Pozytywna Zmiana

Pozytywna Zmiana Odkryj moc technik poznawczo-behawioralnych w życiu swoim, swojego dziecka i waszej rodziny!

W Polsce: psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny w trakcie kształcenia, członek PTTPB
USA: MA in Psychology, Certified Cognitive-Behavioral Therapy Life Coach, member of NACBT, Parental Coach, Mental Health Educator

01/06/2026

Wiele osób po traumie opisuje bardzo podobne doświadczenie.
Siadają do pracy, do czytania, do rozmowy – i po chwili orientują się, że ich myśli gdzieś odpłynęły. Zdania się rozmazują, rozmowa przelatuje obok, zadania, które kiedyś były proste, nagle wydają się zbyt ciężkie. Pojawia się frustracja, wstyd i pytanie: dlaczego nie potrafię się skupić jak dawniej?

Trauma jednak nie jest wydarzeniem, które zostaje tylko we wspomnieniach.
Jest doświadczeniem, które przestawia cały układ nerwowy na tryb czuwania.

Gdy człowiek przez długi czas żyje w napięciu, strachu, przemocy albo ciągłej niepewności, organizm uczy się funkcjonować tak, jakby zagrożenie mogło pojawić się w każdej chwili. Mózg zaczyna wtedy działać inaczej. Jego głównym zadaniem przestaje być myślenie, analizowanie czy skupianie się na jednej rzeczy. Najważniejsze staje się obserwowanie otoczenia i wychwytywanie sygnałów, które mogą oznaczać niebezpieczeństwo.

W takim stanie uwaga nie znika – ona rozprasza się celowo.
Zamiast koncentrować się na jednym zadaniu, mózg skanuje wszystko naraz: dźwięki, ruchy, ton głosu innych ludzi, napięcie w ciele. To, co z zewnątrz wygląda jak chaos albo brak koncentracji, w rzeczywistości jest strategią przetrwania.

Dlatego po traumie tak często pojawia się uczucie:
• przeciążenia nawet prostymi bodźcami
• szybkiego zmęczenia psychicznego
• trudności w dokończeniu myśli
• pustki w głowie albo natłoku myśli jednocześnie

Czasem dochodzi do chwilowego „odłączania się” – momentów, w których świadomość jakby się oddala. To nie jest brak uwagi z wyboru. To mechanizm ochronny, który ogranicza ilość informacji docierających do mózgu, kiedy układ nerwowy uznaje, że jest ich za dużo.

Ważne jest to, że układ nerwowy po traumie nie reaguje na presję.
Im bardziej próbujesz się zmusić, przyspieszyć, zdyscyplinować, tym częściej organizm odbiera to jako kolejny sygnał zagrożenia. A wtedy koncentracja oddala się jeszcze bardziej.

Skupienie wraca nie wtedy, gdy „bardziej się starasz”, ale wtedy, gdy ciało zaczyna czuć się bezpiecznie. Kiedy napięcie stopniowo opada, a układ nerwowy uczy się, że nie musi już czuwać bez przerwy, umysł sam zaczyna się porządkować. Myśli zwalniają, uwaga staje się stabilniejsza, a codzienne zadania przestają tak bardzo męczyć.

Jeśli więc po traumie masz trudność z koncentracją, to nie jest znak słabości ani regresu.
To ślad po tym, jak długo musiał_ś być czujna.

I to jest proces, który można odwracać – nie siłą, lecz poprzez bezpieczeństwo, regulację i cierpliwość wobec siebie.

01/02/2026

Jeśli ktoś - mimo Twoich intencji - nie jest w stanie usłyszeć sensu Twoich słów,
zmienia ich znaczenie, słyszy zdania, których nie wypowiadasz, najczęściej nie chodzi o Ciebie ani o to, co faktycznie mówisz.

Chodzi o filtr, przez który ta osoba słucha.
W takich momentach uruchamia się historia: wcześniejsze zranienia, niespełnione potrzeby, doświadczenia bycia niezauważonym lub źle potraktowanym. Słowa przestają być przyjmowane wprost, a zaczynają być interpretowane przez projekcję.

Nie jest słyszany komunikat - odzywa się dawny ból.
To nie unieważnia odpowiedzialności za jasność i uważność w komunikacji. Pokazuje jednak granicę wpływu. Intencja nie zawsze dociera tam, gdzie układ nerwowy jest nastawiony na obronę, nie na kontakt.
Warto pamiętać o jednym:
brak porozumienia nie zawsze oznacza brak dobrej woli. Czasem oznacza spotkanie dwóch różnych historii, z których tylko jedna jest aktualna tu i teraz.

Zrozumienie, że cudza reakcja nie dotyczy Ciebie, może pomóc znieść frustrację, nie wchodzić w cudze napięcie, wycofać się albo postawić granicę w sposób asertywny.


