Gabinet Psychologiczny i Psychoterapii Uzależnień "Poza Schematem"

Gabinet Psychologiczny i Psychoterapii Uzależnień          "Poza Schematem" Psycholog, certyfikowany psychoterapeuta uzależnień, terapia indywidualna, par. Zapraszam do gabinetu w Zgorzelcu Prowadzę także terapię DDD.
(1)

Pracuje z ludźmi, którzy potrzebują wsparcia w różnego rodzaju kryzysach życiowych, emocjonalnych. Jestem z wykształcenia psychologiem o specjalności klinicznej oraz certyfikowanym specjalistą psychoterapii uzależnień. Na codzień prowadzę terapię z dorosłymi, młodzieżą oraz dziećmi. Na wstępie staram się dobrze zrozumieć mojego pacjenta, jego motywacje i potrzeby. Stosuję podejście integracyjne, c

o oznacza, że łączę ze sobą elementy nurtów terapeutycznych. Dostosowuje metodę terapii do indywidualnych potrzeb każdego, kto otworzy się na pomoc. Pracuje z ludźmi, którzy potrzebują wsparcia w różnego rodzaju kryzysach życiowych, emocjonalnych oraz tymi, którzy mają niskie poczucie własnej wartości, towarzyszy im brak samoakceptacji lub mają poczucie braku sensu życia. Specjalizuje się w psychoterapii uzależnień i współuzależnień. Udzielam pomocy psychologicznej osobom doświadczającym przemocy. W trakcie spotkań omawiane są wewnętrzne przeżycia pacjenta, jego relacje z innymi ludźmi, codzienne funkcjonowanie. Kieruję się przekonaniem, ze jedyna stała w życiu to zmiana, więc wspólnie z pacjentem odkrywamy co jest w jego funkcjonowaniu do zmiany i pracujemy nad efektywnymi sposobami wprowadzenia tych zmian. Najważniejsze jest stworzenie pozytywnej relacji terapeutycznej oraz doświadczanie zaufania do terapeuty. By dobrze pomóc muszą być spełnione następujące warunki: bezwarunkowa akceptacja, autentyczność oraz empatia ze strony terapeuty. Daje to poczucie bezpieczeństwa i jest fundamentem wspólnej podróży do zmiany.

Przepis na uzależnienie emocjonalne i współuzależnienie. Weź mężczyznę, który zmaga się z uzależnieniem. Może to być alk...
22/04/2026

Przepis na uzależnienie emocjonalne i współuzależnienie.

Weź mężczyznę, który zmaga się z uzależnieniem. Może to być alkohol, narkotyki, hazard, ryzykowne zachowania seksualne lub inne formy regulowania napięcia. Do tego dodaj kobietę, która wchodzi w relację z określonym bagażem emocjonalnym i przekonaniami o sobie.

To kobieta, która uważa, że nie zasługuje na nic lepszego. Boi się samotności, a jednocześnie boi się prawdziwego zaangażowania. Żyje przeszłością, często nieprzepracowaną, pełną braków i zranień. Ma silną tendencję do ratowania innych, przejmowania odpowiedzialności i szukania swojej wartości w byciu potrzebną. Towarzyszy jej wewnętrzne napięcie, które często znajduje ujście w relacjach pełnych dramatów. W jej historii obecne są deficyty emocjonalne, najczęściej sięgające dzieciństwa, gdzie zabrakło stabilności, bezpieczeństwa i realnej bliskości.

Jeżeli taki układ się spotka, powstaje bardzo silna dynamika uzależnienia emocjonalnego. Kobieta zaczyna uzależniać się nie tyle od samego mężczyzny, ile od emocji, które on w niej wywołuje. Intensywność, nieprzewidywalność, napięcie, chwilowe poczucie bliskości i odrzucenia działają jak regulator jej wewnętrznego świata. To, co dostaje, zaczyna pełnić funkcję wypełniania wcześniejszych braków.

Im większe są deficyty emocjonalne, tym szybciej i głębiej dochodzi do uwikłania. Relacja przestaje być wyborem, a staje się koniecznością. Pojawia się przywiązanie oparte na lęku, a nie na bezpieczeństwie. Z czasem kobieta zaczyna funkcjonować wokół tej relacji, podporządkowując jej swoje decyzje, emocje i sposób myślenia.

W miarę rozwoju tej dynamiki dochodzi do pogłębiania nierównowagi. Mężczyzna, funkcjonujący w swoim uzależnieniu, często staje się coraz mniej dostępny emocjonalnie, bardziej zdystansowany, a czasem również przemocowy. Kobieta natomiast zwiększa swoje zaangażowanie, próbuje naprawiać, kontrolować, ratować. Wchodzi coraz głębiej w rolę osoby współuzależnionej.

Relacja zaczyna przypominać cykl znany z uzależnień. Pojawia się napięcie, następnie chwilowe „nagrody” w postaci bliskości lub uwagi, a potem ponowny spadek i cierpienie. Ten cykl utrwala się i staje się dominującym sposobem funkcjonowania.

W wielu przypadkach w takiej relacji pojawiają się dzieci. Dziecko od początku funkcjonuje w środowisku niestabilnym emocjonalnie, w którym brakuje przewidywalności, bezpieczeństwa i jasnych granic. Uczy się relacji poprzez obserwację i doświadczenie. Internalizuje wzorce, które później odtwarza w swoim dorosłym życiu.

