Dagmara Kokoszka-Lassota - z miłości do marketingu i sprzedaży

Dagmara Kokoszka-Lassota - z miłości do marketingu i sprzedaży Cześć, nazywam się Dagmara! Jestem ekspertką ds psychologii marketingu i sprzedaży. Pomogę Ci zrozumieć Twojego klienta!

Wasz klient prawie nigdy nie kupuje tego, co jest na paragonie.Wchodzi po krem, kawę, zabieg, nocleg, sukienkę. Ale pod ...
05/05/2026

Wasz klient prawie nigdy nie kupuje tego, co jest na paragonie.Wchodzi po krem, kawę, zabieg, nocleg, sukienkę. Ale pod tym jest coś cichszego i trudniejszego do nazwania. Potrzeba, żeby ktoś go zauważył. Żeby poczuł, że na coś zasłużył. Żeby przez chwilę było mu lżej.

Sam Wam tego nie powie. Powie: „bo było w promocji”, „bo mi się należało”, „bo dawno sobie nic nie sprawiłam”. Bo prawdziwego powodu często nie zna nawet on.

I tu jest cała tajemnica biznesów, do których ludzie wracają.

Wygrywa nie ten, kto ma najlepszy produkt czy najniższą cenę. Wygrywa ten, kto rozumie, że za każdą rezerwacją i każdym „dzień dobry” stoi człowiek, który szuka czegoś, czego sam jeszcze nie umie nazwać. I potrafi mu to dać, zanim klient zdąży się tego wstydzić.

To jest właśnie ta różnica między sprzedażą a relacją. Między klientem, który przyszedł raz, a klientem, który wraca i przyprowadza znajomych.

A teraz powiedzcie mi z perspektywy Waszego biznesu: Czego tak naprawdę szuka u Was Wasz klient - poza tym, co ma na paragonie?

Powiem Wam coś, co mnie totalnie fascynuje w pracy z biznesami stacjonarnymi.Klient prawie nigdy nie wie, dlaczego od Wa...
30/04/2026

Powiem Wam coś, co mnie totalnie fascynuje w pracy z biznesami stacjonarnymi.

Klient prawie nigdy nie wie, dlaczego od Was nie kupił. Naprawdę. Zapytajcie go wprost, a wzruszy ramionami i powie „no nie wiem, jakoś tak”. Bo decyzja, żeby u Was zostać albo pójść dalej, w 90% nie zapada w jego głowie świadomie. Zapada w ciele. W mikrosekundzie, kiedy patrzy na Wasze zdjęcie w Google. W napięciu, które czuje, kiedy stoi w drzwiach i nie wie, gdzie się skierować. W tej dziwnej uldze albo niedosycie, kiedy wychodzi.

I właśnie dlatego tak trudno samemu zobaczyć, w którym dokładnie momencie coś zaczyna szwankować. Bo Wy patrzycie na swój biznes oczami właściciela - a klient czuje go całym sobą, w sekundach, których nawet nie zauważa.
Dlatego ostatnie kilkanaście dni siedziałam nad czymś, co ma Wam pomóc spojrzeć na to jego oczami 🫣

Zrobiłam dla Was darmowy quiz - 25 pytań, które prowadzą Was krok po kroku przez całą ścieżkę Waszego klienta. Od pierwszego mignięcia w sieci, przez wejście do Was, aż po to, co zostaje w nim po wyjściu. Klikacie, odpowiadacie, od razu macie wynik. A po majówce dosyłam Wam ode mnie pełniejszą interpretację na maila - na spokojnie, indywidualnie, dla Was.

Link do quizu: https://tally.so/r/RGZ11K

Zapraszam serdecznie 💚

251 milionów złotych. Dziewięć dni streamu z kawalerki na Pradze. Pieniądze, które trafią do fundacji wspierającej dziec...
27/04/2026

251 milionów złotych. Dziewięć dni streamu z kawalerki na Pradze. Pieniądze, które trafią do fundacji wspierającej dzieci walczące z chorobą, przy której dorośli się łamią.

I pytanie, które chodzi mi po głowie od wczoraj. Jak to się dzieje, że ludzie wpłacają swoje pieniądze osobom, których nie znają - bez rabatu, bez gwarancji, bez niczego, co normalnie uznaje się za „powód” do otwarcia portfela?

Bo decyzje, które wyglądają na finansowe, nie są podejmowane w portfelu. Są podejmowane w mózgu, dużo wcześniej, niż człowiek zdąży to sobie wytłumaczyć. Najpierw jest „chcę”, potem „bo”.

