Jessica Sara Zalewska - SŁOWO I SMAK

Jessica Sara Zalewska - SŁOWO I SMAK Dane kontaktowe, mapa i wskazówki, formularz kontaktowy, godziny otwarcia, usługi, oceny, zdjęcia, filmy i ogłoszenia od Jessica Sara Zalewska - SŁOWO I SMAK, Witryna poświęcona zdrowiu i dobremu samopoczuciu, Zyrardow.

Głos starej Drzewki usłyszałyśmy już z parkingu. Nastroiłyśmy uszy i anteny by złapać skąd dochodziło nawoływanie. Stara...
15/02/2026

Głos starej Drzewki usłyszałyśmy już z parkingu. Nastroiłyśmy uszy i anteny by złapać skąd dochodziło nawoływanie. Stara Drzewka opadła z pionu w poziom na skraju rezerwatu i szukała gości do pogawędki. Ostatnim filmem, który widziała (Drzewom zdarza się wychodzić świadomością daleko poza swój obszar) był kinowy hit o wielkiej pustyni. Postanowiła więc, by poprzez rozpad pokazać trochę więcej swojego środka - tym samym upodobniając się nieco do pustynnej skały, którą widziała na ekranie. Ktoś obok głośno chrupał nachosy i pluł w chusteczkę, ale to nie przeszkadzało Drzewce w tym, by zakochać się w chropowatych fakturach i pustynnych kolorach. Tego dnia przyszłyśmy do niej w języku ruchu i obrazu. Bardzo jej to odpowiadało. Wolała opowiadać z nami i pogawędzić raczej krótko. Zbyt wiele kobiet przychodziło do niej wyżalać się na swój los miejski. Byłyśmy ciekawe czy Drzewka nie czuje, że coś ją ominęło. Smak nachosów właśnie, podróże, przygody. Okazuje się, że wręcz przeciwnie. Drzewka czuła wielkie spełnienie i mimo, że nie miała więcej niż sto dwadzieścia lat - oznajmiła Nam, że ma pradawną duszę. Niestety nie mogła zdradzić jak działa mistyczny system przeistaczania się drzewnej świadomości. Ale wiemy, że wraz z innymi Drzewami wymieniają się mądrością i anegdotami. Zapytałyśmy kochaną Drzewkę czy ma jakieś marzenia - na teraz, lub na przyszłość. Czy chciałaby poznać Drzewa tak inne od siebie - palmy, a może dalekich kuzynów kaktusów gdzieś za oceanem. W lesie na chwilę rozniósł się głos Edyty Górniak, która zaśpiewała „Jak najdalej stąd”, a po chwili liście zawirowały na wietrze niczym tańczący derwisze. Drzewka odpowiedziała poważnie, choć z uśmiechem - „Drogie dziewczyny, na kolejny cykl to mi się marzy tylko solidny towarzysz obok mnie. Jakiś przystojny Dąb albo Klon. Z dobrym żartem i wysokim IQ. Jak dobrze pójdzie to możemy się nawet splątać korzeniami”. Odchodząc zdjęłyśmy z naszej emerytki kilka starych liści. Takie pamiątki-obrazy zostały nam z tego spotkania.

👁️📷
✍🏼

Stół dla .style.services dekoracje • event setting • table-decor
31/01/2026

Stół dla .style.services

dekoracje • event setting • table-decor

Przekąski towarzyszące dla  🍇🥒🥖
30/11/2025

Przekąski towarzyszące dla 🍇🥒🥖

Przekąski towarzyszące dla  🍇🥖🥒
30/11/2025

Przekąski towarzyszące dla 🍇🥖🥒

Są w życiu takie momenty, że uginają Ci się kolana przed tym co widzisz, ale nie masz jak ich wyprowadzić ze stanu spagh...
18/10/2025

