08/07/2025
Cześć! Zaczynamy nową serię, w której będziemy mówić o emocjach. Chętnie opowiemy Wam o nich z perspektywy terapii, seksuologii i naszych doświadczeń. W tym tygodniu zajmiemy się radością oraz próbą zrozumienia jej istoty. A może samo „rozumienie emocji” to już oksymoron? 🧐🤔
Radość (wg Ekmana) to jedna z podstawowych emocji. Pojawia się, gdy... no właśnie, kiedy? Gdy jesteśmy blisko kogoś ważnego dla nas, towarzyszy nam radość, obok wielu innych odczuć. Radośni jesteśmy gdy robimy coś, co lubimy, albo kiedy czujemy się bezpieczni i spełnieni. Radość prócz bycia emocją to też reakcja na np. niespodziankę, jeśli je lubimy. Na prezent, jeżeli potrafimy je przyjmować lub gdy potrafimy cieszyć się z jego wręczania. Przykładów znajdziemy wiele, bo emocje są bardzo indywidualne.
A jak to wygląda w głowie?
Radość nie wynika z działania jednego hormonu. W organizmie współpracują ze sobą różne układy, które wspierają nasz dobrostan psychiczny. Wśród nich szczególnie ważne są dwa neuroprzekaźniki: dopamina i oksytocyna.
Dopamina jest związana z układem nagrody. Uwalnia się, gdy osiągamy cel, czegoś się uczymy albo robimy coś przyjemnego. To ona napędza nas do działania i daje poczucie satysfakcji.
Oksytocyna to substancja, która odpowiada za budowanie więzi. Wydziela się podczas kontaktu fizycznego, rozmów z zaufanymi osobami, okazywania troski i bliskości. To właśnie ona sprawia, że relacje dają nam poczucie bezpieczeństwa i głębokiego sensu.
Radość to jedna z tych “pozytywnie” działających na nas emocji. Jednak odczuwanie smutku czy ostrzegawczy strach też mogą być “pozytywne”. I tu pojawia się ciekawa analogia. Bo skoro emocje takie jak strach czy smutek, są potrzebne i z perspektywy czasu też może wyniknąć z nich coś dobrego, tak z naszej radości, może wyniknąć coś… złego?
Możemy stale pobudzać nasze neuroprzekaźniki, sięgając po szybkie bodźce jak media społecznościowe, zakupy czy inne formy natychmiastowej gratyfikacji aby przywołać radość. Ale sięgając po papierosy, pijąc alkohol, jedząc cukier (wszechobecny w produktach), masturbując się, gdy przekroczymy w tym granice, gdy zwiążemy z tymi czynnościami produkcję dopaminy w mózgu, prędzej czy później doczekamy się uzależnienia. A uzależnienia nie biorą się z cierpienia samego w sobie, ale z poszukiwania ulgi, przyjemności i właśnie chwilowej radości, która ma ten smutek/ dyskomfort/ mętlik w głowie/ ból przykryć.
Gdyby papieros, wywoływał najpierw potworny kaszel, ból głowy a dopiero później dawał ukojenie, poczucie spokoju, gdyby później tworzył tę kulturową chwilę dla siebie, nie byłyby taki atrakcyjny.
Jako, że jest na odwrót, wystarczy chwila, żeby mózg zaczął ten schemat zapamiętywać i powtarzać. Pragnąć tej radości. To jest ta pułapka. Jak przecież w czymś co sprawia radość może kryć się zagrożenie?
Warto zadbać o przestrzeń, w której radość może się pojawiać naturalnie. Może pomóc w tym ruch na świeżym powietrzu, światło słoneczne, zmiana bodźców, kontakt z przyjaciółmi, a przede wszystkim świadomość, która pozwoli zachować balans, i wiedza, która ostrzeże nas i pokaże rozwiązania.
Radość nie musi być wielka, by była ważna. To codzienne źródła przyjemności wzmacniają nasze zdrowie psychiczne i fizyczne, rytuały, ludzie i nasza chęć do tego aby nad tym pracować.