W roku 2026 życzę Wam wszystkim wolności wybierania - abyście częściej wybierali, co CHCECIE robić ze swoim dzieckiem , ...
12/31/2025

W roku 2026 życzę Wam wszystkim wolności wybierania - abyście częściej wybierali, co CHCECIE robić ze swoim dzieckiem , zamiast tego co, czujecie że musicie i powinniście. Żebyście mieli szansę doświadczyć zmiany jakości w relacji z waszymi dziećmi, partnerami i sobą przez cały najbliższy rok!

12/24/2025

🎄Ty też właśnie lajkujesz posty i składasz życzenia wszystkim znajomym na Facebooku, zamiast w przerwie przytulić się do męża i powiedzieć mu, że go kochasz? 🤷‍♀️

Zamiast usiąść spokojnie i poczuć odrobinę zadumy nad tym co w tym roku było dla Ciebie szczególnie ważne.☕️

Zamiast odłożyć telefon i uśmiechnąć się do swoich dzieci tak, jak uśmiechasz się do postów i życzeń od znajomych. 👨‍👩‍👦

Więc jak już ZDAŁAM SOBIE z tego sprawę. To odkładam Facebooka 🚫 na święta.

🌋Nie będzie łatwo - to szybki uspokajacz, rozpraszacz uwagi od rodzicielskiego zmęczenia i gonitwy. Może nawet kilka razy odruchowo sięgnę po telefon. Wtedy gdy z jakiegoś powodu to, co dzieje się wokół mnie nie będzie tak interesujące jak to, co jest na Facebooku...

❓️Ale potem sobie przypomnę, że jest coś niepokojącego i dziwnego w tym zjawisku, że moje własne życie tu i teraz, mimo że naprawdę dobre to jakoś dla mojej uwagi i mojego mózgu "blednie" - nie jest tak interesujące jak facebookowe posty.

🗣I wtedy przypomnę sobie wszystkie badania na ten temat i skąd to się bierze - w jaki sposób algorytmy Facebooka ćwiczą na mnie co mi się podoba i podrzucają treści, które mają mnie wciągać i pobudzać mój ośrodek nagrody i karmić mój niedosyt. Czyli zwyczajnie uzależniać.

❗️Tak samo jak dzieci uzależniają się od słodyczy, nastolatkowie od narkotyków a dorośli od hazardu.

I wówczas znajdę w sobie tę siłę, by odłożyć telefon. Rozejrzeć się i zastanowić CO INNEGO JEST WARTE uwagi w te święta. 🎄👨‍👩‍👦

🎁A gdy nie odpowiem na kolejne życzenia, nie zalajkuje Twojego posta i rodzinnych zdjęć, TO WIEDZ ŻE TO MÓJ PODARUNEK DLA CIEBIE. Tym podarunkiem jest danie Ci odrobiny spokoju, nie atakowanie Cię w ten świąteczny czas kolejnymi powiadomieniami. I co najważniejsze odzwyczajanie Cię od uzależniających lajków.

💔A jeśli TY poczujesz, że gdy nie postujesz lub gdy nie masz na fb reakcji pod swoimi zdjęciami, to brakuje Ci aprobaty ze strony innych, ich zainteresowania i Twój nastrój spada, to złap za telefon i zadzwoń do kogoś kogo znasz. Porozmawiaj, złóż świąteczne życzenia "jak za dawnych lat".

❗️Wbrew temu co nam się wydaje, uzależnienie od fb to nie jest sprawa extremalnych przypadków. Tak naprawdę KAŻDY kto jest uzytkownikiem fb i lubi tę pkatformę - lubi ją bo jego mózgowy osrodek nagrody jest w odpowiedni sposob karmiony specjalnie dobieranymi do Ciebie treściami i w ten sposb po cichu uzależniany. Kwestia tylko tego, że póki co, wszyscy to uzależnienie lubimy. I mimo, że okrada nas z naszego "tu i teraz", to daje nam poczucie przynaleznosci i kontaktu z innymi, przez co nie dostrzegamy z czego nas okrada... A, że jesteśmy dorośli to kto nam w sumie zwróci uwagę?

Jak obecni nastolatkowie z grami online. ;) Jedziemy na tym samym wózku. Tylko my nie mamy przy sobie jojczącego za uchem rodzica, że już czas kończyć.

Tylko my jesteśmy w naszym przekonaniu Ci Mądrzejsi i "na pewno się na to nie złapiemy".

Spokojnych świąt!

Wasze komentarze i udostępniania sprawdzę po świętach.

Mam nadzieję, że to pójdzie w świat, udostępnisz i zaraz po tym pójdziesz sobie zrobić ☕️ i posiedzieć "w swoim życiu". ;)

A jak jest ono niewygodne, by w nim siedzieć to po świętach zapraszam na indywidualną sesję 😉 Razem pobędziemy "tu i teraz" i pomyślimy o tym, co z tym prawdziwym życiem zrobić.

