20/02/2026
Do porannej kawy, warto przeczytac.
Dlaczego walka z dezinformacją pozasystemowa to walka z wiatrakami (i dlaczego algorytmy chcą, żebyś przegrał)
Patrząc na kolejny, merytoryczny i nieskończenie cierpliwy wpis prof. Agnieszki Szuster-Ciesielskiej, która po raz tysięczny prostuje te same bzdury (dzisiaj antyszczepionkowe), czuję to, co wielu z nas: podziw zmieszany z głębokim zmęczeniem i rozczarowaniem tym spoleczenstwem (że w ogóle jest potrzeba, żeby to robić). Wypalenie w środowisku popularyzatorów nauki i weryfikatorów faktów jest realne. Ludzie, którzy mają wiedzę i chęci, zderzają się ze ścianą. A właściwie nie ze ścianą, ale z precyzyjnie zaprojektowaną maszyną, która nie została stworzona do promowania prawdy. Została stworzona do sprzedaży naszej uwagi.
Dlaczego ta walka jest tak nieskuteczna i wtórna? Odpowiedź jest brutalna: bo system jest ustawiony przeciwko nam, albo nawet nie przeciwko tylko by osiągać konkretne rezultaty - czytaj zyski. I to nie jest teoria spiskowa, to model biznesowy. Dobrze by to zrozumiał wreszcie jakiś sprawczy polityk i może by jednak ruszył legislację w takim kierunku by jednak ograniczyć - brutalnie to powiem: social media i te wielkie korporacje w stylu Mety czy X. Być może dostane bana od Facebooka za ten tekst i wcale by mnie to nie zdziwiło :) Może wreszcie będę więcej wolnego czasu poświęcał na spędzanie go z bliskimi, albo w pobliskim lesie, gapiąc się w niebo i słuchając szumu liści :) zamiast tutaj.
✅ Fizyka kłamstwa: Prawda jest nudna
Zacznijmy od twardych danych. Dlaczego bzdura o „szczepionkach zmieniających DNA” albo „spisku klimatycznym” zawsze zrobi większe zasięgi niż rzetelne wyjaśnienie mechanizmu mRNA?
Przypominam jak to naukowcy z MIT (jeszcze przed pandemią!) w słynnym badaniu opublikowanym w Science przeanalizowali miliony wpisów. Wnioski? Fałsz rozprzestrzenia się w sieci „szybciej, dalej, głębiej i szerzej” niż prawda. Kłamstwo ma 70% większą szansę na bycie podanym dalej. Dlaczego? Bo kłamstwo jest „nowością” (novelty hypothesis). Jest szokujące, budzi strach lub wściekłość. A prawda? Prawda jest zazwyczaj nudna, skomplikowana i budzi smutek, czasem wręcz niekomfortowa, niewygodna – to buduje emocje, które nie skłaniają do klikania „Udostępnij”, utożsamiania się albo wręcz rodzą bunt, potrzebę ucieczki, whatever…
Tymczasem algorytmy mediów społecznościowych nie są arbitrami prawdy - kolokwialnie sobie to powiedzmy: mają ją w dupie. Są optymalizatorami zaangażowania (engagement-based ranking). Jeśli post X wywołuje gównoburzę w komentarzach, algorytm uznaje go za „wartościowy” i pokazuje go kolejnym tysiącom osób. Debunkowanie bzdur w komentarzach? Dla algorytmu to tylko paliwo. Twoje święte oburzenie generuje im przychód z reklam. Zawsze powtarzam, że Meta nie jest firmą od prawdy - jest firmą od uwagi i sprzedawania jej reklamodawcom. Twojej uwagi, czy strigerowanego antyszczepionkowca - bez różnicy. I stop. Jednak różnica jest. Więcej uwagi = bardziej wartościowe, bo więcej reklam można sprzedać. Więcej kliknięć = więcej okazji na wyświetlenie reklam = więcej kasy dla korporacji. A Ty liczysz, że coś się zmieni. Hehehe. Prędzej Ciebie ograniczą niż to co im sprzedaje lepiej. Ty nie pomagasz sprzedawać im reklam ekstra ruchem, a ekstremista od teorii odlotowych owszem. Kto jest dla korporacji więcej warty?
