Gabinet Psychoterapii Katarzyna Dyllus

Gabinet Psychoterapii Katarzyna Dyllus Pracuję w nurcie psychodynamicznym w oparciu o model relacji z obiektem (TFP - Transference-Focused T

W swojej pracy stawiam przede wszystkich na szacunek, szczerość, wiedzę. Jestem otwarta na to, co wnosi każdy pacjent, uważnie słucham, cierpliwie buduję zaufanie. Każdemu pacjentowi dają przestrzeń i czas, dzielę się doświadczeniem zawodowym i życiowym. W trosce o wysoki standard swoich usług każdy proces terapeutyczny poddaję regularnej superwizji, co pozwala zachować neutralność psychoterapeut

yczną oraz stoi w zgodzie z zasadami etyki zawodowej psychoterapeuty. Doświadczenie zawodowe zdobywałam podczas praktyk i staży min. na Oddziale Dziennym Psychiatrycznym w Żywcu, w Zakładzie Psychoterapii Collegium Medicum w Krakowie oraz w Stowarzyszeniu na Rzecz Niepełnosprawnych SPES w Katowicach

15/05/2026

"Emocje pozwalają nam dzielić to, co wzajemnie czujemy do siebie, wyczuwać potrzeby drugiej osoby i angażować się w związki; od płaczu niemowlęcia, przez wybuchy radości i złości malucha, nastoletnie flirtowanie, aż po głębokie intymne rozmowy dorosłych, umożliwiają wymiany w ramach relacji, stanowią podstawową formę wiedzy. Główną rolą emocji jest więc kształtowanie relacji z innymi i z sobą. Służą także utrwalaniu i przekazywaniu norm społecznych. Dzięki emocjom możemy dotrzeć do naszego głębokiego” ja”, są częścią wewnętrznego głosu, który mówi nam, czego potrzebujemy. Leżą u podstaw sposobu, w jaki traktujemy samych siebie i w jaki się siebie uczymy. Stanowią ważną część naszego wewnętrznego systemu wiedzy, wewnętrznego głosu i intuicji- a wreszcie świadomości, kim naprawdę jesteśmy. Łączą nas z tym, jak doświadczamy siebie, swojego życia, siły życiowej i poczucia sensu. Jednym z najbardziej męczących stanów psychicznych jest aleksytymia, niemożność rozpoznania, nazwania i komunikowania emocji, często wiąże się ona z traumą i powoduje, że cierpiący na nią osoby pozostają w stanie odrętwienia, jakby były „żywymi trupami”. Jednak najprościej mówiąc, emocje służą dwóm celom: po pierwsze mają pokazać innym, co czujemy i czego potrzebujemy, po drugie mają to pokazać nam samym. Dzięki temu dwie jednostki mogą wspólnie przeżywać swoje uczucia. To współdzielenie światów wewnętrznych nazywa się czasem intersubiektywnością. Emocjonalne „rezonowanie” sprawia, że wiem co czujesz i co sam czuję.”

Peter A. Levine „Trauma i pamięć. Mózg i ciało w poszukiwaniu autentycznej przeszłości”

29/04/2026

📣 Ze względu na bardzo duże zainteresowanie prosimy o kontakt telefoniczny w poniedziałek w godzinach 10:00–13:00 ☎️🕙

📞 33 828 40 75

🌟 WAŻNY NABÓR NA TURNUS REHABILITACYJNY WAKACYJNY! 🌟

Oddział Dzienny Psychiatryczny Rehabilitacyjny dla Dzieci i Młodzieży w Bielsku-Białej otwiera nabór na turnusy wakacyjne 2026! 🏖️

To 14 dniowa obserwacja diagnostyczno-terapeutyczna z opcją kontynuacji w naszym Oddziale Dziennym. Są jeszcze wolne miejsca! 💚

Potrzebne skierowanie od lekarza (najlepiej psychiatry dzieci i młodzieży). 📋

Zajęcia 5 dni w tygodniu – 15h terapii grupowej + sesje indywidualne:

✅ Psychoterapia indywidualna i grupowa 🧠

✅ Zebrania społeczności terapeutycznej 👥

✅ Socjoterapia i trening umiejętności społecznych 🤝

✅ Arteterapia, choreoterapia, psychorysunek 🎨

✅ Muzykoterapia, relaksacja, warsztaty kulinarne 🎶🍳

✅ Zajęcia ruchowe i rekreacyjne 🏃‍♂️

Dla kogo? Dla młodzieży z:

➡️ Stanami depresyjnymi, lękowymi, wycofaniem, niską samooceną 😔

➡️Trudnościami w relacjach z rówieśnikami/rodziną 👨‍👩‍👧‍👦

➡️Żałobą, stratą lub separacją 💔

➡️Powrotem po hospitalizacji (np. epizody psychotyczne, zaburzenia afektywne, myśli samobójcze) 🏥

Pełen program: Psychoterapia, terapia rodzinna, konsultacje dla rodziców, psychoedukacja i warsztaty dla opiekunów. Wzmacniamy cały system rodzinny! 👨‍👩‍👧‍👦❤️

Terapia dzienna – bez oderwania od życia! Zajęcia od rana (~9:00) do 12:00–13:00, potem do domu. 🏠

CAŁKOWICIE BEZPŁATNE dzięki NFZ! (dla dzieci, młodzieży i rodziców) 💰❌

📍 Szpital Pediatryczny w Bielsku-Białej, Pawilon nr 5 (parter)
📞 Tel. informacyjny: 33 828 40 75 – dzwoń po szczegóły! ☎️

Nie czekaj – zgłoś się już dziś i daj dziecku szansę na lepsze wakacje! 🌈

26/04/2026

"Udany związek wymaga trwałego utrzymywania przymierza korzystnego dla obu stron. Trudno o takie korzyści w związku nękanym konfliktami. Dopasowanie partnerów uzależnione jest od dwóch czynników: podobieństwa i komplementarności polegającej na wzajemnym uzupełnianiu się ich cech.
Podobieństwo ułatwia współpracę, podczas gdy różnice interesów, wartości i charakterów prowadzić mogą do napięć i konfliktów. Psycholog Zick Rubin prowadził przez kilka lat badania dwustu dwóch młodych, „chodzących” ze sobą par, z których jedne rozpadły się w trakcie okresu objętego badaniem, a inne przetrwały. W porównaniu z partnerami dziewięćdziesięciu dziewięciu par, które przetrwały, partnerzy ze stu trzech par, które się rozpadły, mieli bardziej odmienne poglądy w takich sprawach, jak rola kobiety i mężczyzny, dopuszczalność przelotnego seksu między znajomymi i religia (Hill, Rubin, Peplau, 1976).
Jednym ze sposobów na dopasowanie jest więc poszukiwanie partnera podobnego do siebie. Tendencja do dobierania się par na zasadzie podobieństwa zauważalna jest na całym świecie. Idzie tu przede wszystkim o podobieństwo pod względem wartości, poziomu inteligencji i przynależności do tych samych grup społecznych (rasowych, etnicznych, religijnych) (Buss, 1984; 1985; n.d.). Ludzie poszukują partnerów o podobnych poglądach, na przykład w takich sprawach jak dopuszczalność aborcji czy kary śmierci. Poglądy na te kwestie u partnerów tego samego związku są na ogół zbliżone, podobnie jak najczęściej zbliżony jest ich poziom inteligencji. Wyraźnie mniejsze, choć widoczne, są podobieństwa pod względem takich cech osobowości, jak ekstrawersja, ugodowość czy sumienność. Ludzie z upodobaniem do licznych imprez towarzyskich wybierają partnerów o takichże zamiłowaniach; ludzie, którzy wolą raczej domowe zacisze, również wybierają sobie podobnych. Nie inaczej jest z zamiłowaniem do nowości i innymi sprawami."