Dochodzi do powielania schematów. Dziecko uczy się, że miłość wiąże się z napięciem, niepewnością, walką o uwagę. W dorosłości często wchodzi w podobne relacje, odtwarzając znany model. W ten sposób powstaje mechanizm międzypokoleniowego przekazu, w którym historia zaczyna zataczać koło.

Z perspektywy klinicznej jest to jeden z najczęstszych i najbardziej utrwalonych wzorców relacyjnych. Nie wynika on ze „złego wyboru”, lecz z głęboko zakorzenionych doświadczeń emocjonalnych oraz sposobu regulowania napięcia. Relacja staje się miejscem, w którym próbujemy naprawić to, czego nie otrzymaliśmy wcześniej, jednak robimy to w sposób, który utrwala problem.

Wyjście z tego schematu wymaga zatrzymania się i uświadomienia mechanizmu. Kluczowe jest odróżnienie miłości od uzależnienia, bliskości od lękowego przywiązania oraz odpowiedzialności za siebie od przejmowania odpowiedzialności za drugą osobę. Proces terapeutyczny koncentruje się na odbudowie poczucia własnej wartości, rozpoznaniu deficytów emocjonalnych oraz nauce budowania relacji opartych na bezpieczeństwie, a nie na napięciu.

Dopiero w momencie, gdy człowiek odzyskuje kontakt ze sobą, pojawia się realna możliwość zmiany. W przeciwnym razie mechanizm będzie się powtarzał, niezależnie od tego, z kim zostanie zbudowana kolejna relacja.
za:Piotr Przybylski

„Granice – najtrudniejsza lekcja dla bliskich alkoholika” To w praktyce jedno z najbardziej bolesnych i jednocześnie klu...
20/04/2026

„Granice – najtrudniejsza lekcja dla bliskich alkoholika”

To w praktyce jedno z najbardziej bolesnych i jednocześnie kluczowych zagadnień w pracy z rodziną osoby uzależnionej. Problem polega na tym, że naturalny odruch miłości i troski bardzo często stoi w bezpośredniej sprzeczności z tym, co faktycznie pomaga wyjść z uzależnienia.

Czym są granice w tym kontekście?
Granice to jasne określenie:
co jest dla mnie akceptowalne,
czego nie akceptuję,
jakie będą konsekwencje, jeśli te granice zostaną przekroczone.

To nie są próby kontrolowania osoby uzależnionej.
To jest zarządzanie własnym życiem i odpowiedzialnością.

Najczęstsze nieporozumienie:
👉„Jeśli postawię granicę, to go/ją zostawię bez pomocy.”
W rzeczywistości często jest odwrotnie:
🔥brak granic = przedłużanie picia.
Dlaczego to takie trudne?

1. Mechanizm nadziei
Bliscy żyją przekonaniem:
👉„może tym razem będzie inaczej”
👉„on przecież nie jest zły, tylko chory”
👉„jak mu pomogę, to przestanie”
To powoduje ciągłe przesuwanie granic.

2. Lęk przed konsekwencjami
👉strach, że partner się rozpadnie,
👉że straci pracę,
👉że stanie mu się coś złego,
👉że odejdzie.
Efekt: ratowanie za wszelką cenę → kosztem siebie

3. Poczucie winy (rdzeń współuzależnienia)
👉„Może za mało wspierałam”
👉„Może to przeze mnie pije”
👉„Jak go zostawię, to będę potworem”
To prowadzi do znoszenia rzeczy, które w zdrowej relacji byłyby nieakceptowalne.

4. Mylenie miłości z ratowaniem
Miłość zaczyna wyglądać tak:
👉spłacanie długów,
👉tłumaczenie w pracy,
👉ukrywanie problemu,
👉kontrolowanie picia.
A to w rzeczywistości jest. 🔺podtrzymywanie uzależnienia.

Jak wygląda brak granic w praktyce?

Przykład 1 – „gaszenie pożarów”
Żona alkoholika:
👉dzwoni do jego pracy i mówi, że jest chory,
👉odbiera go pijanego z imprez,
👉sprząta po nim.
Efekt:
👉 On nie doświadcza konsekwencji
👉 System działa dalej

Przykład 2 – „kontrola zamiast granic”
Partnerka:
👉sprawdza telefon,
👉liczy butelki,
👉wylewa alkohol,
👉robi awantury.
Efekt:
👉 iluzja kontroli
👉 brak realnej zmiany
👉 wzrost napięcia i picia

Przykład 3 – „ratowanie finansowe”
Rodzic dorosłego syna:
👉spłaca jego długi,
👉daje pieniądze „na życie”,
👉opłaca mieszkanie.
Efekt:
👉 brak odpowiedzialności po stronie uzależnionego
👉 przedłużenie choroby

Jak wyglądają granice – realnie, nie teoretycznie?

Granice zawsze mają 3 elementy:
🔴komunikat,
🔴działanie,
🔴konsekwencja.

