Medycyna Estetyczna lek. ANNA Paczek-Skupień

  • Home
  • Medycyna Estetyczna lek. ANNA Paczek-Skupień

Medycyna Estetyczna lek. ANNA Paczek-Skupień Nazywam się Anna Paczek-Skupień jestem lekarzem i od 15 lat zajmuję się Medycyną Estetyczną Medycyną Przeciwstarzeniową oraz Medycyną Stylu Życia.

Moją dewizą zawodową jest poszukiwanie rozwiązań u źródła a nie skupianie się tylko na objawach. Zdrowie i medycyna

08/04/2026

Po co nam w skórze kwas hialuronowy?

03/04/2026
01/04/2026

Jakie trzy suplementy poprawią jakość skóry w menopauzie?

30/03/2026

Woda to podstawowy składnik naszej skóry. A za prawidłowe nawilżenie naszej skóry odpowiadają trzy mechanizmy.

26/03/2026

Czy "kacze dzioby" to jedyna opcja dla ust?
Moją odpowiedzią jest zabieg nawilżający i regenerujący czerwień wargową. Efekt zawsze satysfakcjonujący i naturalny.

Po zabiegu jedna z Pacjentek napisała do mnie:

„Bałam się efektu sztuczności. A efekt jest dokładnie odwrotny – usta wyglądają naturalnie, tylko jakby lepiej odżywione i zadbane.”

Inna Pacjentka napisała:

„Nie spodziewałam się, że nawilżenie ust może aż tak zmienić komfort życia. Przestałam obsesyjnie sięgać po pomadkę co godzinę. Moje usta w końcu są miękkie, nie pieką i nie pękają.”

23/03/2026

Stymulatory to kategoria preparatów zawierających bardzo różne substancje aktywne. Warto zapytać przed zabiegiem o rodzaj i skład stymulatora.

Prawie 20 lat pracy w medycynie estetycznej… a wciąż można odkrywać coś nowego.Fantastyczne szkolenie z dr Juanem Sopeną...
10/03/2026

Prawie 20 lat pracy w medycynie estetycznej… a wciąż można odkrywać coś nowego.

Fantastyczne szkolenie z dr Juanem Sopeną miedzynarodowym trenerem, światowej klasy ekspertem w medycynie estetycznej i regeneracyjnej. Ogrom wiedzy przedstawiony w niezwykle klarowny, praktyczny sposób.

Przede wszystkim jednak przypomnienie czegoś bardzo ważnego: medycyna estetyczna to naprawdę medycyna.

Pracujemy na głębokich tkankach twarzy. Ingerujemy w struktury, które nie są obojętne dla zdrowia pacjenta. Dlatego nawet jeśli poprawiamy urodę, nie możemy na chwilę stracić lekarskiej czujności i odpowiedzialności.

Takie spotkania pokazują, że niezależnie od stażu – w medycynie zawsze warto być czasami uczniem.

A jeśli się uczyć, to od najlepszych.

Moje z przymrużeniem oka😉 "przed i po“... według  czata GPT 🙂Pozdrawiam wszystkie Panie zwolenniczki naturalnych kształt...
10/03/2026

Moje z przymrużeniem oka😉 "przed i po“... według czata GPT 🙂
Pozdrawiam wszystkie Panie zwolenniczki naturalnych kształtów ust 💋

09/03/2026

To nie jest „glow”. To jest marketing, który przebrał igłę za pielęgnację

Najsprytniejszym „kłamstwem”dzisiejszej estetyki nie jest już obietnica młodości.

Najsprytniejszym „kłamstwem” jest to, że można wbić komuś igłę w skórę, wstrzyknąć substancję do tkanek i sprzedać to jako coś lekkiego, niewinnego, prawie pielęgnacyjnego.

„Glow injectables”.
„Injectable moisturiser”.
„Skin glow shots”.
„Iniekcyjne serum”.
„Zastrzyk nawilżenia”.

Brzmi pięknie. Miękko. Modnie. Jakby to nie była procedura iniekcyjna, tylko luksusowy rytuał dla skóry z kategorii premium. Jakby zamiast ingerencji w tkanki odbywał się delikatny masaż blaskiem.

Tylko że organizm nie zna słowa „glow”.
Tkanka nie rozumie słowa „moisturiser”.
Układ odpornościowy nie wzrusza się hasłem „skin quality”.

Dla organizmu to nie jest żaden filtr z TikToka.
To jest obca substancja wstrzyknięta do żywej tkanki.

I właśnie dlatego cała ta nowa fala „blasku w strzykawce” powinna budzić nie zachwyt, tylko bardzo głośny niepokój.

Bo szara strefa już dawno przestała dotyczyć tylko tego, kto wykonuje zabieg.
Dziś coraz częściej dotyczy tego, co właściwie jest podawane i na jakiej podstawie ktoś uznał, że wolno to w ogóle wciskać ludziom do skóry.

Rynek pokochał produkty, które nie chcą być nazwane wprost.
Nie filler, ale coś jak filler.
Nie biostymulator, ale niby regeneracja.
Nie mezoterapia, ale „bardziej premium”.
Nie lek, nie kosmetyk, nie wiadomo co dokładnie, ale za to z nazwą tak miękką, że aż przestajesz słyszeć słowo „ryzyko”.

I właśnie to jest największy numer tej branży.
Nie tylko sprzedać preparat.
Sprzedać język, który ma uśpić czujność.

Bo kiedy pacjentka słyszy „zastrzyk nawilżenia”, nie myśli o przewlekłym stanie zapalnym.
Nie myśli o włóknieniu.
Nie myśli o guzkach.
Nie myśli o tym, że coś może zostać w tkance dłużej, niż obiecywał folder reklamowy.
Myśli o świeżości, blasku, wypoczętej twarzy i efekcie „jak po wakacjach”.