Maja, jedenaście lat, mówi do kamery o trzeciej walce z chorobą, której żadne dziecko nie powinno znać z bliska. I wtedy mózg widza, jak opisał to Paul Zak, produkuje oksytocynę - hormon zaufania i empatii. A im wyższy jej poziom, tym większa hojność. Konkretna twarz porusza nas mocniej niż statystyka, bo liczby nie mają twarzy, a mózg potrzebuje twarzy, żeby się otworzyć.

Do tego doszło sprawstwo. „1 polubienie = 1 sekunda streamu”. To widzowie zdecydowali, że potrwa 9 dni. Nie byli oglądającymi - byli współautorami.

I autorytet - dla mnie najciekawszy element tej historii. Przez dekady budowany był na dyplomach i instytucjach. To wciąż działa. Ale obok wyrósł nowy typ autorytetu - oparty na spójności. Na tym, czy człowiek z ekranu to ten sam człowiek, którego spotkałabym na żywo. Bo granica między online a offline prawie nie istnieje. Fałsz wyczuwamy przez ekran tak samo szybko, jak przy stoliku w kawiarni.

A teraz to, co najważniejsze. Przez te dziewięć dni wydarzyło się coś, czego żaden budżet reklamowy by nie kupił. Pokolenia, które rzadko się rozumieją, wpłacały razem. Środowiska, które na co dzień się mijają, spotkały się na liście wpłacających. Ludzie, którzy nie ufają nikomu, zaufali 23-latkowi z kawalerki, bo poczuli, że to jest prawdziwe.

I to jest najpiękniejsze. Nie tylko sama kwota. Tylko to, że wciąż potrafimy się zjednoczyć - że w świecie, który tak często dzieli, wystarczy jedna prawdziwa sprawa, żeby zobaczyć, że pod całym hałasem siedzi w nas coś wspólnego. Coś, co czeka tylko na to, żeby ktoś nas zaprosił do bycia razem.

Obok ilu lokali przechodzicie codziennie, nie rejestrując nawet, że tam są? A teraz spójrzcie na takie nazwy jak “Gorący...
24/04/2026

Obok ilu lokali przechodzicie codziennie, nie rejestrując nawet, że tam są? A teraz spójrzcie na takie nazwy jak “Gorący Trójkąt”, “Bar Glonojad” czy “Ambasada Śledzia”. Czytacie pierwszy raz w życiu, a już coś się w głowie dzieje. Uśmiech, obrazek, pytanie “co oni właściwie tam serwują?”. I to jest cała różnica, o której chcę dzisiaj z Wami porozmawiać.

Nazwa nie jest kosmetyką biznesu. To pierwszy punkt kontaktu z klientem, często dużo wcześniejszy niż menu, wystrój czy obsługa. Klient widzi ją na szyldzie, w Google Maps, słyszy w poleceniu od znajomych i w ułamku sekundy jego mózg decyduje, czy warto wrzucić Was na półkę “zapamiętuję”, czy “mijam dalej”.

Problem w tym, że większość przedsiębiorców wybiera nazwy bezpieczne. Poważne. Uniwersalne. “Domowe obiady”. “Salon urody Beauty”. “Fryzjer Magdalena”. “Auto serwis”. Nic złego, tylko że mózg klienta nie ma po co tego rejestrować. To jest tło. Kolejny biały samochód na parkingu.

A działa coś zupełnie innego: emocja, zaskoczenie i konkretny obraz w głowie. Informacje nasycone emocją zostają w pamięci dłużej niż neutralne. Nazwa, która wywołuje uśmiech, ciekawość albo pytanie “co oni mieli na myśli?”, buduje w głowie klienta znacznie mocniejszy ślad niż ta, która tylko informuje.

Tu zaczyna się część, o której wielu zapomina. Dziwna nazwa nie jest wolną przepustką. Otwiera drzwi, ale sama w nich nie stoi. Jeśli klient wchodzi z ciekawości, a dostaje smutną salę, obsługę bez kontaktu i produkt bez pomysłu, emocja się odwraca. Wtedy zamiast marketingu szeptanego macie anty-reklamę, a negatyw mózg zapamiętuje jeszcze lepiej niż pozytyw.

Dobra nazwa to nie konkurs na najdziwniejsze słowo na szyldzie. To obietnica, którą potem spełniacie wnętrzem, ludźmi i doświadczeniem. “Gorący Trójkąt” ma sens, jeśli lokal ma pazur. “Łysy Pingwin” działa, jeśli w środku czuć charakter. Bez tego nawet najlepsza gra słów zamienia się w puste hasło.