Przykład 1 – granica emocjonalna
👉„Nie będę rozmawiać, kiedy jesteś pijany.”
Konsekwencja:
👉 kończę rozmowę / wychodzę

Przykład 2 – granica finansowa
👉„Nie dam Ci pieniędzy, jeśli pijesz.”
Konsekwencja:
👉 brak wsparcia finansowego

Przykład 3 – granica bezpieczeństwa
👉„Jeśli wrócisz pijany i agresywny, zadzwonię po pomoc.”
Konsekwencja:
👉 realne działanie (np. policja)

Kluczowa różnica:
granica vs ultimatum
♦️Ultimatum:
👉ma zmusić drugą osobę do zmiany
👉często nie jest egzekwowane
♦️Granica:
👉chroni mnie
👉jest konsekwentna
👉nie zależy od tego, co zrobi alkoholik

Co się dzieje, gdy pojawiają się granice?
Etap 1 – opór i eskalacja
Osoba uzależniona:
👉manipuluje („przesadzasz”),
👉wzbudza poczucie winy,
👉obiecuje poprawę,
👉czasem pije więcej.
To jest moment, w którym większość bliskich się wycofuje.

Etap 2 – konfrontacja z rzeczywistością
Jeśli granice są utrzymane:
👉pojawiają się realne konsekwencje,
👉znika „poduszka ochronna”,
👉zaczyna się refleksja (nie zawsze od razu).

Etap 3 – szansa na zmianę
Dla części osób to moment:
👉podjęcia terapii,
👉pójścia na mityngi,
👉uznania bezsilności.

Przykłady z życia (realistyczne)
Historia 1 – żona, która przestała ratować
Przez 10 lat:
👉sprzątała,
👉tłumaczyła,
👉ratowała.
W końcu powiedziała: „Nie będę żyć z kimś, kto pije.”
Efekt:
👉 mąż najpierw pił więcej
👉 po kilku miesiącach trafił na terapię
👉 dziś trzeźwy 3 lata

Historia 2 – matka, która postawiła granicę
Syn 28 lat:
👉ciągłe długi,
👉alkohol,
👉brak pracy.
Granica: „Nie możesz tu mieszkać, jeśli pijesz.”
Efekt:
👉 wyrzucony z domu
👉 pół roku chaosu
👉 potem terapia i powrót do życia

Historia 3 – brak granic
Partnerka:
👉kontroluje,
👉pomaga,
👉wierzy.
Efekt:
👉 15 lat picia
👉 pogorszenie zdrowia obu stron
👉 brak zmiany

Najważniejsza prawda (trudna, ale kluczowa)
Nie zatrzymasz czyjegoś picia:
🟢miłością,
🟢kontrolą,
🟢poświęceniem.
Ale możesz:
✅przestać je podtrzymywać,
✅przestać niszczyć siebie,
✅stworzyć warunki, w których zmiana staje się możliwa.

Granice to nie odrzucenie
To komunikat:
🔴„Nie zgadzam się na to, co robi alkohol z naszym życiem.”
A jednocześnie:
🔴„Jesteś ważny, ale nie kosztem mojego życia.”

Najczęstszy błąd bliskich
Chcą, żeby:
👉 alkoholik się zmienił
zanim oni postawią granice
A w praktyce:
👉 zmiana bardzo często zaczyna się dopiero wtedy, gdy granice się pojawią

– Czym jest przyjaźń? – zapytało życie.– To nie mówić źle o tej osobie, nawet gdy jej nie ma obok – odpowiedziała lojaln...
19/04/2026

– Czym jest przyjaźń? – zapytało życie.
– To nie mówić źle o tej osobie, nawet gdy jej nie ma obok – odpowiedziała lojalność.
– To być przy niej w dobrych i złych chwilach – powiedziało przywiązanie.
– To mówić jej prawdę, bez kłamstw i udawania – szepnęła szczerość.

– To śmiać się razem i płakać wtedy, gdy tego potrzeba – dodało uczucie.
– To wiedzieć, że ona jest z tobą nawet z zamkniętymi oczami – westchnęło zaufanie.
– To tęsknić, gdy wyjeżdża i cieszyć się, gdy wraca – przypomniała pamięć.

– To pragnąć, by zawsze było jej dobrze – powiedziało pragnienie.
– To podać jej rękę, gdy tego potrzebuje – rzekło wsparcie.
– To głęboko oddychać, gdy popełnia błąd – odezwała się cierpliwość.

– To mnie nie znać – wtrąciła zdrada.
– To umieć wybaczać wtedy, gdy to konieczne – dodało przebaczenie.
– To być obok niej w życiu, trwać przy niej w chorobie i płakać przy jej agonii – powiedziała śmierć.

– To po prostu kochać się nawzajem – uśmiechnęła się miłość.

To wszystko... i jeszcze więcej. Bo właśnie tym jest prawdziwa przyjaźń.

„Mój najlepszy przyjaciel to ten, który wydobywa ze mnie to, co najlepsze...”
„Przyjaciele to rodzina, którą wybierasz sobie sam...”
„Przyjaźń rodzi się tylko tam, gdzie jest wzajemny szacunek i szczerość...”
„Prawdziwa przyjaźń przychodzi wtedy, gdy cisza między dwiema osobami staje się czymś naturalnym...”

Prawdziwy przyjaciel kocha zawsze. Jest jak brat w chwilach trudnych i bolesnych.