A prawda jest taka, że czasem zamiast „wakacyjnego glow” dostaje się biologiczny hazard.

Najbardziej obrzydliwe w tym wszystkim jest to, że nowość znowu próbuje udawać niewinność.
Tak jakby nadanie produktowi pastelowej nazwy miało odebrać mu ciężar procedury medycznej.
Tak jakby peptyd przestawał być substancją tylko dlatego, że ładnie brzmi.
Tak jakby „regeneracja” była dowodem naukowym.
Tak jakby „naturalny” oznaczało automatycznie bezpieczny.
Tak jakby „wszyscy to robią” było argumentem, a nie kompromitacją myślenia.

Nie, to nie jest postęp.
To jest stary mechanizm w nowym opakowaniu.

Najpierw moda.
Potem szkolenia.
Potem zachwyt.
Potem pacjentki ustawione w kolejce.
Potem zachowania stadne w branży.
A pytania o bezpieczeństwo, metabolizm, immunogenność, degradację i odwracalność, jak zwykle, na samym końcu.
Czasem za późno.

Bo przecież łatwiej sprzedać marzenie niż uczciwie powiedzieć:
nie mamy porządnych danych długoterminowych,
nie wiemy, jak to będzie wyglądało w tkankach za kilka lat,
nie wiemy, czy da się to odwrócić,
nie wiemy, czy za chwilę nie będziemy opisywać kolejnych powikłań w publikacjach.

I właśnie tu kończy się innowacja, a zaczyna zwykłe igranie cudzym zdrowiem.

Powiedzmy to bez ogródek.
Jeżeli ktoś wstrzykuje ludziom substancję głównie dlatego, że dobrze się sprzedaje, dobrze wygląda na rolkach i daje szybki efekt „wow”, a nie dlatego, że stoi za nią naprawdę mocna dokumentacja, to nie jest żadna nowoczesność.

To jest eksperyment.
Eksperyment, tylko ubrany w ładniejsze słowa.
Eksperyment, za który nie płaci producent.
Nie płaci dystrybutor.
Nie płaci szkoleniowiec.

Płaci pacjentka.

Swoją twarzą.
Swoją tkanką.
Swoim zdrowiem.
Swoim stresem, kiedy coś zaczyna iść źle.

A kiedy już dzieje się źle, wtedy zaczyna się znany teatr.
Nagle nikt nic nie obiecywał.
Nagle to „indywidualna reakcja”.
Nagle trzeba było „lepiej kwalifikować”.
Nagle preparat jest świetny, tylko organizm się nie dostosował.
Nagle szkoleniowiec znika.

Dystrybutor odsyła do papierów.
A pacjentka zostaje sama z problemem, którego nie da się zakryć filtrem.

To dlatego trzeba mówić brutalnie.
Nie po to, żeby kogoś szokować.
Po to, żeby wreszcie przebić tę watę cukrową, w którą owinięto igłę.

Bo nie wszystko, co błyszczy, jest biokompatybilne.
Nie wszystko, co jest modne, jest mądre.
Nie wszystko, co daje szybki efekt, jest warte ceny, którą ciało może zapłacić później.

I nie, nie kupuję już tej narracji, że to „tylko glow”.
„Tylko glow” to możesz mieć z dobrze dobranej pielęgnacji, światła, snu i rozsądnej terapii.
Jeżeli wchodzisz z igłą w tkanki, to przestaje być „tylko”.

Od tego momentu zaczyna się odpowiedzialność.

Dlatego dziś najważniejsze pytanie nie brzmi:
kto to robi?

Dziś równie ważne brzmi:
co wy właściwie ludziom wstrzykujecie i na jakiej podstawie twierdzicie, że to bezpieczne?

Bo jeśli jedyną odpowiedzią jest moda, hype i opowieść o „szklanej skórze”, to ja mam inną nazwę dla takiego zabiegu.

Nie „glow injectable”.
Tylko dobrze opakowana brawura.

Wnioski?

Moda minie.
Nazwy się zmienią.
Dystrybutorzy wymyślą nowe hasła.
Szkoleniowcy przesiądą się na kolejny trend.

Ale tkanka nie zapomina.
I właśnie dlatego rozsądek musi być dziś głośniejszy niż marketing.
Dlatego zastanówmy się, czy każdy preparat lub urządzenie, które jest nowe, niezbadane na przestrzeni lat,bez grupy kontrolnej i bez wiedzy o tym,co dzieje się po czasie w naszych tkankach, jest na pewno tym, z czego chcemy skorzystać. Bo bardzo łatwo jest zaszkodzić. Trudniej naprawić. Twoja twarz i organizm,to nie jest pole do eksperymentów.
Czy też spotkałaś się z takim zjawiskiem?

Klauzula ochrony treści Dermascan Lorin
Treść ma charakter autorski i edukacyjny. Kopiowanie, rozpowszechnianie, przerabianie i wykorzystywanie w całości lub we fragmentach bez zgody autora jest zabronione. Wszelkie prawa zastrzeżone.

Bo uczyć się trzeba nawet jak się ma prawie 20 lat doświadczenia w medycynie estetycznej🙂
09/03/2026

Bo uczyć się trzeba nawet jak się ma prawie 20 lat doświadczenia w medycynie estetycznej🙂

26/02/2026

Address


Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Medycyna Estetyczna lek. ANNA Paczek-Skupień posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

  • Want your practice to be the top-listed Clinic?

Share