Buss, David. M. (2007). Ewolucja pożądania: Jak ludzie dobierają się w pary. Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne.
fot Supriya Chauhan, Dubai Eye

17/04/2026

Znana psychoterapeutka psychodynamiczna Martha Stark nazwała nadzieję, że rodzice się zmienią "nieustępliwą”. Dorosłe już osoby często mają poczucie, że czegoś w dzieciństwie nie dostały, jeżdżą do domów rodzinnych, myśląc, że tym razem będzie inaczej. Że mama i tata w końcu ich docenią. Dlatego jeszcze bardziej się postarają, kupią lepszy prezent, będą bardziej potulni albo awansują w pracy tylko po to, by w oczach mamy lub taty pojawił się błysk dumy albo miłość. Ale to się nie dzieje. W terapii tym, co leczy, jest pozbawienie nadziei na to, że rodzic się zmieni. I że w dorosłym życiu da to, czego nie dał w dzieciństwie. Ta świadomość pozwala wejść w proces żałoby za tym brakiem. Kiedy żałoba zostaje przepracowana, można zaczynać budować nowe, dorosłe życie. Bo ci sami ludzie, którzy straceńczo jeżdżą do domów po zrozumienie, często sami nie widzą i nie akceptują swoich rodziców takimi, jakimi oni są. A w tym nowym, dorosłym życiu można na swoich rodziców spojrzeć innym okiem. Dostrzec, że zimny, krytyczny ojciec nie jest może w stanie dać ciepła, ale może mi np. naprawić samochód. Albo że mama, choć kompletnie niezainteresowana tym, co się u mnie dzieje, to potrafi zrobić wyśmienitą kapustę. Nie kochała tak, jak tego oczekiwałam, ale kapusta jest ok. I że mogę przyjechać do niej po prostu na obiad, a nie po to, czego kiedyś nie dostałam.
Ale że tak jak ja nie zamierzam być dentystką z mężem i dwójką dzieci, tylko, powiedzmy, historyczką sztuki żyjącą w bezdzietnym związku z kobietą – tak moja mama nie będzie wrażliwą i empatyczną duszą, a tata intelektualistą. Im mniej wzajemnego oczekiwania zmiany, tym łatwiej się spotkać w dorosłym tu i teraz. Albo zadecydować o ograniczeniu kontaktu, jeśli ta niezmienność polega na tym, że np. tato jest alkoholikiem, stosuje przemoc psychiczną i nie chce się leczyć.

Katarzyna Szaulińska

29/11/2025

"To również obietnica pop-psychologii - że człowiek idealnie może funkcjonować osobno, że jest samokszałtowalnym, odrębnym bytem. Odpowiada tylko za swoje uczucia i oczywiście, nie ponosi żadnej odpowiedzialności za uczucia innych. Tymczasem to sprzeczne z tym, jak w rzeczywistości funkcjonujemy - na poziomie psychicznym, emocjonalnym, ale też neurologicznym. Nasze ciała są niezwykle społecznymi konstrukcjami. Mózg od dawna nazywany jest wręcz organem społecznym.
Potrzebujemy innych, aby móc stawać się sobą, aby się rozwijać, dzielić radość, ale też ból i nieszczęścia."

Anna Król-Kuczkowska w rozmowie z Bereniką Steinberg, Tygodnik Powszechny 2025 nr 42, "Swoja wersja siebie"
fot ÉMILE SÉGUIN

04/08/2025

Anna Król Kuczkowska: Osobiście jestem bardzo ostrożna w pomyśle tworzenia wąskich specjalizacji w psychoterapii – uważam, że będą szkodziły pacjentom, samej dyscyplinie i terapeutom. Jeśli opowiedziałabym panu o różnych pacjentach z diagnozą depresji, których konsultowałam w ostatnim tygodniu, ukazałby się nam obraz frapujący i ciekawy.

Sławek Blich: Proszę opowiedzieć.

Anna Król Kuczkowska: Załóżmy, że to cztery osoby. Każda z diagnozą depresji. Czyli teoretycznie kwalifikująca się do jednej „szuflady” w takim centralnym manualu. Tyle tylko, że jedna z tych osób będzie miała reakcję depresyjną na ważną stratę w życiu, druga depresję jako objaw towarzyszący przy zaburzeniach osobowości typu borderline, trzecia to samo, tylko że jeszcze z zaburzeniami odżywiania i stanami lękowymi, a czwarta reakcję depresyjną na skutek porażki w kontekście narcystycznych zaburzeń osobowości.

Żeby pokazać złudną iluzję wąskich specjalizacji – każda z powyższych osób, jeśli terapia ma jej pomóc, będzie wymagała innego stylu pracy. Nie poradzi sobie z tym terapeuta, który leczy objaw, a nie całą osobę.