15 sposobów, w jakie twoje ciało daje znać, że jest przeciążone stresemZnasz to uczucie, gdy mówisz sobie: „Wszystko mam...
18/04/2026

15 sposobów, w jakie twoje ciało daje znać, że jest przeciążone stresem
Znasz to uczucie, gdy mówisz sobie: „Wszystko mam pod kontrolą”, a twoje ciało najwyraźniej nie do końca się zgadza?
Budzenie się o 3:17, pulsująca głowa, napięty brzuch, a w głowie chaos i trudność z koncentracją. Masz trudność z przypominaniem sobie słów.
Spokojnie – to nie awaria systemu. To twoje ciało wysyła ci powiadomienia z tytułem: „Stres przeciąża system, proszę o restart.”
Warto pamiętać, że stres jest subiektywny.
Dlatego to, co cię odstresowuje, też powinno być skrojone na twoją miarę.
Nie musisz medytować, jeśli cię to irytuje, ani biegać, jeśli twoje ciało marzy tylko o kocu i herbacie.
Ważne, by odnaleźć swoje własne sposoby na wyciszenie i dać ciału szansę wrócić do równowagi.
Poniżej znajdziesz 15 fizycznych oznak przewlekłego stresu – wraz z tym, dlaczego się pojawiają i co możesz zrobić, żeby pomóc sobie w praktyce.
1. Napięcie mięśniowe i bóle w różnych miejscach ciała
Pod wpływem stresu ciało znajduje się w stanie „gotowości do walki lub ucieczki”. Mięśnie napinają się chronicznie, często nieświadomie – nawet w czasie snu. Prowadzi to do bólu karku, pleców, szczęki (zaciskanie zębów), bólu brzucha (napinanie mięśni głębokich) czy nóg. U niektórych osób stres powoduje też ból rozlany lub punktowy w najdziwniejszych miejscach.
💚 Pomaga masaż ciała, ciepła kąpiel, wyciszająca muzyka oraz minimum 10 000 kroków dziennie – ruch fizyczny rozluźnia mięśnie i poprawia krążenie. Bez aktywności ruchowej nie ma odreagowywania stresu.
2. Bóle głowy lub migreny (często po stresie)
Ból głowy często pojawia się po stresującej sytuacji – jak „kropka nad i”, gdy napięcie w końcu puszcza. Napięcie mięśni szyi i skroni, odwodnienie oraz spadek poziomu adrenaliny po stresie mogą wywołać dotkliwy ból.
💚Zwróć uwagę na nawodnienie – często pomaga wypicie 1–2 szklanek wody od razu, gdy poczujesz bół. Zacznij też od wygospodarowania czasu na spacery w otoczeniu przyrody – kontakt z naturą i świeże powietrze znacznie zmniejsza napięcie.
3. Budzenie się o 3–4 nad ranem
Kortyzol, hormon stresu, osiąga szczyt o świcie. Przy przewlekłym stresie jego rytm się zaburza i może wzrosnąć zbyt wcześnie, wybudzając cię ze snu z uczuciem niepokoju.
💚 Pomaga spokojny oddech, techniki oddechowe, zioła uspokajające (melisa, lawenda, rumianek, ashwagandha).
4. Trudności z oddychaniem, uczucie braku powietrza przy wydechu
W trybie stresowym oddech staje się szybki i płytki. Mięśnie przepony są napięte, a ciało „zamyka się”, utrudniając głęboki wdech lub pełny wydech. To powoduje wrażenie, że „brakuje powietrza”.
💚Pomagają techniki oddechowe: 4–7–8, oddychanie przeponowe, oddech kwadratowy (4–4–4–4). Najpierw zacznij od metody najprostszej: wdech na 4 i wydech na 7. Szukaj na YouTube instrukcji i ćwicz codziennie, aż odzyskasz kontakt z ciałem.
5. Problemy ze snem (bezsenność, płytki sen, częste wybudzanie)
Wysokie stężenie kortyzolu i adrenaliny utrzymuje mózg w stanie czujności. Układ nerwowy nie przełącza się w tryb regeneracji (przywspółczulny).
💚 Pomaga rytuał wieczorny: audiobook (skupia uwagę na bodźcach słuchowych i odciąga od obsesyjnego zamartwiania się), technika oddechowa 4–7–8, oddychanie przeponowe lub kwadratowe. Czasem 5 minut spokojnego oddechu działa lepiej niż tabletka nasenna, rutyna i stałe pory zasypiania i budzenia się.
6. Bóle brzucha, wzdęcia, zaparcia lub biegunki
Stres ogranicza przepływ krwi do układu trawiennego, zaburzając jego rytm. Jelita reagują skurczami, a flora bakteryjna ulega rozchwianiu.
💚 Wspomagaj się kefirem, kiszonkami i probiotykami – odbudowują florę jelitową i poprawiają trawienie.
7. Bóle skóry głowy, uczucie pieczenia lub nadwrażliwości skóry
Napięcie mięśni czaszki i szyi oraz zwiększona wrażliwość zakończeń nerwowych powodują, że skóra „boli” przy dotyku lub czesaniu.
💚 Delikatny masaż skóry głowy lub ciepły kompres często przynosi ulgę.
8. Palpitacje serca, uczucie „kołatania”
Adrenalina i noradrenalina przyspieszają tętno, przygotowując ciało do działania. W stanie przewlekłym serce pracuje szybciej nawet bez przyczyny.
💚 Pomagają czynności, które wyciszają i które lubisz – spacer, słuchanie muzyki, taniec, gotowanie, kontakt z naturą, przytulenie się do kogoś bliskiego, suplementacja magnezu.
9. Pocenie się, drżenie, zimne dłonie i stopy Układ współczulny kieruje krew do mięśni, ograniczając jej dopływ do skóry – kończyny stają się zimne. Wzmożona potliwość to też efekt reakcji „walcz albo uciekaj”.
💚 Pomaga ruch i ciepły napój – przywracają krążenie i poczucie bezpieczeństwa.
10. Zaburzenia pamięci, przejęzyczenia, zapominanie słów
Przewlekły stres wpływa na hipokamp – strukturę mózgu odpowiedzialną za pamięć i uczenie się. Wysoki kortyzol utrudnia dostęp do słów i logiczne myślenie.
💚 Nie oceniaj się surowo – to reakcja fizjologiczna, nie „roztargnienie”. Daj mózgowi odpocząć i odetchnąć.
11. Zwiększony lub zmniejszony apetyt
Kortyzol zaburza sygnały głodu i sytości. U niektórych osób stres zwiększa apetyt na cukier i tłuszcz, u innych całkowicie go blokuje.
💚 Regularne, lekkie posiłki pomagają utrzymać równowagę energetyczną. Dbałość o jedzenie jest podstawowym warunkiem zdrowego funkcjonowania.
12. Częste infekcje, spadek odporności
Organizm „przekierowuje” energię z układu odpornościowego na przetrwanie. Kortyzol i adrenalina hamują reakcje immunologiczne, przez co łatwiej o przeziębienia, opryszczkę i stany zapalne.
💚 Pomaga sen, witamina C, probiotyki, umiarkowany ruch i spacery w naturze.
13. Zaburzenia hormonalne (cykl menstruacyjny, libido)
→ Kortyzol konkuruje z hormonami płciowymi, przez co może dojść do nieregularnych miesiączek, nasilonego PMS lub obniżonego popędu seksualnego.
💚 Pomaga redukcja stresu, regularne posiłki, regeneracja i sen o stałych porach.
14. Chroniczne zmęczenie i brak energii mimo snu
Nadnercza, które produkują kortyzol, są przeciążone. Organizm traci zdolność do regeneracji, pojawia się tzw. „zmęczenie nadnerczowe” – uczucie wypalenia i osłabienia.
💚Pomagają spokojne spacery, kontakt z naturą, sen i łagodna rutyna bez presji. Daj sobie prawo do odpoczynku.
15. Kontakty społeczne i wsparcie emocjonalne
Bliskie relacje, ciepłe rozmowy i poczucie bycia wspieranym aktywują dopaminę i oksytocynę – hormony odpowiedzialne za poczucie przyjemności, bezpieczeństwa i więzi. To naturalny „regulator stresu”, który pomaga poprawić kondycję psychiczną i emocjonalną.
💚 Dbaj o relacje – rozmawiaj z przyjaciółmi, spędzaj czas z rodziną, szukaj wsparcia u osób, które cię rozumieją. To nie tylko przyjemność – to realna pomoc dla mózgu i organizmu.
Podsumowanie
Ciało nie mówi słowami – ono mówi napięciem, bólem, bezsennością, brakiem tchu czy burczeniem w brzuchu.
Nie walcz z tymi objawami – potraktuj je jak wiadomość od organizmu:
„Zwolnij. Oddychaj. Woda, sen, zdrowe odżywianie, ruch i śmiech naprawdę są terapią. Dobre kontakty społeczne też są źródłem wsparcia, a realizacja celów wpływa na dopaminę i poczucie satysfakcji.
P.S. Ważne: Przewlekłe lub nasilone objawy mogą wymagać konsultacji ze specjalistą – lekarzem lub psychoterapeutą. Podobnie, przed zmianą diety lub suplementacji - warto zasięgnąć porady lekarskiej.