Psycholog, Psychoterapeuta, Parental Coach
Karolina Bednarz

Otulcie się w święta anielską nicią spokojnej, cierpliwej dobroci. Pamiętacie o wszystkich aniołach i przyjaznych osobac...
12/22/2025

Otulcie się w święta anielską nicią spokojnej, cierpliwej dobroci.
Pamiętacie o wszystkich aniołach i przyjaznych osobach, które gdy byliście dziećmi sprawiały, że wasze święta były troszkę bardziej spokojne i troszkę pogodniejsze? ❤️
Teraz Ty niesiesz tę nić. Twoja kolej, by spojrzeć na Wasze dzieci i inne małe osóbki w okolicy przyjaznym okiem - pomimo świątecznej gonitwy, ciągłej listy sprawunków i wielu dorosłych spraw, które zaprzątają Ci głowę. Magia Świąt nie dzieje się sama - ona zaczyna się od Ciebie.

Z najlepszym życzeniami w ten intensywny czas,
Karolina Bednarz

12/17/2025

Choć ludzkość zna ponad 600 tysięcy słów, nadal nie potrafimy znaleźć odpowiednich, gdy umiera dziecko.

Bo w takich momentach każde zdanie brzmi jakby było nie na miejscu. Ale to nie jest moment, żeby milczeć.

Jeśli dziś każdy rodzic w Polsce miałby zadać sobie choć jedno pytanie, niech to będzie: „Po czym naprawdę poznaję, że mam z moim dzieckiem zdrową i bezpieczną więź?”

I jeśli pierwszą odpowiedzią jest: „przecież moje dziecko ma wszystko co potrzeba, nic mu nie brakuje” to serio zachęcam: zatrzymaj się i zakwestionuj tę tezę. Nie po to, żeby się teraz biczować. Po to, żeby się obudzić.

Bo bardzo często wpadamy w pułapkę myślenia: „Przecież codziennie rozmawiam z moim dzieckiem”.

A potem się okazuje, że te rozmowy są o tym:
- jak poszło na sprawdzianie z matematyki,
- czy zjadło obiad,
- czemu znowu spóźniło się na trening.

Inni z kolei mówią: „My mamy super relację, gadamy wieczorami jak psiapsiółki”.

Tylko, że gdy się temu przyjrzeć, jest tam dużo plotkowania o innych, a bardzo mało rozmów o dziecku. O tym, co je boli. Co zawstydza. Z czym sobie nie radzi. Czego się boi powiedzieć na głos.

Rodzice często unikają „trudnych tematów”. Bo:
„to jeszcze za wcześnie”,
„po co wywoływać wilka z lasu”,
„a jak uruchomię trudne emocje, to co ja z nimi potem zrobię?”

A są też tacy, którzy mówią:
„Moje dziecko jest normalnym nastolatkiem. Chodzi do szkoły, uczy się, czasem pogra online, czasem słychać śmiech z pokoju, wszystko jest OK”.

Do momentu, gdy na chatę wjeżdża policja, zabezpiecza laptop tego dziecka i okazuje się, że w tym „normalnym” świecie, to dziecko od dawna oglądało patostreamy. Albo uczyło się, że przemoc jest rozrywką. Że przekraczanie granic jest normą.

Kiedy dorośli ignorują najdrobniejsze przejawy przemocy w tym przemocy rówieśniczej, kiedy sami przemoc stosują, dzieci uczą się jednego: że te granice można przekraczać. I że nikt naprawdę tego nie zatrzyma.

Zatem obudźmy się wszyscy i uczciwie przyjrzyjmy się naszej relacji z dzieckiem.

Mam też apel do mediów‼️

Gdy dziecko zabija dziecko to rzecz jasna jest to ogromna tragedia, ale nie daje to zgody na mówienie o niej bez refleksji.

Pamiętajmy, że dotyczy ona dwojga dzieci, dwóch rodzin i całej lokalnej społeczności. Dzieci mają prawo do prywatności, nawet wtedy, gdy jedno z nich nie żyje, a losy drugiego czy kolejnych właśnie się ważą.

Nie znamy wszystkich okoliczności i nie jesteśmy od wydawania wyroków.

Media mogą jednak zrobić coś bardzo ważnego: pokazywać i edukować jak rozmawiać z dziećmi, jak być dorosłym, do którego dziecko przyjdzie w kryzysie, jak budować relację opartą na zaufaniu, a nie na strachu.

Dorośli potrzebują dziś sprawczości. Świadomości, że relacja ma znaczenie. Że to, co robią na co dzień (albo czego nie robią) może chronić dzieci.

Straszenie rodziców bez podania im informacji o miejscach gdzie mogą szukać skutecznej pomocy, nie dając im narzędzi, co i jak konkretnie zrobić, aby chronić dziecko - nie tylko niewiele zmienia, ale jest przemocą systemową.

