11/10/2025
Dziś taki post z serii „jak to się zaczęło?
Otóż swego czasu sama bardzo potrzebowałam i szukałam ukojenia w dotyku pod różnymi postaciami - dużo chodziłam na zabiegi wellness - masaże twarzy, ciała, headspa i różne inne cuda jak masaże aury np.
W wielu miejscach płacąc niemałe pieniądze wychodziłam przestymulowana (osoby wysoko wrażliwe wiedzą napewno o czym mowa🥲).
Pomimo, że założeniem był odpływ i regeneracja wychodziłam fizycznie zmęczona, a psychicznie sfrustrowana, że dalej nie znalazłam tego, czego szukam.
Zaczęła kiełkować myśl, że takich osób jak ja, potrzebujących subtelnego, acz zdecydowanego dotyku musi być więcej, dlatego postanowiłam nauczyć się przede wszystkim technik pracy z punktami aktywnymi w obrębie głowy, tak trafiłam do Instytutu Chińskiej Medycyny - tam zaczęła się formalnie moja ścieżka pracy z ciałem. Do tej wiedzy dodałam swojej intuicji - czego sama chciałabym doświadczać idąc do gabinetu się zrelaksować i na takiej procedurze masuję i dbam o Was u siebie teraz.
Sprawia mi dużo przyjemności wprowadzając Was w te głębokie stany, sama też przy okazji niejako reguluję swój układ nerwowy dzięki atmosferze miejsca, muzyce i… własnej wyobraźni, bo przyznam, że kiedy Was masuję, wyobrażam sobie często co musicie czuć, jakie jest to dla Was w odbiorze co Wam robię, gdzie naciskam, co rozcieram, gdzie usprawniam przepływ, dzięki różnym rodzajom dotyku i technik, jakimi się posługuję oraz narzędziom, jakie czujecie na swoich barkach, dekoltach, twarzach i głowach.
I to niedoścignione marzenie, żeby móc poczuć to co Wy, kiedy Was masuję🥹 (z tym chyba muszę się pogodzić. No chyba, że jednak wymyślą klonowanie🙈)
Besos,
Magda