20/11/2025
11.11.1990 - dokładnie wtedy „odzyskałam swoją niepodległość”. Stałam się odrębną, samodzielną jednostką. A że dzieliłam łono Mamy z Bratem, to motyw suwerenności nabiera dla mnie jeszcze głębszego znaczenia.
Choć nie pamiętam dobrze swojego wczesnego dzieciństwa, dziś mam cudowną możliwość obserwować ten proces u chłopców. Widzę, jak krok po kroku zdobywają swoją małą niezależność. I z jednej strony zachwycam się, a z drugiej bywa to dla mnie jako mamy trudne 🥹
Jestem ogromnie wdzięczna za te 35 lat. Dopiero teraz mogę świadomie powiedzieć: nie żałuję, że moje życie wygląda właśnie tak. Nie chciałabym ryzykować i cofać czasu, nawet gdyby ktoś dał mi taką możliwość. Dziś wiem, że wszystko było po coś.
Każdy upadek po drodze. Każda porażka i każda związana z nią łza. Każda relacja, nawet ta, która już przeszła do historii, niezależnie czy sprawiła radość czy ból. Każde doświadczenie czegoś mnie nauczyło, ukształtowało, otworzyło oczy na coś nowego. Bez tych wszystkich doświadczeń nie byłabym dziś ani w tym miejscu, ani tym, kim jestem. To wcale nie znaczy, że teraz nie popełniam błędów albo że przestałam się uczyć. Wręcz przeciwnie! Z każdym kolejnym rokiem i z całym pakietem doświadczeń, jakie mi przynosi, coraz łatwiej jest mi akceptować to, co Ten na Górze ma dla mnie przygotowane. Dlatego chcę czerpać garściami. Brać od życia jak najwięcej i dzielić się z tymi, którzy są mi bliscy i akceptują mnie taką jaką jestem 😎
Ps. Zdjęcie z Mężem robione przez .fotografia z okazji naszej majowej rocznicy ślubu. A 11 listopada jest dla mnie jeszcze bardziej szczególny, bo właśnie wtedy Ten Ziomek ze zdjęcia zapytał czy zostanę jego żoną 😍💍