Jeśli mówicie rodzicom, że mają być bliżej dzieci i mieć otwarte oczy, być obecnymi w ich życiu, to zacznijcie też apelować do rządzących, aby stwarzali takie warunki życia, które pozwolą ludziom godzić rodzicielstwo z pracą zawodową.

Jeśli mówicie w swoich przekazach „odłóż telefon i pogadaj z dzieckiem”, to pokażcie w kampanii społecznej jak to robić, bo internet serio uzależnia i ogłupia.

Jeśli każecie rodzicom zabrać dzieci z socialmediów, to stwórzcie silne lobby promujące wprowadzenie takich rozwiązań prawnych, które powołają Bigtechy do odpowiedzialności za to, co w tych socialmediach dzieciom udostępniają i jak kontrolują wiek użytkowników.

Pomóżmy jako społeczeństwo, do jasnej cholery, tym rodzicom być wystarczająco dobrymi rodzicami, pomóżmy im wychowywać dzieci, a nie tylko wzdychamy, marszczymy czoło i zachodzimy w głowę jak to jest możliwe, że w biały dzień…krzycząc „Gdzie byli rodzice!”. W dupie - chciałoby się rzec. W czarnej dupie byli.

Jeśli jesteś rodzicem i potrzebujesz wsparcia to pod tymi nr tel możesz pogadać z kimś, kto się na takich rozmowach zna ⤵️

116 123

Kryzysowy Telefon Zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym.

Dostępne wsparcie również na platformie 116sos.pl (telefon, czat, formularz).

800 70 22 22

Centrum Wsparcia dla Osób Dorosłych w Kryzysie Psychicznym (Fundacja ITAKA).

12/16/2025

👉 Co możesz zrobić, żeby uniknąć qw@łtu???

1. Pamiętaj, że qw@łt to przestępstwo, a nie “zabawa”.

2. Kiedy spodoba Ci się jakaś dziewczyna/kobieta, przypomnij sobie, że nie jest Twoją własnością.

3. Uzmysłów sobie, że nie masz władzy nad kobietami. Nie masz prawa ich kontrolować ani karać, to takie same osoby jak Ty.

4. Odrzuć przekonanie, że gdy kobieta mówi “nie”, to znaczy “tak”.

5. Nie, krótka spódniczka NIE jest żadnym zaproszeniem. Nie ubrała jej dla Ciebie i jej długość o niczym nie świadczy!

6. Zastanów się, co by było, gdyby ktoś w ten sposób chciał potraktować Twoją matkę, siostrę, partnerkę albo CÓRKĘ.

7. Zadzwoń do kolegi i opowiedz mu o tym. Wstydzisz się o tym mówić? To tym bardziej tego NIE RÓB!

8. Jeśli zupełnie nic już nie działa, zawołaj do tej kobiety, że jest w niebezpieczeństwie, żeby zdążyła uciec.

9. Po prostu udaj się w inne miejsce.

10. Powtarzaj sobie, braciom, kolegom i synom: przem0c nie jest męska. Świadczy o słabości.

Pomysł podsunęła mi Rebecca Solnit, która w książce „Mężczyźni objaśniają mi świat” zauważyła, że ciągle uczymy, co mają robić kobiety, zamiast wskazać, co mogą zrobić mężczyźni. A książkę polecam!

12/16/2025

Przeczytaj - TO WAŻNE: Święta Bożego Narodzenia to dla wielu dzieci i dorosłych okres dużego nasilenia myśli samobójczych i depresji. Tak, dobrze przeczytałeś(aś)!

Dlaczego? Zależnie od osoby powód może być zupełnie inny. To lista niektórych z nich:

- dzieci i dorosli u których obecne są już objawy depresji dostrzegają przepaść w nastroju swoim a innych osób będących w świątecznymnastroju, której nie da się "wyrównać" prezentami, spędzaniem czasu z innymi czy różnymi atrakcjami. Ponieważ przepaść bywa dobitnie duża, a otoczenie wydaje się oczekiwać "świątecznego, radosnego nastroju" dzieci i dorośli z depresją zakładają "maskę uśmiechu" i udają, że święta i przygotowania ich cieszą. Przez to w środku czują się jeszcze bardziej samotnie i odcinają się od pomocy.

- dzieci i dorośli żyjący w rodzinach, w których relacje pomiędzy poszczególnymi członkami są niepoukładane lub toksyczne doświadczają wzmożonych awantur w domu (przygotowania do świąt są nerwowe) i tracą nadzieję, że kiedykolwiek będzie lepiej i że ich życie może przynieść coś dobrego.

- dzieci z rozbitych rodzin doświadczają konfliktu lojalności (z kim spędzić święta), który przy niedojrzałej postawie rodziców walczących między sobą potrafi sprawić że dla takiego dziecka okres, który kiedyś był czasem na poczucie przynależności do rodziny, stal się najtrudniejszym czasem w ciągu roku. Dziecko rozumie, że czas ten nigdy już nie będzie taki sam. Oczuwa smutek, stratę i pustkę.

