Po drugiej stronie raka

Po drugiej stronie raka Dojrzałam do tego, aby pokazać jak wygląda życie "po tej drugiej" stronie ... Dziękuję, że jesteście!

Ta strona powstała z bardzo prostej potrzeby – żeby moi bliscy wiedzieli, jak sobie radzę i przez co przechodzę 😷 I byli...
27/01/2026

Ta strona powstała z bardzo prostej potrzeby – żeby moi bliscy wiedzieli, jak sobie radzę i przez co przechodzę 😷 I byli "na bieżąco", jeśli chodzi o zmagania z "moją" chorobą.
Na początku były tu głównie wyniki, suche fakty, krótkie aktualizacje 🥺

Z czasem wydarzyło się coś więcej.
Pomiędzy jednym badaniem TK, a drugim pojawiły się pytania. Takie, które często są bardzo istotne dla pacjentów, ale jednocześnie trudne, dwuznaczne, nieoczywiste. Takie, o które wstyd zapytać albo nie wiadomo kogo zapytać. I u mnie też mnóstwo takich było. Pod wpływem impulsu narodził się ten nieoficjalny onkoprzewodnik – o leczeniu, codzienności, emocjach i sprawach, o których rzadko mówi się głośno.

Nie ukrywam – wielokrotnie zastanawiałam się nad usunięciem tego konta (nawet jeszcze niedawno). Bo czy to ma sens? Czy to komuś potrzebne? Czy mam jeszcze siłę pisać?

Dziś widzę tu Was – jest Was już 1000.
I chyba po raz pierwszy czuję, że… jestem tu potrzebna.

Dziękuję za obecność, wiadomości, reakcje, zaufanie i wspólną drogę 🤍
Zostajemy razem. Krok po kroku.

A Wy, śmiało pytajcie! ❤️ Jestem tu dla Was ❤️

Post  #7 💉31.05.2018 roku odbyła się obrona mojej pracy doktorskiej👩‍🎓 Wydawało mi się, że nic nie jest w stanie mnie za...
25/01/2026

Post #7 💉

31.05.2018 roku odbyła się obrona mojej pracy doktorskiej👩‍🎓 Wydawało mi się, że nic nie jest w stanie mnie zatrzymać. Mnóstwo planów, możliwości ... 👩‍💻 A tu przede mną znak stop 🛑 3 lat później - dokładnie 31.05.2021 przyjmuję swoją pierwszą chemię 💉

21.04.2021 roku usłyszałam, że jedyne leczenie jakie może mi zostać zaproponowane, to leczenie paliatywne. I nie chce dziś wracać do tamtego momentu. Z perspektywy czasu, wolałabym być bardziej świadoma tego co się dzieje (choć może to i dobrze?) i wolałabym, żeby w tym czasie wspierał ktoś inny. Ale dziś też nie o tym.

W ostatnim czasie z wieloma osobami przyszło mi dyskutować na temat leczenia paliatwnego w onkologii. Z uwagi na znaczenie słowa "paliatywny" pojawia się ogromne niezrozumienie tematu, a przez to kryzysy i załamki (przez które nie oszukujmy się, sama też przechodziłam!)

Tak więc zapamiętajcie "Leczenie paliatywne – czasem nazywane leczeniem objawowym – jest terapią osób chorych na nieuleczalne, postępujące i wyniszczające choroby. Leczenie paliatywne mylone jest niesłusznie z opieką końca życia i kojarzy się z okresem choroby, gdy zostały już wyczerpane możliwości leczenia choroby podstawowej i zaprzestano leczenia wydłużającego życie. W rzeczywistości dotyczy każdego stadium zaawansowania choroby"
Źródło:

Tak więc:
✅️ Leczenie paliatywne nie oznacza rezygnacji z leczenia.
✅️ Leczenie paliatywne można zacząć wcześnie, nawet wtedy, gdy pacjent normalnie funkcjonuje. Im wcześniej, tym łatwiej opanować objawy. To absolutnie NIE ostatnie dni naszego życia!
✅️ Leczenie paliatywne to nie tylko leki przeciwbólowe. Leki dobiera się tak, by jak najmniej przeszkadzały w codziennym życiu.
✅️ Dobra opieka paliatywna często sprawia, że pacjent żyje dłużej i spokojniej, bo cierpi mniej i rzadziej trafia do szpitala.
✅️ W zależności od sytuacji klinicznej, może trwać kilka miesięcy, ale można też żyć w niezłym komforcie nawet kilkanaście lat!
✅️ Dobre leczenie paliatywne często sprawia, że pacjent żyje dłużej i spokojniej, bo cierpi mniej i rzadziej trafia do szpitala, ale w dalszym ciągu wymaga częstszych kontroli i badań.

Ściskam ❤️
W.
Pacjentka onkologiczna od 25.01.2021
Pacjentka paliatywna od 21.04.2021
Pacjentka w pełnej remisji od 10.05.2022

Post  #6 🏨DIAGNOZA ⚡️🎗🧨Rok 2026 zaczął się dobrze, ale styczeń zawsze jest dla mnie wyjątkowo emocjonujący 🙄5 lat...5 la...
13/01/2026

Post #6 🏨

DIAGNOZA ⚡️🎗🧨

Rok 2026 zaczął się dobrze, ale styczeń zawsze jest dla mnie wyjątkowo emocjonujący 🙄

5 lat...
5 lat temu moje życie na chwilę się zatrzymało.
5 lat temu mój świat wywrócił się do góry nogami.

Z perspektywy czasu wiem, że to było po coś. Gdyby nie wspomnienia bólu i problemy bólowe dziś, to byłabym chyba skłonna przyznać, że jestem wdzięczna losowi, za ten przewrót w moim życiu. Korzystając z tego, że za 1,5 tygodnia będzie dokładnie 5 lat (!) od rozpoczęcia mojej "onko-przygody", ten i kolejny post, to będą moje osobiste doświadczenia z tym z wiązane.

Często, kiedy rozmawiam z kimś o mojej chorobie pada pytanie: "A jakie miałaś dolegliwości?". Problem w tym, że żadne! Bolał mnie jedynie kręgosłup i to był jedyny powód, przez który zrobiłam pierwsze MRI. Bo mieliśmy coś z tym zrobić, po tym, jak Boże Narodzenie spędziłam na Tramalu, w łóżku.

Co pamiętam z tego czasu?

Generalnie bardzo niewiele. Ale sytuacje, które pamiętam, mogłabym przytoczyć z najdrobniejszymi szczegółami.

♦️Pierwszy flash - odbiór pierwszego wyniku RMI. Pierwszą osobą, z którą rozmawiałam i której odważyłam się to powiedzieć był mój fizjoterapeuta. Do dziś pamiętam, jak czytałam fragmenty RMI i ostatnie zdanie, drukowanymi, pogrubionymi literami brzmiało "Duża masa zaciemniająca obraz - pilna diagnostyka ginekologiczna". Pamietam, że był wieczór, a wynik odbierałam osobiście, w Szpitalu JPII. Do dziś pamiętam nawet, gdzie stałam samochodem...

♦️Drugi flashback to właśnie ta wizyta, kiedy początkowo dr uspakajał, że opisy przyjmują teraz taki kształt, ze względu na rozpoczynający się COVID i obawy pacjentów przed badaniami, a ja przecież regularnie się badam. Później pamiętam tylko tę ciszę i pytanie podczas USG: "Czy w rodzinie jest jakaś historia onkologiczna?". Z tej wizyty nie pamiętam już nic więcej.

♦️Ostatni flash, z tego czasu to rozmowa z przyjaciółką: "Anetka, mam jakiegoś guza". Wyszłam wtedy ze szpitala NSSU, była piękna pogoda, a ja byłabym w stanie wskazać miejsce na chodniku, gdzie to się stało. I takie poczucie jakby mój świat nagle się zatrzymał, a wszystko wirowało dookoła. Choć szczerze? Totalnie nie miałam pojęcia co to oznacza. A już z pewnością co mnie za chwilę czeka...