Jeśli właśnie startujecie z biznesem albo myślicie o zmianie nazwy, zadajcie sobie trzy pytania. Czy Wasza nazwa zostaje w głowie po jednym przeczytaniu? Czy buduje jakieś skojarzenie, obrazek, emocję? I czy to, co jest za drzwiami, dotrzymuje tego, co obiecuje szyld?

Jeśli na wszystkie trzy odpowiedź brzmi “tak”, macie fundament, na którym łatwiej budować wszystko inne. Jeśli nie, to może czas wrócić do kartki i zacząć od początku. Bo to, co nudne, nie jest bezpieczne. To, co nudne, jest po prostu niewidzialne.

21/04/2026

Dziś mówiłam głośno o tym, o czym większość firm woli milczeć. O tym, że klient odchodzi - nie dlatego, że oferta była zła. Odchodzi, bo coś między obietnicą a rzeczywistością się rozjechało. Cicho. Niepostrzeżenie. Często bez jednego słowa skargi.

Miałam przyjemność rozmawiać z Emilią Bartosiewicz-Brożyną w odc. 28 - i ta rozmowa dała mi wiele do myślenia.

Rozmawiałyśmy między innymi o tym:
- dlaczego dobra oferta to za mało (i co oznacza to słowo "dobra");
- skąd się biorą oczekiwania klientów (i dlaczego tak często nas zaskakują);
- jak projektować doświadczenie, które sprawia, że klient wraca - nie dlatego że musi, ale dlatego że chce.

Jeśli macie biznes i czujecie, że gdzieś coś gubi się po drodze między tym, co obiecujecie, a tym, co klient faktycznie przeżywa - ten odcinek jest dla Was.

🎙️ Link do całości poniżej.

A jeśli wolicie na żywo - zapraszam do Warszawy.
📅 14 maja spotkamy się twarzą w twarz. Będzie konkretnie, bez owijania w bawełnę i z przestrzenią na Wasze pytania.

Szczegóły tutaj: https://ladybusiness.pl/sklep/warsztaty/warszawa-14-05-lbctalks/

Twój klient rzadko ucieka przed ceną. Najczęściej ucieka, bo jego układ nerwowy ma już po prostu dość.Wróciłam właśnie z...
07/04/2026

Twój klient rzadko ucieka przed ceną. Najczęściej ucieka, bo jego układ nerwowy ma już po prostu dość.

Wróciłam właśnie z Barcelony i uderzyła mnie tam jedna rzecz - niesamowita ulga dla przebodźcowanego mózgu. Przez surowe miejskie przepisy nie ma tam wizualnego chaosu i wielkich billboardów, które u nas krzyczą z każdego skrzyżowania.

Brak walki na gigantyczne reklamy sprawia, że uwaga klienta naturalnie schodzi w dół. Prosto na Twoją witrynę. A tamtejsze biznesy stacjonarne opanowały do perfekcji model, który idealnie podsumowuje nazwa jednego z lokali: „Stressless”.
Wchodzisz i od razu czujesz dobrą atmosferę. Nikt nie atakuje Cię od progu nową kolekcją i ofertą.

Jest za to autentyczny small talk i relacja, w której zakupy "dzieją się" zupełnie przy okazji.
Z punktu widzenia psychologii biznesu to strzał w dziesiątkę. Zrelaksowany układ nerwowy oznacza drastycznie niższą barierę decyzyjną. Mózg, z którego zdejmiesz presję i decyzyjny ciężar, włącza potrzebę przynależności i po prostu chce u Ciebie zostać.

Jak przenieść ten spokój na polskie realia i własne zyski? 3 konkretne ruchy dla Twojego lokalu:

👉 Ucisz swoją witrynę i wnętrze.
Zdejmij z szyb połowę jaskrawych naklejek „PROMOCJA”. Pozbądź się wizualnego hałasu z półek. Przestrzeń, która uspokaja, zaprasza do środka skuteczniej niż agresywny plakat.

👉 Zmień nawyki powitalne.
Wyjdź z trybu wciskania towaru. Zamiast sztywnej, sprzedażowej regułki, postaw na normalną, ludzką rozmowę. Daj klientowi przestrzeń, niech na spokojnie się rozejrzy i zrzuci z siebie napięcie z ulicy.

👉 Sprzedawaj ulgę, nie tylko produkt.
Ludzie oceniają pozytywne doświadczenia jako coś o wiele cenniejszego niż same dobra materialne. Jeśli klient poczuje, że u Ciebie może na chwilę zwolnić, cena z automatu schodzi na dalszy plan.
Twój biznes wciąż próbuje krzyczeć do klienta najgłośniejszym rabatem, czy wita go odczuwalnym: „dobrze, że u nas jesteś”?