Link do całej rozmowy w komentarzu.

02/06/2025

W mojej pracy często słyszę pytania o efekty terapii – kiedy się pojawią, kiedy przestanie boleć, kiedy wreszcie przyjdzie ulga. To pytania pełne nadziei, ale i niecierpliwości. A odpowiedź? Ani łatwa, ani szybka. Nie posiadamy plastra na ludzkie uczucia. Psychika nie goi się na zawołanie, nie poddaje się rygorowi terminów. Potrzebuje czasu, by dojrzewać, by nabrać głębi.

Nie da się jej zmusić do pośpiechu – tak jak nie można przyspieszyć wzrostu zasianego ziarna. Trzeba dać mu czas, otoczyć je troską i zaufać, że wykiełkuje wtedy, gdy będzie gotowe. Cierpliwość nie jest tu wyborem, jest koniecznością. Dojrzewanie zawsze odbywa się we własnym rytmie, i uwaga: wcale nie w tym, którego byśmy sobie życzyli.

01/03/2025

Depresja to inni, myślałem wtedy.

Mnie to nie dotyczy, sądziłem całkiem jeszcze niedawno.

Owszem, mam swój smutek, czarny szlam oblepiający mi nogi i wznoszący się coraz wyżej, czarny szlam, przez który brnę z coraz większym wysiłkiem, ale gdzież to się ma do prawdziwej depresji, o której tyle czytałem. W końcu nie zdarza mi się nie wyjść rano z łóżka, nie płaczę pod prysznicem, bo w ogóle nie płaczę, nie zaniedbuję obowiązków, żyję, robię, co do mnie należy, jak należy.

Tak sądziłem, uznając ciche, wewnętrzne cierpienie za oczywiste i naturalne, jak oddychanie, nie będę się nad sobą rozczulał, inni mają gorzej. W końcu mój starszy syn po raz kolejny z troską zapytał mnie, czemu jestem taki smutny, zapytał o jeden raz za wiele, a ja wtedy zapytałem sam siebie o to, jakie zostawię mu wspomnienie z dzieciństwa. Czy powinienem słyszeć troskę o mnie w głosie czternastolatka? Czyż to nie ja powinienem troszczyć się o niego?

Sięgnąłem więc po pomoc, o wiele za późno. Powinienem był zrobić to miesiące, a zapewne i lata wcześniej, nie wiem kiedy, bo nie potrafię wskazać momentu, w którym poczułem, że funkcjonuję już wyłącznie powodowany poczuciem obowiązku, jak automat. Nie potrafię wskazać tego momentu, jakbym spoczywał w kąpieli, w której powoli podgrzewają wodę, jeden stopień na miesiąc, teraz woda już wrze, ale kiedy zaczęła mnie parzyć? Nie wiem, nie pamiętam. Po pomoc nie sięgałem, bo wychowałem się w kulcie powściągliwości, milczenia i wewnętrznej siły i dalej nie jest mi łatwo zaakceptować przestrzeń własnej słabości. Dopiero teraz, gdy sprawy mają się już lepiej, zrozumiałem, że nie tylko brodziłem w tym czarnym lepkim szlamie, przełamując go z coraz większym wysiłkiem, ale że szlam zalepił mi już usta, nos i oczy, wypełnił płuca, szlamem oddychałem. I nie mam pojęcia, kiedy to się zaczęło.

Szczepan Twardoch
Fot. Zuza Krajewska / Warsaw Creatives

24/02/2025

Mam na imię Justyna i byłam w psychiatryku.
Ponieważ dostałam diagnozę depresji od psychiatry, a potem jeszcze czterokrotnie potwierdzał to orzecznik ZUS, to być może jestem osobą z najbardziej potwierdzoną depresją w Polsce 💁‍♀️