Potem byla diagnostyka, badania, wizyty, opetcja(e), chemia. Nie pamiętam z tego prawie nic... 🏨

Ale o tym, to już kolejny post wkrótce 🎗

Do usłyszenia!
W. ❤️

Jeśli macie jakieś pytania, albo zagadnienia, które Was nurtują, dajcie proszę znać. Podejmuje rękawice 🥊 i chętnie odpowiem ma Wasze pytanka i wątpliwości! 🎗

Post  #5🫂Kochani, te posty, które tu powstają ... i mam nadzieję dalej będą 😇, tworzę w odpowiedzi na Wasze wiadomości, ...
07/01/2026

Post #5🫂

Kochani, te posty, które tu powstają ... i mam nadzieję dalej będą 😇, tworzę w odpowiedzi na Wasze wiadomości, komentarze pod poprzednimi postami, z potrzeby serca 🥰
Uzbierało się już parę tematów, ale dziś coś bardzo ważnego i cholernie trudnego:

Co najgorszego usłyszałam w trakcie leczenia onkologicznego?

"Musisz być silna"
"Inni mają gorzej"
"Przynajmniej już wiesz, co Ci jest"
"Nie myśl o tym, będzie dobrze"
"Wyglądasz całkiem normalnie"
"Każdy z nas może zachorować"
"Będzie dobrze" (to chyba było najgorsze)

Kiedy zachorowałam, w moim najbliższym otoczeniu nie było osób, które zmagałyby się z chorobą onkologiczną. Moja choroba była też zaskoczeniem dla wszystkich 😔

Chociaż w środku wiedziałam, że muszę być silna i muszę o siebie walczyć oraz wiedziałam, że zarówno na chirurgii jak i onkologii nie byłam ani najmłodsza, ani jedyna, za każdym razem kiedy słyszałam te hasła, w środku się rozsypywałam.
Bałam się.
Bolało.
Byłam zmęczona.
Nie potrzebowałam motywacyjnych haseł ani porównań. Potrzebowałam, żeby ktoś po prostu był. A czasem złapał za rękę czy przytulił.

Bardzo wiele dawały mi również rozmowy z lekarzami i pielęgniarkami, którzy mimo, że nigdy nie oszukiwali mnie mówiąc o moim stanie zdrowia, w genialny sposób motywowali do tego, by jednak nie poddawać się.
Bo jak to mówi mój chirurg "Trzeba zawsze walczyć do samego końca". Dziękuje Doktorze! :) 🥰

Teraz, z perspektywy czasu wiem, że gdy pojawia się taka trudność w życiu, to nie pora na odgrywanie roli bohatera.
Chociaż nie... trzeba być bohaterem, i nawet jeśli w Twoim otoczeniu nie mówi się o emocjach, to właśnie ten moment, żeby powiedzieć co czujesz, czego potrzebujesz.
To olbrzymia ulga dla wszystkich - pacjenta i bliskich. Bo nie oszukujmy się, chyba czasem być trudniej po tej drugiej stronie. Rodzina, bliscy cierpią razem z nami.
Wtedy się o tym nie myśli, ale z perspektywy przemyśleń, już będąc w remisji, wiele sytuacji dostrzegam inaczej.
Rodzina, bliscy stoją obok i co widzą?
Łzy.
Ból.
Wyczerpanie.
Zmęczenie ciągłymi wymiotami, biegunkami.
Nie wiedzą jak pomóc: jak ulżyć fizycznie i pomóc psychicznie.
Mają świadomość, że ktoś bliski cierpi na jedną z najbardziej śmiertelnych i bardzo wymęczających chorób.