Zwracacie uwagę na to, jak buduje się relacje w sklepach za granicą? Co Was ostatnio zaskoczyło na wyjazdach?

Zdarzyło Wam się wejść do sklepu po jedną prostą rzecz, a po dziesięciu minutach uciec stamtąd z pustymi rękami i pulsuj...
24/03/2026

Zdarzyło Wam się wejść do sklepu po jedną prostą rzecz, a po dziesięciu minutach uciec stamtąd z pustymi rękami i pulsującym bólem głowy?

Ostatnio potrzebowałam kupić zwykły, klasyczny prezent. Weszłam do pięknie zapowiadającego się butiku. Od progu uderzyła mnie głośna, dudniąca muzyka, ostre światło z sufitu i ściana dosłownie setek produktów upchniętych na każdym wolnym centymetrze regałów. Mój AuDHDOwy układ nerwowy natychmiast wrzucił wsteczny bieg. Wizualny i dźwiękowy hałas był tak duży, że mój mózg po prostu odmówił współpracy. Zamiast poczuć ekscytację z zakupów, poczułam totalne przytłoczenie.

Wielu właścicieli biznesów stacjonarnych żyje w przekonaniu, że obfitość i głośna energia sprzedają najlepiej. Wpychają na ekspozycję każdy możliwy wariant produktu, żeby pokazać jak największy wybór. Dokładają mocne zapachy i jaskrawe ekrany. Myślą, że budują atrakcyjne doświadczenie, a tak naprawdę tworzą w swoich lokalach sensoryczne pole minowe.

W psychologii i projektowaniu ścieżek zakupowych nazywamy to paraliżem decyzyjnym połączonym z przebodźcowaniem. Kiedy neurotypowy klient wchodzi do Waszego lokalu i dostaje w twarz chaosem oraz dziesiątkami opcji do wyboru, jego energia mentalna błyskawicznie spada. Mózg zużywa całe paliwo na obronę przed nadmiarem bodźców. Klient przestaje logicznie analizować ofertę, a zaczyna podświadomie szukać drogi ewakuacyjnej. Rzuca sprzedawcy bezpieczne "muszę to jeszcze przemyśleć" i ucieka. Tracicie kapitał nie dlatego, że macie złe ceny czy słaby produkt, ale dlatego, że Wasza fizyczna przestrzeń po prostu męczy kupującego.

Najlepiej zarabiające biznesy premium nie krzyczą do klienta z każdego kąta. One dają mu tlen. Tworzą przestrzeń, w której łatwo się oddycha, gdzie wzrok może odpocząć, a wybór jest mądrze wyselekcjonowany i podany na tacy. Prawdziwym luksusem w dzisiejszym zaganianym świecie jest cisza wizualna i zdjęcie z klienta ciężaru podejmowania trudnych decyzji.

Wasz lokal przypomina dzisiaj strefę, w której klient czuje ulgę i może spokojnie kupować, czy raczej krzykliwy bazar, który wysysa z niego resztki energii?

Ważne info - zwolniły się u mnie 2 miejsca na współpracę w ramach działań marketingowych.Skończyłam właśnie jeden z najb...
02/02/2026

Ważne info - zwolniły się u mnie 2 miejsca na współpracę w ramach działań marketingowych.

Skończyłam właśnie jeden z najbardziej angażujących projektów i dzięki temu mogę wrócić do Was na 100%. Po kilku perturbacjach zdrowotnych - ale z energią, zapałem i głową pełną konkretnych pomysłów.

Jeśli chcesz:
- uporządkować marketing tak, żeby był spójny i miał sens
- ruszyć z kampanią, która realnie pracuje na sprzedaż
- dopracować komunikację, ofertę i doświadczenie klienta
..napisz do mnie.
Kontakt: dagmara@kokoszka-lassota.pl

01/01/2026

Są miejsca, do których się jedzie. I są takie, do których się wraca. Dla nas od lat takim miejscem jest Ustronie Morskie. Drugi dom. Przestrzeń, w której zwykłe rzeczy stają się ważne.

Te wyjazdy są dla nas czymś więcej niż zmianą miejsca. To czas, w którym budujemy wspomnienia. Bez pośpiechu. Bez presji. Bez potrzeby „organizowania sobie czasu”. Zwyczajne chwile mają tam inną wagę i to właśnie one zostają w pamięci najdłużej.

Z perspektywy psychologii marketingu i sprzedaży to bardzo czytelny mechanizm. Przy takich decyzjach cena, atrakcje czy standard nie są jedynymi kryteriami wyboru. Decyzja zapada dużo wcześniej - w momencie, gdy w głowie pojawia się obraz tego, jak chce się spędzić czas i z kim chce się go przeżyć.