- osoby, które w danym roku straciły kogoś bliskiego doświadczają tej straty jeszcze bardziej.

To tylko niektóre z powodów. Ale procent osób, którym towarzyszą bardzo trudne emocje w święta jest ogromny.

Dlatego w okresie świątecznym pamiętajmy o tym, by rozpowszechniać informacje o tym, że święta to dla jednych radosny czas, a dla innych bardzo trudny.

Że infolinię pomocy psychologicznej działają także w święta.

Że ktokolwiek dźwiga w tym czasie ciężar sytuacji życiowych, które go dopadły, może znaleźć zaufaną osobę, żeby o tym porozmawiać.

I wreszcie, że sam(a) możesz zgłosić się po pomoc i wsparcie jeśli emocje w okresie świątecznym Cię przerastają lub psują to, na czym Ci wówczas zależy. Bo sztuką jest dać sobie prawo do uzyskania wsparcia.

Karolina Bednarz
Psycholog, Psychoterapeuta, Parental Coach

12/08/2025

Gdy dziecko krzyczy, złości się, bardzo często nie wyraża złości. Wyraża rozczarowanie, smutek, zawiedzenie, zranienie, poczucie niesprawiedliwości.

Gdy odpowiadamy na jego reakcje z poziomu tego co widać na powierzchni, to tak naprawdę dolewamy tylko oliwy do ognia (co wzmacnia reakcje dziecka na tyle, że rodzic często załamuje ręce), albo stawiamy wszystko na ostrzu noża w taki sposób i mówimy take rzeczy, że budujemy ranę na długo- ranę która jest wynikiem tego, że nie odpowiedzieliśmy na ból emocjonalny, który krył się za tupaniem i krzykiem.

Niestety, gdy nasze dzieci wylewają na nas wiadro swoich emocji NIE WYSTARCZY WIEDZIEĆ że trzeba nam zachować spokój. ORGANIZM REAGUJE AUTOMATYCZNIE pobudzeniem i wtedy leci już stary schemat- powielany po naszych rodzicach i po naszych doświadczeniach z dzieciństwa. Nawet jak trochę ugładzony, to jednak ciągle ten sam.

Żeby być wstanie go przełamać NIE WYSTARCZY WIEDZA. ONA W SUMIE W TAMTYCH CHWILACH NIC NIE DA.

Potrzebna jest praktyka. Praktyczne codzienne krótkie ćwiczenia, które Gdy przyjdzie pożar pomogą Ci zachować zimna krew i go gasić w taki sposób że poczujesz jak łączysz się ze swoim dzieckiem, a nie z nim walczysz.

Więc proponuję na te święta - podaruj sobie coś więcej i coś na dłużej. Pakiet sesji z praktycznymi ćwiczeniami, który przyniesie wam więcej spokoju i więcej radości.

Po szczegóły zapraszam na priv. A w międzyczasie łapmy za wiadra i idźmy gasić pożary. 😉

12/05/2025

Dziecko urodziło się sinie i ciche. Lekarze zamarli w panice. Wtedy jedna z kobiet wypowiedziała pięć słów, które uratowały życie 50 milionom ludzi. „Oceńmy stan dziecka”. Był rok 1952, sala porodowa w Nowym Jorku, a dr Virginia Apgar właśnie zmieniła na zawsze oblicze medycyny – choć nikt jeszcze o tym nie wiedział. Apgar marzyła o karierze chirurga. Miała do tego umiejętności, motywację i błyskotliwy umysł. Jednak w latach 40. XX wieku drzwi szpitali pozostawały zamknięte dla kobiet, które chciały trzymać skalpel w ręku. Po tym, jak powiedziano jej wprost, że żaden szpital nie zatrudni kobiety-chirurga, podjęła decyzję: jeśli nie wpuszczą jej na salę operacyjną, znajdzie inny sposób, aby ratować życie. Zajęła się anestezjologią – i znalazła się dokładnie tam, gdzie powinna. Pracując na oddziale położniczym Columbia-Presbyterian, Apgar była świadkiem czegoś, co ją prześladowało: noworodki umierały w ciągu kilku minut po urodzeniu, a lekarze stali bezradni, nie wiedząc, które dzieci wymagają pilnej pomocy, a które wyzdrowieją same. Nie było żadnego systemu. Żadnych standardów. Tylko chaos i smutek. Więc pewnego ranka podczas śniadania chwyciła serwetkę i zaprojektowała test. Pięć prostych pomiarów: tętno, oddychanie, napięcie mięśniowe, odruchy i kolor skóry. Od zera do dziesięciu punktów. Dwie minuty na ocenę. Jeden wynik, który mógł oznaczać różnicę między życiem a śmiercią. Nazwała go wynikiem Apgar. W ciągu dziesięciu lat prawie każdy szpital w Ameryce zaczął go stosować. Śmiertelność niemowląt gwałtownie spadła. Niemowlęta, które wcześniej skazano na śmierć, nagle zaczęto reanimować. Lekarze w końcu mieli uniwersalny język opieki nad noworodkami – a pochodził on od kobiety, której odmówiono możliwości zostania chirurgiem. Ale Apgar nie poprzestała na tym. W wieku 50 lat uzyskała tytuł magistra zdrowia publicznego, dołączyła do organizacji March of Dimes i resztę życia poświęciła walce o matki i dzieci na całym świecie. Stała się jednym z najsilniejszych głosów w dziedzinie zdrowia matek i niemowląt – pracy, o której mówiono, że nigdy jej nie będzie miała. Kiedy ktoś zapytał ją, jak udało jej się odnieść sukces w świecie, który jej nie chciał, uśmiechnęła się i odpowiedziała: „Kobiety są jak torebki herbaty – nie wiesz, jak silne są, dopóki nie znajdzie się w gorącej wodzie”. Dr Virginia Apgar zmarła w 1974 roku, ale jej dziedzictwo jest obecne w każdej sali porodowej na świecie. Co dwie sekundy gdzieś na świecie noworodek bierze pierwszy oddech, a ktoś podaje wynik. Wynik, który oddaje cześć kobiecie, która nie pogodziła się z odmową i która przekształciła odrzucenie w dar, który nieustannie się powtarza, z każdym oddechem.