Dlatego, jeśli to czytasz i jesteś w trakcie leczenia — nie musisz być dzielna/y cały czas. Powiedz, czego potrzebujesz.
A jeśli jesteś obok kogoś chorego — wystarczy, że zapytasz:

JAK MOGĘ CI POMÓC? ❤

A ta fotka to Wielkanoc 2023, po operacji 🏥
Na pierwszym planie VAC, który uratował moją niegojącą się ranę po stomii, garść leków i śniadanie wielkanocne, wersja "dla tradycji, bo po operacji" 😀

Post  #4 🎈Jest 3:30. Znowu nie mogę spać. Boli ... w sumie to nawet nie wiem co, ale wiem gdzie i jak. Temat przedyskuto...
29/12/2025

Post #4 🎈

Jest 3:30. Znowu nie mogę spać. Boli ... w sumie to nawet nie wiem co, ale wiem gdzie i jak.
Temat przedyskutowany już chyba z każdym specjalistą. Każdy próbuje pomoc. Czasem na chwilę pomaga. I czasem, kiedy wydaje się, że to był "strzał w 10" okazuje się, że faktycznie, to była ulga "na chwilę".

To kolejny dzień, kiedy zasypiam w świetnym humorze, po megamiłym rodzinnym dniu z okazji urodzin 4-letniej bratanicy.
Super dzień, powrót bez problemu, dodatkowo fajny wieczór, bo spędzony z mamą na otwieraniu zaległych, zapomnianych przeprowadzkowych kartonów.

I w nocy po raz kolejny pojawia się on. BÓL.

I nie, nie piszę tego dla litości czy "ojojania".
Ta myśl przyszła nagle.

Po pierwsze, to po raz kolejny chcę pokazać nieprzewidywalną stronę życia "po raku". W styczniu minie 5 lat od rozpoczęcia leczenia. We wrześniu minęło 2 lata od ostatniego pobytu w szpitalu. Teoretycznie - powinno być wszystko "super". Ale nie jest. I nie wiem, czy kiedykolwiek będzie. Każdy kolejny dzień to niespodzianka. Życie między tym, jakby się chciało, życie między planami, a tym, na co organizm pozwoli dziś. A dziś w planach miał być trening, praca, ogarnianie domu. Skończy się pewnie na tym, że zaledwie popracuje - ile dam rady.

Po co to piszę? Żeby pokazać Wam, że leczenie onkologiczne to długa podróż, a ciało to jeden wielki teren odbudowy.

Rozpoczęłam swoją ścieżkę onkologiczną totalnie nieświadoma i zaskoczona. Zresztą ta nieświadomość mojej sytuacji trwała dobrych kilka miesiecy. Niech świadczy o tym choćby to, że mając raka w IV stadium, negocjowałam możliwość przesunięcia operacji (ratującej życie!) ... bo "poukładałabym sobie jeszcze sprawy w firmie"! :(
Moja zadaniowość życiowa spowodowała, że podeszłam początkowo do tematu właśnie ... zadaniowo "wytną, resztę dobijemy chemią i po sprawie". Ale wtedy jeszcze totalnie nie zdawałam sobie sprawy, że to "wytną" to 3 powikłane operacje (każda dodatkowo z jakimiś komplikacjami w trakcie), a epizod "chemia" nie skończy się z chwilą odrośnięcia włosów. Ja wrócę do życia, pracy, raz na jakiś czas pojawię się kontrolnie na onkologii i zapomnę o chorobie.
To jest chyba dla mnie najtrudniejsze. Mimo tych kilku lat życia w nowej rzeczywistości, chyba wciąż jej nie zaakceptowałam.

I piszę to zarówno w kontekście bycia właśnie "po tej drugiej stronie", z Wami, pacjentami, żeby pokazać moje zrozumienie i ogromny szacunek do tego, z czym się mierzycie.
Ale również, żeby pokazać rozczarowanie.
A dla tych, ktorzy dopiero są na początku tej drogi, żeby zasiać to ziarno akceptacji nowego życia, które u mnie chyba zostało zasiane zbyt późno.

Trzymajcie się dzielnie. A Wy zdrowi - poprostu BĄDŹCIE. To tak niewiele, a tak dużo.

