroczymy tą ścieżką, męczymy się wprawdzie, ale jesteśmy usatysfakcjonowani. Już od dziecka możemy się uczyć kontaktu ze sobą."
Danuta Golec: Czyim życiem żyjesz?