Moja mama używała jednego noża do wszystkiego — nim kroiła kurczaka, siekała jajka do sałatki, a potem spokojnie smarowa...
17/04/2026

Moja mama używała jednego noża do wszystkiego — nim kroiła kurczaka, siekała jajka do sałatki, a potem spokojnie smarowała chleb masłem. Wszystko na starej drewnianej desce, której zapach do dziś gdzieś we mnie został.

Bez środków dezynfekujących, bez paniki.
I wiecie co? Nie pamiętam, żebyśmy przez to chorowali.

Niedziela pachniała pieczonym kurczakiem i smażonymi ziemniakami.
Bez zamówień na wynos, bez fast foodów — tylko garnek cicho bulgoczący na kuchence i śmiech przy rodzinnym stole. Wszystko było prostsze, prawdziwsze, cieplejsze.

Do szkoły nosiliśmy kanapki w papierowych torebkach, które czasem przesiąkały tłuszczem.
Kromka chleba, kawałek czekolady… i niecierpliwe czekanie na dzwonek, żeby wybiec na dwór.

I mimo braku „nowoczesnej higieny” — wyrośliśmy zdrowi.

Lato rozpoznawało się po mokrych ubraniach i śladach opon rowerowych na nogach. Kąpaliśmy się w rzekach, stawach, nad morzem — woda była naszym światem.
Plaże były otwarte, nikt nie mówił o ograniczeniach.

Rano biegliśmy do szkoły w tenisówkach, które skrzypiały przy każdym kroku.
Upadaliśmy, obijaliśmy kolana, wracaliśmy do domu ubrudzeni — i szczęśliwi.
To właśnie te zadrapania uczyły nas odwagi, a nie strachu.