12/05/2025

Jak pornografia wpływa na mózg, motywację i relacje.

Badania neurobiologiczne prowadzone w ośrodkach takich jak Max Planck Institute pokazują, że regularna ekspozycja na pornografię wiąże się z wyraźnymi zmianami w mózgu. Są to głównie badania korelacyjne — opisują związek, nie bezpośrednią przyczynę. Mimo tego tworzą bardzo spójny obraz z doświadczeniem klinicznym ekspertów pracujących z osobami uzależnionymi (np. dr Anna Lembke- amerykańska psychiatra, profesor psychiatrii i behawioralnych nauk na Stanford University School of Medicine) : układ nagrody, prążkowie i kora przedczołowa reagują w sposób charakterystyczny dla adaptacji do silnych bodźców.

U osób oglądających pornografię często obserwuje się mniejszą objętość istoty szarej w prążkowiu — strukturze odpowiadającej za przewidywanie nagrody i uczenie nawyków. Osłabia się również łączność między prążkowiem a korą przedczołową, która odpowiada za samokontrolę i decyzje.

W badaniach funkcjonalnych widać także obniżoną reaktywność układu nagrody i trudności z regulacją emocji. Mózg potrzebuje coraz silniejszych bodźców, aby cokolwiek poczuć, a jednocześnie staje się mniej wrażliwy na zwykłe, naturalne sygnały z życia. To przekłada się na spadek motywacji, problemy z koncentracją i trudności w budowaniu relacji.

Andrew Huberman tłumaczy ten mechanizm następująco: pornografia to ekstremalne nakładanie na siebie bodźców dopaminowych (dopamine stacking). Silne obrazy, narracja, efekt nowości, nieograniczone scrollowanie i pobudzenie seksualne tworzą razem bodziec o intensywności, której realna intymność nie jest w stanie przebić. Mózg zaczyna preferować bodźce sztuczne, łatwe i natychmiastowe nad te, które wymagają wysiłku lub zaangażowania.

Z czasem prowadzi to do spadku libido, trudności seksualnych, osłabienia koncentracji, obniżonego nastroju i zmniejszonej satysfakcji z relacji. Realne życie staje się „za wolne”, „za słabe” i „za trudne”.

Jordan Peterson opisuje psychologiczne konsekwencje w podobny sposób. Pornografia osłabia charakter, bo daje ulgę bez wysiłku. Rozprasza energię, która powinna iść w stronę działania i celu. Odbiera siłę potrzebną do budowania życia i wchodzenia w realne relacje. Kształtuje preferencje mózgowe w stronę fikcji, przez co bliskość z prawdziwą osobą staje się mniej atrakcyjna i bardziej wymagająca. Z czasem pojawia się wstyd, spadek poczucia wartości i poczucie słabości.

Podsumowując: regularna ekspozycja na pornografię powoduje:

– spadek reaktywności układu nagrody,
– potrzebę coraz silniejszych bodźców,
– zmiany w prążkowiu i osłabienie jego połączeń z korą przedczołową,
– trudności z koncentracją i spadek motywacji,
– obniżoną zdolność odczuwania przyjemności,
– problemy seksualne i spadek libido,
– unikanie wysiłku i utratę kierunku działania,
– trudności w relacjach i mniejszą satysfakcję z intymności.