Są w życiu takie momenty, że uginają Ci się kolana przed tym co widzisz, ale nie masz jak ich wyprowadzić ze stanu spaghetti bo obiema rękami trzymasz karton z porcelaną i pudełkami pieczonych warzyw. Taki był to moment, gdy weszłam do pracowni Eweliny i Janka w Żyrardowie. Miejsce, w którym tworzone są niezwykłe lampy-rzeźby, obrazy oraz instalacje. Na ogromnym stole, który przypomina mi trochę stół obrad i biesiad Zespołu do Spraw Międzygalaktycznych, położone były krowie skóry. Tak stare spotkało się z nowym. zebrała przemiłą grupę, skleiła to wydarzenie i poprowadziła dla gości jogę. A ja przygotowałam skromny poczęstunek. Najbardziej cieszyłam się z sałatki z rukoli i buraków, bo dressing był z pysznej świeżej konfitury malinowej, którą dostałam w prezencie. Rano ugotowałam gruszki w herbacie assam, a na miejscu polałam je czekoladą. Dynie upiekłam z kardamonem i kuminem, a polegiwały sobie na cytrynowym jogurcie. Ewelina i Janek opowiedzieli nam o kulisach swojej pracy i oprowadzili po pracowni. Dowiedzieliśmy się więcej o lampie, która wysuwa się z kamienia. Jak łącznik między światami. Dzień zakończyłyśmy już w mniejszym kobiecym gronie, w sąsiedniej fabryce lniarstwa, która odczarowała mi obrazy fabryczne z wiejącej groza „Ziemi obiecanej” obejrzanej w latach nastoletnich. Taki dzień spędzony z twórcami, którzy działają w dużych formach inspiruje i zachęca do odkrywania swoich ścieżek łączenia artystycznej ekspresji z czymś praktycznym. W pracowni jest dużo skarbów, naczyń i innego wyposażenia z historią - na przykład z targów staroci. Rozmawialiśmy o tym jak mógłby wyglądać świat gdybyśmy w większości korzystali z tego, co już jest, zamiast kupować nowe. Dzięki i Twojemu za zebranie nas i za ten cenny dzień!

Są w życiu takie momenty, że uginają Ci się kolana przed tym co widzisz, ale nie masz jak ich wyprowadzić ze stanu spagh...
18/10/2025

Są w życiu takie momenty, że uginają Ci się kolana przed tym co widzisz, ale nie masz jak ich wyprowadzić ze stanu spaghetti bo obiema rękami trzymasz karton z porcelaną i pudełkami pieczonych warzyw. Taki był to moment, gdy weszłam do pracowni Eweliny i Janka w Żyrardowie. Miejsce, w którym tworzone są niezwykłe lampy-rzeźby, obrazy oraz instalacje. Na ogromnym stole, który przypomina mi trochę stół obrad i biesiad Zespołu do Spraw Międzygalaktycznych, położone były krowie skóry. Tak stare spotkało się z nowym. zebrała przemiłą grupę, skleiła to wydarzenie i poprowadziła dla gości jogę. A ja przygotowałam skromny poczęstunek. Najbardziej cieszyłam się z sałatki z rukoli i buraków, bo dressing był z pysznej świeżej konfitury malinowej, którą dostałam w prezencie. Rano ugotowałam gruszki w herbacie assam, a na miejscu polałam je czekoladą. Dynie upiekłam z kardamonem i kuminem, a polegiwały sobie na cytrynowym jogurcie. Ewelina i Janek opowiedzieli nam o kulisach swojej pracy i oprowadzili po pracowni. Dowiedzieliśmy się więcej o lampie, która wysuwa się z kamienia. Jak łącznik między światami. Dzień zakończyłyśmy już w mniejszym kobiecym gronie, w sąsiedniej fabryce lniarstwa, która odczarowała mi obrazy fabryczne z wiejącej groza „Ziemi obiecanej” obejrzanej w latach nastoletnich. Taki dzień spędzony z twórcami, którzy działają w dużych formach inspiruje i zachęca do odkrywania swoich ścieżek łączenia artystycznej ekspresji z czymś praktycznym. W pracowni jest dużo skarbów, naczyń i innego wyposażenia z historią - na przykład z targów staroci. Rozmawialiśmy o tym jak mógłby wyglądać świat gdybyśmy w większości korzystali z tego, co już jest, zamiast kupować nowe. Dzięki i Twojemu za zebranie nas i taki cenny dzień!

