16/02/2026
Pewnego dnia do poradni przyszedł pacjent…tak rozpoczyna się większości moich relacji z pacjentami nie licząc tych na, których „trafiam” na dyżurze!
„- Doktorze bo mnie tu przysłali, że mam coś w brzuchu! Podobno od dawna, ale teraz bardzo urosło! Trzeba coś z tym robić!?
- Miał Pan robione badania w naszym szpitalu?
- Tak. Czy to ważne?
- To bardzo dobrze! Zaraz sobie zobaczę Pana tomografię i przedstawię co możemy zaproponować!”
Trochę już pracuje w tej branży, ale po zobaczeniu badań obrazowych tego pacjenta nieco się „wzruszyłem”.
„- Wie Pan ten guz wypełnia prawie pół pana brzucha i radiolodzy nie potrafią do końca ocenić jaki jest jego punkt wyjścia i czy jest jakaś kolizja z sąsiednimi narządami. Możliwe, że będziemy musieli wyciąć całkiem sporo Pana bogatego wnętrza! Co Pan na to?!
- Jak trzeba to trzeba! Proszę robić co Pan uważa to Pan się na tym zna!”
Efektem finalnym tej „znajomości” są pamiątkowe zdjęcia z operacji guza o średnicy 25 cm wychodzącego z naczyń okolicy krzywizny większej żołądka. Obraz kliniczny odpowiada naczyniakowi, a na wynik badania histopatologicznego wciąż czekamy…
P.S Do zabiegu byliśmy gotowi jak na wojnę i nastawialiśmy się, że może być to wielogodzinny zabieg, a skończyło się na „szybkim strzale” 🤡