W klasach było nas czterdzieści, czasem więcej — a jednak wszyscy nauczyliśmy się czytać, pisać i liczyć.
Tabliczkę mnożenia znaliśmy na pamięć, lekcje odrabialiśmy po południu, zeszyty były schludne.
Była staranność, była ambicja, była duma z siebie.

Na święta w klasie pachniało domowym ciastem.
A nazwiska najlepszych uczniów widniały na tablicy jak prawdziwe wyróżnienie.

Bawiliśmy się na dworze do zmroku.
Rodzice wołali nas z progu — ich głosy niosły się po całym podwórku.
I to był najcieplejszy dźwięk: „Czas do domu”.

Użądliła osa? Trochę octu albo czosnku — i wracaliśmy do zabawy.
Pokłóciliśmy się? Kilka słów — i już zgoda.

A co najważniejsze — nawet nie wiedzieliśmy, co to „trudna rodzina”.
Problemy rozwiązywało się po cichu, bez etykiet i wielkich słów.
Była rozmowa, było przebaczenie, była cierpliwość.
Było poczucie bliskości.

Jak to wszystko przetrwaliśmy?

Może dlatego, że żyliśmy prościej.
Może dlatego, że byliśmy bliżej siebie.
A może dlatego, że świat był wtedy czystszy, a serca bardziej otwarte.

❤️ Ściskam wszystkich, którzy pamiętają tamte czasy.
A tym, którzy ich nie znali… czasem aż żal, że nie poczuli tej prostoty i tego ciepła.

16/04/2026
Przyjaźń dwojga ludzi to coś więcej niż obecność – to więź, która rodzi się w sercu i zostaje tam na zawsze, niczym ślad...
14/04/2026

Przyjaźń dwojga ludzi to coś więcej niż obecność – to więź, która rodzi się w sercu i zostaje tam na zawsze, niczym ślad małego księcia na piasku pustyni. To właśnie on przypomniał nam, że „najważniejsze jest niewidoczne dla oczu” – i może właśnie dlatego prawdziwa przyjaźń nie potrzebuje wielkich gestów, by istnieć naprawdę.
Jest jak spotkanie lisa z małym księciem – zaczyna się nieśmiało, od odległości, od ciszy, od powolnego oswajania. Z dnia na dzień ktoś staje się bliższy, ważniejszy, aż w końcu jego obecność przestaje być przypadkiem, a staje się potrzebą. Bo „oswoić” to znaczy stworzyć więzy – takie, które sprawiają, że jeden człowiek staje się dla drugiego jedyny na świecie.
W przyjaźni nie chodzi o to, by zawsze być silnym. Czasem chodzi o to, by pozwolić sobie być słabym przy kimś, kto nie odejdzie. Kto zostanie, nawet gdy zabraknie słów. Kto jak mały książę patrzy sercem, nie oceniając, lecz rozumiejąc. To ktoś, kto potrafi dostrzec w nas to, czego sami już nie widzimy – dobro, światło, nadzieję.
Prawdziwy przyjaciel jest jak róża małego księcia – wyjątkowy nie dlatego, że jest idealny, ale dlatego, że jest „nasz”. Bo poświęciliśmy mu czas, troskę i część siebie. To właśnie odpowiedzialność za drugiego człowieka sprawia, że przyjaźń staje się tak głęboka i tak piękna. „Stajesz się na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś” – i choć brzmi to poważnie, kryje w sobie najczystszą formę miłości.
Są takie chwile, kiedy świat wydaje się pusty jak pustynia. I wtedy pojawia się przyjaciel – czasem tylko jednym słowem, czasem milczeniem – i nagle wszystko nabiera sensu. Bo obecność drugiego człowieka potrafi być jak studnia na środku bezkresu – źródłem życia, nadziei i spokoju.
Przyjaźń to nie jest coś, co się posiada. To coś, co się przeżywa – każdego dnia, w drobnych gestach, w pamięci, w trosce. To ciepło, które nie gaśnie, nawet gdy dzielą nas kilometry. To pewność, że gdzieś jest ktoś, kto patrzy w to samo niebo i myśli o nas z tą samą czułością.
Bo w świecie pełnym pośpiechu i hałasu, przyjaźń jest jak szept małego księcia – delikatny, ale prawdziwy. I jeśli mamy szczęście ją spotkać, powinniśmy ją chronić jak najcenniejszy skarb. Bo to ona przypomina nam, że choć jesteśmy tylko ludźmi, potrafimy być dla siebie całym światem.

Trzy emocje, trzy hamulce (?)Myślisz, że problemem jest złość?To poczekaj… aż zobaczysz, co jest pod spodem.Bo złość to ...
13/04/2026