W gorący, sierpniowy mazurski dzień zaprosiłam uczestniczki retreat  na warsztat Movement & Metaphor. Na latających dywa...
21/08/2025

W gorący, sierpniowy mazurski dzień zaprosiłam uczestniczki retreat na warsztat Movement & Metaphor. Na latających dywanach przechadzałyśmy się pomiędzy ruchem, kształtem, a słowem.

W działaniach arteterapeutycznych świadkujemy sobie wzajemnie w różnych formach ekspresji. Podczas sesji był czas na eksploracje ruchowe - własne, w parach i z papierem. Z uwagą kierowaną na kształty i przez kreatywne dłonie - trochę figlarnie, a trochę z odkrytą wrażliwością przeszłyśmy do części gdzie papier i długopis są pośrednikami między słowami, a materiałem, który jest do opowiedzenia.

Ruch - szczególnie taki niecodzienny, „out of the box” potrafi niespodziewanie otwierać nowe kreatywne pokłady wyobraźni. Choć bywa i tak, że mniej jest do wyrażenia dosłownie, a więcej metaforą, dłońmi, kształtem… Do słów dokopujemy się powoli, powoli.

W formach arteterapii robimy sobie na to wszystko miejsce. Działanie jest bez założeń końcowych, a każdy objaw twórczości i ekspresji ma na celu tylko i aż proces własny - zajrzenie w to, co we mnie mieszka.

Kto tutaj ma doświadczenie z takimi działaniami i jakie to dla Was było?

&metaphor

Kiedy Natura szepcze „maleńka zdejmij buty”, należy uważnie przysłuchać się temu, co się w niej dzieje i toczy - uchem i...
31/07/2025

Kiedy Natura szepcze „maleńka zdejmij buty”, należy uważnie przysłuchać się temu, co się w niej dzieje i toczy - uchem i stopą. W lesie można być świadkiem kampanii wyborczej potencjalnego nowego prezydenta mrówek czy ptasiej sprzeczki małżeńskiej. Rozczapierzone stęsknione drzewa wołają aby je pogładzić, a nawet wspiąć się i posiedzieć. Czekamy na Was i czekamy… Niektóre z nich w tym czasie postanowiły spleść się i utulić. Na plaży piach opowiada plotkarskie baśnie o starych marynarzach i ich kochankach. Łąka śpiewa sentymentalne fado o zbójeckich kleszczach i wielkich krowach-boginiach. A pękająca ziemia, chociaż mało mówi - odkrywa swoje serce, bo spadł deszcz i przynosił rozmiękczenie.

18/07/2025

Kostaryka, która dała mi się poznać, i która mieszka w moim sercu jest wielobarwna, głośna i tętniąca życiem. Ale są też miejsca takie jak to - Żółwia Plaża. Ja nazwałam ją Plażą Apokaliptyczną. Dziesiątki wielkich gałęzi i kawałków pni rozrzuconych na ogromnej błotnistej połaci. Na plaży „Tortuga” żółwie składają jaja. Do momentu wyklucia i wypuszczenia młodych do oceanu, sprawy doglądają wolontariusze. Inaczej Sępy przejęłyby akcję. Czasami można spotkać rybaków. Wypływają małymi łódkami lub siadają z wędkami na wielkich kamieniach. Wyglądają wtedy co najmniej nostalgicznie.

Na plaży tej jest ogromna przestrzeń między linią dżungli a brzegiem oceanu. W czasie odpływu spokojnie można iść z 10 minut. Błoto tego dnia było doskonałe. Grafitowy kolor, aksamitne. Nic tylko zebrać do słoika i malować nim znaczki. Niecały miesiąc pózniej przyjechałam w tym celu ale połacie błota akurat zalało i byłam zawiedziona. Zebrałam z innego miejsca.