W. ❤️

Post  #3 🎄WIGILIAWiecie co jest najtrudniejsze tego dnia? Ta myśl, pojawiająca się w najmniej spodziewanych momentach:  ...
23/12/2025

Post #3 🎄

WIGILIA

Wiecie co jest najtrudniejsze tego dnia?

Ta myśl, pojawiająca się w najmniej spodziewanych momentach:

"A CO JEŚLI TO MOJE OSTATNIE ŚWIĘTA?" 💔

I tak, gdzieś w świadomości ja wiem:
Teoretycznie zawsze mogę wyjść na ulicę i mieć wypadek.
Ale to co innego ...
Dla nas, pacjentów onkologicznych, nowotwór nie jest teorią. On jest. Oddycha razem z nami, siedzi z nami przy stole, przypomina o sobie (np. bólem).

Nawet jeśli utrzymuje się remisja, nie ma żadnego magicznego badania, które zagwarantowałoby, że nowotwór nie wróci. Kolejna TK może wywrócić życie (... nawet po kilku latach) do góry nogami.

Dlatego to czas, gdy wszystko czujemy mocniej.

Ta myśl pojawia się znienacka. Ściska za serce. Nagle nie słyszysz nic, co dzieje sie dookoła. Nagle pojawia się ścisk serca i walka ze sobą, żeby się nie popłakać. Nie chcesz przecież płakać na Wigilii, zwracać na siebie uwagi i wprowadzać smutnej atmosfery.

Przez dłuższy czas dodatkowym problemem były moje ograniczenia fizyczne. Ból i słabość, które uniemożliwiały "normalne" funkcjonowanie, powodowały smutek, złość, rozżalenie. Że tego dnia, kiedy każdy ma swoje "zadania" przed Wigiliją u Dziadków, ja większość czasu spędzam odpoczywając. I ta świadomość, że Babcia i Mama "ogarniają" dosłownie wszystko. Że szczytem moich możliwości jest nakrycie do stołu. I znowu ....próbujesz "zagryźć" zęby i się nie popłakać.

Myślę, że czasem warto się zatrzymać i zastanowić ...

Na te najbliższe dni życzę Wam ogrom dobrych myśli, małych radości i ludzi, którzy dodają otuchy (... ale nie słowami "Nie martw się, będzie dobrze")!

Przesyłam dużo ciepła i wsparcia! 👩‍❤️‍👨
Dla wszystkich: bliskich, pacjentów, specjalistów, którzy na codzień są dla mnie gigantycznym wsparciem i wszystkich dobrych duszyczek ... które poprostu są.

Zdróweczka i fajnego czasu! 👩‍❤️‍👨🎄

W. ❤️

Post  #2 💔Po moim ostatnim poście, Waszą szczególną uwagę przykuwa powrót do "normalnego" życia po leczeniu.Z mojego oso...
21/12/2025

Post #2 💔

Po moim ostatnim poście, Waszą szczególną uwagę przykuwa powrót do "normalnego" życia po leczeniu.

Z mojego osobistego doświadczenia mogę powiedzieć, że to MEGA trudny czas. Chwilami trudniejszy, niż samo leczenie. Bo to nie jest moment, ani data w kalendarzu oddzielająca grubą kreską "PRZED" i "PO". W przeciwieństwie do diagnozy - która w pewnym momencie staje się jednoznaczna - nie ma chwili, w której można ze spokojem powiedzieć: "To już jest koniec".

Nawet jeżeli leczenie jest zakończone, żyje się w ciągłym lęku. Nawet teraz, gdy moje wyniki są dobre, pojawiają się dni, kiedy przewijają się myśli "A co jeśli rak wróci?", szczególnie, że w moim brzuchu wciąż pozostaje miejsce zespolenia, które najkrócej mówiąc nie zagoiło się zgodnie z oczekiwaniami. Każdy ból brzucha, każde osłabienie, każde ukłucie w bliźnie po stomii potrafi uruchomić lawinę myśli.

