02/03/2026
"2 marca 2022 umarła Emma…
moja i Wasza… najbardziej niesamowita Osoba jaką kiedykolwiek znałam…
Emma, Emilia, (Emi)lka, Milcia, Mori, Mo…
W 2011 usłyszeliśmy obezwładniającą diagnozę: guz mózgu. Skończył się świat, który znaliśmy. Tkaliśmy kolejne dni z nici, które dawał nam los. 3 lata chemioterapii (kilka różnych protokołów), kolejne operacje mózgu w … 2011, 2014, 2016, 2017, 2019 i 2021 roku. Setki wyjazdów, dziesiątki specjalistów, OIOM, korytarze onkologii i neurochirurgii kolejnych szpitali, bolesne procedury, wielokrotne zagrożenie życia, strach, ból, cierpienie ale też nadzieja. Było strasznie, okrutnie, tragicznie… Staraliśmy się z życia wycisnąć każdą kroplę… Wbrew okolicznościom, wbrew chorobie, na Emmy zasadach. Zawsze na Emmy zasadach.
Podróże małe i duże, spektakle, koncerty, festiwale, konkursy, pisanie tekstów, publikacje, haft koralikowy, sutasz, artystyczna biżuteria, wolontariat i wiele, wiele innych aktywności… Każda chwila wykorzystana jak największy skarb. Każdy dzień pełen wrażeń i marzeń na kolejne.
Dobrze zdana matura i studia… i plany…
i wiele, wiele troski… 21 lat… żyłam z Emmą, dla Emmy. Niemal każde moje wspomnienie jest związane z Nią… Nawet gdy wyjeżdżałam bez Niej patrzyłam na świat w Jej optyce, szukałam materiałów do pracowni, książek, fotografowałam miejsca, w które nie mogłam Jej zabrać, rośliny i zwierzęta, których nie mogłam Jej przywieźć.
Każde moje miejsce było też Jej miejscem. Emma jest wszędzie. A właściwie WSZĘDZIE JEJ NIE MA. Tak bardzo Jej nie ma.
Kolejne lata przynosiły okrutne straty. 2021 zaczął się koszmarnie, a potem było już tylko gorzej… Każdy kolejny dzień był „najgorszy”… Dziś jestem wdzięczna za każdą chwilę, w której mogłyśmy być razem. Za każdą nieprzespaną noc, za każdą dawkę leków, które mogłam podać, za każdą rozmowę, za każde dotknięcie, za każde „kocham Cię”, za każde „WIEM”, za każde słowo, za każde spojrzenie, za każde milczenie… za to, że mogłam Cię trzymać w ramionach do ostatniej sekundy i jeszcze długo, długo potem. Dziękuję Emmo!
Wiem, że Emma osierociła również Was. Była tak delikatnie, tak subtelnie, ale wszyscy wiedzieliśmy, że jest… dziś nie wita mnie już światło w Jej oknie, Jej celna riposta, Jej pochylone nad warsztatem plecy… Nie dźwięczy Jej głos, nie błyszczą koraliki w warsztacie, nie słychać kroków… Głaszczę Jej poduszkę, układam ubrania, patrzę na kufry niewykorzystanych materiałów, na wspaniałe prace, na niedokończone projekty. Na zdjęcia nie patrzę, na to nie mam siły… Uwielbiała być fotografowana. Orientalne smaki, podróże, literatura, historia sztuki, etnografia, muzyka, biżuteria artystyczna, hybrydowe zdobienia paznokci, polityka społeczna, ekologia, bioróżnorodność, krytyczna refleksja o świecie i fotografia… to był Jej świat. Świat, w którym w pewnym stopniu pozwalała mi uczestniczyć (..)
11 lat przeprawy przez koszmarną chorobę. Emma nie przegrała. Każdy Jej dzień był najwspanialszym zwycięstwem. (...)"
Twoja Ursa
Mama
Pamiętamy...