Tego dnia (był to sierpień zeszłego roku) poczułam tęsknotę z Polską - a na tej plaży odnalazłam melancholijną cząstkę ojczyzny. Wróciłam z apokaliptycznej plaży absolutnie uhahana, z błyskiem w oczach, lekkim duchem i błotem na nogawkach. Przebywanie na takim wielkim i otwartym terenie z szeroką perspektywą robi coś dobrego. Raz na czas człowiek powinien wybierać się w miejsca gdzie może pogapić się na horyzont, gdzie końca nie widać i przestrzeń zdaje się bezkresna. Szczególnie jak w umyśle robi się ciasno. Łąki, pola, plaże, polecają się.

Dziś tęsknie ogromnie za ukochaną Kostaryką. Za mokrym drewnem na plaży, za niekończącymi się wzorami, które projektuje natura i za skrzeczącymi ptakami. Podobno to przywilej, że można tęsknić. Dar tego, że coś lub ktoś jest ważny. Niech tak będzie. Serce mi się rozciągnęło między kontynentami.

Kilka dni temu minął rok od mojej przeprowadzki do Kostaryki. Rok spełniającego się marzenia o życiu w naturze. Warto cz...
14/03/2025

Kilka dni temu minął rok od mojej przeprowadzki do Kostaryki. Rok spełniającego się marzenia o życiu w naturze. Warto czekać na te dni, kiedy marzenie staje się życiem. Słowo staje się ciałem. Za mną wiele długich tygodni pracy w kuchni pomieszanych z godzinami współistnienia z Rzeką. Leżenie na kamieniach i obserwowanie upartej wody, która nigdy nie przestaje obmywać kamieni, choćby nie wiem co.

Natura jest tutaj żywotna i soczysta. Słońce jest mocne, a wilgoć przenika przez wszystko. Rzeki rwą, ocean głośno szumi,
całą dobę słychać zwierzęta i owady. W takich warunkach nasiona uwielbiają stawać się owocami i warzywami. Drzewa, rośliny i ciała zwierząt rozkładają się szybko. Wielki ekosystem - od mrówek po sępy, dba tutaj o to, żeby nic się nie marnowało. Problemy można rozwiązać - też szybciej - bo zawsze znajdzie się ktoś, kto zechce wesprzeć w kłopotach. Pura Vida - Czyste Życie, to kostarykańskie powiedzenie narodowe. Słońce czuć w każdym kęsie ananasa. Kamienie mają twarze. Kiedy drzewa Ylang-Ylang kwitną, w promieniu kilku do kilkunastu metrów unosi się woń tak piękna, że mogłaby wnieść pokój na świecie gdybyśmy tylko chcieli. Twarze ludzi żyjących na wsi i w górach to twarze Ziemi. W oczach zapisane mają lata rozmów z wiatrem, na skórze zapisany gorąc. Sól Ziemi. Mężczyźni w podeszłym wieku uwielbiają nosić kowbojskie kapelusze - czasami z kowbojkami, a czasem z gumiakami.

Dla jasności - sama nie wpadłabym na pomysł przeprowadzki do klimatu podrównikowego. Szukałam dla siebie kraju cieplejszego niż Polska, ale nie wpadłabym na miejsce gdzie sprzedają filtr SPF 85. Vegushka, która postawiła tu stopę jako pierwsza, natchniona być może przez siłę wyższą niż warszawskie wieżowce, wystosowała serdeczne zaproszenie w moją stronę tak zwaną głosówką. Przyleciałam więc aby gotować z nią wegańskie posiłki za dnia, a wieczorem robić swój gulasz.

Na miejscu czekała też July, która przywitała mnie w dżungli jak w domu. Zupełnie jak dwie polskie ciocie co spędziły razem już prawieki, obierałyśmy razem ziemniaki na brudnych krzesłach, a z głośnika leciała J.Lo. Obie panie poznałam na parkiecie u Anna Sierpowska - Movement Medicine, Metoda Lowena, Bodywork, z którą wytańczyłam dużą część drogi, która zaprowadziła mnie tutaj. Na ołtarzach podczas ruchowych spotkań przez dwa lata z determinacją kładłam paszport i jak zaleca Gabrielle Roth, wypacałam swoją modlitwę.

