07/01/2026
Trudno jest pracować psychoterapeutycznie z myślami i emocjami, kiedy się z nimi zlewamy.
Kiedy stają się nami i wypełniają całą scenę naszego „ja”, tracimy perspektywę. Wszystko jednocześnie znajduje się na pierwszym planie i trudno dostrzec cokolwiek innego.
Czasami potrzebujemy na chwilę wyodrębnić pewne części, zrobić krok w tył i podnieść wzrok. Nie po to, by uciekać od doświadczenia, lecz po to, by zmniejszyć jego ładunek. W stanach wysokiego pobudzenia po prostu nie da się pracować refleksyjnie.
Aby móc spojrzeć na myśli z lotu ptaka, potrzebujemy stworzyć więcej przestrzeni – w ciele, w uwadze, w układzie nerwowym. Nie chodzi zawsze o to, by jeszcze dokładniej analizować treść myśli. Wręcz przeciwnie – czasami może to być kontrproduktywne.
To, co staje się wtedy naprawdę ważne, to dostrzeżenie, jakie przekonania pociągają za sznurki, dlaczego myśli poruszają się w określony sposób i jak formują się w wzajemnie wzmacniające się spirale myśli – taniec o dobrze znanej choreografii, który sam siebie podtrzymuje, a tym samym nasze cierpienie.