05/02/2026
Czasami w terapii dochodzimy do ściany. A właściwie – do sufitu.
Siedziałam dziś nad tekstem zgłoszeniowym na konferencję naukową. Musiałam ubrać w medyczne, angielskie słowa to, co widzę w oczach moich Klientów. I napisałam o "Biologicznym Suficie".
Wiecie, czym on jest? To ten moment, kiedy bardzo chcesz zmiany. Wiesz, co robić. Masz narzędzia, plany, marzenia. A Twoje ciało mówi: "Nie".
To nie jest lenistwo. To nie jest brak motywacji. To nie jest "trudny charakter".
Często to po prostu układ nerwowy, który krzyczy o regenerację. Mózg, który utknął w trybie czuwania i nie ma zasobów, by przetworzyć rozmowę terapeutyczną.
Moją rolą – jako psychologa – jest zauważyć ten sufit. I zamiast kazać Ci w niego walić głową, pomóc Ci go podnieść. Czasem rozwiązaniem nie jest kolejna rozmowa, ale wyciszenie fizjologii.
Dopiero gdy ciało odpuści, głowa może ruszyć do przodu.
Taką psychologię chcę tworzyć. Czułą na słowa, ale i uważną na sygnały płynące z ciała. 🧠