Dżungla jest charakterna, ale można się z nią ułożyć. Komary wcale nie są zainteresowane wszystkimi ciałami. Skorpiony i jadowite pająki pokazują się w bezpiecznej odległości. Co prawda w pierwszych dniach znajomości nie przyniosłam Rzece darów na przywitanie, zabrała mi więc ona jednego klapka w ofierze. Tak przynajmniej wyjaśniła to zjawisko Julia.

Przez dziesięć miesięcy mieszkałam przy tak zwanym „Whale’s Tale” na wybrzeżu Pacyfiku, gdzie ciężarne wieloryby przypływają aby urodzić swoje młode i spędzić z nimi pierwsze tygodnie w ciepłej zatoce. Na plaży jest cypel w kształcie ogona wieloryba, po którym można spacerować w czasie odpływu. W Parku Narodowym, który otacza plaże i którego plaża jest częścią mieszkają leniwce, krokodyle, papugi, tukany. Plaże mają swoje urocze poetyckie nazwy: Playa Linda, Playa Hermosa, Playa Ventanas - owe okna to tak naprawdę jaskinie, przez które rzeczywiście można wyjrzeć na drugą stronę. Resztki Raju, które nie zmieściły się Bogu w kartonach zostały rozpakowane w Kostaryce.

Kostarykańczycy nazywają siebie Ticos i Ticas. Z dobrego doświadczenia mogę powiedzieć, że to ludzie o słodkich duszach. Pracując w kuchni błyskawicznie potrzebowałam podszkolić swój hiszpański i dzięki cudownej koleżance po fachu zaraz po słowach takich jak blacha i rzodkiewka, przeskoczyłyśmy na rozmowy o facetach, kuzynkach i świętach narodowych. A świętować to ten kraj uwielbia! Szczególnie na paradach, z końmi i Matką Boską.

Święta Trójca kulinarna to ryż, fasola i platany. Słodkie, pyszne smażone platany pasują jako dodatek do wszystkiego. Chociaż głównie to naprawdę fasola i ryż, dla wielu osób codziennie. Podoba mi się tutaj kreatywne wykorzystywanie niedojrzałych jeszcze składników, choć dla polskiego żołądka to nie jest jeszcze spełnienie marzeń. Palmito czyli serce palmy, drobno pokrojone i ugotowane podawane jest z sokiem z mandariny (czyli dzikiej cytryny), cebulką, pomidorem, solą i kolendrą. Wszystko drobno posiekane. Dostanie się do serca palmy, jak to z sercem czasem bywa, nie jest takie proste. Ceviche z zielonego banana. Placki z surowego platana startego na dużych oczkach - platan przypomina wtedy ser cheddar i klei się bardzo podobnie.

Około osiemnastej robi się ciemno. Położyć się do łóżka około dwudziestej pierwszej? Nie ma wiochy. Wyznacznik męstwa mierzalny jest na przykład ilością historii o jadowitych wężach zabitych maczetą. Kobiety żyją tutaj krócej, bo pracują tyle samo lub ciężej niż mężczyźni, a jeszcze dom i dzieci - tak tłumaczy mi kostarykańska koleżanka. Jej rodzina ma uprawę ryżu i fasoli. Wujek hoduje wanilię i sprzedaje amerykanom. Bodajże kuzyn ma motylarnię i rozprowadza Blue Morpho, słynnego wielkiego niebieskiego motyla na kilka regionów Kostaryki. W sieci supermarketów BM pięć na dziesięć razy gdy przychodzę zrobić zakupy na głośnikach leci Whitney Houston. W takich chwilach łatwo poczuć się jak w domu. Choć mieszkam w miejscu, w którym otacza mnie wielu ekspatów - wędrujących podróżników, więc czasem czuję się jak w porcie, a tymczasowość wisi w powietrzu jak pusta pajęczyna.

Adres

Zyrardow

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Jessica Sara Zalewska - SŁOWO I SMAK umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Jessica Sara Zalewska - SŁOWO I SMAK:

Udostępnij

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram