13/01/2026
Kochani, tak naprawdę musicie wiedzieć jedną najważniejszą rzecz o mnie. Jestem mistrzem prokrastynacji. Odkładanie pewnych zadań to moja specjalność. Nawet jak nie odkładam robienia rzeczy, to potem się okazuję, że i tak to odkładałam (tylko prokrastynatorzy to zrozumieją). Prokrastynowałam z ruszeniem tego instagrama, jak tylko go założyłam - chyba właśnie mijają 4 lata. Moja strona www była w przebudowie od dobrych 2 lat! Ale już jest, robiona w pocie czoła, zajęła mi duuużo więcej czasu niż szacowałam, także zapraszam! (link w fejsbukowym bio - tu nie wrzucam, bo inaczej tną mi zasięgi🤪)
A nad tą instagramową karuzelą spędziłam masę godzin. To nie jest kilka godzin - to już jest MASA, która mogłaby wpłynąć na ruch planet w naszym układzie, uwierzcie. Ktoś by powiedział: perfekcjonizm. Nie mogę zaprzeczyć. "Daj se spokój, zrób to raz, raz i jak wyjdzie, tak wypuść - i tak ludzie nie przeczytają/ nie zobaczą wszystkiego". Też się z tym zgadzam.
Jednak po tym wszystkim widzę, że to nie tylko perfekcjonizm (oczywiście jest tu jeszcze strach przed pokazywaniem się, lęk przed hejtem, niechęć do poświęcania wolnego czasu na pisanie, które idzie mi jak krew z nosa, i wiele, wiele innych rzeczy, ale nie o tym teraz). Teraz widzę, że to była potrzeba, by dotrzeć właśnie do tych, co patrzą głębiej i czytają każde słowo. Bo ja sama jestem taką osobą - patrzę na detale, staram się przeczytać wszystko, co jest (o ile mnie to interesuje oczywiście) tak szczegółowo jak się tylko da. Na instagramie zawsze czytam opisy i czuję niedosyt, gdy je rozwijam, a tam brak ciągu dalszego, albo tylko powtórzenie tych samych tekstów na grafikach. Dlatego w tym co tworzę, pragnę wyrazić też to, jaka sama jestem.
To był także proces, by wydobyć z siebie to, co dokładnie chcę powiedzieć. Mam ubogi zasób słów, bo aktualnie prawie nie czytam książek (tak, wstyd mi), gdy jestem zestresowana gubię język, itp., naturalnie więc też nie piszę tekstów, jak nie muszę. Przez cały ten czas tworzenia i modyfikowania treści na grafikach docierałam do tego, co ja tak właściwie chcę Wam przekazać i jak. Bo na początku sama nie wiedziałam, no bo skąd? Niby tyle czasu się szkolę w strategii marki i komunikacji, ale teoria teorią, a w praktykę jakoś trudniej na swoje przełożyć. Niby człowiek coś tam już wie, rozumie, ale dalej nie umie.
I właśnie nie zależało mi na tym, by było idealnie (tylko troszkę idealnie😆). Zależało mi na tym, by dobór słów i zdania były moje i przypominały mnie bardziej niż mniej. I mam świadomość, że i tak nie do każdego trafią, albo ktoś to zrozumie po swojemu, inaczej niż bym chciała. Ważniejsze jest jednak dla mnie to, że dotarłam do miejsca, w którym czułam się sobą, tak bardzo, na ile to możliwe. Wiem, że czasem nie będę mogła sobie pozwolić na takie pisanie, trzeba będzie dostosować się do ograniczeń, presji czasu, zmienić plany, itd. Ale tym razem bycie jak najbliżej siebie w pisaniu tych kafelków było dla mnie najważniejsze.
Ten post to nie koniec procesu samopoznawania - swojej "marki" i siebie w niej. To początek. Będę siebie odkrywać z każdym postem czy jakimkolwiek innym tekstem. Możliwe, że zmienię czcionkę, kolory, format treści albo w ogóle zamknę działalność i hej, bo po drodze odkryję, że bardziej wyraża mnie coś innego. Niedawno co pisałam, że przerzucam się na insta i tutaj będę tylko udostępniać tamtejsze posty - ale co się okazało? Że insta ma straszne ograniczenie znaków i nie byłam w stanie zmieścić tego tekstu. Dobrze, że w zanadrzu miałam drugi, którego szkic niezobowiązująco napisałam w nocy, leżąc już w łóżku (akurat przypływ weny… fajnie 🙄). I tak musiałam go skracać. (Tym bardziej zapraszam, kto lubi, do obejrzenia tej karuzeli na instagramie, bo tam jest zupełnie inny opis🙃 i jest muzyczka 😆 - https://www.instagram.com/p/DTY3RmPDFtp/?igsh=NWgwNmRoZ21uMGcy). Więc jestem tutaj z powrotem na fejsie i wrzucam tekst pierwotnie do tego stworzony 🤓
Wracając, ten początek musiał tyle trwać, by ta treść miała taką formę jak teraz, bliską memu sercu, na ten moment. Ogórki też muszą swoje odczekać, zanim się ukiszą, mimo że surowe czy małosolne przecież też smaczne😆. To jeszcze Wam się przyznam, że ten post był gotowy chyba już w październiku zeszłego roku, ale postanowiłam, że nie zaczynam z insta dopóki nie zrobię strony www. Więc gdyby spojrzeć na to z tej perspektywy, można pomyśleć, że wcale nie prokrastynuję, tylko strategicznie planuję. Chciałabym tak o tym myśleć, ale to nie ten scenariusz😅.
Mam nadzieję, że z każdym krokiem będę w tym wszystkim coraz pewniejsza... a póki co następny post za 4 miesiące! Do zobaczenia!
-----------
Chcę też bardzo podziękować:
gaceksocialguide - nie wiem czy bez Ciebie w ogóle ruszyłabym z tym Instagramem tak "szybko" 😆🥰
Studio Jogi Lekko -Sylwii, która za pomocą drobnych wskazówek pomogła mi znaleźć swój wyraz w tej rolce; jak to mówią, dała mi wędkę 🥰😘 ale też doradziła, czy "ten kwadrat" lepiej taki czy śmaki 🤣