Protokół powrotu do wolności

1. Abstynencja.
21–90 dni bez pornografii (a wg Petersona najlepsze podejście jest poprzez totalne wykluczenie jej z życia) pozwala układowi nagrody odzyskać wrażliwość i ustabilizować dopaminę.

2. Powrót do naturalnych nagród, które wymagają wysiłku.
Treningi fizyczne, ekspozycja na zimno, wyznaczenie swojego autnetycznego celu, zaangażowanie w codzienność— wszystko, co buduje energię, zamiast ją rozpraszać.

3. Rezygnacja z nakładania bodźców dopaminowych
Ograniczenie łączenia wielu intensywnych bodźców jednocześnie, szczególnie ekranów, muzyki, scrollowania i treści seksualnych.

4. Odbudowa koncentracji i samokontroli.
Skupienie na jakimś projekcie, regularna aktywność fizyczna, dbanie o sen, treningi oddechowe, bycie w ciszy, modlitwa, zdrowe odżywianie- wzmacniają korę przedczołową i przywracają realną kontrolę nad zachowaniem.

5. Konsultacja ze specjalistą
Psychoterapeuta, coach, lekarz — lub wszyscy razem — we wspólnym, zintegrowanym podejściu.
Wsparcie specjalisty ułatwia zrozumienie mechanizmów nawyku, konsekwencji emocjonalnych i relacyjnych oraz pomaga zbudować stabilny plan wyjścia. Zwiększa też poczucie sprawczości i zmniejsza ryzyko nawrotu.

Stylem życia, który promuje odejście od natychmiastowej gratyfikacji i powrót do działania, odpowiedzialności i budowania siebie, jest samodyscyplina miłości, którą promuje od kilku lat.

Opiera się na siedmiu zasadach:
– odżywianie,
– ruch,
– sen,
– autorefleksja,
– nauka
– cisza,
– natychmiastowa akcja.

Te elementy regulują układ nerwowy, wzmacniają koncentrację, stabilizują emocje i przywracają człowiekowi zdolność do życia opartego na obecności, relacji i sensie, zamiast na ucieczce w sztuczne bodźce.

Dziesięć kroków samodyscypliny miłości, które możesz zacząć stawiać z moją nową książką o tym samym tytule, prowadzi przez proces odbudowy siebie: od ciała i emocji, przez perspektywę i pokorę, aż po relacje, duchowość i cel. To droga, która wzmacnia charakter, przywraca kierunek i pozwala odzyskać wolność wewnętrzną.

Dwie pozostałe książki, które polecam w temacie dopaminy i uzależnień w ogóle to:

"Niewolnicy dopaminy" Anna Lembke
"Mózg chce więcej. Dopamina. Naturalny dopalacz"
Daniel Z Lieberman Michael E Long

To Twoje życie - weź je z wdzięcznością i zrób to co trzeba DZIŚ nie jutro...🧠💥❤️

11/25/2025

JAK NAPRAWDĘ ZACZYNA SIĘ ZDROWIE PSYCHICZNE NIEMOWLĘCIA

Niemowlę żyje w emocjach opiekunów. Nie tylko je widzi. Nie tylko je czuje. Ono je wchłania całym układem nerwowym.

Dostraja się do dorosłego jak odbiornik do nadajnika, bo dopiero uczy się własnej regulacji.

W pierwszych miesiącach życia to Ty jako rodzic jesteś jego zewnętrznym układem nerwowym.

I dlatego trzeba powiedzieć to głośno: zdrowie psychiczne dziecka zaczyna się dużo wcześniej, niż większość ludzi chce to przyjąć. Nie po porodzie. Nie dopiero w ramionach. Nie dopiero w domu. Tylko już w życiu prenatalnym.

To właśnie tam — w spokoju, stresie lub lęku matki — pierwszy raz uruchamia się układ nerwowy płodu.

Powstaje wtedy pierwsza mapa świata: „jestem bezpieczny” albo „muszę się bronić”.

Ciąża przeżywana we wsparciu i ciąża przeżywana w samotności lub pod przymusem to dwa zupełnie różne światy neurobiologiczne.

Dwie trajektorie rozwoju.
Dwa różne starty w życie.

I nie — to nie jest „wina” kobiety. To jest biologia stresu, brak bezpieczeństwa, presja, nadużycia, przemoc, samotność. Fakt medyczny, a nie osąd moralny.

Przewlekły, niezaopiekowany stres matki zmienia „ustawienie” osi HPA dziecka: profilu kortyzolu, reaktywności na bodźce, podatności na lęk, a w konsekwencji — sposobu regulacji emocji w kolejnych latach. To nie metafora. To neurobiologia, którą widzimy w badaniach.

Po porodzie zaczyna się najważniejsza lekcja regulacji, jaką człowiek kiedykolwiek przejdzie.

Pierwsze trzy lata życia determinują styl przywiązania, odporność emocjonalną i sposób reagowania na świat.