✅ Odwrót od faktów: 2025 i „Notatki Społeczności”
Jeśli ktoś miał jeszcze złudzenia, że giganci Big Tech chcą walczyć z dezinformacją, rok 2025 powinien je rozwiać. Meta (Facebook, Instagram) ogłosiła zakończenie programu współpracy z profesjonalnymi fact-checkerami w USA, zastępując go „Notatkami Społeczności” (Community Notes) - systemem skopiowanym z serwisu X. Jak to działa? Hehehe 2.0.
Mark Zuckerberg wprost przyznał, że chce systemu „mniej podatnego na stronniczość” (czytaj: mniej drażniącego polityków, którzy generują ruch). Problem w tym, że badania wskazują na niską skuteczność tego rozwiązania. Na platformie X aż 74% wprowadzających w błąd postów nie doczekało się wyświetlenia notatki korygującej. Zanim społeczność „zagłosuje” za prawdą, kłamstwo zdąży okrążyć świat trzy razy. To kapitulacja platformy, która przerzuca odpowiedzialność na użytkowników, jednocześnie tnąc koszty i umywając ręce.
✅ Ślepy snajper: Kiedy algorytm strzela do swoich
Do tego dochodzi absurd automatycznej moderacji. Wiele osób, które próbują walczyć z dezinformacją - w tym ja czy moi czytelnicy - pada ofiarą systemów, które miały nas chronić. Przykład z naszego podwórka: Mój kolega, dosłownie kilka dni temu, dostaje bana na 7 dni za „szerzenie dezinformacji”. Co zrobił? Zacytował antyszczepionkową bzdurę, żeby ją punkt po punkcie obalić. Algorytm Mety, mimo potęgi LLM (które bez problemu by wyłapały kontekst), zachował się jak tępy automat: wykrył słowa kluczowe, nie zrozumiał kontekstu (że to cytat w celu krytyki) i nałożył blokadę. Odwołania? Nie działają, bo obsługują je te same automaty.
W efekcie mamy sytuację kafkowską: twórcy fake newsów działają bezkarnie, bo generują ruch (i zysk), a ludzie, którzy próbują czyścić ten cyfrowy ściek, są karani za używanie „zakazanych słów” w celach edukacyjnych. Inna osoba zajmująca się debunkowaniem dostała bana za mema - też się nie spodobał.
✅ Walka z wiatrakami
Czy to oznacza, że powinniśmy przestać? Nie. Ale musimy przestać być naiwni. To nie jest walka na argumenty. To walka z huraganem, który jest sztucznie napędzany, bo ktoś na tym zarabia miliardy. Prawo wciąż nie nadąża – za dezinformację medyczną czy klimatyczną, która realnie kosztuje życie i zdrowie, nie ma w Polsce żadnych konsekwencji.
Robimy to więc nie dla algorytmów i nie dla trolli. Robimy to dla tych kilku osób, które wciąż mają wątpliwości i szukają rzetelnej wiedzy. Ale nie łudźmy się - dopóki model biznesowy social mediów opiera się na monetyzacji skrajnych emocji, będziemy w tej walce stroną, która zawsze będzie biec pod górę, z plecakiem kamieni, podczas gdy kłamstwo będzie nagradzane i wzmacniane viralowo przez algorytmy, właśnie przez to, że ma te cechy, o których możesz przeczytać w badaniu MIT. Vosoughi, S., Roy, D., Aral, S. (2018). The spread of true and false news online. Science.
I nie, to nie są boty, problem jest z ludźmi. Cytuję za MIT „Projekt badawczy stwierdza, że ludzie, a nie boty, są głównie odpowiedzialni za rozprzestrzenianie wprowadzających w błąd informacji.”. Wciąż o tym zapominamy, a potem są wielkie zdziwka przy wynikach wyborów… np szefem od zdrowia największego mocarstwa świata zostaje antyszczepionkowy świr, który dumnie rzuca tekstem, że nie boi się zarazków bo wciąga prochy z sedesu. :)
Jak to się stało?
No tak. To nie boty głosują.
Planeta Ziemia, Anno Domini 2026: Sentencje i głosy wielkich ludzi.