13/01/2026
Post #6 🏨
DIAGNOZA ⚡️🎗🧨
Rok 2026 zaczął się dobrze, ale styczeń zawsze jest dla mnie wyjątkowo emocjonujący 🙄
5 lat...
5 lat temu moje życie na chwilę się zatrzymało.
5 lat temu mój świat wywrócił się do góry nogami.
Z perspektywy czasu wiem, że to było po coś. Gdyby nie wspomnienia bólu i problemy bólowe dziś, to byłabym chyba skłonna przyznać, że jestem wdzięczna losowi, za ten przewrót w moim życiu. Korzystając z tego, że za 1,5 tygodnia będzie dokładnie 5 lat (!) od rozpoczęcia mojej "onko-przygody", ten i kolejny post, to będą moje osobiste doświadczenia z tym z wiązane.
Często, kiedy rozmawiam z kimś o mojej chorobie pada pytanie: "A jakie miałaś dolegliwości?". Problem w tym, że żadne! Bolał mnie jedynie kręgosłup i to był jedyny powód, przez który zrobiłam pierwsze MRI. Bo mieliśmy coś z tym zrobić, po tym, jak Boże Narodzenie spędziłam na Tramalu, w łóżku.
Co pamiętam z tego czasu?
Generalnie bardzo niewiele. Ale sytuacje, które pamiętam, mogłabym przytoczyć z najdrobniejszymi szczegółami.
♦️Pierwszy flash - odbiór pierwszego wyniku RMI. Pierwszą osobą, z którą rozmawiałam i której odważyłam się to powiedzieć był mój fizjoterapeuta. Do dziś pamiętam, jak czytałam fragmenty RMI i ostatnie zdanie, drukowanymi, pogrubionymi literami brzmiało "Duża masa zaciemniająca obraz - pilna diagnostyka ginekologiczna". Pamietam, że był wieczór, a wynik odbierałam osobiście, w Szpitalu JPII. Do dziś pamiętam nawet, gdzie stałam samochodem...
♦️Drugi flashback to właśnie ta wizyta, kiedy początkowo dr uspakajał, że opisy przyjmują teraz taki kształt, ze względu na rozpoczynający się COVID i obawy pacjentów przed badaniami, a ja przecież regularnie się badam. Później pamiętam tylko tę ciszę i pytanie podczas USG: "Czy w rodzinie jest jakaś historia onkologiczna?". Z tej wizyty nie pamiętam już nic więcej.
♦️Ostatni flash, z tego czasu to rozmowa z przyjaciółką: "Anetka, mam jakiegoś guza". Wyszłam wtedy ze szpitala NSSU, była piękna pogoda, a ja byłabym w stanie wskazać miejsce na chodniku, gdzie to się stało. I takie poczucie jakby mój świat nagle się zatrzymał, a wszystko wirowało dookoła. Choć szczerze? Totalnie nie miałam pojęcia co to oznacza. A już z pewnością co mnie za chwilę czeka...
Potem byla diagnostyka, badania, wizyty, opetcja(e), chemia. Nie pamiętam z tego prawie nic... 🏨
Ale o tym, to już kolejny post wkrótce 🎗
Do usłyszenia!
W. ❤️
Jeśli macie jakieś pytania, albo zagadnienia, które Was nurtują, dajcie proszę znać. Podejmuje rękawice 🥊 i chętnie odpowiem ma Wasze pytanka i wątpliwości! 🎗