W związku z tym nie napiszę poradnika ani książki oraz nie nagram na jutuba niczego, co Wam powie jak się z depresji wyleczyć.
Nie będę też Waszą mentorką, przewodniczką duchową i nie będę Wam niczego ustawiać.
Nie zrobię Wam sesji oddechów 9D i 5G.
Nie będę obok Was tłuc w bębenek i wyć do ucha "ijoooooo oooo oo".
Nie zaproponuję Wam ceremonii kakao ani kąpieli w dźwiękach.
Nie będę Wam mówić, żebyście znaleźli w sobie Boga czy Boginię.
Nie powiem, że uzdrowicie się wybaczając na prawo i lewo.
Nie powiem, że kiedy pokochacie siebie czule i życzliwie to wszystkie Wasze relacje takie się staną.
Nie zrobię Wam sesji kwantowej stabilizacji i rozdzielenia splątanych fotonów.
Nie zaproponuję Wam również życia bez myśli i w obfitości.
No i sorry, ale nie pobiegamy razem na golasa po lesie i nie będziemy razem żreć muchomorków oraz wgryzać się w drzewa.

Mogę za to powiedzieć, że ja doskonale wiem jak to jest być TAM.
Tam gdzie wszystko jest bez sensu.
Tam gdzie nic nie sprawia przyjemności.
Tam gdzie masz zerowe poczucie własnej wartości.
Tam gdzie wqrwiasz się, że są jeszcze jacyś ludzie, którym na Tobie zależy.
Wiem jak to jest, budzić się co rano oblepionym smołą, która utrudnia podniesienie się i jakiekolwiek inne czynności.
Wiem jak to jest, być w środku pustym jak pieprzona wydmuszka.
Wiem jak to jest, nie czuć niczego.
Wiem jak to jest, kiedy łazisz na autopilocie z przyklejonym do paszczy uśmiechem.
I wiem jak to jest, kiedy udajesz.
Że wszystko jest ok.

I jedyne co mogę, to podzielić się z Wami swoim doświadczeniem, które mieści się w jednym zdaniu.
ŻYJĘ BO POSZŁAM NA WIZYTĘ DO PSYCHIATRY.

To wszystko co podziało się potem, czyli dodatkowe badania, dobranie leków, terapia w psychiatryku i kontynuacja psychoterapii już indywidualnie - było i jest, moją ścieżką.
Dopasowaną do moich potrzeb i tego z czego wynikała moja depresja.

Każdy ma swoją historię i każdy musi mieć wytyczoną swoją ścieżkę.
Nie napisałam, że każdy musi sobie ją wytyczyć sam, bo w depresji to nie zawsze jest możliwe.
Wiem, że to jest bardzo trudne, ale to jest taki stan, kiedy trzeba komuś zaufać.
Że ma wiedzę, doświadczenie i że chce pomóc.

Napiszę to po raz enty, ale jeżeli Wasza wizyta u psychiatry trwa 10 czy 15 minut, to po prostu poszukajcie innego.
Psychiatry, a nie jakiegoś czarodzieja.
Bo tacy, którzy wiedzą co robią i pracują etycznie, istnieją.
Jestem tego przykładem.

23 lutego - Dzień Walki z Depresją
Ufajcie tak, żeby siebie nie skrzywdzić bardziej.
Ufajcie tym, którzy mają doświadczenie kliniczne, nie tylko wydumane czy własne.


24/09/2024

"Życie samo w sobie rzadko jest łatwe; każdemu z nas przynosi ból, cierpienie psychiczne, które potrafi być nie do zniesienia. Jeśli szukamy sposobu, żeby sobie z nim poradzić, możemy zwrócić się do terapeuty. Dobry terapeuta to człowiek mądry -mądrością wewnętrzną, która ma swoje źródło w doświadczeniu bólu i cierpienia, jakie niesie życie. Takiej mądrości nie da się nabyć w żaden inny sposób. Załóżmy, że udało nam się trafić na mądrego terapeutę. Jak z nim pracować, żeby osiągnąć cel: znaleźć ulgę w cierpieniu ? Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, dlaczego cierpimy, i zrozumieć, na czym polega powrót do zdrowia. Otóż chorobą, na którą zapadliśmy są kłamstwa. Wierzymy w nie i pozwalamy, by rządziły naszym życiem, bo dzięki temu nie odczuwamy bólu. Być może wmówiono nam , że jesteśmy źli i zasłużyliśmy na wszystko , co nas spotkało, a my połknęliśmy to kłamstwo, zamiast przyjąć do wiadomości, że zostaliśmy przez kogoś skrzywdzeni. Może powtarzamy sobie łgarstwa w rodzaju: „wszystko się ułoży”, zamiast zmierzyć się na przykład z faktem, ze nasze małżeństwo jest w rozsypce. Aby wrócić do zdrowia, musimy przyjąć prawdę dotyczącą nas samych i naszego funkcjonowania w świecie. Wierzymy w kłamstwa, żeby nie czuć bólu. To ludzka rzecz. Problem polega na tym, że oszukujemy samych siebie zbyt umiejętnie. Terapeuty potrzebujemy po to właśnie, by pomógł nam zmierzyć się z prawdą, przed którą na wszelkie sposoby usiłujemy uciec."