Trzy emocje, trzy hamulce (?)
Myślisz, że problemem jest złość?
To poczekaj… aż zobaczysz, co jest pod spodem.
Bo złość to nie jest początek. Złość to jest sygnał alarmowy.
Jak kontrolka w aucie – świeci się, ale nie mówi dokładnie, co się psuje. Taki check engine…
👉 Pod złością często siedzi:
smutek, którego nie chcesz czuć zmęczenie życiem, nie tylko dniem wstyd, który cię zżera od środka lęk, że coś stracisz albo nie ogarniesz
I teraz uwaga…
LĘK - cichy sabotażysta. Na zewnątrz: „wszystko ok”
W środku: brak kontroli, bezsilność, trauma,poczucie osamotnienia.
Lęk nie krzyczy. Lęk szepcze: „nie rób tego… nie dasz rady… zostaw…” I człowiek stoi w miejscu.
WSTYD - największy złodziej życia.
Na zewnątrz: uśmiech, „ogarnięte”
W środku: poczucie winy, niska samoocena,brak akceptacji siebie,strach przed odrzuceniem.
Wstyd mówi:
„Nie pokazuj się… jeszcze ktoś zobaczy, kim naprawdę jesteś…” I wiesz co? Ludzie przez to latami nie proszą o pomoc. I teraz najważniejsze Złość to nie problem.
Lęk to nie problem. Wstyd to nie problem.
Problemem jest to, że:
👉 uciekamy od tego, co pod spodem
A potem:
pijemy
zagłuszamy
udajemy
albo wybuchamy
Prawda, która boli, ale robi robotę:
Nie ogarniesz życia, dopóki nie ogarniesz tego, co czujesz.
Nie to, co pokazujesz. Tylko to, co chowasz.
I teraz pytanie do Ciebie:
Co u Ciebie siedzi pod złością?
Lęk? Wstyd? A może coś jeszcze?
Napisz jedno słowo w komentarzu.
Serio - jedno słowo potrafi więcej niż tysiąc wymówek.
Jeśli ten post coś Ci otworzył - zostaw 👍
Albo wyślij komuś, kto „ciągle się wkurza”… a tak naprawdę potrzebuje pomocy.

Dziś o jednym z najważniejszych odkryć w psychoterapii uzależnień.BEZSILNOŚĆ Napisz, daj znać w komentarzu co Ty o tym s...
09/04/2026

Dziś o jednym z najważniejszych odkryć w psychoterapii uzależnień.
BEZSILNOŚĆ
Napisz, daj znać w komentarzu co Ty o tym sądzisz?
Jak wyglądało to, wygląda u Ciebie?
Kiedy zrozumiałeś/ zrozumiałaś czy jest dla Ciebie bezsilność?

Bezsilność to Twoja największa siła

Bezsilność to jedno z najbardziej niezrozumianych słów.

Kojarzy się ze słabością.
Z porażką.
Z tym, że „nie daję rady”.

A w terapii… znaczy coś zupełnie odwrotnego.

Bezsilność to moment, w którym przestajesz walczyć w bitwach, których nie możesz wygrać.
To decyzja, by nie angażować się w coś, co Cię niszczy.
To odpuszczenie tam, gdzie Twoje możliwości naprawdę się kończą.

To nie jest rezygnacja z życia.
To rezygnacja z iluzji kontroli.

Bezsilność w praktyce wygląda bardzo konkretnie:

To moment, w którym rozumiesz, że nie „bierzesz się” z alkoholem —
bo on jest od Ciebie silniejszy.

To moment, w którym przestajesz negocjować z papierosami, narkotykami czy innymi destrukcyjnymi zachowaniami —
i po prostu odstawiasz je całkowicie.
Nie dlatego, że „powinieneś”.
Ale dlatego, że widzisz jasno: ta walka nie ma sensu.

To moment, w którym przestajesz sobie mówić:
„a może tym razem dam radę”,
„a może jedno nie zaszkodzi”,
„a może już mam kontrolę”.

Bo już wiesz.

I to właśnie jest mądrość.

Dopóki walczysz —
często karmisz problem.
Wchodzisz w grę, w której zasady są ustawione przeciwko Tobie.
I prędzej czy później… upadasz.

Bezsilność mówi:
„To mnie przerasta. Nie dam rady sam.”

I to nie jest smutna rezygnacja.
To trzeźwe, uczciwe uznanie rzeczywistości.

Paradoksalnie właśnie wtedy coś zaczyna puszczać.

Kończy się obsesyjne myślenie:
„czy mogę jeszcze?”,
„czy już potrafię?”,
„czy dam radę spróbować inaczej?”

Bo decyzja jest podjęta.

Nie wchodzę w to.
Nie zaczynam gry, którą zawsze przegrywam.

I właśnie to jest największe zwycięstwo.

Bo prawdziwa siła nie polega na tym, żeby wygrywać każdą walkę —
ale na tym, żeby wiedzieć, w które w ogóle nie wchodzić.

Mam 70 lat. Jednej rzeczy nauczyło mnie życie: ludzie przychodzą i odchodzą — dokładnie jak pory roku.Niektórzy pojawiaj...
07/04/2026

Mam 70 lat. Jednej rzeczy nauczyło mnie życie: ludzie przychodzą i odchodzą — dokładnie jak pory roku.

Niektórzy pojawiają się jak wiosna — jasni, ciepli, pełni obietnic.
Inni odchodzą jak zimowa burza — nagle, ciężko i bez ostrzeżenia.

Kiedy byłam młodsza, wierzyłam, że wszyscy, których kocham, zostaną na zawsze. Przyjaciele z dzieciństwa, sąsiedzi, nawet część rodziny.
Ale prawda jest taka, że wielu z nich się oddaliło. Praca ich zabrała. Czas nas rozdzielił. Odległość zamieniła się w ciszę.

Na początku to bolało. Każde „do widzenia” było jak utrata kawałka samej siebie. Siedziałam na werandzie i zastanawiałam się, czy zrobiłam coś nie tak, czy nie byłam wystarczająca, żeby ktoś chciał zostać.

Ale potem… coś się zmieniło.