Wracamy tam, gdzie dokładamy kolejne wspomnienia. A ludzki umysł bardzo silnie przywiązuje się do miejsc, które kojarzą się z emocjami, relacjami i dobrze spędzonym czasem.

I tu jest najważniejsza lekcja - dla nas wszystkich.

Jeśli działacie w branży turystycznej, eventowej, hotelarskiej albo tworzycie jakiekolwiek doświadczenia dla ludzi, nie konkurujecie wyłącznie ofertą. Konkurujecie tym, co ktoś zapamięta. Tym, co będzie w stanie sobie wyobrazić, zanim podejmie decyzję. Tym, co zostanie z nim długo po powrocie do domu.

Nie sprzedajemy noclegów, pakietów ani harmonogramów. Sprzedajemy wizję czasu, emocje i wspomnienia.

A doświadczenia mają to do siebie, że ludzie chcą do nich wracać.

Ostatnio miałam ogromną przyjemność wystąpić na evencie Utalentowani. Świetna atmosfera, mądre rozmowy, niesamowici ludz...
03/06/2025

Ostatnio miałam ogromną przyjemność wystąpić na evencie Utalentowani. Świetna atmosfera, mądre rozmowy, niesamowici ludzie i masa dobrej energii 💛
Czuć było, że to miejsce, w którym spotykają się nie tylko nazwiska - ale przede wszystkim wartości.

Jestem ogromnie wdzięczna, że mogłam być częścią tego wydarzenia. Takie spotkania przypominają mi, po co to wszystko robię - i jak bardzo lubię dzielić się wiedzą z ludźmi, którzy naprawdę chcą słuchać.

Jeśli czujesz, że moje podejście do psychologii sprzedaży i doświadczenia klienta pasowałoby do Twojego eventu - daj znać.

Chętnie opowiem o tym na Twojej scenie 🎤
fot. Łukasz Szmigiel

_______
📩 dagmara@kokoszka-lassota.pl
📞 tel/SMS/Whatsapp: 731 269 555

Czy z punktu widzenia psychologii posty z życzeniami wielkanocnymi mają sens? 🐣 To zależy.Jeśli wrzucacie je tylko dlate...
19/04/2025

Czy z punktu widzenia psychologii posty z życzeniami wielkanocnymi mają sens? 🐣 To zależy.

Jeśli wrzucacie je tylko dlatego, że „wypada coś dodać”, a grafika z pisanką leży na dysku od dwóch tygodni – Wasi klienci raczej tego nie zapamiętają. Bo nikt nie zapamiętuje czegoś, co nie wywołało żadnej emocji.

Z perspektywy psychologii — relacja z marką buduje się tak samo, jak relacja z człowiekiem. A w święta szukamy czegoś więcej niż sztampowego „Wesołego Alleluja”. Szukamy ciepła. Autentyczności. Bliskości 💛

Nie musicie publikować życzeń. Ale jeśli chcecie – niech to będzie naprawdę Wasze. Niech brzmi jak Wy. Niech pokazuje, kim jesteście i dlaczego klienci chcą być właśnie z Wami.

Bo tylko wtedy taka komunikacja ma sens. I tylko wtedy zostaje w głowie na dłużej. 🧠

A ode mnie — życzę Wam spokoju, który naprawdę czujecie. Obecności, która nie przytłacza. I chwil, które zostają w sercu na długo. 🐰

Zbieram siły do powrotu :) Dajcie proszę znać, jakie tematy powinnam poruszyć w najbliższych filmach na Youtube 😍 Od gru...
17/11/2024

Zbieram siły do powrotu :) Dajcie proszę znać, jakie tematy powinnam poruszyć w najbliższych filmach na Youtube 😍 Od grudnia wrócą regularne odcinki! :) Podpowiedzcie jednak proszę o czym nagrywać w najbliższym czasie! :)

W oczekiwaniu na nowe filmy, zapraszam Was do nadrobienia wcześniejszych filmów:

Cześć! 👋🏻 Jestem Dagmara i jako dyplomowana specjalistka ds psychologii marketingu pomogę Ci zrozumieć Twojego klienta. Cieszę się, że tu jesteś! 🥳

Adres

Zielona Góra

Telefon

+48731269555

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Dagmara Kokoszka-Lassota - z miłości do marketingu i sprzedaży umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Dagmara Kokoszka-Lassota - z miłości do marketingu i sprzedaży:

Udostępnij

Kategoria