„Kłamstwa którymi żyjemy” Jon Frederickson
fot Simmel

19/06/2024

"Choć relacja pacjent – terapeuta jest znacząca dla zmiany terapeutycznej, to jej możliwości napędzania procesu zmiany są ograniczone, a znajomość tych ograniczeń pomaga terapeucie zastosować bardziej wszechstronne i efektywne podejście. Na początek warto przypomnieć sobie, jak niewielką część czasu nieprzeznaczonego na sen pacjent faktycznie spędza z terapeutą. Z jednej strony chwile spędzone w obecności terapeuty na pewno nie są jedynymi, kiedy pacjent myśli o tym, co się ujawniło podczas jego relacji z terapeutą z drugiej strony spora część życia pacjenta odbywa się poza kontekstem tej relacji a interakcje zachodzące między pacjentem a innymi ważnymi osobami w jego życiu często decydują o podtrzymaniu zmiany albo ją nieustannie podważają i niszczą.
Przedmiotem szczególnej troski powinno być to, czy dobra praca podczas sesji terapeutycznej nie zostaje podkopana zdarzeniami, jakie następują po wyjściu pacjenta z gabinetu. Zastanówmy się na przykład, co się dzieje, gdy pacjent wcześniej przeżywający głęboki konflikt i mocno hamujący ekspresję złości zaczyna wyrażać złość w trakcie sesji. Terapeuta, który bardzo się starał ułatwić pacjentowi ekspresję złości, prawdopodobnie będzie wtedy zadowolony i odbierze to zdarzenie zupełnie inaczej, niż wówczas, gdy dotyczyłoby ono innych ludzi w innym kontekście. Terapeuta zapewne będzie traktował zachowanie pacjenta bardzo przychylnie, a nawet do pewnego stopnia zachęcał go do wyrażania złości.
Dzięki takim doświadczeniom pacjent może mieć lepszy kontakt z własnymi uczuciami (nie tylko złością, ale także poczuciem zależności, lękiem, serdecznością itd.). Może się nauczyć, że wyrażanie uczuć nie zawsze jest tak niebezpieczne ani tak niemile widziane, jak przez długi czas się obawiał. Jest to rodzaj emocjonalnego doświadczenia emocjonalnego, które stanowi podstawową cechę procesu zmiany terapeutycznej.
Jednakże nowa wiedza pacjenta może szybko zostać zakwestionowana, kiedy wychodzi on z sesji i stara się ją zastosować w świecie zewnętrznym. Jeśli terapeuta nie zwróci dostatecznej uwagi na sposób, w jaki pacjent wyraża swoje uczucia, na trudności, jakie może napotkać, oraz na kwestie, jakie musi uwzględnić poza gabinetem terapeutycznym, to ten ostatni może się zetknąć ze znacznie mniej akceptującymi reakcjami na swoje zachowanie niż reakcje uzyskiwane ze strony terapeuty."

Paul L. Wachtel Komunikacja terapeutyczna, tłum. Marta Kapera
fot Jerome

Adres

Ulica Sempołowskiej 10
Zywiec
34-300

Telefon

+48609809877

Strona Internetowa

Ostrzeżenia

Bądź na bieżąco i daj nam wysłać e-mail, gdy Gabinet Psychoterapii Katarzyna Dyllus umieści wiadomości i promocje. Twój adres e-mail nie zostanie wykorzystany do żadnego innego celu i możesz zrezygnować z subskrypcji w dowolnym momencie.

Skontaktuj Się Z Praktyka

Wyślij wiadomość do Gabinet Psychoterapii Katarzyna Dyllus:

Udostępnij

Kategoria