03/02/2026
🐰Czy Królik ma rację?...
W gabinecie często słyszę:
„Wiem, że powinnam najpierw pokochać siebie… tylko nie wiem jak”.
I wtedy wracamy do relacji.
Bo samoocena kształtuje się właśnie na ich bazie.
Człowiek nie uczy się miłości do siebie w samotności.
Uczy się jej w byciu zobaczonym, wytrzymanym, nieopuszczonym.
Najpierw ktoś musi zostać przy nas —
nawet gdy jesteśmy niemili, brzydcy, poranieni...
Nie odejść wtedy, gdy jesteśmy wstydliwi, trudni, zależni...
Dopiero potem ta Obecność, ten Głos —
spokojny, regulujący, życzliwy — zaczynamy internalizować i nosić w sobie.
Pierwszym obiektem, który nas kocha i pomieszcza nasze emocje, są rodzice.
Później grupa rówieśnicza staje się lustrem i odbija to, jacy "jesteśmy".
Bywa, że trafiamy na ludzi uważnych i życzliwych.
A bywa, że nie mamy tyle szczęścia.
I wtedy pojawia się pytanie:
jak nauczyć się regulacji i zbudować poczucie własnej wartości, jeśli nikt wcześniej tego z nami nie zrobił?
Czy naprawdę da się to zrobić samemu?
Terapia bywa właśnie takim miejscem.
Relacją, w której ktoś Nas widzi, ktoś pomieszcza, ktoś zostaje wystarczająco długo - na tyle, by można było nauczyć się być dla Samego Siebie życzliwym i ważnym.