Dla mnie, cholernie trudne jest również to, że ze względu na dolegliwości bólowe (i pewnie też osłabienie leczeniem) często brakuje mi sił, na "normalne" życie z przed choroby. Tyle chciałabym zrobić (mam tu teraz na myśli, szczególnie życie zawodowe i plany naukowe), a tu nagle brakuje sił na zwykłe "ogarnięcie" domu.

Jest też czas badań kontrolnych i diagnostyki. Nie pytajcie, ile razy w ciągu godziny przeklikuję stronę centrum medycznego (po badaniu tomografii). W tym czasie reszta świata jakby przestaje istnieć. To są dni totalnie "wycięte" z rzeczywistości.

I jest jeszcze temat, który mam wrażenie, traktuje się bez zrozumienia. Choroba onkologiczna zmienia optykę. Na zawsze. To, co było odkładane "na później", nagle staje się pilne. Zmienia się spojrzenie na siebie, ludzi, relacje, pracę, a nawet codzienność. Tematy związane z "onkologią" często są codziennością, choć ze znacznie mniejszą emocją. Nie da się wymazać gumeczką kilku lat życia! Przez to, często zmienia się też otoczenie - bo nie każdy potrafi lub chce iść tą nową drogą razem z Tobą. Niektóre relacje się urywają, inne niespodziewanie pogłębiają.

To wszystko co napisałam, to dla nas, pacjentów, ale również naszych bliskich, totalna rewolucja. To godzenie się z tym, że "normalność" wygląda inaczej niż kiedyś.

A jakie są Wasze doświadczenia?

W. ❤️

Post  #1 🍾Już dawno w mojej głowie zrodziła się potrzeba wsparcia osób, które właśnie otrzymały diagnozę raka 🦀, są w tr...
13/12/2025

Post #1 🍾

Już dawno w mojej głowie zrodziła się potrzeba wsparcia osób, które właśnie otrzymały diagnozę raka 🦀, są w trakcie leczenia 🏥 lub są na etapie powrotu do "normalnego" życia (ten etap tylko pozornie wydaje się najłatwiejszy)💥

Dla tych, którzy jeszcze mnie nie znają: W 2021 roku usłyszałam diagnozę - rak jelita grubego, w IV stadium 🦀. Dwa lata byłam stomikiem. Przeszłam chemioterapię. Półtorej roku po diagnozie przeszłam operację resekcji guza przerzutowego z płuc. W trakcie leczenia pojawiła się depresja, ale szybka reakcja lekarzy pomogła ustabilizować sytuację, z jak najmniejszymi szkodami. Aktualnie utrzymuje się pełna remisja! 🔥 Nawiązując do różnych epizodów i wspomnień z choroby, chciałabym Wam regularnie "obnażać" takie momenty, ale też pokazać, jak ja sobie z nimi radziłam, co mi pomogło. Moje inżynierskie podejście do życia, nie pozwala mi działać "na pół gwizdka". W tym celu ukończyłam specjalistyczne szkolenia z zakresu psychoonkologii 👀.

📍Jeśli jesteś w trakcie leczenia albo przed - nie musisz byś z tym sama/sam.
Możemy to poukładać razem. Spokojnie i bez ocen.
📍Jeśli potrzebujecie wiedzy pacjenckiej, rozmowy, zrozumienia, a nawet odpowiedzi na pytania, które czasem wstydzisz się zadać - jestem tu dla Ciebie.

Masz prawo pytać. Masz prawo czuć. Mnie możesz pytać otwarcie, o co chcesz.

Zapraszam do dyskusji pod podstami, a także zapraszam do kontaktu w wiadomości prywatnej.

Dziś pierwsza taka wskazówka, nawiązująca do zdjęcia pod postem.