Pewnego wieczoru, gdy słońce już zachodziło, odwiedziła mnie moja najstarsza przyjaciółka, Klara. Znamy się od dwunastego roku życia. Nie rozmawiamy codziennie, czasem nawet nie co miesiąc. Ale kiedy usiadła obok mnie, miałam wrażenie, jakby czas się zatrzymał. Śmiałyśmy się z tych samych starych żartów, kończyłyśmy za siebie zdania.

I wtedy zrozumiałam: są ludzie, którzy nigdy tak naprawdę nie odchodzą.

Może nie są zawsze obok ciebie, ale zawsze są… dla ciebie.

I wtedy wszystko stało się jasne. Życie nie polega na tym, by zatrzymać wszystkich. Chodzi o to, by rozpoznać tych nielicznych, którym naprawdę zależy.
Tych, którzy odbiorą telefon o północy.
Tych, którzy pamiętają o twoich urodzinach bez przypomnienia z Facebooka.
Tych, którzy widzą twoją duszę, a nie tylko uśmiech.

Dziś, kiedy ludzie się oddalają, nie próbuję ich zatrzymywać. Pozwalam im odejść — z życzliwością.
Bo ci, którzy powinni zostać — ci prawdziwi — zawsze znajdą drogę z powrotem do światła mojej werandy.

Dlatego jeśli czujesz się samotny, bo ktoś odszedł, zapamiętaj jedno: życie ma piękny sposób, by odsiewać tych, którzy naprawdę do ciebie należą.
Nie każdy jest tu na zawsze.
Ale ci, którzy zostają? Są warci więcej niż tysiące innych.

W wieku 70 lat mogę powiedzieć to z całego serca:

Nie licz tych, którzy odeszli.
Doceniaj tych, którzy zostali.

Właśnie tam kryje się twoja prawdziwa historia. ❤️

Jednym z najbardziej bolesnych widoków jest ten moment, gdy kobieta stopniowo traci swoje światło.Nie dlatego, że życie ...
05/04/2026

Jednym z najbardziej bolesnych widoków jest ten moment, gdy kobieta stopniowo traci swoje światło.

Nie dlatego, że życie stało się zbyt trudne,
lecz dlatego, że oddała swoją miłość nie tej osobie.
Mężczyźnie, który jej nie docenił.
Który jej nie wzmacniał, nie szanował jej obecności…
a przeciwnie — wyniszczał ją: emocjonalnie, psychicznie, wewnętrznie.

Patrzysz na nią…
i pamiętasz, jaka była kiedyś.
Jak promieniała — naturalnie, lekko.
Jak ubierała się z klasą, jak uśmiechała się bez wysiłku, jak pewnie szła przez życie.
W jej oczach była iskra, w kroku — lekkość. Ona emanowała życiem.

A teraz… jest zmęczona.
Nie tylko ciałem — zmęczona duszą.
Jej energia przygasła. Ubrania już nie te. Włosy mniej zadbane. Kosmetyki leżą nietknięte.
Jej głos stał się cichszy — nie z powodu spokoju, lecz ciągłej ostrożności.
A uśmiech… już nie jest prawdziwy.

Są mężczyźni, którzy nie podnoszą ręki.
Nie krzyczą. Nie obrażają słowami.
A mimo to niszczą od środka.

Ignorowaniem. Manipulacją. Emocjonalnym chłodem ukrytym pod pozorami „normalności”.

Biorą i biorą…
aż zapomnisz, kim byłaś.
Aż zmniejszysz siebie, byle tylko uniknąć konfliktu.
Aż zostanie tylko cień tej kobiety, którą kiedyś byłaś.

I co najgorsze?
Ona zostaje.

Bo kocha.
Bo wierzy, że on się zmieni.
Bo już zbyt wiele oddała.
Bo boi się zaczynać od nowa.
Bo został tak subtelnie złamana, że zaczyna wierzyć, że problem leży w niej.

Ale zapamiętaj jedno:
żaden prawdziwy mężczyzna nie gasi światła kobiety, którą kocha.
Prawdziwa miłość nie odbiera radości, spokoju ani samej siebie.

Miłość powinna być schronieniem, a nie walką o przetrwanie.

Do kobiet, które wciąż są w takich relacjach:
widzę was. Czuję was. Jestem z wami sercem.

Wiem, że to nie jest proste. To nie jest „po prostu odejść”.
Jest strach. Są rany. Są lata, które zostawiły ślad.

Ale wierzę, że przyjdzie dzień, kiedy się obudzicie i przypomnicie sobie, kim jesteście.
Przypomnicie sobie tę wersję siebie sprzed chwili, gdy ktoś wmówił wam, że jesteście kimś innym.

Znajdziecie w sobie siłę, by wybrać siebie.
Odejść. Uzdrowić się. Odbudować siebie od nowa.

A kiedy to się stanie —
znów będziecie świecić.
Znów będziecie się śmiać.
Znów spojrzycie w lustro i rozpoznacie siebie.

I już nigdy nie pozwolicie nikomu zgasić waszego światła.

Ten tekst jest dla wszystkich kobiet, które w ciszy się trzymają.
Nie jesteście same. Nie przesadzacie. I nie jesteście złamane na zawsze.

Zasługujecie na miłość, która odradza…
a nie na taką, która powoli was wymazuje. 💔

Adres

Staszica 5
Zgorzelec
59-900

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychologiczny i Psychoterapii Uzależnień "Poza Schematem" umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Udostępnij