Zaniedbanie tego okresu to jeden z najpoważniejszych błędów, jakie społeczeństwo może popełnić.

Niemowlę komunikuje się w pradawnym języku emocji: rytmem oddechu, napięciem mięśni, tonem głosu, spojrzeniem.

Wyczuwa napięcie między dorosłymi z dokładnością, która wielu dorosłych zawstydza.

Żeby wejść w ten dialog, matka musi na chwilę przejść z trybu zadaniowego w tryb czucia. To nie jest infantylizacja. To neurobiologiczny wymóg. Uważność to kompetencja, nie słabość.

Uważność obniża kortyzol, synchronizuje układ nerwowy matki i dziecka, pozwala zauważyć głód zanim pojawi się płacz. A płacz — to często ostatni sygnał, wołanie o pomoc.

Karmienie po płaczu to często błędne koło: łapczywe ssanie → połykanie powietrza → rozdęcie jelit → ból → płacz → eskalacja. To jedna z najczęstszych przyczyn kolek. Nie kapusta. Nie fasola. Nie czosnek.

Gazy matki nie przechodzą do mleka — mleko powstaje z krwi, nie z jelit.

I teraz coś, co dawne położne nazywały „zdenerwowanym mlekiem”. Dziś wiemy, że miały intuicyjnie rację. Przewlekły stres matki zmienia skład mleka.

Kortyzol przenika, jest biologicznie aktywny i moduluje rytm snu, czuwania i zachowanie dziecka. Zmienia się też smak, profil tłuszczów, aromat — subtelnie, ale znacząco.

Dlatego to nie mleko bywa problemem — tylko atmosfera, w której powstaje.

Najpotężniejszym narzędziem wczesnego rodzicielstwa nie są zabawki, nie poradniki i nie rutyny.

Najpotężniejszym narzędziem jest dotyk.

Kontakt skóra do skóry to interwencja medyczna. Stabilizuje tętno, oddech i temperaturę, obniża kortyzol, reguluje układ autonomiczny, ułatwia laktację i zmniejsza ryzyko hipoglikemii.

U wcześniaków, w badaniach nad Kangaroo Mother Care, długie kangurowanie 12-16h/d obniża śmiertelność o 25–40%.

Bliskość ratuje życie — dosłownie.

Dotyk jest zewnętrznym układem nerwowym niemowlęcia. Bez dotyku nie potrafi obniżyć stresu. Z dotykiem — potrafi prawie wszystko.

Dlatego mit „nie noś, bo się przyzwyczai” powinien zniknąć raz na zawsze. Niemowlę nie ma mechanizmów manipulacji.

Ma niedojrzały układ nerwowy, który potrzebuje dorosłego, żeby się regulować. Metody zostawiania dziecka „do wypłakania” uczą je tylko jednego: że wołanie o pomoc nie ma sensu.

Zasypianie z wyczerpania nie jest samoregulacją.

A teraz najtrudniejsza prawda — ta, którą wiele społeczeństw omija wzrokiem: ciąża niechciana nigdy nie jest emocjonalnie obojętna.

Dzieci z ciąż niechcianych mają w badaniach większą reaktywność osi stresu, trudniejszą regulację snu, wyższą impulsywność i większą podatność na lęk i problemy emocjonalne.

Bo więź nie powstaje w przymusie. Więź powstaje w bezpieczeństwie i autonomii. Przymus więź niszczy.

To nie jest ocena kobiet.
To jest diagnoza systemu.

Jeśli chcemy mniej dzieci z zaburzeniami regulacji, mniej FAS/FASD, mniej przemocy, mniej problemów z więzią — musimy zacząć od prostego fundamentu: chronić kobiety przed przymusem, przemocą, samotnością i brakiem wsparcia.

Bo zdrowie psychiczne dziecka zaczyna się tam, gdzie kończy się przymus wobec jego matki.

Dobrostan to emocjonalna atmosfera, w której dorośli są ciepli, uważni i przewidywalni.

To dom, który nie przerzuca napięć na kobietę po porodzie.

To rodzina, która potrafi pomóc — a nie oceniać.

To kultura, która nie zostawia kobiet samych.

Bo zdrowie psychiczne najmniejszego człowieka zaczyna się od jednego doświadczenia: świat, który mnie wita, jest spokojny, dostępny, życzliwy i bezpieczny — w ciele, w dotyku i w obecności drugiego człowieka.

Dr Maciej Jędrzejko Tata Ginekolog

Address

New York, NY

Alerts

Be the first to know and let us send you an email when Pozytywna Zmiana posts news and promotions. Your email address will not be used for any other purpose, and you can unsubscribe at any time.

Contact The Practice

Send a message to Pozytywna Zmiana:

Share

Share on Facebook Share on Twitter Share on LinkedIn
Share on Pinterest Share on Reddit Share via Email
Share on WhatsApp Share on Instagram Share on Telegram