Kiedy odebrałam wynik TK (pierwszy, bardzo korzystny, odkąd rozpoczęłam leczenie) mój onkolog powiedział, że powinnam to zdecydowanie uczcić 🍾. A ile pacjentów, tyle pomysłów. Szczęśliwa, pobiegłam do kwiaciarni i kupiłam najpiękniejszy bukiet kwiatów, który mi się wtedy spodobał 💐. Patrzyłam na te kwiaty przez ponad tydzień, a za każdym razem, pojawiały się łzy szczęścia. Tą tradycję zachowałam do dziś. Ponieważ ostatnie 2 tygodnie, były dość trudne pod względem dolegliwości bólowych oraz wizyt, które odbyłam, ten dzień wydarzył się dopiero dziś.
Polecam Wam świętowanie takich momentów. Zatrzymajcie się, zastanówcie, co Wam sprawiłoby radość…

Sklep Trzy Światy & Kwiaciarnia „Masz Ci Kwiatek” dziękuje za te cudne róże! 🌹


Onkologicznie CZYSTO! 😇🥰 4 lata i 4 miesiące od ostatniej chemioterapii! 🥰 🥰 2 lata i 8 miesięcy od operacji resekcji gu...
09/12/2025

Onkologicznie CZYSTO! 😇

🥰 4 lata i 4 miesiące od ostatniej chemioterapii! 🥰
🥰 2 lata i 8 miesięcy od operacji resekcji guza z płuc 🥰 (to od tego dnia oficjalnie liczymy pełną remisję choroby nowotworowej)

To taki krótki "meldunek"! Jestem go winna wszystkim, którzy wciąż są, wciąż wspierają, wciąż kibicują i przede wszystkim czekają na wieści ❤️
Choć to taki meldunek trochę "z frontu" ... W zeszłym tygodniu w ostatniej chwili "wyślizgnęłam" się losowi przed szpitalem. A dalej ... życie z bólem rzuca na kolana. I mimo, że większość czasu jest ok, to jednak wciąż dość często pojawiają się takie dni "bólowe", które totalnie dezorganizują życie ... i podcinają skrzydła do dalszego działania.

Ale CZYSTO

Tomografia za mną! 💥 W oczekiwaniu na ocenę chirurga i onkologa ... stres gigant 🫣 Między czasie perspektywa SORu, stan ...
04/12/2025

Tomografia za mną! 💥 W oczekiwaniu na ocenę chirurga i onkologa ... stres gigant 🫣 Między czasie perspektywa SORu, stan zapalny, antybiotyki ... Jak zwykle ... dzieje się! 💣🥹
A w tym czasie też sporo refleksji 😶‍🌫️ Bo ból zawsze "wyciska" ze mnie nowe przemyślenia. Tak więc ... To był trudny rok, a zarazem najlepszy z kilku ostatnich ... Zaczęłam nowy etap: zawodowo, życiowo ... Wiele spraw, zaniedbanych w trakcie choroby, wreszcie udało się uporządkować 💌 Zakończyłam kilka relacji. Tak widać musiało być, by pojawiła się przestrzeń na nowe ... Wiele cudownych osób pojawiało się na mojej drodze 🫶 A w trudnych chwilach, przekonałam się, na kogo mogę liczyć ... Tak prawdziwie, na dobre i złe ... ❤️ ❤️
Anioły czuwają! 😇

Do przyszłego tygodnia trzymajcie kciuki ... ✊️

To zdjęcie z lekami to tylko mały wycinek codzienności, która bywa trudna, męcząca i pełna niepewności. Droga do odzyska...
30/11/2025

To zdjęcie z lekami to tylko mały wycinek codzienności, która bywa trudna, męcząca i pełna niepewności. Droga do odzyskania sił jest długa i kręta, ale każdego dnia stawiam kolejny krok. Czasem mały, czasem większy — ważne, że do przodu.🥳
I co najważniejsze, z każdym dniem naprawdę jest coraz lepiej! ❤️🥰

Trzymajcie kciuki, w tym tygodniu tomografia! 🥺🥺

Dziękuję sobie za wytrwałość i wszystkim, którzy są obok. ❤️

Adres

Zalesie
32-095

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Po drugiej stronie raka umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram